Reklama

Wrocławskie małżeństwa z Equipes Notre-Dame już w Fatimie!

2018-07-18 17:52

Małgorzata Trawka

Dariusz Pachucy

Wrocławskie małżeństwa z Equipes Notre-Dame już w Fatimie! Uczestniczą w Zgromadzeniu Światowym Ruchu END, które odbywa się raz na sześć lat i jest największym zgromadzeniem małżeństw na świecie.

To niezwykłe spotkanie rozpoczęło się w poniedziałkowy wieczór piękną ceremonią otwarcia, podczas której dokonano prezentacji ekip z różnych części świata. We wtorek małżonkowie mieli możliwość wziąć udział w wielu konferencjach, zajęciach w grupach, uczestniczyć w Eucharystii i wspólnych modlitwach. Zgromadzeniu towarzyszy szereg dodatkowych wydarzeń kulturalnych, jak chociażby musicale. Małżeństwa z Wrocławia współtworzyły polskie stoisko, m. in. budując Wawel w 3D.

Tagi:
Fatima Zgromadzenie Światowe Ruchu END

Pielgrzymowali do Fatimy i do Santiago de Compostela

2019-03-07 20:55

Z relacji uczestników pielgrzymk

W dniach 6 – 13 lutego wierni z parafii św. Barbary w Wieluniu i okolicznych parafii odbyli pielgrzymkę do Fatimy i do Santiago de Compostela. Pielgrzymka wyruszyła w środę 6 lutego br. z parkingu przy Kościele p.w. Świętej Barbary D i M w Wieluniu. Duchowymi przewodnikami pielgrzymki byli: ks. Jarosław Boral, ks. Mirosław Rapcia , ks. Stanisław Konieczny. Pielgrzymka rozpoczęła się Mszą Świętą i błogosławieństwem w Kaplicy na lotnisku w Warszawie. Po wylądowaniu w Lizbonie wszyscy udali się autokarem do Fatimy - miejsca docelowego.

Archiwum parafii

W drugim dniu pielgrzymki pątnicy zwiedzali: Bazylikę Trójcy Przenajświętszej - jasną, potężną i nowoczesną. Uwagę przykuwały główne drzwi z obrazem z Księgi Rodzaju - postać Boga stwarzającego niebo i ziemię oraz Ducha Bożego, unoszącego się nad wodą, umieszczonego na szklanym panelu z napisem: „, Czym jest człowiek, że o nim pamiętasz i czym jest syn człowieczy, że się nim zajmujesz”.

Kolejnym celem zwiedzania była Bazylika Matki Boskiej Różańcowej , górująca nad całym placem, z pięknym wnętrzem i grobami świętych pastuszków: Hiacynty, Franciszka i Łucji. Później Msza Święta w Kaplicy Objawień, do której pielgrzymi wracali jeszcze w kolejnych dniach i do której przyszli wieczorem na wielojęzyczny i jednoczący Różaniec.

Przed Różańcem, popołudniowa Droga Krzyżowa „ drogą pastuszków” od miejsca objawień Matki Boskiej w Valinhos do Anioła w Loca do Aljustrel, skąd pochodzili pastuszkowie.

Kolejne dni pielgrzymki to dni nowych wrażeń, a to za przyczyną zwiedzanych zabytkowych świątyń i miasteczek: Alcobaka - opactwo cystersów z największym w Portugalii Kościołem Mosteiro de Santa Maria de Alcobaca, Obidos - maleńkie, zwarte miasteczko z uliczkami skąpanymi w kwiatach, Batalha - opactwo i klasztor Matki Boskiej Zwycięskiej.

Niezapomnianym pozostanie czwarty dzień pielgrzymki, w którym pielgrzymi szlakiem św. Jakuba udali się do Santiago de Campostela w Hiszpanii, gdzie zwiedzili Katedrę św. Jakuba z grobem świętego oraz Stare Miasto.

Pozostałe dni pielgrzymowania to spojrzenie na Sameiro - Sanktuarium Matki Bożej Niepokalane Poczęcie, Bragę - "religijną stolicę Portugalii” z Sanktuarium Dobrego Jezusa, gdzie podczas Mszy Świętej kapłani podarowali pielgrzymom muszle św. Jakuba, dalej Porto, Tomar - portugalska siedziba Templariuszy i Zakonu Chrystusowego, Nazare, Santarem gdzie była celebrowana Msza Święta w bliskości Cudownej Hostii w Sanktuarium Cudu Eucharystycznego.

W ostatnim dniu pielgrzymi zwiedzili Lizbonę, stolicę Portugalii. Zobaczyli: Torre del Belem, Klasztor Hieronimitów, Katedrę, Kościoły św. Antoniego, św. Łucji i św. Dominika. Pielgrzymkę zakończyła Msza Święta w Kaplicy na lotnisku w Warszawie. Wszyscy wracali niby Ci sami, ale jednak inni.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

„Oblężenie Jerycha” w Szczecinie

O. Jan Paweł M. Bagdziński OFM, animator Wspólnot Nieustającego Różańca Świętego Archidiecezji Szczecińsko-Kamieńskiej
Edycja szczecińsko-kamieńska 2/2011

Jerycho jest jednym z najstarszych miast świata i prawdopodobnie najstarszym nieprzerwanie istniejącym siedliskiem ludzkim. Biblijna historia Jerycha zaczyna się od Mojżesza, patrzącego z góry Nebo w Moabie, poprzez Jordan, na zachód i widzącego Negeb, okręg doliny koło Jerycha, miasta palm, aż do Soaru (por. Pwt 34,3). Następnie Jozue poprowadził Izraelitów do Ziemi Obiecanej i jako pierwszy postanowił zdobyć właśnie Jerycho. Archeolodzy twierdzą, że to starożytne miasto otaczał podwójny mur - wewnętrzny o szerokości ok. 4 m oraz zewnętrzny o szerokości 2 m - oceniany na ok. 9 m wysokości. W murach tych zbudowano mieszkania i naszą uwagę zwraca bogobojna kobieta, jaką była Rachab, dzięki temu, że mieszkała ona w domu znajdującym się w tym murze. Czytamy, że ochroniła ona i pomogła szpiegom wysłanym przez Jozuego, ukrywając ich, a potem spuszczając po linie z okna, by mogli uciec (por. Joz 2). Miasto zostało zdobyte i zniszczone w najbardziej niecodzienny sposób. Izraelici maszerowali dookoła miasta przez sześć dni z kapłanami niosącymi Arkę Pana na czele. Siódmego dnia okrążyli miasto siedmiokrotnie i kiedy kapłani zatrąbili w trąby, wznieśli potężny okrzyk i mur zawalił się, Jozue zdobył miasto, oszczędzając jedynie Rachab: „Wraz ze wszystkimi, którzy do niej należą” (por. Joz 6, 1-25). Rachab pojawia się w genealogii Chrystusa i pisze się o niej w jedenastym rozdziale Listu do Hebrajczyków jako o kobiecie mającej wiarę (Hbr 11,31).
Początki „Różańcowego Jerycha” w Polsce związane są z osobą Anatola Kaszczuka, delegata wspólnoty apostolskiej Legionu Maryi z Irlandii do Polski w 1946 r. To właśnie on, kiedy ważyły się losy pierwszej pielgrzymki papieża Jana Pawła II do Polski, zaproponował zorganizowanie i przeprowadzenie siedmiodniowego Kongresu Różańcowego na Jasnej Górze. Podczas którego postanowiono codziennie odprawiać Mszę św., odmawiać Różaniec św. i Koronkę do Miłosierdzia Bożego przed wystawionym Najświętszym Sakramentem w intencji przyjazdu Ojca Świętego. Za radą bp. Stefana Bareły zrezygnowano z Kongresu, nazywając te siedem dni modlitwy „Oblężeniem Jerycha”. Uczestnicy na Jasnej Górze chcieli trwać na modlitwie, by runęły mury zagradzające drogę Ojcu Świętemu do Polski. Wszystkie przeszkody zostały zwyciężone. Anatol Kaszczuk nazywa to wydarzenie pierwszym „Oblężeniem Jerycha”.
Od wielu już lat w różnych diecezjach naszego kraju rozwijają się „Jerycha Różańcowe” organizowane przez wspólnoty Legionu Maryi i Nieustającego Różańca im. Jana Pawła II, którego sekretariat na prośbę wspólnot różańcowych został powołany decyzją abp. Andrzeja Dzięgi dnia 3 października 2010 r. przy sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej w Szczecinie.
W grudniu 2009 r. w bazylice pw. św. Jana Chrzciciela w Szczecinie zostało zorganizowane pierwsze „Jerycho Różańcowe”, czyli modlitwa przed Najświętszym Sakramentem trwająca bez przerwy przez 7 dni i 7 nocy. Czasami były organizowane w naszej archidiecezji adoracje nazywane „Jerychem”, ale nie było nigdy wcześniej adoracji Najświętszego Sakramentu trwającej tak długi czas, który wyznaczony został przez podanie biblijne. Tylko nieustanna modlitwa Różańca św. trwająca 7 dni i 7 nocy przed Najświętszym Sakramentem może być nazywana „Jerychem”.
„Różańcowe Jerycho” podejmuje następujące intencje: wynagrodzenia Panu Bogu za grzechy narodów Europy i świata; za Ojca Świętego, biskupów, kapłanów, w intencjach Księdza Arcybiskupa; wynagrodzenia za grzechy Polaków i o Polskę według Bożej woli; o nawrócenie nieprzyjaciół Kościoła świętego i Polski; o obudzenie ducha pokuty w Polakach za grzechy całego narodu przeciw życiu; o odkrycie daru Eucharystii w życiu i misji rodziny; o uznanie przez wszystkich Polaków królowania Jezusa Chrystusa w naszym narodzie; o wynagrodzenie Najświętszym Sercom Jezusa i Maryi za zniewagi wyrządzone przez niewdzięcznych ludzi.
Z błogosławieństwem abp. Andrzeja Dzięgi i jego serdecznym poparciem rozpoczęliśmy nieustanną różańcową modlitwę Kościoła naszej archidiecezji. Nieustanna modlitwa Różańca św. przed Najświętszym Sakramentem „Oblężenie Jerycha” jest wielką siłą i powołaniem każdego wierzącego. 1 maja 2010 r. podczas Mszy św. w sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej, której przewodniczył abp Andrzej Dzięga, w słowie Bożym zachęcał wszystkich do nieustannej modlitwy z Różańcem św. w ręku, aby wyprosić u Boga kolejny „cud nad Wisłą” dla naszej Ojczyzny.
Zapraszamy serdecznie i oczekujemy, że wierzący Kościoła archidiecezji przyłączą się do wspólnej modlitwy. Wzywamy i zapraszamy członków wszystkich wspólnot parafialnych. Nie pozwólmy na to, aby tak wspaniałe dzieło modlitwy upadło z powodu braku osób chętnych do modlitwy i adoracji przed Najświętszym Sakramentem. Jest nas wciąż za mało. Kilka osób modli się po kilka czy kilkanaście godzin, aby nie przerwać adoracji. Pojawiają się coraz to nowe trudności. Wydaje się, że to nic trudnego dla katolika ofiarować Bogu jedną godzinę raz w miesiącu czy nawet trzydzieści minut.
Jeżeli jesteś gotów podjąć się modlitwy u stóp Jezusa i Matki Najświętszej, to zadzwoń i zgłoś swój udział, wybierając dogodną dla Ciebie godzinę adoracji i kościół. Sprawa jest naprawdę pilna i jesteś bardzo potrzebną osobą. Nie zwlekaj! Matka Boża w Fatimie powiedziała: „Otrzymacie wszystko, o co prosić będziecie”. „«Różańcowe Jerycha» mają się powiększyć w liczbie. Ma trwać nieustanny «bój duchowy», nieustanne błaganie. To jest z nieba nam podany sposób walki z mocami ciemności” - Anatol Kaszczuk.
„Jerycho Nieustannego Różańca św.” w Szczecinie rozpoczyna się zawsze pierwszego dnia i kończy ostatniego dnia o godz. 19.
Od 1. do 8. każdego miesiąca - bazylika pw. św. Jana Chrzciciela, ul. Bogurodzicy 3a,
od 8. do 15. każdego miesiąca - bazylika katedralna pw. św. Jakuba Ap., ul. św. Jakuba 1,
od 22. do 29. każdego miesiąca - parafia pw. Matki Bożej Jasnogórskiej, ul. Orawska 3.
Osoby ze Szczecina mogą się zgłaszać, dzwoniąc pod numerem „Jerycha Różańcowego”: 783-445-333.
W dniach od 15. do 22. każdego miesiąca „Jerycho” odbywa się w Gryfinie w parafii pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny, ul. Kościelna 30. Osoby chcące przyłączyć się do wspólnej modlitwy z Gryfina i okolic proszone są o kontakt telefoniczny: 608-012-534.
Składam serdeczne podziękowanie wszystkim, którzy włączyli się w dzieło modlitwy zwanej „Jerychem Różańcowym”. Szczególnie osobom podejmującym godziny nocnych adoracji. Sam Bóg jest Wam nagrodą i radością. Jesteście pięknym skarbem Kościoła archidiecezji.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież Franciszek pielgrzymuje do Bułgarii

2019-04-25 12:34

Alina Petrowa-Wasilewicz i Krzysztof Tomasik (KAI) / Sofia

Franciszek w dniach 5-7 maja udaje się z wizytą apostolską do Bułgarii i Macedonii, krajów, w których prawosławni przeważają i w których katolicy są niewielką mniejszością. Hasło bułgarskiej pielgrzymki „Pacem in terris” – „Pokój na świecie”, nawiązuje do encykliki św. Jana XXIII pod tym samym tytułem. W Macedonii zaledwie dziesięciogodzinnemu pobytowi Ojca Świętego będzie przewodzić werset z Ewangelii św. Łukasza: „Nie bój się, mała trzódko”. Będzie to 29. podróż zagraniczna papieża Bergoglio. Papieska wizyta nie jest tylko "wewnętrzną sprawą" Kościoła katolickiego w Bułgarii, ale dotyczyć będzie także prawosławnych, przedstawicieli innych wyznań i niewierzących – wszystkich Bułgarów.

Grzegorz Gałązka

Druga wizyta papieża

Wizyta Franciszka odbędzie się siedemnaście lat po pielgrzymce Jana Pawła II, który przebywał tam w dniach 23-26 maja 2002 r. Wówczas było to przede wszystkim potwierdzenie obecności Kościoła katolickiego w Bułgarii, który dwanaście lat po wyjściu z totalitarnej komunistycznej opresji powoli i mozolnie leczył swoje rany. Zarazem był to kolejny ważny krok ku odbudowywaniu zaufania ze strony miejscowego prawosławia, wreszcie historyczne przypomnienie Bułgarom, że są w Europie – a ich wschodnia duchowość i tożsamość kulturowa są cennym elementem wspólnego chrześcijańskiego dziedzictwa kontynentu. Na papieża oczekiwali w szczególności bułgarscy katolicy. Przyjazd Jana Pawła II był dla nich nie tylko wielkim przeżyciem, ale przede wszystkim hołdem głowy Kościoła katolickiego dla męczeństwa, jakie Kościół tego kraju przeszedł podczas totalitarnej komunistycznej nocy. Najbardziej dobitnym tego wyrazem ze strony papieża była beatyfikacja trzech kapłanów bułgarskich – męczenników z okresu komunistycznych prześladowań religijnych. Byli to księża asupmcjoniści: Piotr (Petyr) Wiczew, Paweł Dżidżow i Jozafat Sziszkow.

Mały, dynamiczny Kościół

Katolicy w Bułgarii, w odróżnieniu od sąsiedniej Rumunii czy Serbii, zawsze stanowili mniejszość wyznaniową. W liczącej niewiele ponad siedem milionów mieszkańców Bułgarii jest ich około 60 tys., stanowią więc zaledwie niecały procent ogółu populacji. Według danych spisu powszechnego z 2011 roku niemal 60 proc. Bułgarów określiło się jako wyznawcy prawosławia, 22 proc. nie zadeklarowało swej przynależności religijnej, 9 proc. określiło się jako ateiści, 8 proc. jako muzułmanie, 0,9 proc. – protestanci.

Ściśle ze sobą współpracującą Międzyobrzędową Konferencję Biskupów tworzą: bp Christo Projkow, zwierzchnik liczącej ok. 10 tys. wiernych diecezji obrządku bizantyjsko-słowiańskiego, bp Georgi Jowczew – ordynariusz diecezji sofijsko-płowdiwskiej i bp Petko Christow – ordynariusz diecezji nikopolskiej. Każda diecezja liczy średnio od 20 do 25 parafii, a w niektórych miastach istnieje od dwóch do czterech, a nawet więcej kościołów katolickich.

Największe skupiska katolickie nie są w Sofii, ale głównie w Płowdiwie i leżących nieopodal miasteczku Rakowski oraz wioskach Bełozem, Duwanlij i Żitnicy. W diecezji północnej katolicy są bardziej rozproszeni – mieszkają w Ruse, Plewen, Belene, wioskach Asenowo, Bardarski Geran, Orjachowo. Co ciekawe, do dzisiaj bułgarscy katolicy mówią specyficznym dialektem nazywanym "katoliszkim", czyli "językiem katolickim". Bp Georgi Jowczew, ordynariusz diecezji sofijsko-płowdiwskiej, który mając 31 lat został biskupem, jest jednym z trzech biskupów pochodzących z dzielnicy Rakowskiego, Sekirowa. Z humorem mówi, że w Bułgarii żeby zostać biskupem trzeba spełnić warunki, tzw. trzech "s". Kandydat musi być obdarzony "sapientia" - "mądrością", "sanctus" – świętością i pochodzić z "Sekirowo". Nie są to słowa bez pokrycia – dwóch jego poprzedników również pochodziło z Sekirowo.

Znaczna część osób, które chodzą do kościoła katolickiego, ma korzenie prawosławne lub jako dorośli podjęli konwersję. Są do tego intensywnie przygotowywani. Najczęściej są to osoby z wyższym wykształceniem. W samym 2018 r. przeszło do Kościoła katolickiego osiem dorosłych osób, wśród których był m. in. profesor uniwersytetu i znany krytyk filmowy. Jak zauważa bp Christo Projkow, w ostatnich latach przed upadkiem komunizmu prawdziwym fenomenem był fakt, że wielu intelektualistów zbliżyło się do Kościoła katolickiego obrządku wschodniego jak choćby filozof i religioznawca prof. Władimir Gradew oraz profesor literatury klasycznej Ana Nikołowa. Oboje z Uniwersytetu Sofijskiego im. Św. Klemensa z Ochrydy. "Oni i do dziś praktykują i dzięki nim zbliżyło się do Kościoła wielu innych naukowców. Oni chcą być katolikami, ale pozostać w bułgarskiej tradycji i obrzędowości. Dlatego wybierają Kościół obrządku wschodniego, bo Bułgarzy identyfikują się z tradycją Kościołów na Wschodzie" – wyjaśnia bp Projkow.

"Dla Bułgarów jest to bardzo trudne, gdyż dla nich być Bułgarem to być prawosławnym. Wyznanie i narodowość wyznaczają ich tożsamość. Uważają, że przechodząc na katolicyzm, utracą część bułgarskiej tożsamości. Tym bardziej, że lubią manifestować swoją bułgarskość, m. in. wywieszając narodowe flagi na domach, kultywują narodowe pieśni i tańce, darzą szacunkiem swój język i alfabet – cyrylicę, której twórcami byli święci Cyryl i Metody" – mówi proboszcz sofijskiej parafii katedralnej pw. św. Józefa, polski kapucyn o. Jarosław Babik.

Kościół bułgarski ma nieliczne, ale własne bułgarskie powołania. Jest kilka nowicjuszek u sióstr eucharystynek oraz kilku kleryków w seminariach duchowych, kształcących się za granicą, głównie w Rzymie, ale także na Słowacji i w Polsce. W sumie w Bułgarii jest 40 księży i 117 osób konsekrowanych – 78 zakonnic i 39 zakonników. Wśród nich są polscy kapucyni, zmartwychwstańcy, pasjoniści, salezjanie i asumpcjoniści. W parafiach powstały lub po latach terroru zostały odnowione wspólnoty ruchów zrzeszających świeckich: Trzeci Zakon św. Franciszka, Ruch Focolari, Trzeci Zakon św. Dominika, Droga Neokatechumenalna, Wspólnota Sant' Egidio. Ich członkowie bardzo ożywiają życie parafialne, angażują się w formację wiernych, pomagają księżom w pracy duszpasterskiej.

Co roku w sierpniu ojcowie kapucyni organizują w wiosce Bełozem zloty młodzieżowe, w których bierze udział ok. 250 osób z całej Bułgarii, łącznie z prawosławnymi. Młodzież modli się, słucha chrześcijańskiego rocka i szuka odpowiedzi na najważniejsze pytania, które stawiają sobie ludzie w tym wieku. Parafia św. Franciszka z Asyżu w 4,5-tysięcznym Bełozem liczy 700 osób. "U nas między większością prawosławną, Romami i nami panuje religijna tolerancja i nie mamy żadnych problemów" – zapewnia o. Ełko Terzijski, który całą swoją formację kapłańską odbył w Polsce. W 2009 r. przyjął święcenia kapłańskie i jest pierwszym kapucynem – Bułgarem od zakończenia II wojny światowej. Parafialna Caritas prowadzi stołówkę dla ubogich. Dziennie wydaje ok. 70 obiadów oraz zaopatruje w żywność biedne rodziny.

Stałym problemem bułgarskiego Kościoła są finanse. Wspólnota katolicka, tak jak większość obywateli kraju, jest uboga. Zakaz wstępu na wyższe uczelnie w czasach komunistycznych doprowadził do tego, że katolicy są jedną z najuboższych grup wyznaniowych w Bułgarii. Wierni nie są w stanie finansować Kościoła. Utrzymują się dzięki solidarności organizacji zagranicznych, takich jak Kirche in Not czy Renovabis, ale są też lokalni biznesmeni, którzy wspomagają konkretne projekty.

Państwo w ogóle nie pomaga katolikom. W efekcie przyjętego w 2018 r. nowego prawa wyznaniowego tylko muzułmanie i prawosławni mogą liczyć na dotacje państwowe, zaś katolicy, protestanci, żydzi, Ormianie, są dyskryminowani, ponieważ ich liczba nie przekracza 1 proc. obywateli, a tylko powyżej tego poziomu można otrzymać państwową dotację. Bp Projkow zwraca uwagę, że ustawa dyskryminuje tradycyjne bułgarskie wyznania religijne, w tym Kościół katolicki i uważa, że powinny one być proporcjonalne do liczby członków danej wspólnoty, niezależnie od jej wielkości. Problemem są także obiekty, które w czasach komunistycznych zagrabiło państwo, a obecnie, na mocy ustawy o zwrocie mienia kościelnego, powróciły zdewastowane do dawnych właścicieli. Księża diecezjalni i zakonnicy muszą je remontować, tracąc cenny czas, który powinni przeznaczyć na ewangelizację.

Ponadto bułgarskie duchowieństwo zaangażowane jest w prowadzenie katechizacji dzieci, młodzieży i dorosłych. W bułgarskich szkołach odbywają się lekcje religii, ale są one fakultatywne. Dzieci rodzin chrześcijańskich uczą się Biblii, z rodzin muzułmańskich – Koranu, a z rodzin ateistycznych – mają zajęcia z etyki.

W misji Kościoła dużą rolę odgrywają środki przekazu. Dzięki internetowi można ewangelizować, pomagać ludziom w drodze do nawrócenia, a Kościół jest dobrze zadomowiony w tej międzynarodowej sieci. Swoje strony mają zarówno poszczególne diecezje, jak i wiele parafii, liczni świeccy są obecni na portalach społecznościowych. Ponadto Kościół prowadzi własne programy w radiu i telewizji i korzysta z nich z okazji ważnych świąt i dla przedstawienia swego stanowiska w istotnych sprawach społecznych.

Wobec problemów społecznych

Franciszek przyjedzie do Bułgarii w gorącym czasie politycznym przed wyborami do Parlamentu Europejskiego. Choć sytuacja ekonomiczna w kraju jest lepsza, a bezrobocie, w porównaniu z poprzednimi latami, spadło, to jak zwraca uwagę bp Projkow nie można twierdzić, że życie zwykłych ludzi jest odczuwalnie lepsze, a drożyzna zmalała. "Jest wielu bardzo biednych ludzi, obszar ubóstwa nie skurczył się w sposób odczuwalny. Brakuje klasy średniej, za to jest grupa bardzo bogatych ludzi – rozwarstwienie jest ogromne" – zaznacza bp Projkow. Bułgaria jest najuboższym krajem Unii Europejskiej. Ubóstwo i nierówności społeczne dotykają przede wszystkim najmłodszych i najstarszych członków społeczeństwa, zwłaszcza należących do mniejszości etnicznych bądź mieszkający na prowincji, często praktycznie odciętej od większych ośrodków. Na ich potrzeby odpowiada Caritas Bułgarii. Niedaleko Sofii od lat pracuje centrum dla samotnych matek i niepełnosprawnych, po stolicy krąży ambulans, udzielający pomocy narkomanom. Wiele parafii prowadzi kuchnie dla ubogich.

Mówiąc o sprawach społecznych bp Projkow zwraca uwagę przede wszystkim na rodzinę, która – jak zauważył – poddana jest dziś bardziej niż kiedykolwiek przedtem, „twardym próbom”. „Jesteśmy świadkami ataków ze wszystkich stron” – ubolewa dodając, że m.in. próbuje się odrzucić tożsamość i godność rodziny, sprowadzając ją do zwykłego współżycia partnerów. Jednocześnie zaznacza, że opinia publiczna nadal postrzega rodzinę jako związek mężczyzny i kobiety, czego przykładem była dyskusja i odrzucenie ratyfikacji Konwencji Stambulskiej, a tutejsze ustawodawstwo nie uznaje za małżeństwa związków osób tej samej płci.

Inne problemy to liczne rozwody i coraz większe wpływy sekularyzacji, szerzącej się szczególnie wśród młodych, która podważa podstawy nierozerwalności małżeństwa, a nawet samą potrzebę zawierania go. Prawo bez większych przeszkód dopuszcza aborcję, reklamuje się środki antykoncepcyjne. Pragnąc zaradzić tej sytuacji, Kościół katolicki organizuje kursy przygotowania do małżeństwa, okresowe spotkania rodzin, katechizację dorosłych i spotkania formacyjne dla młodzieży.

Ponadto duża część społecznych problemów jest wspólna dla wszystkich krajów europejskich: konsumpcjonizm, relatywizm moralny, hedonizm, brak poczucia podstawowych wartości w życiu ludzkim; ale są też problemy typowo „bułgarskie”, odziedziczone po reżymie komunistycznym, np. powszechna nieznajomość religii i to nawet wśród tych, którzy uważają się za chrześcijan.

Relacje z prawosławiem

Relacje katolików z prawosławnymi zależą od konkretnego środowiska. W życiu codziennym wśród świeckich panuje otwartość i życzliwość. Także z księżmi prawosławnymi relacje są pozytywne, szczególnie w małych miejscowościach i na wioskach. "Na tym poziomie jest wiele kontaktów i współpraca w realizacji wspólnych projektów kwitnie, np. w Caritas na rzecz ubogich" – zaznacza bp Projkow.

Jeśli chodzi o hierarchię, wszystko zależy od konkretnego biskupa. Biskup sofijski Polikarp jest wobec katolików otwarty i serdeczny. Podobnie patriarcha Bułgarskiego Kościoła Prawosławnego Neofit (Dimitrow) jest życzliwy. Gdy był biskupem Ruse często gościł u tamtejszego ordynariusza diecezji nikopolskiej, bp Petko Christowa. Z kolei z niektórymi innymi hierarchami prawosławnymi kontakt jest trudny. Najbardziej niechętny katolikom jest biskup płowdiwski Nikołaj. Zdaniem bp. Jowczewa wśród prawosławnych można spotkać bardzo często postawy gorliwych i fanatycznych "zelotów", szczególnie wśród hierarchów i w środowiskach zakonnych. "Moim zdaniem nie można ich nazwać autentycznymi chrześcijanami prawosławnymi. To oni nawołują, żeby papież nie odwiedzał soboru Aleksandra Newskiego, żeby patriarcha Neofit nie spotykał się z Ojcem Świętym, żeby nazywać go tylko biskupem Rzymu, a nie broń Boże, Ojcem Świętym. Są fundamentalistyczne grupy prawosławnych, na szczęście nieliczne, które zamierzają protestować przeciwko papieskiej wizycie" - mówi bp Jowczew.

Bułgarski Kościół Prawosławny jest od dawna znany ze swej postawy antyekumenicznej, a zwłaszcza antykatolickiej. W 1995 r. wystąpił ze Światowej Rady Kościołów i Konferencji Kościołów Europejskich na znak sprzeciwu wobec nadmiernej – jego zdaniem – protestantyzacji i upolitycznienia obu tych instytucji, a także wprowadzania tam takich elementów jak kapłaństwo kobiet czy uleganie ideologii feminizmu w teologii. BKP przez wiele lat sprzeciwiał się przyjazdowi Jana Pawła II do Bułgarii a gdy w maju 2002 r. mimo wszystko na zaproszenie władz świeckich odwiedził ten kraj, Patriarchat Bułgarski starał się pomniejszyć rangę tego wydarzenia, zaś niektórzy hierarchowie dopuścili się nawet niechętnych gestów wobec delegacji watykańskiej.

"Jeśli chodzi o kontakty na poziomie hierarchii, to z naszej strony decyzje muszą być podejmowane kolegialnie przez Synod naszego Kościoła. W dialogu teologicznym oraz ruchu ekumenicznym nasz Kościół nie bierze udziału. Dotyczy to nie tylko katolików, ale także innych Kościołów chrześcijańskich. Nasi wierni, wykształceni teologicznie, wiedzą, kto ma sukcesję apostolską, a kto nie. I oczywiście w naszych relacjach jest wielka wartość, bo katolicy mają zachowaną sukcesję apostolską" - mówi bp. Gerazym, sekretarz generalny Świętego Synodu Biskupów BKP. Z drugiej strony podkreśla, że Bułgarzy są tolerancyjni i nigdy nie dochodziło do gorących sporów na tle religijnym. "Miejscowi katolicy są po prostu swoi, dlatego nie ma żadnego problemu w relacjach między wiernymi obu naszych Kościołów. Znam taką wioskę Nowo Dełczewo na południu kraju, w której są dwie cerkwie. Jedna jest prawosławna, druga unicka i cała społeczność żyje od pokoleń zgodnie, nie ma tam napięć na tle wyznaniowym" – mówi bp Gerazym.

Ekumenizm życia

Jak zauważa bp Projkow, gdy do Bułgarii docierają wpływy z Zachodu dotyczące etyki i moralności, destabilizacji małżeństwa i rodziny, które nie są akceptowane, wówczas spontanicznie powstaje wspólny front sprzeciwu, w który angażują się wszyscy chrześcijanie.

"Wypracowują wspólne stanowiska i ich bronią. Tak było z próbą legalizacji eutanazji. W Bułgarii eutanazja została odrzucona po protestach wiernych z różnych Kościołów. Podobnie ze związkami jednopłciowymi. Mocny front sprzeciwu powstał także wobec prób ratyfikacji Konwencji Stambulskiej, zmobilizowali się wówczas wierni ze wszystkich wspólnot religijnych i ostatecznie została odrzucona" – mówi bp Projkow.

Hierarcha z uznaniem mówi o współpracy z chrześcijanami innych Kościołów. Z protestantami, których liczbę ocenia się na ponad 100 tys. stosunki są bardzo dobre. Najlepiej między sobą porozumiewają się osoby świeckie, które organizują różne akcje charytatywne na rzecz ubogich. Jedną z najważniejszych inicjatyw ekumenicznych jest coroczny Marsz na rzecz Życia i Rodziny. Jest to inicjatywa obywatelska Kościołów: katolickiego, ewangelickiego i prawosławnego, która odbywa się od 2016 r. w pięciu największych miastach Bułgarii: Sofii, Płowdiwie, Warnie, Burgas i Ruse i jest chrześcijańską odpowiedzią na "paradę równości". Jego głównymi organizatorami są dr Bogdan Penew, koordynator marszu z ramienia Kościoła katolickiego, lider prawosławnych, Nikołaj Kolew i ewangelik Iwajło Tinczew, prezes antyaborcyjnego Stowarzyszenia Wybór Życia. Zaprojektowali plakaty, tiszerty, na facebooku zrobili kampanię. Marsz z udziałem ponad 2,5 tys. osób, który co roku szeroko relacjonowany jest w mediach, organizuje federacja trzech organizacji "Społeczeństwo i wartości", która chce bronić małżeństwa i rodziny a łączą je chrześcijańskie wartości. Federacja bardzo aktywnie protestowała także przeciwko ratyfikacji Konwencji Stambulskiej. Skutecznie, gdyż nie została ona ratyfikowana przez Bułgarię.

Katolicy mają bardzo dobre relacje także z wyznawcami islamu, którzy po części są etnicznymi Bułgarami i nazywani są pomakami. Część z nich to Turcy. Mieszkają w Rodopach, w Smoljan, w Silistrze nad Dunajem, Razgrad i innych miejscowościach. "To pokojowo nastawiona grupa, jest ich około miliona. Tuż przed upadkiem komunizmu miał miejsce ponury epizod przymusowej zmiany przez komunistyczny rząd imion i nazwisk bułgarskich muzułmanów, co spowodowało wielkie napięcie i część z nich wyjechała do Turcji. Po 1989 r. wrócili do Bułgarii i są ludźmi, z którymi można spokojnie koegzystować" – mówi bp Projkow.

Oczekiwania

"Wizyta w naszym kraju jest oczekiwana i będzie dobrze przyjęta, zarówno przez władze państwowe, jak i samorządowe. Przewidziane jest także spotkanie papieża z Synodem naszego Kościoła. Postaramy się odwzajemnić jego świeży i serdeczny stosunek do wszystkich ludzi" – mówi bp Gerazym.

Dla Eleny Penew, profesora Uniwersytetu Sofijskiego im. św. Klemensa z Ochrydy i członkini dominikańskiej fraterni św. Katarzyny Aleksandyjskiej, pielgrzymka papieża będzie impulsem nie tylko dla Kościoła w Bułgarii, ale i dla całego kraju, w tym niewierzących. "Franciszek robi na nich wrażenie, umie przemawiać do ludzi prostym i jasnym językiem" – zaznacza.

Historia bułgarskiego katolicyzmu

Katolicy w Bułgarii zawsze byli mniejszością. W roku 865 bułgarski władca, książę Borys I, przyjął chrzest z rąk patriarchy Konstantynopola. Decyzję podjął po długim okresie wahania i pod naciskiem potężnego sąsiada – Imperium Bizantyjskiego. Wcześniej książę prowadził korespondencję z patriarchą Konstantynopola i papieżem Mikołajem I. Ostatecznie Bułgaria związała się z chrześcijaństwem wschodnim, przejmując sztukę, liturgię i duchowość od sąsiadów (ale kultywując liturgię w staro-cerkiewno-słowiańskim), zaś wspólnota katolicka była nieliczna i skupiona w kilku miastach. Jednym z nich było miasteczko Cziprowci i kilka okolicznych wiosek, gdzie w XIV w. osiedlili się górnicy i hutnicy z Saksonii, a także Sofia i Weliko Tyrnowo, gdzie istniały kolonie kupców z Dubrownika. Budowali oni kościoły i dbali o to, żeby mieć stałą opiekę duszpasterską. Gdy pod koniec XIV w. królestwo bułgarskie dostało się w niewolę Imperium Ottomańskiego, kontakty z Rzymem były utrudnione. Rozpoczęła się głęboka, trwająca 500 lat izolacja Bułgarii od reszty Europy.

Kolejna grupa katolików pojawiła się na terenach bułgarskich pod koniec XVI w. Przekazy historyczne mówią o konwersjach w Równinie Dunaju i w Bułgarii południowej, gdzie żyje większość tzw. katolików paulicjańskich. Byli oni potomkami paulicjan, których herezja powstała w VII w. w Armenii. Część z nich została zesłana jeszcze w czasach panowania Imperium Bizantyjskiego do Tracji i nad Dunaj, na obecne ziemie bułgarskie. Dotarł do nich franciszkanin z Bośni Piotr Solinatus (1565-1623). Dzięki jego pracy ewangelizacyjnej paulicjanie przyjęli katolicyzm. Choć nieliczna, wspólnota katolicka istotny sposób przyczyniła się do rozwoju kultury narodowej. Biskup Petyr Parczewicz (1612-1674) był wybitnym dyplomatą, zabiegającym na europejskich dworach (także polskim) o wyzwolenie swojego kraju. W Wenecji na zamówienie katolików wydano pierwszą drukowaną książkę, młodzi Bułgarzy studiowali w Rzymie. W tym okresie utrwalił się zwyczaj, który przechował się przez stulecia – katolicy pisali po bułgarsku łacinką. Ten zaczątek renesansu kultury zakończył się tragicznie. W 1688 r. w Cziprowci i okolicznych wsiach wybuchło powstanie przeciw okupantom tureckim. Powstanie zostało krwawo stłumione – ludność bestialsko wymordowana, uprowadzona w jasyr, tylko nielicznej grupie udało się przeprawić przez Dunaj i osiedlić w Banacie na dzisiejszym pograniczu węgiersko-serbskim. Kościół katedralny w Cziprowci został zrównany z ziemią. Nastąpił okres stagnacji i kryzysu. Dopiero w 1841 r. włoscy ojcowie kapucyni założyli placówkę misyjną w Płowdiwie. Po latach nieobecności pierwszym biskupem sofijsko-płowdiwskim został o. Andrea Canova.

Gdy w XIX w. zaczęła krystalizować się świadomość narodowa Bułgarów, zaczęli oni dążyć do utworzenia narodowej, niezależnej od patriarchy Konstantynopola, Cerkwi narodowej. W 1860 r. część prawosławnych o sympatiach prozachodnich, przystąpiła do unii z Rzymem, która została zerwana po porwaniu przez agentów rosyjskich pierwszego prymasa abp. Josifa Sokołskiego. Rok wcześniej w mieście Kukusz w Macedonii także została zawarta unia z Rzymem. Potomkowie unitów z Kukusz osiedlili się w Bułgarii po krwawym stłumieniu powstań przeciw tureckiej okupacji, które wybuchły na początku XX w.

Normalne warunki rozwoju wspólnot katolickich zostały stworzone dopiero po wyzwoleniu Bułgarii w 1878 r. Choć byli nieliczną grupą, traktowaną z rezerwą przez prawosławnych rodaków, księża, zakonnicy i zakonnice katoliccy zakładali szkoły, szpitale, jadłodajnie. W niewielkim 6-milionowym kraju prowadzili dziewięć kolegiów na najwyższym poziomie europejskim, przyczyniając się do europeizacji opóźnionego cywilizacyjnie kraju, od lat 20. ub. wieku wydawali regularnie pismo "Istina", książki i broszury.

Wspólnota katolicka okrzepła duchowo i organizacyjnie w latach 20. i 30. XX w. dzięki wsparciu abp. Angelo G. Roncallego, ówczesnego delegata apostolskiego w Bułgarii, późniejszego papieża Jana XXIII, który tu pracował w latach 1925-1935. To on nawiązał kontakty z rozproszonymi unitami, unormował ich status w Kościele i skonsolidował wiernych obu obrządków. Do dziś czują się oni jednością i parafianie kościoła obrządku łacińskiego w Sofii uczestniczą we Mszy grekokatolickiej w świątyni pw. Zaśnięcia Bogurodzicy, wierni znają oba obrządki, katechizują i pracują w obu parafiach.

W czasie swojej posługi abp Roncalli nieraz powtarzał, że Kościół wzrasta najintensywniej na glebie nasączonej krwią męczenników. Czas męczeństwa nadszedł wraz z nastaniem reżimu komunistycznego, a większość jego ofiar papież Jan XXIII znał osobiście. W latach komunizmu zamknięto szpitale i szkoły katolickie, skonfiskowano mienie kościelne. Pokazowe procesy księży, zakonników i świeckich, przetoczyły się w latach 1949-1953. Bp diecezji nikopolskiej Ewgeni Bosiłkow (1900-1952) został oskarżony o „szpiegostwo na rzecz Watykanu” i zamordowany w sofijskim więzieniu, a informacja o jego śmierci została potwierdzona przez władze bułgarskie dopiero w 1975 roku. Bp Bosiłkow został ogłoszony w 1998 r. pierwszym katolickim błogosławionym bułgarskim. Bp diecezji sofijsko-płowdiwskiej Iwan Romanow zmarł w więzieniu kilka miesięcy po swoim procesie. Dla bułgarskich katolików rozpoczął się czas biernego oporu i heroizmu. Pozbawieni księży, przekazywali wiarę w ukryciu, z niezrozumiałym dla reszty rodaków uporem.

Podczas swej wizyty Jan Paweł II beatyfikował trzech innych zamordowanych w okresie komunistycznym kapłanów bułgarskich. Byli to księża asupmcjoniści: Piotr (Petyr) Wiczew, Paweł Dżidżow i Jozafat Sziszkow.

Alina Petrowa-Wasilewicz i Krzysztof Tomasik

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem