Reklama

Sylwetki hrubieszowskich nauczycieli

Jan Szlonzak (1907-1991)

Był jednym z najbardziej znanych i zasłużonych nauczycieli w Hrubieszowie i regionie. Przez ponad 40 lat pracował w hrubieszowskich szkołach podstawowych i średnich. Kierował szkołami w Grabowcu, Moniatyczach i Szkołą Podstawową nr 1 w Hrubieszowie.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Jan Szlonzak urodził się 7 kwietnia 1907 r. w Skryhiczynie nad Bugiem, dawniej powiat hrubieszowski. Ojciec jego Franciszek był rolnikiem, a matka Katarzyna, z domu Ciężka, prowadziła dom.
Ukończył Seminarium Nauczycielskie w Chełmie w 1928 r. i rozpoczął pracę jako tymczasowy nauczyciel publicznej 7-klasowej Szkoły Powszechnej w Grabowcu. Po 3 latach pracy został stałym nauczycielem i kierownikiem tej szkoły. Tutaj poznał swoją przyszłą żonę Zofię Sankowską. Ślub odbył się w miejscowym kościele. W roku 1933 został przeniesiony przez władze szkolne do 7-klasowej Szkoły Powszechnej w Moniatyczach k. Hrubieszowa. Pracował tu jako nauczyciel i kierownik szkoły do wybuchu wojny. Wraz z żoną, również nauczycielką, zajmował mieszkanie w budynku szkoły, a później przeniesiono ich na tzw. „legat”. Moniatycze były wtedy dużą gminą w powiecie hrubieszowskim, w której mieszkało wielu ludzi pochodzenia ukraińskiego. Miało to duży wpływ na sytuację ludności polskiej w czasie wojny i okupacji. W szkole organizowano uroczystości patriotyczno-religijne, np. Święto Niepodległości. Uroczyście obchodzono śmierć marszałka Józefa Piłsudskiego 12 maja 1935 r. W okresie okupacji zorganizował tajne nauczanie w Moniatyczach. Władze niemieckie zakazały nauki historii, geografii, języka polskiego w szkołach powszechnych. Za złamanie tego zakazu groziły surowe represje. Dodatkowe niebezpieczeństwo groziło ze strony wrogo nastawionej do Polaków miejscowej ludności ukraińskiej współpracującej z okupantem. Aresztowany przez władze okupacyjne, potem zwolniony, musiał się ukrywać.
Po wyzwoleniu przeniósł się do Hrubieszowa, gdzie został nauczycielem Publicznej Szkoły Powszechnej nr 1 w Hrubieszowie. Uczył języka polskiego, historii, geografii, arytmetyki, rysunków, prac ręcznych i ćwiczeń cielesnych. Powierzono mu też opiekę nad szkolnym kołem PCK. Wszystkie 3 szkoły podstawowe w mieście zajmowały ten sam budynek przy ul. Żeromskiego. Warunki lokalowe były trudne, brakowało podręczników, zeszytów, pomocy naukowych, a uczniowie nie mieli butów i ubrań. Wielu uczniów miało trudności w dostosowaniu się do wymogów szkolnych.
Decyzją władz oświatowych objął w 1946 r. obowiązki kierownika szkoły. Stanowisko to przekazał mu Walenty Latoszek, wieloletni przedwojenny kierownik i nauczyciel tej szkoły. Jan Szlonzak kierował szkołą do roku szkolnego 1958/1959. Nie wykonał wtedy polecenia inspektora szkolnego nakazującego zdjęcie krzyży znajdujących się w salach lekcyjnych. Rozpoczęła się wtedy walka z Kościołem i religią, którą władze komunistyczne usunęły wkrótce z polskich szkół. W Szkole Podstawowej nr 1 przeprowadzono wizytację i Jana Szlonzaka zwolniono ze stanowiska kierownika szkoły, motywując to „wrogą postawą ideologiczną”. „Na początku roku szkolnego 1958/1959 oświadczył inspektorowi szkolnemu, że nie wykona zarządzenia Ministra Oświaty w sprawie zdjęcia emblematów religijnych w szkole, bo to godzi w jego sumienie, jako wierzącego i praktykującego katolika” (Archiwum Szkoły Podstawowej nr 1 w Hrubieszowie). Zwolnienie ze stanowiska kierownika szkoły przeżył boleśnie, załamał się psychicznie, chorował, chciał odejść na rentę inwalidzką. Po długim leczeniu podjął pracę w Szkole Podstawowej dla Pracujących w Hrubieszowie. W latach 1961-1963 pracował jako nauczyciel w Technikum Ekonomicznym w Hrubieszowie. W 1969 r. przeszedł na zasłużoną emeryturę po 41 latach pracy pedagogicznej. Zmarł 31 stycznia 1991 r. w Hrubieszowie i został pochowany na miejscowym cmentarzu parafialnym.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2004-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Igrzyska 2026/short track - Kamila Sellier: mam się całkiem dobrze

2026-02-21 17:12

[ TEMATY ]

sport

fot: PAP/INSTGRAM

- Mam się całkiem dobrze - przekazała w internetowym wpisie Kamila Sellier, startująca w short tracku reprezentantka Polski, która miała wypadek w piątkowym ćwierćfinale olimpijskiej rywalizacji na 1500 m w Mediolanie.

Sellier upadając razem z jedną z rywalek została przez nią uderzona łyżwą w twarz. Zniesiono ją z lodowiska na noszach i przetransportowano do szpitala. Tam przeszła badania, a następnie zabieg, bo tomografia komputerowa wykazała niewielkie złamanie jednej z kości twarzy.
CZYTAJ DALEJ

Polska premiera filmu „Najświętsze Serce”

2026-02-18 11:13

[ TEMATY ]

film

Najświętsze Serce

polska premiera

historia objawień

Mat.prasowy

Kadr z filmu

Kadr z filmu

W piątek do polskich kin trafi fabularyzowany dokument „Najświętsze serce” o historii objawień Najświętszego Serca Jezusa św. Małgorzacie Marii Alacoque, do których doszło w latach 1673–1675 w klasztorze w Paray-le-Monial w Burgundii. We Francji w dwa miesiące od premiery film obejrzało pół miliona widzów.

92-minutowy dokument w reżyserii Stevena i Sabriny Gunnell opowiada historię objawień Pana Jezusa, których w latach 1673–1675 w klasztorze w Paray-le-Monial w Burgundii (Francja) doświadczyła wizytka św. Małgorzata Maria Alacoque, oraz o ich znaczeniu dla współczesnego świata.
CZYTAJ DALEJ

Kiedy krypta w Asyżu staje się lustrem

2026-02-22 13:18

[ TEMATY ]

św. Franciszek

dr Milena Kindziuk

Red

Do św. Franciszka mam szczególny sentyment. Mój dziadek, członek Franciszkańskiego Zakonu Świeckich przy warszawskim kościele ojców kapucynów, od dzieciństwa czytał mi „Kwiatki św. Franciszka” i wciąż o nim opowiadał podczas rodzinnych spotkań. Od tych opowieści biła jakaś niesamowita radość i prostota, której wtedy nie umiałam nazwać.

Gdy dziś myślę o ludziach, którzy wchodzą do bazyliki św. Franciszka w Asyżu, by zobaczyć doczesne szczątki jednego z najbardziej znanych na świecie świętych, zastanawiam się, co ich tam tak naprawdę prowadzi. Jedni pewnie ściskają różaniec i półgłosem kłócą się z Bogiem, inni przybywają z sercem tak poranionym, że trudno im uwierzyć w jakiekolwiek przesłanie Biedaczyny z Asyżu. Są też zapewne i tacy, którzy chcą po prostu zaspokoić ciekawość - widzieli już ciało o. Pio, więc teraz może „kolej na Franciszka”. A jednak, ostatecznie wszyscy spotykają się w tym samym punkcie: przed ciałem człowieka, który 800 lat temu zaryzykował wiarę, że Ewangelią da się żyć naprawdę, a nie tylko „mniej więcej”.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję