Reklama

21.37 - rok później

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

„Dziękuję Bożej Opatrzności za spotkanie w Gorzowie.
Wiele wspomnień łączy mnie z tą diecezją. Dziękuję tej ziemi za to, że była dla mnie zawsze gościnna i serdeczna”.
Jan Paweł II, 2 czerwca 1997 r.

Przede wszystkim wielki ból. Zdawaliśmy sobie wtedy sprawę z tego, że sytuacja zdrowotna Papieża jest poważna, ale chyba każdy z nas miał nadzieję, że jeszcze będziemy się Nim cieszyć, że tak szybko to nie nastąpi. Niestety. Kiedy dowiedziałem się, że Ojciec Święty nie żyje, moją pierwszą myślą było, że mamy nowego świętego, orędownika, który tak kochał naszą Ojczyznę, że będzie teraz na pewno naszym wielkim obrońcą w niebie. I druga myśl - troska o to, by Kościół dostał godnego następcę, którego rola na pewno będzie bardzo trudna.
Bp Adam Dyczkowski

To było uczucie niebywałej utraty i lęk przed tym, co będzie bez Niego, jak będziemy sobie sami radzić tu, na ziemi. I smutek głęboki i przejmujący, ale też poczucie wielkiej wspólnoty, bliskości tych, których Jego śmierć tak mocno dotknęła. I ten zapał, by się stać lepszym dla Niego. Papież cierpliwie i pięknie przygotowywał nas na swoją śmierć i nie chciał, by smutek zamienił się w rozpacz. Z Domu Ojca dalej nad nami czuwa i dalej z nami jest, to wiem.
Senator Elżbieta Rafalska

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Ja nie czekałam wtedy na jakiś cud, bo czułam, że On swą misję wypełnił. Wystarczająco, by to potem zaowocowało w sercach ludzi, młodzieży. Duchowo przeżywałam te ostatnie chwile Papieża. Kiedy media tak już „dudniły” o tym, to ja podświadomie co godzinę budziłam się na wiadomości w radiu. I nadsłuchiwałam, co dalej się dzieje. Chciałam być w każdej ostatniej chwili z Papieżem, bo odczuwałam z Nim wspólnotę.
Weronika Koza, członek Ruchu Światło-Życie

Rocznica śmierci Jana Pawła II jest dla mnie refleksją, swoistym rachunkiem sumienia, jak realizuję w swoim życiu kapłańskim to bogactwo, które zostawił Papież. Bardzo często powracam do słów otwierających Jego pontyfikat: „Nie lękajcie się otworzyć Waszych serc Chrystusowi”. To jakim był człowiekiem Jan Paweł II sprawiło, że Jego śmierć jakby „fizycznie” pozwala mi przeżywać realność świętych obcowania i nieprzemijalności naszego życia. Życzę sobie i wszystkim wierzącym, by słowa, jakie Jan Paweł II wypowiedział do kapłanów: „Jego ogień miłości do Ojca i do ludzi musi i Was przeniknąć”, stały się jednym z naszych zadań, które podejmiemy z szacunku dla tego Wielkiego Człowieka.
Ks. Zygmunt Zapaśnik, pasterz Wspólnoty „Pustynia w Mieście”

Reklama

Miałem swego czasu taki świetlisty sen o Papieżu. Wcześniej czytałem teksty św. Katarzyny Sieneńskiej, w których jest m.in. nauka, iż każdy, kto zaprzecza papieżowi i jego nauczaniu, jest automatycznie poza Kościołem. To we mnie zapadło. Śniła mi się świetlista postać Jana Pawła II czy może nawet bardziej symbolicznie - postać Papieża. Wskazywał, że każda Eucharystia przyjęta w intencji nawrócenia jakiegoś człowieka jest bardzo miła Bogu i potrzebna Kościołowi. A tego dnia, kwiecień, pamiętam, wieczór, już wiem, że jest to stan agonalny... Siedzę przy komputerze, mam włączone Radio Maryja, sprawozdanie bezpośrednie z Watykanu... W pewnym momencie przychodzi 21.37 i łzy ciekną mi same. Czuję, że nie ja płaczę, ale dusza płacze, płacze z tęsknoty za kimś, kto był bardzo bliski. Nie uświadamiałem sobie, jak bardzo był bliski do momentu, w którym odszedł.
Zbigniew Szymoniak, artysta malarz

Byłem wtedy w Szczecinie. Nigdy wcześniej nie widziałem tylu płaczących młodych ludzi jak tego wieczoru podczas Mszy św. w szczecińskiej katedrze. Nazajutrz, w Strychach, nasi wychowankowie chłonęli informacje medialne. Wielu dopiero wtedy dowiadywało się, kim Papież tak naprawdę był. Nic dziwnego. Jak ktoś ćpa, niespecjalnie ma ochotę śledzić papieską działalność. Tylko jeden chłopak zachowywał się obojętnie. Ale później przygotował „referat” o Janie Pawle II i zmienił zdanie.
Ks. Wojciech Miłek, terapeuta, dyrektor Ośrodka dla Młodzieży Uzależnionej od Narkotyków „Anastasis” w Strychach

W celi było nas trzech. Dwóch katolików i Raschid z Maroka, muzułmanin. W Polsce mieszkał od 10 lat, znał język i historię jak nikt z nas. Myślałem, że będzie protestował przeciwko Papieżowi, ale on był bardzo zainteresowany tym, co się działo. Mówił, że Ojca Świętego bardzo szanuje, bo wiele zrobił dla świata. Byłem na siebie zły, że takie chwile musiałem przeżywać w więzieniu i nie mogłem nawet łzy uronić. Wolałbym być z rodziną. Większość więźniów ma za nic Papieża, bluźnią nawet Panu Bogu, a przecież to nie On jest winien, że tu jesteśmy.
Wojciech, przebywa w Areszcie Śledczym w Zielonej Górze

Reklama

2 kwietnia 2005 r. pośród codziennych obowiązków czas spędzam pomiędzy komputerem, telewizją a kaplicą. Ten czas poza Polską ma w sobie coś szczególnego, przekonanie o tym, że czegoś się tutaj nie da przeżyć. Telewizja francuska nadaje od rana transmisje z Placu św. Piotra. Atmosfera pełna napięcia, ale i godności. Dziś z tej transmisji pozostaje mi w pamięci jedno pytanie zadane znajdującemu się w studiu lekarzowi, było to na kilka godzin przed 21:37. Prowadzący pyta się o to, co teraz, wyczuwa się pytanie o leki, o dawki, o to, co jeszcze z medycznego punktu widzenia można uczynić. Odpowiedź lekarza jakby z innego świata, który jednak przywraca temu przejściu ludzki charakter: „W takiej chwili to człowiek najbardziej potrzebuje obecności swoich najbliższych, swoich przyjaciół”. No właśnie, odchodzi człowiek.
A potem przychodzi 21.50, właśnie wychodzę z kaplicy. Znów do internetu i już wiem... Idę do mojego proboszcza, ubieramy się, idziemy do Kościoła, uruchamiamy dzwony. Ktoś idący na dworzec kolejowy wchodzi, przez moment siada, wychodzi, idzie dalej. A my we dwójkę zostajemy na modlitwie. Dziwnie się czuję z dala od Polski w takim momencie. Tak jakbym nie uczestniczył do końca… Tej Paschy nie mogłem przeżyć pełniej, choć wcześniej wydawało mi się, że będąc we Francji, przeżyć jej tak naprawdę się nie da. To takie osobiste odkrywanie „Nie lękajcie się”, choć nie w Polsce, tylko we Francji, ale właśnie tu Pan Bóg dał mi dar, by je przeżyć, by przeżyć Paschę z Janem Pawłem II.
Ks. Mariusz Jagielski, obecnie na studiach doktoranckich w Kanadzie

Nie chcę tego wspominać. To dla mnie naprawdę ciężkie przeżycie. Papież był dla mnie bardzo ważną osobą. Jedynym duchowym autorytetem. Wierzę, że Ojciec Święty, który był za życia bardzo związany z młodzieżą, jest z nami także po śmierci.
Monika Murańka, uczennica Zespołu Szkół Licealnych w Słubicach

Przeczuwałem, że Ojciec Święty po rezygnacji z leczenia szpitalnego przygotowywał się na spotkanie z Bogiem. To mnie i moją rodzinę bardzo wzruszyło. Uderzyła mnie też masa ludzi, która uznała Papieża za autorytet - przykro to powiedzieć - dopiero w momencie Jego śmierci. Ale to, że tylu ludzi wstawiało się za Nim u Boga, czekając na dobre wieści z watykańskiego okna, jest - moim zdaniem - dowodem Jego świętości. A to, co zostawił Ojciec Święty, pozwoli przetrwać Kościołowi nawet najtrudniejsze chwile. Wierzę, że wstawia się teraz za nami.
Stanisław Dziadura, informatyk

Fragmenty rozmowy matki z córką 2 kwietnia 2005 r., ok. godz. 20.41

Córka: - To już nie będzie to samo...

Matka: - Wielki Człowiek objawia się w tym, co zostawia po sobie.

- Tak, wiem. Mamuś, On był dla nas Bogiem na ziemi i niewyobrażalna pustka zostanie po prostu...

- Zawsze będzie z nami.

Reklama

- Ale to niesamowite uczucie jak Ktoś tak wyjątkowy i kochany odchodzi. Nigdy sobie nie wyobrażałam, że tak to boli... I wiesz co, Mamuś, może jestem dziecinna, ale wiem, że razem z babcią czekają tam na nas.

- Przeżywamy wielką lekcję wiary i miłości... Jego życie nie zostało przerwane, ale zmieniło się.

- Tak, wiem. Wczoraj nie mogłam się pogodzić z tą śmiercią, a dziś już wiem, że powrót do Domu Ojca to koniec cierpień.
A potem w mojej szkole popołudnie z młodzieżą, przy świecach, pełne refleksji, skupienia i czytania poezji, bo „przecież nie cały umieram, to, co we mnie niezniszczalne - trwa” (Jan Paweł II, Tryptyk rzymski).

Janina Nóżka, nauczyciel Zespołu Szkół Samochodowych i Budowlanych w Głogowie

2006-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Stulecie „Niedzieli”: Od diecezjalnego Tygodnika do dzieła, które jest wszędzie

W 1950 roku, gdy toczyło się śledztwo przeciwko redaktorowi naczelnemu "Niedzieli", naczelnik nie krył powodu aresztowania ks. Antoniego Marchewki. To „dlatego, że ksiądz jest naczelnym «Niedzieli», a «Niedziela» jest wszędzie”. Dziś te same słowa brzmią jak credo Tygodnika, który 18 września świętuje na Jasnej Górze 100 lat. W "Radiu Fiat" o tej drodze – od pierwszego numeru z 4 kwietnia 1926 roku, przez wojnę, cenzurę i milczenie aż do 1981 r., po portal i sześć milionów wejść na „Niezbędnik Katolika” – opowiedzieli prezes Instytutu Niedziela Mariusz Książek i ks. Paweł Rozpiątkowski.

Prowadzący zapytał, czy bez bulli Vixdum Poloniae Unitas Piusa XI nie byłoby drogi do „Niedzieli”. Ks. Paweł Rozpiątkowski potwierdził, że to jeden z fundamentów, ale dodał drugi: „pierwszym biskupem nowej diecezji częstochowskiej został ks. Teodor Kubina, społecznik, a jednocześnie człowiek, który czuł wagę prasy drukowanej, słowa drukowanego”.
CZYTAJ DALEJ

Świdnica/Żywiec: Tenisowy sukces świdnickiego proboszcza

2026-09-10 08:32

[ TEMATY ]

ks. Marcin Gęsikowski

Mistrzostwa Polski Księży

Świdnicka Fundacja św. Ignacego Loyoli

Ks. Marcin Gęsikowski (pierwszy z lewej) wraz z medalistami kategorii open XXVI Tenisowych Mistrzostw Polski Księży w Żywcu.

Ks. Marcin Gęsikowski (pierwszy z lewej) wraz z medalistami kategorii open XXVI Tenisowych Mistrzostw Polski Księży w Żywcu.

Ks. kan. Marcin Gęsikowski, proboszcz parafii katedralnej w Świdnicy, zdobył drugie miejsce w kategorii open podczas XXVI Tenisowych Mistrzostw Polski Księży w Tenisie Ziemnym.

Tegoroczne zawody odbyły się w Żywcu w dniach 7-9 września. Od sześciu edycji rozgrywane są jako Międzynarodowe Mistrzostwa Tenisowe Księży. W tegorocznej rywalizacji uczestniczyło 48 duchownych z Polski oraz z Danii, Rumunii, Słowacji, Włoch, Kanady i Stanów Zjednoczonych.
CZYTAJ DALEJ

ME siatkarzy - Polska - Portugalia 3:0

2026-09-10 17:00

[ TEMATY ]

siatkówka

Mistrzostwa Europy

PAP/DAREK DELMANOWICZ

Radość zawodników reprezentacji Polski podczas meczu grupy B mistrzostw Europy siatkarzy z Portugalią w Sofii.

Radość zawodników reprezentacji Polski podczas meczu grupy B mistrzostw Europy siatkarzy z Portugalią w Sofii.

Polscy siatkarze wygrali z Portugalią 3:0 (25:12, 25:18, 25:20) w swoim pierwszym meczu grupy B mistrzostw Europy. Podopieczni trenera Nikoli Grbicia, którzy bronią tytułu, w piątek będą mieli dzień wolny, a w sobotę zmierzą się z Izraelem.

Polska – Portugalia 3:0 (25:12, 25:18, 25:20).
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję