Reklama

Kościół

Wokół wizyty duszpasterskiej

Trzeba przyznać, że wokół tej tradycyjnej, polskiej praktyki spotkań wiernych z duszpasterzami narasta coraz większe napięcie, a nawet frustracja. Pewnie ani duchowni, ani otwierający im drzwi domów ludzie nie są usatysfakcjonowani poziomem tych wizyt. Nie można też przeoczyć faktu wielkiej (być może coraz większej) liczby zamkniętych przed duszpasterzami drzwi mieszkań, w których zabrakło już zrozumienia dla tej formy działalności Kościoła. Tymczasem nie musimy ani wstydzić się, ani odrzucać tych kolędowych spotkań, bo kryją one w sobie ogromne możliwości, które warto i uruchomić, i wykorzystać. Rozważmy spokojnie ten temat.

Niedziela wrocławska 1/2007

[ TEMATY ]

kolęda

Graziako/Niedziela

Kapłan podąża z wizytą kolędową

Ks. Aleksander Radecki ojciec duchowny Metropolitalnego Wyższego Seminarium Duchownego we Wrocławiu, kaznodzieja, autor znakomitych opowiadań o przeżyciach duszpasterskich

Sens odwiedzin duszpasterskich

Kolęda to nie magia czy sztuczne podtrzymywanie reliktów przebrzmiałej pobożności, ale: zwiastowanie radosnej Nowiny; ufna modlitwa do Boga o uchronienie wiernych od wszelkiego zła; szczególny wyraz wyznania wiary; konkretny sposób przyjęcia Bożego błogosławieństwa na cały rok.
Najkrócej ujmując: kolęda to otwarcie drzwi rodzinnego domu Panu Bogu.
Cele wizyty duszpasterskiej w parafiach można streścić w następujący sposób:
1. Wspólna modlitwa duszpasterza i wiernych, połączona z błogosławieniem mieszkań (domów) i przedmiotów kultu religijnego (krzyże, obrazy itp.).
2. Poznanie wiernych i warunków ich życia - swoista duchowa „inwentaryzacja” tego, co stanowi kształt parafii: liczba wiernych, rodzin, małżeństw, dzieci, młodzieży, chorych, niepełnosprawnych itp.; stan duchowy i religijny mieszkańców (np. małżeństwa niesakramentalne, sekty; udział dzieci i młodzieży w katechezie, święcenie Dnia Pańskiego itd.); potrzeby materialne ludzi biednych; potrzeby duchowe parafii.
3. Próba włączenia wiernych w życie wspólnoty parafialnej: odkrywanie charyzmatów parafian i pokazywanie szansy ich wykorzystania we własnej wspólnocie Kościoła lokalnego; tworzenie nowych zespołów, tzw. małych grup w parafii (rada duszpasterska, chór, teatr, ministranci, nadzwyczajni szafarze Eucharystii itp.);
4. „Działalność misyjna” i ewangelizowanie parafian, stojących daleko od ołtarza i życia sakramentalnego (chrzty, I komunia św., bierzmowanie, śluby, udział w Eucharystii, katechezie dla dzieci, młodzieży i dorosłych itp.).
5. Wsłuchiwanie się w głosy parafian, mających swoje spojrzenie na życie parafii i posługujących w niej kapłanów (serdeczny dialog).
6. Wymiar materialny kolędy, czyli przyjmowanie ofiar pieniężnych od parafian z przeznaczeniem na: potrzeby kościoła parafialnego, kurii, seminarium duchownego i potrzeby własne duszpasterzy.

Spojrzenie realistyczne

Przedstawione tu cele i zadania, związane z wizytą duszpasterską w parafiach, realizowane są jedynie w znikomym stopniu, gdyż:
poziom życia religijnego wielu wiernych i ich świadomość jako żywych członków Kościoła jest bardzo słaba;
istnieją coraz wyraźniejsze i agresywniejsze postawy antyklerykalne, które duszpasterzy często wręcz paraliżują, a nierzadko zniechęcają do autentycznych kontaktów z ludźmi;
duszpasterze mają za mało czasu dla poszczególnych wspólnot rodzinnych;
kolęda niesie w sobie ogromne zmęczenie fizyczne i psychiczne księży tym bardziej, że nie zawiesza ich codziennych zajęć duszpasterskich (np. lekcje religii w szkołach);
wierni wciąż nie są przygotowani duchowo do mądrego wykorzystania takiego spotkania (pytania, sugestie, informacje zwrotne itp.);
przeszkodą do serdecznego dialogu są także zmiany duszpasterzy w parafii (zwykle co rok odwiedza mieszkańców ktoś inny, nawet spoza parafii);
niektórzy świeccy przypuszczają, że jedynym (lub przynajmniej zasadniczym powodem organizowania kolędy) jest zbieranie pieniędzy, a duszpasterze nie potrafią się „uwolnić” w taki sposób od mamony, by iść do swych owiec w postawie zupełnie bezinteresownego pasterza;
osobnej refleksji wymaga udział ministrantów (w niektórych ośrodkach duszpasterskich także kościelnego czy organisty) w kolędowych odwiedzinach, co może rodzić wiele napięć, uprzedzeń, pomówień i skłaniać niektórych ludzi do zamykania drzwi przed księdzem lub zakaz kolędowania pod adresem ministrantów ze strony ich rodziców.
Z tych właśnie powodów zmiany w dotychczasowej praktyce odwiedzin duszpasterskich w Polsce wydają się być nieodzowne. Jakie?

Reklama

Kolęda idealna

Oto moje wyobrażenia, potwierdzone własnym doświadczeniem duszpasterskim i obserwacją rzeczywistości:
1. Odwiedziny rozłożone na cały rok, a nie tylko na ów okres zimowy w okolicach Bożego Narodzenia.
2. Inicjatywę spotkań przejmują wierni, zapraszając osobiście księży do swoich domów w najdogodniejszym dla siebie (uzgodnionym z wybranym duszpasterzem) terminie.
3. W odwiedzinach nie biorą udziału ministranci, a zapraszający (według swych możliwości) dbają o szczęśliwe dotarcie gościa pod ich adres i bezpieczny jego powrót na plebanię (lub do następnej rodziny).
4. Wizyta księdza trwa ok. 30 minut w danej rodzinie - może być połączona z symboliczną herbatą (wcześniej już przygotowaną), aby wytworzyć odpowiednią atmosferę wśród obecnych.
5. Ksiądz odwiedza w danym dniu najwyżej kilka rodzin.
6. Jeśli to możliwe, rodzina zapraszająca księdza z kolędą łączy to spotkanie z udziałem we Mszy św. w swoich intencjach.
7. Odwiedziny duszpasterskie mogłyby stać się formę instytucjonalną, czyli stanowić jeden z punktów codziennych zajęć księdza.
8. Dla uwolnienia od podejrzeń i podniesienia bezpieczeństwa osób duchownych, pieniądze (ofiary) składane byłyby w świątyni do odpowiedniej skarbony (anonimowo).
9. Poświęcenie domów jest bezterminowe (nie z roczną „gwarancją”). Czyli: w razie wielkiej liczby chętnych do odwiedzin, spotkania takie nie musiałyby odbywać się w danej rodzinie raz w roku. Rodziny, które mieszkają na terenie tej samej parafii w kilku punktach (domach), mogłyby przyjmować księdza w jednym miejscu (swoisty zjazd rodzinny z okazji kolędy).
10. Pamiątki kolędowe powinny być czymś więcej, niż obrazek - nawet, gdyby pociągało to za sobą większe koszty. Mogłyby stanowić np. pewne nawiązanie do programu duszpasterskiego danego roku czy aktualnych problemów parafii.
11. Co kilka lat w danej parafii można zorganizować spotkanie dla większej liczby rodzin danego rejonu (ulicy): najpierw Msza św. w ich intencji ze Słowem Bożym, a następnie spotkanie w salce parafialnej z kolędowaniem czy innymi śpiewami religijnymi i stosowną prelekcją duszpasterza oraz możliwością wypowiadania się zebranych.
Realność tego typu pomysłów wymaga: żywej wiary księży i świeckich, osobistej ich gorliwości, dobrej woli, przepracowania dotychczasowych schematów i odpowiedniej informacji (np. poprzez prasę parafialną, dostarczoną do każdego domu na terenie parafii).

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Diecezja radomska: mieszkańcy mniejszych miejscowości chętniej przyjmują księdza po kolędzie

[ TEMATY ]

kolęda

Radom

Bożena Sztajner/Niedziela

Zakończona wizyta duszpasterska w diecezji radomskiej była okazją do podsumowania życia wspólnot parafialnych w Radomiu i mniejszych miejscowościach. Z informacji przekazanych przez księży proboszczów wynika, że mieszkańcy mniejszych miejscowości chętniej przyjmują duszpasterzy w czasie wizyt duszpasterskich, niż w samym Radomiu.

Parafia Opieki Najświętszej Maryi Panny w Radomiu jest największą wspólnotą w diecezji radomskiej. Liczy ponad 13,5 tys. wiernych. W tym roku księży przyjęło 60 procent ogółu parafian. - To tylko statystyka, bo wiele domów, mieszkań to pustostany. Osoby starsze, które wymagają większej troski przebywają u swoich bliskich. Jesteśmy tam, gdzie wcześniej nas zapraszano. Jest sens takich wizyt duszpasterskich. Te spotkania traktujemy jak realizację ewangelicznej przypowieści o zasianym ziarnie, które wcześniej czy później wyda owoce – powiedział w rozmowie z Radiem Plus Radom ks. Krzysztof Ćwiek, proboszcz radomskiej katedry.

Większym odsetkiem rodzin, które przyjęły księży w czasie kolędy może się pochwalić największa parafia w Kozienicach pod wezwaniem św. Rodziny. - Odwiedziliśmy ponad 2 tys. rodzin, z czego ok. 350 nie przyjęło nas z różnych przyczyn – poinformował proboszcz parafii ks. Władysław Sarwa.

- Odwiedzaliśmy rodziny głównie w godzinach popołudniowych. W trakcie spotkań pochylaliśmy się nad problematyką trwałości rodzin, bo w naszej wspólnocie jest wiele rozbitych małżeństw. Ponadto spora grupa par nie zawarła sakramentalnego związku – dodał ks. Sarwa.

W parafii Podwyższenia Krzyża Świętego w Opocznie od wielu lat utrzymuje się stała liczba rodzin, które przyjmują księży po kolędzie. - To między 80 a 90 procent rodzin w naszej parafii – informuje ks. Sławomir Ogorzałek. - Tradycyjnie w trakcie wizyty duszpasterskiej rozdajemy specjalne foldery z informacjami na temat naszej wspólnoty. W tym roku zamieściliśmy w nich informacji z racji 100 rocznicy urodzin św. Jana Pawła II. Generalnie nasi parafianie są zadowoleni z wizyt duszpasterskich. To również okazja, aby rozwiązać wiele problematycznych sytuacji – powiedział ks. Ogorzałek. Opoczyńska parafia liczy ok. 11 tys. wiernych.

Ks. Wiesław Lenartowicz od 19 lat jest proboszczem parafii Matki Bożej Częstochowskiej w Radomiu. Opowiada, że kolęda jest okazją do bliższego poznania swoich parafian. - Nie ma już znaczenia presja środowiska, że „księdza trzeba przyjąć po kolędzie”. Te spotkania są bardziej autentyczne. Chodzimy tam, gdzie jesteśmy zapraszani. W trakcie spotkań dostrzegaliśmy postępującą laicyzację, obserwowaliśmy mniejszy wpływ wiary na styl życia, ale z drugiej strony są rodziny, które świadomie chcą tworzyć atmosferę w parafii – powiedział ks. Lenartowicz.

Tegoroczna kolęda jeszcze bardziej utwierdziła w przekonaniu ks. Wiesława Taraskę, proboszcza parafii Matki Bożej Miłosierdzia w Radomiu, że księża powinni odwiedzać swoich wiernych. - Jesteśmy wówczas bliżej problemów naszych parafian. Mieszka w naszej parafii wiele wdów i wdowców, którzy przeżywają swoją samotność. Ci ludzi potrzebują rozmowy. To trudne zagadnienie. Ta część społeczeństwa pamięta trudne czasy minionego systemu, która budowała nasz kościół i jest na każdej niedzielnej mszy świętej – powiedział ks. Taraska. Jego parafia liczy ok. 7 tys. wiernych.

Diecezja radomska liczy ok. 850 tys. wiernych. W jej strukturach istnieje 301 parafii.

CZYTAJ DALEJ

Matko, dlaczego płaczesz? Rocznica Cudu Lubelskiego

2020-07-04 08:54

Paweł Wysoki

Uroczystej Mszy św. w 71. rocznicę Cudu Lubelskiego przewodniczył bp Adam Bab, nowy biskup pomocniczy archidiecezji lubelskiej.

Bp Bab przyjął sakrę 29 czerwca, jak przed 71 laty miało to miejsce w przypadku bp. Piotra Kałwy. Siedem dekad temu nowy biskup lubelski u progu swojej posługi zadał pytanie o znak łez. Jak wówczas, tak i dziś biskup rozeznawał, co znaczą łzy Maryi, czy nie są daremne. - Kiedy przychodzimy do niej ze swymi sprawami, Ona zadaje nam pytanie: co znaczy dla ciebie krzyż i cierpienie mojego Syna? To zaproszenie do dialogu z Maryją i Jezusem - mówił w homilii bp Adam Bab.

- Nam obu przyszło zmierzyć się z podobnym pytaniem: dlaczego płaczesz Matko? Ja mam łatwiej, bo stoi za mną 71 lat modlitwy i łask uzyskanych przed obrazem Matki Bożej Częstochowskiej, na którym 3 lipca 1949 r. pojawiły się łzy. Bp Piotr miał trudniej, bo było to wydarzenie bez precedensu, które należało rozeznać i odczytać. Jednak wciąż aktualne jest pytanie: dlaczego Matka płacze? - mówił bp Bab. Jak wyjaśniał, łzy Matki stają się daremne, gdy oswajamy grzech i usprawiedliwiamy go. Takie podejście do Bożej miłości wciąż wyciska łzy z oczu Matki Chrystusa i zadaje Jej cierpienie. - Po ludzku patrząc do naszej Mamy zawsze przychodzimy z milionem próśb, pytań i spraw, ale gdy zobaczymy Ją płaczącą, to szybko zapominamy o naszych bolączkach i problemach. Widok łez Matki zawsze nasuwa pytanie: co się stało? Dlaczego płaczesz? Odkładamy nasze sprawy i chcemy Jej ulżyć - mówił.

Jak przypomniał bp Bab, 71 lat temu do łez Matki przyczynił się pewnie system, który instalował się w Polsce i zamierzał deprawować sumienia. Dziś jesteśmy od tego systemu wolni, ale nie dlatego, że sami go pokonaliśmy, ale jesteśmy wolni, bo jesteśmy dziedzicami Boga. - Nasze pokolenie nie jest wolne od bezbożnych idei, gdzie pod hasłem praw człowieka, jakichś zdobyczy cywilizacyjnych i postępu, na inny, czasem bardziej przemyślany i perfidny sposób, zło nazywa się dobrem. Od nowa definiuje się kim jest rodzina, kim jest człowiek. Pod tymi hasłami są tworzone projekty społeczeństwa nieposłusznego Bogu. To Matkę Bożą zasmuca - podkreślał. - Naszą siłą jest przejęcie się miłością Boga i zgoda na nawrócenie, jakie z tej miłości powinno wynikać. Matkę Bożą Bolesną każdy powinien zabrać do siebie do domu, jak to zrobił to św. Jan. Oznacza to, że cierpliwie, dzień po dniu, trzeba pokonywać zło dobrem. Tak uświęcają się ludzie, tak wzrastają społeczeństwa, wierząc w potęgę łaski większej od grzechu. Zabierzmy Matkę Bolesną do domu i spróbujmy Jej ulżyć nawracając się - mówił pasterz. Na zakończenie homilii zaapelował: - Zabierzmy Matkę do domów, żeby nam przypominała o wielkiej miłości, jaką ma dla nas Jej Syn. Tak dla nas odczytuję znak łez: nawracajmy się i wierzmy w Ewangelię.

Po Mszy św. pod przewodnictwem bp. Adama Baba, celebrowanej na placu przed katedrą przez kilkudziesięciu kapłanów i biskupów: abp. Stanisława Budzika, bp. Mieczysława Cisło, bp. Artura Mizińskiego, bp. Józefa Wróbla i bp. Ryszarda Karpińskiego, ulicami Lublina przeszła procesja różańcowa. Uczestniczyli w niej pielgrzymi, którzy indywidualnie dotarli na rocznicę „Cudu łez”, a także 3 zorganizowane piesze pielgrzymki: z parafii pw. bł. Władysława Gorala w Lublinie oraz z Łęcznej i Świdnika.

Fotorelacja na https://www.facebook.com/Niedziela-Lubelska-112621833628172




CZYTAJ DALEJ

Premier: w czasie kryzysu i kampanii wyborczej najwyższą wartością wciąż pozostaje rodzina

2020-07-04 20:46

[ TEMATY ]

premier

Facebook.com

W tym trudnym, emocjonalnym czasie kryzysu, koronawirusa i kampanii wyborczej najwyższą wartością wciąż pozostaje rodzina, a spory, które prowadzimy, mają tak naprawdę jeden cel – bezpieczną i szczęśliwą przyszłość naszych dzieci – napisał na Facebooku premier Mateusz Morawiecki.

W sobotę szef rządu poinformował na swoim profilu na Facebooku o otrzymaniu zaproszenia na 10. urodziny Kaliny, mieszkanki gminy Pieniężno. Dziewczynka postanowiła wykorzystać to, że w dniu jej urodzin premier przebywał z wizytą w województwie warmińsko-mazurskim.

"Tort był pyszny, a radość Kaliny i jej mamy na długo pozostaną mi w pamięci. Warto sobie uświadomić, że w tym trudnym, emocjonalnym czasie kryzysu, koronawirusa i kampanii wyborczej najwyższą wartością wciąż pozostaje rodzina, a spory, które prowadzimy, mają tak naprawdę jeden cel – bezpieczną i szczęśliwą przyszłość naszych dzieci" – napisał Morawiecki.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję