Reklama

Bp Piotrowski: tylko nasze nawrócenie ukoi zbolałe serce Maryi

2017-07-04 17:06

dab, mp / Lublin / KAI

Urszula Buglewicz

W archikatedrze lubelskiej odbyły się uroczystości odpustowe związane z 68. rocznicą „Cudu Lubelskiego”. Przewodniczył im bp Jan Piotrowski, ordynariusz diecezji kieleckiej. „Łzy Maryi z Lublina są powtórzeniem słów wypowiedzianych w Wieczerniku: zróbcie wszystko, co powie wam Syn. Tylko nasze nawrócenie osuszy łzy i ukoi zbolałe serce Maryi” – powiedział hierarcha.

Tegoroczne uroczystości związane były też z jubileuszem 30. rocznicy wizyty Jana Pawła II w Lublinie i 25. rocznicą podniesienia diecezji lubelskiej do rangi archidiecezji ze stolicą metropolitarną.

„Dzisiaj gromadzimy się, aby czcić Maryję, jako Najświętszą Pannę Płaczącą, współczującą swojemu ludowi w ciężkich czasach stalinowskich. Maryję, która zawsze jest ze swoim ludem. Miłosierny Bóg dał nam Maryję za matkę, aby pokazać jak bardzo nas miłuje” - mówił na początku Mszy św. abp Stanisław Budzik.

W homilii, bp Jan Piotrowski zwrócił uwagę, że pomimo zmian społecznych i postępowi naukowemu, jakie nastąpiły od czasów wydarzeń lubelskiej katedry, człowiek wciąż pozostaje na rozdrożu pomiędzy dobrem i złem. „Ludzka natura, mimo że jest koroną stworzenia, ma jednak swoje wady. Jedną z nich jest krótkowzroczność. Pycha generowana ideologią liberalizmu, nie waha się zawłaszczać wszystkie dziedziny życia” - powiedział biskup kielecki.

Reklama

Hierarcha stwierdził, że obecność Maryi w wieczerniku, jest znakiem jej matczynej troski o rodzący się Kościół. „Dziś my stanowimy tę wspólnotę. Niezmiennie trwa macierzyńska misja Maryi. Jej wołanie o nawrócenie, modlitwę i pokutę w Gietrzwałdzie i Fatimie, jej łzy w Syrakuzach i Lublinie to nic innego, jak powtórzona, tylko na inny sposób prośba z Kany Galilejskiej: Uczyńcie wszystko, co powie wam syn” – tłumaczył bp Piotrowski.

„Nasze matki nigdy nie płaczą bez powodu, ale bywa, że swoją miłość muszą wylać przez łzy, aby ją dostrzec i dać na nią odpowiedź. Nie inaczej było w Lublinie 3 lipca 1949 r. Dlatego naszym nawróceniem dajmy satysfakcję Maryi, tej czczonej w Częstochowie i Lublinie, w sanktuariach w Polsce i na całym świecie. To osuszy jej łzy i ukoi ból matczynego serca” – powiedział na zakończenie hierarcha.

Uroczystości związane z 68. rocznicą „Cudu Lubelskiego” zakończył jubileuszowy akt zawierzenia Matce Bożej całej archidiecezji i procesja różańcowa.

Cud Lubelski miał miejsce 3 lipca 1949 r. Jak zawsze przed obrazem Matki Bożej w lubelskiej katedrze modlili się wierni, gdy nagle s. Barbara Sadowska zauważyła, że pod okiem Maryi pojawiła się krwawa łza. Od razu poinformowała o tym zdarzeniu ówczesnego kościelnego lubelskiej katedry, a on kapłanów tej parafii. Bp Zdzisław Goliński, do którego dotarła wiadomość, nie uznał jej za ważną, przypuszczając, że to jakiś naciek wilgoci uwidocznił się akurat w tym miejscu. Jednak do Lublina zaczęły przyjeżdżać rzesze wiernych, którzy modlili się za swoich bliskich, za rodziny i za Ojczyznę, która przeżywała trudny okres PRL.

Wzmożony rozwój kultu Matki Bożej Płaczącej przypadł na lata 80. XX wieku. W 1988 r. obraz otrzymał papieskie korony. Kolejne rocznice cudu łez gromadziły coraz większe rzesze ludzi, spragnionych obecności Chrystusa i Jego Matki. Jednak były to wciąż tylko uroczystości rocznicowe.

Ważnym wydarzeniem w historii kultu Pani Katedralnej było ustanowienie w 2014 r. sanktuarium Najświętszej Maryi Panny Płaczącej. Dekret podpisał abp Stanisław Budzik.

Kolejnym etapem było uzyskanie zgody Stolicy Apostolskiej na to, by 3 lipca mógł być obchodzony odpust ku czci Najświętszej Maryi Panny Płaczącej. Dzięki temu do kalendarza liturgicznego archidiecezji lubelskiej wpisane zostało święto Najświętszej Maryi Panny Płaczącej, które od 2014 r. obchodzone jest oficjalnie 3 lipca w katedrze lubelskiej.

Równocześnie Stolica Apostolska wydała zgodę na to, by dotychczas obchodzone 3 lipca święto Tomasza Apostoła było obchodzone w katedrze dzień wcześniej.

Tagi:
bp Jan Piotrowski

Bp Piotrowski: pielgrzymka nie jest krucjatą

2019-07-19 18:40

dziar / Kielce (KAI)

„Pielgrzymka nie jest krucjatą, ale jest czasem radosnej przemiany do pełni życia w radości i nadziei, serdeczności i dobroci – pisze bp Jan Piotrowski w słowie zachęcającym wiernych do wyruszenia w 38. Pieszej Pielgrzymce Kieleckiej. – Nikt, kto wybiera się na pielgrzymi szlak, nie idzie przeciw komuś, ale niesie ze sobą trud pielgrzymiego wysiłku, serce pełne szczerych intencji - wskazuje biskup kielecki.

Kamil Szyszka

Pielgrzymka rozpoczyna się 5 sierpnia w Wiślicy, trwa osiem dni, do Częstochowy pielgrzymi wejdą po przebyciu ok. 200 kilometrów. W tym roku pątnikom towarzyszy hasło „Z Maryją w mocy Bożego Ducha”.

„Zgodnym chórem we wspólnotach parafialnych wyrażaliśmy wolę dobrego życia zgodnie z Bożymi Przykazaniami, otwarci na łaskę sakramentów świętych, zwłaszcza pojednania i pokuty oraz Eucharystii. Czy jesteśmy wierni tym zobowiązaniom? Nawet jeśli dziś nie podążamy wiernie Bożymi drogami życia, to Bóg, który jest MIŁOŚCIĄ, nie pogardza nami i nie zabiera nam nadziei na naszą osobistą przemianę” – przypomina biskup kielecki.

Podkreśla także, że pielgrzymi nigdy nie idą „przeciw komuś”, ale mają serca pełne intencji, obejmujących Kościół kielecki, małżeństwa i rodziny, dzieci i młodzież oraz starsze pokolenie, chorych i cierpiących, opuszczonych i samotnych, wątpiących i poszukujących.

„Te intencje modlitwy i duchowej ofiary dosięgają sprawujących władzę na wszystkich jej szczeblach i tych, którzy dziś bezbożnie wychodzą na ulice naszych miast - nie pomijając Kielc - aby obalać dobre obyczaje, piękno małżeństwa i rodziny, a dzieci i młodzież poddawać niewoli obyczajowego i moralnego zła” – pisze biskup Piotrowski.

Szczególnie zachęca pielgrzymów do podjęcia modlitwy w intencji czystej miłości, po pielęgnowania ideałów piękna wypływających z Ewangelii.

„Będący w ofensywie przeciw Kościołowi katolickiemu - jego pasterzom i wiernym - bałwochwalczy kult rozumu, kolektywna i subiektywna prawda oraz niegodne człowieka obyczaje chcą śmierci Boga oraz Jego i naszego milczenia” - zauważa hierarcha.

Biskup zauważa także, że „prawdziwa miłość nigdy nie jest wulgarna i zaborcza, krzycząca i kolorowa, ale jest cicha, cierpliwa, nie unosi się pychą, wierna i wytrwała”. Zachęca XIII grupę duchową, aby jak co roku towarzyszyła pielgrzymom w modlitwie oraz aby pątników spierali na trasie mieszkańcy diecezji.

„Wszyscy potrzebujemy się wzajemnie. Pielgrzymka nie wyklucza nikogo i w tym jest piękno Kościoła, Matki naszej wiary, czego wzorem jest Maryja, Matka Bożego Syna, która prowadzi nas ku Niemu w mocy Bożego Ducha” - podkreśla bp Jan Piotrowski.

List biskupa będzie odczytywany w kościołach diecezji kieleckiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Polak strzelił gola głową... z połowy boiska.

2019-10-17 18:41

wPolityce.pl

Byli już tacy piłkarze, który strzelali gole z połowy boiska. Ale nigdy się nie zdarzyło, by głową. Kto tego dokonał? Oczywiście Polak!

youtube Basford United FC
Stefan Galiński

Polski obrońca angielskiego Basford United FC, Stefan Galiński stał się gwiazdą internetu. W spotkaniu przeciwko FC United of Manchester (3:1) strzelił głową gola z połowy boiska.

Obejrzyj film: Gol Roku

Stef, jak nazywają go na Wyspach Brytyjskich, zdobył bramkę w 62. minucie meczu Northern Premier League Premier Division (ósmy poziom). Defensor mocno uderzył piłkę głową, która przelobowała niepewnie interweniującego bramkarza drużyny przeciwnej i wpadła do bramki. Kandydat do gola roku!

25-latek od wielu lat występuje na angielskich boiskach. Grał między innymi w juniorskich ekipach Derby County czy Stoke City.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wieluń: Czarownice z Salem – premiera

2019-10-18 15:03

Zofia Białas

17 października na scenie Wieluńskiego Domu Kultury wystąpił teatr „wpół do czwartej”. W wykonaniu artystów teatru działającego w Miejskiej i Gminnej Bibliotece Publicznej widzowie zobaczyli „Czarownice z Salem”. Scenariusz spektaklu na podstawie fragmentów sztuki Arthura Millera (powstała w 1953 roku) przygotowała Maria Wardęga. W spektaklu wystąpili:

Zofia Białas

Marek Berger – Danforth, zastępca gubernatora

Ewa Głogowska - pastor Hale

Krystyna Stępień – Tituba

Natalia dziedzic –Abigail Williams

Błażej Stasiak –John Proctor

Jakub Nakiela – pastor Parris

Anita Kuś – Elizabeth Proctor

Bogumiła Gońda – Ann Putnam

Eugeniusz Gońda – Thomas Putnam

Natalia Michałczyk –Ruth Putnam

Dorota Jama – Mary Warren

Patryk Gaj – Francis Nurse

Gabriela Czerwińska – Mercy Lewis i Susanna Walcott

Kinga Kubonik – Betty Parris i Sara Good

Maria Sieczka, Natalia Michałczyk – śpiew

Weronika Szczukiecka, Aleksandra Heidt, Wiktoria Urban, Weronika Walczak, Gabriela Czerwińska, Natalia Dziedzic, Julia Ostrycharz, Julia Lefler – taniec

Iwona Janecka – przygotowanie układu tanecznego

Dariusz Szymanek – przygotowanie dźwięku

Słowo wstępne do widzów – studentów Uniwersytetu III Wieku - skierowała Iwona Podeszwa dyrektor Miejskiej i Gminnej Biblioteki Publicznej. Zachętą do obejrzenia spektaklu były zacytowane słowa:

„Purytańskie i spokojne miasteczko zmieni swoje oblicze na zawsze. Wszystko rozpocznie niewinna zabawa grupki dziewcząt. Taniec, dzięki któremu przez chwilę czują się wyzwolone od surowego wychowania, rozpocznie jeden z najgłośniejszych procesów o czary. Strach przed karą wywołuje zbiorową histerię. Prawda ginie w morzu niekończących się oskarżeń. Zbrodnie stają się porządkiem dziennym a posądzanie o kontakty z diabłem, wyrównuje sąsiedzkie porachunki i jest zemstą za złamane serce. Nierówna walka rozpięta między fanatyzmem a polityką to pretekst do dyskusji o współczesnym świecie, w którym strach może okazać się śmiertelnym narzędziem manipulacji.”

Akcja sztuki Arthura Millera rozgrywa się w siedemnastowiecznej Ameryce, w mieście Salem, gdzie w roku 1692 odbył się głośny proces czarownic, w którym o czary oskarżono łącznie 200 osób, aresztowano 150, na śmierć skazano 19, 1 zmiażdżono za odmowę zeznań, 4 oczekiwały w celi na powieszenie, a wszystko przez manipulację zakochanej nastolatki, hipokryzję i zachłanność pastora Parrisa, żerującego na zabobonności wiernych. Tu każdy brak racjonalnego wyjaśnienia zdarzeń, każde słowo zrozumiane było opacznie i wystarczyło do oskarżenia i skazania. Rację miał sąd. Oskarżony z góry był osądzony. Sąd nie przyjmował wyjaśnień, wymuszał zeznania… Sąd w dramacie Millera budzi przerażenie, tu nie chodziło o prawdę ani o sprawiedliwość.

Sztuka Arthura Millera była odpowiedzią na swoiste „polowanie na czarownice” i krytyką antykomunistycznej nagonki rozpętanej w Stanach Zjednoczonych przez senatora McCarthy’ego. Jej treść, choć historyczna, jest wciąż aktualna. Ukazuje arogancję władzy i mechanizmy manipulowania ludźmi dla własnych celów we współczesnych społeczeństwach … Pokazuje jak łatwo osadza się innych…

Widzowie zapamiętają słowa wypowiedziane przez Johna Proctora - pierwszoplanowego bohatera dramatu walczącego o samego siebie:

„Bo to jest moje imię!. Ponieważ nie mogę mieć innego w moim życiu! Ponieważ kłamię i podpisuję się na kłamstwie! Ponieważ nie jestem warty kurzu na nogi tych, których powieszają. Jak mogę żyć bez mojego imienia? Dałem wam duszę moją, zostawcie moje imię”

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem