Reklama

Lublin

Katolicki Nobel dla Misericordii

2019-11-04 08:13

Urszula Buglewicz

Paweł Wysoki
Jadwiga Leśniewska i ks. Tadeusz Pajurek prezentują nagrodę

Praca wśród chorych i niepełnosprawnych jest droga mojemu sercu. W „Misericordii” nauczyłem się, co to znaczy spotkać człowieka chorego, potrzebującego pomocy i wsparcia, ale też radosnego, pełnego nadziei i radości życia - mówi ks. prał. dr Tadeusz Pajurek.

Charytatywne Stowarzyszenie Niesienia Pomocy Chorym „Misericordia” zostało laureatem nagrody „Totus Tuus” w kategorii „Promocja godności człowieka”, przyznawanej przez Fundację Dzieło Nowego Tysiąclecia w ramach Dnia Papieskiego. Od 2000 r. wyróżnienia otrzymują osoby oraz instytucje, które w szczególny sposób przyczyniają się do promocji nauczania św. Jana Pawła II oraz poprzez swoje działania realizują wezwanie Papieża - Polaka do obrony godności człowieka.

Z sercem na dłoni

Reklama

Głównym zadaniem „Misericordii” jest pomoc osobom z zaburzeniami psychicznymi przy szpitalu neuropsychiatrycznym w Lublinie, jak również w wielu innych placówkach prowadzonych przez stowarzyszenie. - Nagroda to docenienie pracy wielu ludzi, którzy od 28 lat z sercem na dłoni pomagają osobom z zaburzeniami psychicznymi. To ukoronowanie posługi tych, którzy poświęcają się w pracy dla osób chorych, które same sobie pomóc nie mogą. Nasze stowarzyszenie ma wielu wspaniałych pracowników i wolontariuszy; nagroda jest dla nich wszystkich - mówi ks. prał. Tadeusz Pajurek, założyciel i prezes „Misericordii”. Duszpasterz wraz z Jadwigą Leśniewską odebrał nagrodę w imieniu stowarzyszenia podczas gali, jaka 12 października odbyła się na Zamku Królewskim w Warszawie. W uroczystości udział wzięli m.in. abp Stanisław Budzik, bp Artur Miziński oraz członkowie zarządu Charytatywnego Stowarzyszenia Niesienia Pomocy Chorym „Misericordia”.

Wszystko dla chorych

„Misericoria” powstała w styczniu 1991 r. z inspiracji ks. Tadeusza Pajurka, wówczas kapelana szpitala neuropsychiatrycznego w Lublinie. Nazwa stowarzyszenia odwołuje się do encykliki Jana Pawła II „Dives in misericordia” (Bogaty w miłosierdzie). Pierwszym etapem działania była budowa kaplicy - kościoła rektoralnego pw. św. Judy Tadeusza przy szpitalu w Abramowicach. Wraz ze świątynią powstał ośrodek profilaktyki i rehabilitacji osób z zaburzeniami psychicznymi, z którego pomocy korzystali pacjenci opuszczający szpital. W 1998 r. „Misericordia” zapoczątkowała działalność Środowiskowego Domu Samopomocy dla osób z zaburzeniami psychicznymi. Wraz z odkrywaniem nowych potrzeb i możliwości, stowarzyszenie powołało do życia klub dla osób chorych oraz ich bliskich, warsztaty terapii zajęciowej oraz ośrodek adaptacyjny z mieszkaniami chronionymi w Głusku. Z czasem na obrzeżach miasta powstał Zakład Aktywności Zawodowej, w którym zarobkową pracę podejmują osoby niepełnosprawne. „Misericordia” prowadzi kawiarnię Santiago Cafe, firmę cateringową oraz porządkową, zajmującą się pielęgnacją zielni. Liczne działania mają na celu wsparcie osób niepełnosprawnych.

Nowe życie

Z codziennej pomocy stowarzyszenia na różnych płaszczyznach działalności korzysta nawet 200 osób. - Naszymi podopiecznymi są osoby, które po przebytej chorobie, zwłaszcza psychicznej, zostają w domach. Wiele z nich może bez przeszkód funkcjonować w społeczeństwie, ale potrzebuje rehabilitacji i wsparcia. U nas otwierają się przed nimi nowe horyzonty. Od wielu lat „Misericordia” daje im nowe życie, pełne radości, pasji, rozwijania talentów, pracy zarobkowej czy samodzielnego mieszkania - podkreśla ks. Tadeusz Pajurek. Radością „Misericordii” są podopieczni, którzy dzięki wsparciu ludzi dobrej woli usamodzielnili się, a nawet założyli rodziny. - Kiedyś człowiek z zaburzeniami psychicznymi był postrzegany jako niebezpieczny czy dziwny, dlatego ludzie bali się kontaktu. Teraz wszystko się zmienia. Jest coraz lepiej, ale osoby niepełnosprawne bywają w społeczeństwie stygmatyzowane. - Otwórzmy drzwi osobom ze schizofrenią, bo jeśli są pod opieką lekarzy, mogą wracać do społeczeństwa i w nim funkcjonować, podejmować naukę i pracę - apeluje Ksiądz Prezes.

Dwa marzenia

Trzy dekady pracy z osobami zmagającymi się z zaburzeniami psychicznymi pokazały, że warto troszczyć się i walczyć o każdego człowieka. - Praca wśród chorych i niepełnosprawnych jest droga mojemu sercu. W „Misericordii” nauczyłem się, co to znaczy spotkać człowieka chorego, potrzebującego pomocy i wsparcia, ale też radosnego, pełnego nadziei i radości życia. Chociaż nagroda jest zwieńczeniem pracy, obiecuję, że nie osiądziemy na laurach - zapewnia ks. T. Pajurek. Zdradza, że „Misericordia” ma jeszcze co najmniej dwa marzenia. Jednym z nich jest otworzenie w Głusku centrum pomocy z mieszkaniami chronionymi dla osób chorych. W realizacji tych zamierzeń pomóc ma udział w nowym programie realizowanym przez ministerstwo rodziny i pomocy społecznej. - Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planami, będziemy jako pierwsi w Polsce aplikowali o środki na realizację tego programu - zapowiada prezes. Drugim marzeniem jest otwarcie centrum pomocy dla seniorów i osób niepełnosprawnych przy parafii pw. Świętej Rodziny w Lublinie. - Od kilku lat jestem proboszczem parafii, na terenie której w 1987 r. św. Jan Paweł II sprawował Eucharystię. Ojciec Święty zawsze inspirował mnie w pracy duszpasterskiej. Łącząc moją posługę wśród osób niepełnosprawnych z pracą proboszcza, widzę potrzebę większego zaopiekowania się osobami starszymi i chorymi. We współpracy z „Misericordią” i Centrum Jana Pawła II chcemy stworzyć ośrodek charytatywno-kulturalny, w którym także osoby niepełnosprawne znalazłyby swoje miejsce - mówi ks. T. Pajurek.

Tymoteusz Szydło złożył prośbę do papieża o przeniesienie do stanu świeckiego

2019-12-11 07:16

dg / Warszawa (KAI)

- Obecnie moja reputacja jako księdza jest zdruzgotana przez plotki i domysły. Z bólem stwierdzam też, że nie udało mi się pokonać kryzysu wiary i powołania. W tej sytuacji nie pozostało mi nic innego, jak złożyć w kurii diecezji bielsko-żywieckiej prośbę skierowaną do Ojca Świętego o przeniesienie mnie do stanu świeckiego, by uregulować moją pozycję kanoniczną i nie pozostawać w konflikcie sumienia - napisał Tymoteusz Szydło w oświadczeniu przesłanym Katolickiej Agencji Informacyjnej przez jego pełnomocnika, adwokata Macieja Zaborowskiego z Kancelarii Kopeć Zaborowski Adwokaci i Radcowie Prawni.

diecezja.bielsko.pl

Tymoteusz Szydło w oświadczeniu przekazanym Katolickiej Agencji Informacyjnej przez jego pełnomocnika, adwokata Macieja Zaborowskiego, napisał, że do publikacji czuje się zmuszony przez krzywdzące spekulacje, towarzyszące dopuszczalnej przez prawo kanoniczne zgodzie biskupa bielsko-żywieckiego na to, by udał się na urlop. "W ostatnich miesiącach przeżywałem głęboki kryzys wiary i powołania. Z bólem przyznaję, że z czasem zacząłem tracić sens mojej posługi i coraz częściej nachodziły mnie myśli o odejściu ze stanu duchownego. Po głębszym namyśle postanowiłem jednak dać sobie jeszcze jedną szansę i poprosiłem o kilka miesięcy urlopu, by poukładać swoje życie duchowe. Uznałem, że będzie to uczciwe w stosunku do Wiernych, wobec których zawsze starałem się sprawować posługę szczerze i z przekonaniem" - wyjaśnia T. Szydło.

– W tamtym okresie nie uważałem, że powinienem informować opinię publiczną o moich rozterkach duchowych. Uznałem, że nie jestem osobą publiczną i że mam prawo do prywatności. Wydawało mi się, że najlepszym wyjściem będzie odsunięcie się od posługi i przemyślenie wszystkiego w spokoju. Niestety ten czas przyniósł jeszcze więcej zamętu. Plotki, na mój temat podsycane przez media goniące za sensacją, właściwie uniemożliwiły mi refleksję. Co bardzo dla mnie bolesne, zainteresowanie tematem podsycały również osoby blisko związane z Kościołem, poprzez wielokrotne wracanie do domysłów na mój temat. Mam świadomość, że rozpoznawalność, której nigdy nie chciałem, jest związana z funkcjami, które pełni moja Mama – napisał w oświadczeniu.

Przyznaje, że w kontaktach z mediami popełniał błędy, zwłaszcza nie sprzeciwiając się próbom kojarzenia go z konkretną opcją polityczną i dając się uwikłać w wydarzenia sprzyjające takim opiniom.

– Obecnie moja reputacja jako księdza jest zdruzgotana przez plotki i domysły. Z bólem stwierdzam też, że nie udało mi się pokonać kryzysu wiary i powołania. W tej sytuacji nie pozostało mi nic innego, jak złożyć w kurii diecezji bielsko-żywieckiej prośbę skierowaną do Ojca Świętego o przeniesienie mnie do stanu świeckiego, by uregulować moją pozycję kanoniczną i nie pozostawać w konflikcie sumienia. Jednocześnie oświadczam, że to moja ostatnia wypowiedź w tej sprawie. Nie zamierzam więcej zabierać głosu i bardzo proszę o uszanowanie tej decyzji - wyjaśnia, prosząc media o uszanowanie prywatności i zaprzestanie publikacji jego temat.

Przeprosił także osoby, które czują się zawiedzione jego decyzją, "zwłaszcza moją rodzinę, przyjaciół, znajomych, przełożonych, współpracowników, parafian z Przecieszyna, Osieka, Buczkowic i Oświęcimia, a także wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób czują się dotknięci lub zgorszeni".

– Mam nadzieję, że to oświadczenie ostatecznie przetnie wszelkie spekulacje oraz plotki na temat mojego klienta i pozwoli mu dalej normalnie żyć - powiedział w rozmowie z KAI adwokat Maciej Zaborowski, pełnomocnik Tymoteusza Szydło.

Oświadczenie dotyczące prośby o przeniesienie do stanu świeckiego

Wobec narastających spekulacji dotyczących mojego urlopu, na który otrzymałem zgodę od biskupa bielsko-żywieckiego, czuję się zmuszony zabrać głos. Chciałbym przeciąć w ten sposób krzywdzące spekulacje, które poza mną dotykają przede wszystkim moich bliskich a także osoby postronne. W ostatnich miesiącach przeżywałem głęboki kryzys wiary i powołania. Z bólem przyznaję, że z czasem zacząłem tracić sens mojej posługi i coraz częściej nachodziły mnie myśli o odejściu ze stanu duchownego. Po głębszym namyśle postanowiłem jednak dać sobie jeszcze jedną szansę i poprosiłem o kilka miesięcy urlopu, by poukładać swoje życie duchowe. Uznałem, że będzie to uczciwe w stosunku do Wiernych, wobec których zawsze starałem się sprawować posługę szczerze i z przekonaniem.

Biskup bielsko-żywiecki przyjął prośbę o urlop, co jest dopuszczalne w ramach prawa kanonicznego. W tamtym okresie nie uważałem, że powinienem informować opinię publiczną o moich rozterkach duchowych. Uznałem, że nie jestem osobą publiczną i że mam prawo do prywatności. Wydawało mi się, że najlepszym wyjściem będzie odsunięcie się od posługi i przemyślenie wszystkiego w spokoju. Niestety ten czas przyniósł jeszcze więcej zamętu. Plotki, na mój temat podsycane przez media goniące za sensacją, właściwie uniemożliwiły mi refleksję. Co bardzo dla mnie bolesne, zainteresowanie tematem podsycały również osoby blisko związane z Kościołem, poprzez wielokrotne wracanie do domysłów na mój temat. Mam świadomość, że rozpoznawalność, której nigdy nie chciałem, jest związana z funkcjami, które pełni moja Mama. Oczywiście dziś zdaję sobie sprawę, że sam także popełniłem szereg błędów w kontaktach z mediami, zwłaszcza tuż po święceniach, kiedy nie oponowałem, gdy próbowano skojarzyć mnie z określoną opcją polityczną. Nigdy nie było to moim celem ani ambicją, jednak zabrakło mi siły woli, by zaprotestować przeciwko publikacjom na mój temat. Co gorsza, dałem się uwikłać w wydarzenia, które mogły zostać błędnie odczytane jako udzielenie poparcia politycznego. Przez następne lata mojej posługi unikałem mediów i protestowałem prywatną drogą przeciw publikacjom na mój temat.

Obecnie moja reputacja jako księdza jest zdruzgotana przez plotki i domysły. Z bólem stwierdzam też, że nie udało mi się pokonać kryzysu wiary i powołania. W tej sytuacji nie pozostało mi nic innego, jak złożyć w kurii diecezji bielsko-żywieckiej prośbę skierowaną do Ojca Świętego o przeniesienie mnie do stanu świeckiego, by uregulować moją pozycję kanoniczną i nie pozostawać w konflikcie sumienia. Jednocześnie oświadczam, że to moja ostatnia wypowiedź w tej sprawie. Nie zamierzam więcej zabierać głosu i bardzo proszę o uszanowanie tej decyzji.

Żałuję, że moja historia potoczyła się w ten sposób, ale mimo wszystko mam nadzieję, że uda mi się poukładać życie na nowo. W tym miejscu mogę jedynie prosić media o uszanowanie mojej prywatności i zaprzestanie publikacji na mój temat. Zdaję sobie sprawę, że moja decyzja jest bolesna dla wielu osób, ale nie mogę postąpić inaczej. Przepraszam wszystkich, których zawiodłem, zwłaszcza moją rodzinę, przyjaciół, znajomych, przełożonych, współpracowników, parafian z Przecieszyna, Osieka, Buczkowic i Oświęcimia, a także wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób czują się dotknięci lub zgorszeni.

Tymoteusz Szydło

Bielsko-Biała, 10.12.2019

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Rada UE - Polityka klimatyczna

2019-12-13 19:00

Jadwiga Wiśniewska, Poseł do Parlamentu Europejskiego

Szczyt klimatyczny COP25 w Madrycie miał dokończyć wysiłki COP24 w Katowicach, podczas którego wypracowano zasady wdrażania Porozumienia Paryskiego, tzw. Katowicką Księgę Zasad. Pozostał do uzgodnienia mechanizm rozliczania uprawnień do emisji wynikających z projektów robionych wspólnie przez różne państwa tak, aby zgodnie z Art. 6 Porozumienia Paryskiego nie powodowało to podwójnego rozliczenia tego samego projektu.


Jadwiga Wiśniewska

W Katowicach okazało się to niemożliwe głównie ze względu na opór Brazylii, która ma najwięcej takich uprawnień. Brazylia miała zorganizować COP25, a po jej wycofaniu organizację przejęło Chile. Po wybuchu zamieszek w Santiago organizację szczytu przejęła Hiszpania, ale Chile utrzymało prezydencję. Niestety to zamieszanie odbiło się nie tylko na organizacji, ale również znacząco spowolniło tempo prac. Prawdopodobnie nie uda się uzgodnić zasad działania Art. 6. Delegaci na COP25 zwracają uwagę na zachowanie właściwych proporcji w działaniach w skali globalnej, tak by strony Konwencji Klimatycznej podejmowały działania zgodnie ze swoimi możliwościami.

Drugim głównym zagadnieniem na COP25 jest transfer pieniędzy między państwami rozwiniętymi, a państwami rozwijającymi się. Te ostatnie domagają się więcej pieniędzy od państw rozwiniętych, choć niektóre z nich (jak Arabia Saudyjska) są bogate. A poza tym polityka ta opiera się na założeniu, że państwa rozwinięte emitują więcej, niż rozwijające się. A prawda jest taka, że od kilku lat role odwróciły się.

Prawdziwym problemem okazały się jednak Chiny, które nagle zerwały negocjacje nad poprawą przejrzystości sprawozdawczości. To kluczowa sprawa by ocenić, czy strony faktycznie wywiązują się ze swoich zobowiązań. Gdy wydawało się, że do uzgodnienia pozostają już tylko bardzo techniczne szczegóły, takie jak format składania sprawozdań, delegacja chińska nagle zerwała rozmowy wprowadzając powszechną konsternację. Widać jak na dłoni, że jest problem z wdrożeniem Porozumienia Paryskiego.

Tymczasem Unia Europejska na COP25 tradycyjnie gra rolę prymusa. Frans Timmermans, który oficjalnie reprezentuje UE wraz z prezydencją fińską, chwali się Zielonym Ładem (Green Deal), którego głównym założeniem jest osiągniecie neutralności klimatycznej do 2050 r. , a także zwiększenie celu redukcji emisji na 2030 r. Obawiam się, że Green Deal jest nie tylko sposobem na ratowanie klimatu, ale także na stworzenie rynków dla nowych technologii, których promotorami są głównie państwa zachodnie.

Podczas spotkania z delegacją Parlamentu Europejskiego Fatih Birol, szef Międzynarodowej Agencji Energetycznej, powiedział że bardzo podoba mu się Green Deal, ale globalnie niczego on nie zmieni. Na innym spotkaniu dowiedzieliśmy się, że Japonia buduje 22 elektrownie węglowe.

W międzyczasie dobiegł końca Szczyt Rady Europejskiej poświęcony neutralności klimatycznej. Przed Szczytem Premier Mateusz Morawiecki podkreślał: „Nie możemy zgodzić się na taki model transformacji gospodarczej, aby polskie społeczeństwo na tym ucierpiało”.

Twarda postawa Premiera przyniosła efekty. Brukselski szczyt to ogromny sukces Polski. Polska uzyskała zwolnienie z zasady zastosowania polityki neutralności klimatycznej już w 2050 r. Będziemy dochodzić do niej w swoim tempie. Ten wyjątek został wpisany do konkluzji szczytu.

We wnioskach ze szczytu znalazł się również zapis o utworzeniu Funduszu Sprawiedliwej Transformacji z budżetem 100 mld euro, który ma wspomagać proces dochodzenia do neutralności klimatycznej. Znaczna część tego funduszu przypadnie Polsce na sprawiedliwą transformację. Podczas szczytu podjęto również decyzję o przeznaczeniu przez Europejski Bank Inwestycyjny dużych środków na transformację energetyczną, a we wnioskach pojawiło się także bezpośrednie odniesienie do energetyki jądrowej, co wsparła Polska. Dzięki skutecznym zabiegom Premiera Morawieckiego będziemy dochodzić do neutralności klimatycznej w sposób bezpieczny i korzystny gospodarczo.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem