Prace Olgi Boznańskiej, Henryka Gotliba, Tadeusza Makowskiego, Meli Muter, Józefa Pankiewicza, Władysława Ślewińskiego, Stanisława Ignacego Witkiewicza (Witkacego), Eugeniusza Zaka i wielu innych znanych malarzy polskich działających w Bretanii w latach 1890-1939 można oglądać do 3 lipca br. we wrocławskim Muzeum Narodowym.
Ekspozycja obejmuje blisko 100 obrazów, rysunków i grafik Polaków, wybitnych twórców polskich, którzy od końca XIX w. przyjeżdżali do Bretanii, tworząc tam swoistą kolonię artystyczną.
„Wyjątkowa sytuacja tych młodych artystów, wybierających dobrowolną emigrację w równej mierze z powodów politycznych, jak i z chęci ucieczki przed ciążącą tradycją arystokratyczną (zbyt naznaczoną ową polityczną rzeczywistością), miała wpływ na ich interpretację tematów bretońskich. Podczas gdy Amerykanie, Irlandczycy i Brytyjczycy podążali nurtem realistycznym wiodącym aż do impresjonizmu, Polacy, dalecy od naśladowania paryskich ruchów artystycznych (neoimpresjonizmu, fowizmu, a nawet kubizmu), podejmowali całkowicie indywidualne poszukiwania artystyczne” - twierdzi Denise Delouche w tekście do katalogu wystawy.
- W Bretanii powstało szereg znaczących w historii polskiej sztuki dzieł, m.in. poruszające ekspresją portrety Meli Muter, znane prace Makowskiego (w tym „Szewc”), grafiki i pejzaże Józefa Pankiewicza, morskie pejzaże, martwe natury i portrety Ślewińskiego. To w Bretanii Henryk Sienkiewicz pisał Quo vadis. Niewielu wie, że stojąca w samym sercu Bretanii, na skalistym półwyspie Pointe du Raz, ogromna figura Matki Boskiej Rozbitków, poświęcona pamięci tych, których pochłonął żywioł wody, jest dziełem polskiego rzeźbiarza, Cypriana Godebskiego. To wyjątkowe miejsce, do którego pielgrzymują Bretończycy i turyści - mówi rzecznik prasowy wrocławskiego Muzeum Narodowego Dorota Hartwich.
Wrocławska wystawa jest powtórzeniem prezentacji zorganizowanej przez Muzeum Narodowe w Warszawie w Musée Départemental Breton w Quimper. Złożona jest z prac wypożyczonych z różnych placówek muzealnych w Polsce.
Jezus nie mówi, że wierzący w Niego są cukrem czy miodem ziemi. A przecież byłoby to chyba czymś pięknym – ktoś by pomyślał. Jednak nic z tego! Jesteśmy „solą” ziemi i „światłem” świata.
Jezus powiedział do swoich uczniów: «Wy jesteście solą ziemi. Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi. Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też lampy i nie umieszcza pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciła wszystkim, którzy są w domu. Tak niech wasze światło jaśnieje przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie».
Urodził się w 1953 r. w żydowskiej rodzinie w dzielnicy Coney Island w Nowym Jorku. Jego ojciec był ogrodnikiem, a matka gospodynią domową. Chociaż nigdy nie ukończył studiów, pracował jako nauczyciel fizyki i matematyki w Dalton School, w dzielnicy Upper East Side na Manhattanie. W pracy poznał Alana Greenberga, menedżera „Bear Stearns” – słynnej nowojorskiej firmy inwestycyjnej. Greenberg był pod tak wielkim wrażeniem jego inteligencji, że zaoferował mu stanowisko młodszego asystenta w swojej firmie. Epstein bardzo szybko piął się po szczeblach zawodowej kariery, dlatego już w 1982 r., dzięki szerokim znajomościom w świecie finansów, mógł założyć własną spółkę finansową: J. Epstein & Co., która później przekształciła się w Financial Trust Company. Amerykańskie media przedstawiały Epsteina jako nowego Gatsby’ego, który zbudował swoją fortunę od zera, człowieka pełnego tajemnic, tak jak w większości nieznani byli jego klienci, którzy powierzali mu swoje kapitały, oprócz jednego – Lesliego Wexnera, właściciela firmy odzieżowej Victoria’s Secret. – Inwestuję w ludzi, niezależnie od tego, czy są to politycy czy naukowcy – powiedział kiedyś Epstein o swoich prestiżowych znajomych i klientach. Wśród ludzi zaprzyjaźnionych z finansistą byli Bill i Hillary Clintonowie, a także brytyjski książę Andrzej, brat księcia Karola. Wśród jego znajomych był również obecny prezydent USA Donald Trump.
Caritas Polska alarmuje o dramatycznej sytuacji humanitarnej w Strefie Gazy. Dziesiątki tysięcy dzieci pozostały bez opieki dorosłych, a miliony osób żyją w skrajnie trudnych warunkach. „Nie możemy patrzeć na tragedię tych rozmiarów z obojętnością” - podkreśla w rozmowie z KAI Radosław Sterna z Caritas Polska, apelując o długofalowe wsparcie psychospołeczne dla najmłodszych. „Żadna ilość pomocy materialnej nie zatrzyma tych głębokich szkód psychicznych” - dodaje Nina Mocior z Caritas Polska.
Sterna opisuje dramatyczne warunki życia w prowizorycznych obozach: „Trudno nam w Polsce wyobrazić sobie spanie w temperaturze 8 stopni w nocy w namiocie z plandek i blachy. Ludzie są skrajnie wyczerpani, niedożywieni, bardzo osłabieni”. Brak bieżącej wody, opieki medycznej i ogrzewania oraz lokalne powodzie pogłębiają kryzys humanitarny. Choć żywności pojawiło się więcej niż rok temu, większość produktów na rynku nie zaspokaja potrzeb osób niedożywionych, a transporty humanitarne wciąż bywają blokowane.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.