Sosnowieckie muzeum, mieszczące się w Pałacu Schoena, znane jest nie tylko z ciekawych wystaw, ale także imprez kulturalnych promujących sztukę i naukę. Jedno z takich
spotkań miało miejsce 27 listopada. Przyczynkiem była trwająca do końca grudnia wystawa malarstwa Juliusza, Wojciecha i Jerzego Kossaków. Gościem honorowym wieczoru była Anna Fenby Taylor -
wnuczka Zofii Kossak. Na co dzień mieszka w Anglii, ale chętnie przyjeżdża do Polski, by spotkać się z czytelnikami książek babci.
Spotkanie składało się z dwóch części - wykładów i koncertu w wykonaniu kwartetu smyczkowego „Da Camera”. Na temat malarstwa Kossaków mówiła Ilona Gajda,
komisarz wystawy poświęconej malarstwu tej utalentowanej rodziny. O twórczości znanych literatek z rodziny Kossaków - Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, Magdaleny Samozwaniec
i Zofii Kossak opowiadała Joanna Jurgała-Jureczko, kierownik Muzeum Zofii Kossak w Górkach Wielkich, która korzystając z okazji, zaprosiła do odwiedzenia muzeum na Śląsku
Cieszyńskim. Co ciekawe twórcą placówki był Zygmunt Szatkowski, mąż Zofii, który sam porządkował zbiory i jako pierwszy kustosz udostępniał je zwiedzającym. Dwa pomieszczenia, które tworzą
stałą ekspozycję, oddają atmosferę pracy pisarskiej. W pozostałych organizowane są wystawy czasowe.
Zofia Kossak-Szatkowska bez wątpienia należy do najwybitniejszych pisarek polskich XX wieku. Mało kto o tym wie, ale była kandydatką do literackiej Nagrody Nobla. Urodziła się w 1890 r.
w Kośminie nad Wieprzem. Dzieciństwo i młodość spędziła na Lubelszczyźnie i na Wołyniu, gdzie przeżyła piekło rewolucji bolszewickiej. Swoje wspomnienia z tego
okresu opisała w Pożodze, która jednocześnie stała się jej udanym debiutem literackim. Po śmierci męża Stefana Szczuckiego osiadła w 1923 r. w Górkach Wielkich na
Śląsku Cieszyńskim, gdzie ponownie wyszła za mąż w 1925 r. za Zygmunta Szatkowskiego - oficera WP i historyka wojskowości. W okresie międzywojennym
w Górkach Wielkich powstały jej najwybitniejsze utwory, m.in. Nieznany kraj i Wielcy i mali, utwory dla dzieci i młodzieży Topsy i Lupus, Bursztyny,
opowieści hagiograficzne - Szaleńcy Boży, a przede wszystkim wielkie powieści historyczne, wśród nich trylogia: Krzyżowcy, Król trędowaty, Bez oręża, przetłumaczona na 16 języków.
W 1939 r. Zofia Kossak opuściła Górki. Lata okupacji spędziła w Warszawie. Zaangażowana w pracę konspiracyjną, redagowała podziemną prasę, była założycielką Rady Pomocy
Żydom „Żegota”. Za tę działalność została odznaczona medalem „Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata”. Przeżyła Oświęcim, a potem Pawiak, gdzie została skazana
na śmierć. Uwolniona w lipcu 1944 r. dzięki staraniom władz podziemia, wzięła udział w Powstaniu Warszawskim. Po wojnie przez kilka miesięcy związana była z redakcja
Tygodnika Katolickiego Niedziela. Następnie zmuszona do opuszczenia kraju, przebywała w Anglii, gdzie razem z mężem pracowała w trudnych warunkach na Trossell Farm. Podczas
emigracji powstało wysoko ocenione przez zagranicznych krytyków i czytelników Przymierze, a także Rok polski i cz. I Dziedzictwa. W 1957 r.
pisarka powróciła do Polski. Zamieszkała w Górkach Wielkich w domku ogrodnika, w którym obecnie mieści się muzeum jej imienia. Tam spędziła ostatni okres życia, pracując
wspólnie z mężem nad dalszymi częściami Dziedzictwa, Troją Północy i innymi utworami. Pochowana została na miejscowym cmentarzu w 1968 r.
„Łyso wam?” – rzucił drwiąco nieco rok temu premier Donald Tusk w jednym z internetowych nagrań. To hasło stało się od tej pory symbolem, nabierając co i rusz nowego-tego samego znaczenia. Teraz mówi o „zakutych łbach”, w kampanii parlamentarnej pytał obywatela „Z jakiej paki” oczekuje reparacji od Niemiec. Język co najmniej potoczny, by nie powiedzieć prostacki, a już na pewno nieprzystający do szefa polskiego rządu. Komuś się ławeczka i piwko pomyliło z wysokim urzędem.
Łyso nam, kiedy ministerialna, osobista decyzja Waldemara Żurka powoduje wycofanie apelacji w sprawie byłej rzecznik Straży Granicznej, kobiety znieważonej publicznie przez celebrytę. Sprawa kpt. Anny Michalskiej i aktora Piotr Zelta nie jest już tylko sporem o słowa. To symbol. Funkcjonariuszka, która w czasie kryzysu na granicy brała na siebie ciężar komunikacji państwa, zostaje sama. A decyzja zapada wysoko, bardzo wysoko, aż zaskakująco blisko „kierownika” I nagle okazuje się, że państwo potrafi być surowe wobec munduru, a miękkie wobec tych, którzy ten mundur publicznie lżą.
Jonasz słyszy słowo Pana „po raz drugi”. Księga ukazuje Boga, który ponawia posłanie, gdy prorok wraca z drogi ucieczki. Niniwa jest „wielkim miastem”, znakiem potęgi Asyrii, państwa budzącego grozę w Izraelu. Przepowiadanie ma formę skrajnie krótką. W hebrajskim brzmi: ʿôd ʾarbaʿîm yôm wə-nînəwê nehpāket – pięć wyrazów. Czasownik nehpāket pochodzi od rdzenia hāpak, „przewrócić, odmienić”. Ten sam rdzeń opisuje „przewrócenie” Sodomy, a tutaj staje się zapowiedzią, która prowadzi do przemiany całego miasta. Liczba czterdzieści w Biblii wiąże się z czasem próby i oczyszczenia. Reakcja Niniwitów zaczyna się od wiary: „uwierzyli Bogu”. Potem pojawia się post, wór i popiół, od możnych do najuboższych. Uderza włączenie zwierząt w znak publicznej pokuty. Tekst podkreśla także konkretną zmianę postępowania: odejście od „gwałtu” (ḥāmās), czyli przemocy i wyzysku. Finał nie opisuje wzniosłych uczuć, lecz czyny: „Bóg widział ich postępowanie”. Sformułowanie o tym, że Bóg „pożałował” kary, należy do biblijnego języka mówiącego o Bogu w kategoriach ludzkich (antropopatia); akcent pada na Jego wolę ocalenia. Św. Hieronim zwraca uwagę na wariant Septuaginty, gdzie w Jon 3,4 pojawia się „trzy dni”, i broni lektury „czterdzieści”, łącząc ją z postem Mojżesza, Eliasza i Jezusa. Św. Augustyn tłumaczy, że groźba wobec Niniwy nie jest kłamstwem, skoro prowadzi do nawrócenia. Św. Jan Chryzostom widzi w Niniwie miasto ocalone dzięki upomnieniu, które budzi sumienie, a nie zaspokaja ciekawość o przyszłości. Liturgia Wielkiego Postu stawia tę scenę przy prośbie o znak i kieruje spojrzenie ku nawróceniu, które obejmuje decyzje i relacje.
Brazylia: w Natal spłonął pomnik Matki Bożej Fatimskiej
2026-02-25 19:27
mz
Adobe Stock
W mieście Natal, na północnym wschodzie Brazylii, spłonął w środę pomnik przedstawiający Matkę Bożą Fatimską. Budowla usytuowana w stolicy stanu Rio Grande do Norte była wykonana z łatwopalnych materiałów - przekazały lokalne władze. Z dotychczasowego śledztwa wynika, że do zapalenia się posągu doszło na skutek zwarcia instalacji elektrycznej wmontowanej w pomnik. W tragicznym zdarzeniu ucierpiał jeden z pracowników, który został poparzony.
Do wypadku doszło, krótko przed inauguracją wysokiego na ponad 30 m pomnika Matki Bożej Fatimskiej. Całość przedsięwzięcia, jak szacują lokalne władze opiewała na kwotę 15 mln brazylijskich reali, czyli równowartość ponad 10 mln złotych. Do ukończenia pomnika, usytuowanego na postumencie o wysokości 8 m brakowało montażu korony. Inauguracja tego jednego z największych na świecie pomników Maryi, zaplanowana była w Natal na marzec br.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.