Reklama

Papież Rodzin (20)

Paweł Zuchniewicz
Edycja łomżyńska 36/2003

Rozdział III
Rodzinny Watykan
Msza św. na Wawelu
28 września 1978

Kard. Karol Wojtyła podniósł oczy znad ołtarza i spojrzał na ludzi wypełniających katedrę wawelską. Znajome twarze mieszały się z tymi, które widział po raz pierwszy. Przyjaciele ze środowiska i pracownicy duszpasterstwa rodzin, oazowicze i księża, młodsi i starsi. Przyszli w święto patrona katedry św. Wacława, aby uczcić 20-lecie święceń biskupich swojego kardynała. - Jestem ogromnie wdzięczny wszystkim, którzy przybyli, ażeby modlić się w tym dniu razem ze mną - mówił. - Święty Wacław był świętym, którego świętość zrodziła się w konflikcie. Ale Ewangelia jest słowem pokoju. W przedziwny sposób święci męczennicy, za wzorem Chrystusa, stają się źródłem duchowej jedności. Jednoczą tam, gdzie przedtem dzielono.
Wśród znajomych twarzy wyłowił wzrokiem Irenę. Tak, ona w pełni zasługiwała na te słowa. Żywym dowodem był stojący obok niej przystojny dwudziestopięcioletni mężczyzna. Irena mogła być dumna z Krzysztofa. Studia chemiczne skończył z wyróżnieniem, wkrótce miał się ożenić. „Znowu zostanie sama” - pomyślał Wojtyła. Obok nich stali Ola i Leszek Ludwikowscy z synkiem Piotrkiem. Kardynał chrzcił go w uroczystość Piotra i Pawła w kościele pod ich wezwaniem. „Piotr to dobre imię” - powiedział wtedy. Brakowało mu obecności innego Piotrusia, synka Danki i Jurka Ciesielskich. Nie było Piotrusia, nie było Kasi, nie było Jurka. Mimo tylu lat nie mógł się wciąż przyzwyczaić do ich nieobecności.
Jego myśl pobiegła ku innej wdowie, która straciła męża zaledwie kilka miesięcy temu. Nie było jej tutaj. Kaja mieszkała w Toruniu i tam też wyszła za mąż za krewniaka kardynała - Marka Wiadrowskiego. Gdyby żył, obchodziliby właśnie ósmą rocznicę ślubu. Pobrali się 11 września 1971 r., a kardynał oczywiście błogosławił ich związek. Nie obyło się wówczas bez sporego zamieszania. Wspominali je później z rozbawieniem, ale wówczas nikomu nie było do śmiechu.
„Pamięta Wujek, jaka była godzina na zaproszeniu? - kardynał jeszcze miał w uszach wesoły głos Kai - napisaliśmy 13.30, ale Wujkowi powiedzieliśmy, że ślub ma być o 13.00. Specjalnie tak zrobiliśmy, bo wiedzieliśmy, że Wuj potrafi się spóźniać. Uzgodniliśmy, że jeżeli Wuj przyjedzie wcześniej, to wstąpi do domu moich rodziców, a jeżeli już czasu nie będzie, pojedzie prosto do kościoła i stamtąd zatelefonują, byśmy i do kościoła wyjechali. Nadeszła godzina 13.00 - Wuja nie ma i telefon milczy, 13.30 - to samo. Godzina 14.00 - głucha cisza, a w kościele zniecierpliwieni goście. My w domu zdenerwowani, głodni (bo Komunia św.), zmarznięci, bo dzień chłodny, a w centralnym ojciec nie napalił, żeby nie było duszno. O 14.30 już ksiądz proboszcz wielce zirytowany zatelefonował, żebyśmy przestali głowę zawracać, bo żaden kardynał nie przyjedzie, a o 16.00 jest inny ślub. Jakoś go udobruchano i stanęło na tym, że jeżeli do 15.00 ksiądz kardynał nie przyjedzie, rezygnujemy z czekania i pobłogosławi nas ksiądz proboszcz. Pojechaliśmy do kościoła wielce zawiedzeni, w nastroju takim, że ciotce, która mi szeptem dodawała otuchy, odszepnęłam: Byle jak, byle z kim, byle już. W momencie, kiedy już staliśmy gotowi do drogi pod chórem, przy wejściu nagle zamieszanie i w rozwianej pelerynie wpadł ksiądz kardynał - dosłownie w ostatniej minucie, bo proboszcz już kończył ubieranie się do Mszy”.
To nie było jedyne „zawirowanie” w czasie tej uroczystości. Na narzeczoną Marka wołano w rodzinie Kaja i kardynał nie wiedział, że na chrzcie nadano jej imię Kazimiera. Przyszła chwila, gdy kapłan pyta narzeczonych o ich zgodę na małżeństwo. „Czy ty...?” - zapytał Wujek i w tym momencie zorientował się, że nie wie, jak zwrócić się do panny młodej.
Czuły mikrofon wyłapał jego szept i w całym kościele rozległy się słowa: „A jak ci właściwie na imię?”.
Potem towarzyszył im z bliska i z daleka na ich drodze. Gdy przeprowadzili się do Katowic, pożyczył im pieniądze na wynajęcie pokoju z kuchnią. Zwrócili dług po trzech latach. Brał pieniądze niechętnie, tłumacząc się: „Dziecko, to nie były moje pieniądze. Pożyczyłem je z kasy, a teraz zwracam, a swoich pieniędzy nie mam”.
Ich starszej córki, Ani, nie chrzcił, bo młoda matka bała się wożenia dziecka do Krakowa, ale z Marysią przyjechali już do niego.
Ostatni raz całą rodzinę widział na początku stycznia. Był późny wieczór, gdy dotarł do ich mieszkanka. Spędził u nich chyba z godzinę.
- Następnym razem przyjadę na dłużej - powiedział na odchodnym.
- Pewnie, jak dziewczynki będziemy wydawać za mąż - odpowiedziała ze śmiechem Kaja.
Nie wiedzieli, że następnego takiego razu już nigdy nie będzie. Choroba Marka przyszła szybko i szybko go zabrała. Zmarł 24 maja.

Cdn.

Reklama

Watykan: Benedykt XVI przyjął zakonników z okolic Ratyzbony

2019-08-19 11:58

st (KAI) / Watykan

10 sierpnia papież-senior Benedykt XVI przyjął w swojej rezydencji w klasztorze Mater Ecclesiae w Watykanie czterech zakonników z klasztoru św. Michała w Paring (diecezja Ratyzbona) w Bawarii: braci Johannesa, Fabiana, Elwira i Patryka. Należą oni do zakonu Kanoników Regularnych św. Augustyna – podaje portal il sismografo.

ilsismografo/www.propstei-paring.de
ilsismografo/www.propstei-paring.de

Przez pół godziny goście mieli okazję wymieniać serdeczne słowa z papieżem-seniorem. W spotkaniu uczestniczył brat Benedykta XVI, ks. prał. Georg Ratzinger, który jak co roku spędza latem kilka dni ze swoim bratem, pomimo iż obydwaj są już ludźmi sędziwymi i w nie najlepszym stanie zdrowia. Podczas spotkania obecny był także abp Georg Gänswein, prefekt Domu Papieskiego i osobisty sekretarz papieża-seniora. Goście otrzymali różaniec w prezencie, a spotkanie zakończyło błogosławieństwo Benedykta XVI.

ilsismografo/www.propstei-paring.de
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kielce: pół tysiąca osób wyruszyło rowerami na Jasną Górę

2019-08-20 11:19

dziar / Kielce (KAI)

500 osób – tyle, ile maksymalnie jest to możliwe, wyruszyło dzisiaj z Kielc rowerami w VII Rowerowej Pielgrzymce Diecezji Kieleckiej na Jasną Górę, która odbywa się pod hasłem „W mocy Bożego Ducha”. Jest to prawdopodobnie największa pielgrzymka rowerowa w Polsce. Potrwa do piątku 23 sierpnia.

KD

Pielgrzymów błogosławił i wyprawił w trasę bp Marian Florczyk.

- Jasna Góra i Cudowny Obraz Matki Bożej są pierwszym i głównym celem pielgrzymki, który nie jest łatwo osiągnąć. Potrzebna jest pomoc drugiego człowieka (…). Myślę, że z Bożą pomocą i motywacją wewnętrzną spotkamy się na Jasnej Górze – powiedział bp Florczyk, który będzie tam sprawował Mszę św. dla pielgrzymów.

Pielgrzymka rowerowa wyruszyła sprzed kościoła św. Maksymiliana w Kielcach. - W tradycji było tak, że ludzie szli pieszo. Ta pielgrzymka na rowerach to jednak znak czasu, bo widzimy codziennie, że dużo ludzi jeździ na jednośladach. Stąd też pomysł, aby zorganizować taką modlitewną wędrówkę – dodał biskup.

Pielgrzymi mają przed sobą cztery dni i ponad 250 kilometrów. Jeszcze dziś pielgrzymi dotrą do Kaczyna, żeby przez Pierzchnicę i Chmielnik udać się do Wiślicy. W tamtejszym sanktuarium o godzinie 20.30 wezmą udział w uroczystej Mszy św. Dzisiaj pokonają ponad 70 kilometrów.

Pięciuset pielgrzymom towarzyszy ośmiu księży i pięć sióstr zakonnych, jadą całe rodziny, np. małżeństwo z Buska – Zdroju, z 4-letnim Kubą i 7- letnią Hanią. Z mamą jedzie także zaledwie 3-letnia Ania. Uczestniczą pielgrzymi m.in. z Krakowa i Warszawy.

Popularność wydarzenia jest z każdym rokiem większa – już z ostatnim dniem lipca zamknięto zapisy. Liczba pielgrzymów musi być ograniczona ze względów bezpieczeństwa i logistyki.

Pielgrzymi codziennie pokonują od 50 do 70 km. Trasa jest podzielona na 15-kilometrowe odcinki, pomiędzy którymi są postoje z czasem na modlitwę, gorący posiłek i odpoczynek. Tempo jest dostosowane do możliwości osób w różnym wieku.

Tradycyjnie pielgrzymka odbywa się z wątkiem dobrych uczynków. Na trasie pielgrzymi zaangażują się w pomoc dla podopiecznych Domu Pomocy Społecznej w Mnichowie. Na postoju w Węgleszynie odbędzie się kiermasz, podczas którego będzie można kupić ręcznie wykonane prace podopiecznych DPS-u, aby wspomóc działanie ośrodka. Prace zostały zamieszczone na stronie internetowej pielgrzymki. Odbędzie się także akcja pomocowa dla dzieci z Kenii, którą zaproponowała wolontariuszka misyjna Monika Motyczyńska.

W ubiegłych latach organizowano akcję pozyskiwania dawców szpiku kostnego lub zbiórkę na tandem dla niewidomego uczestnika, który potem odbył pielgrzymkę na nowym rowerze.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem