W tym dniu mieszkańcy Nowej Huty obronili krzyż, który chciały usunąć władze komunistyczne. Aleksander Macedoński, wówczas młody poeta, plastyk, a dziś honorowy Obywatel Miasta Krakowa, dobrze znał Nową Hutę, gdzie w 1951 r. zaczął pracować jako pomoc murarza w brygadzie Stefana Wieczorka.
Wspomnienie
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Świadek tragicznych wydarzeń, które miały miejsce 60 lat temu, opowiadał: - Gdy wysiedliśmy z autobusu, zapach gazu łzawiącego sprawił, że z oczu popłynęły nam ciurkiem łzy. Na placu było pełno szkła, kamieni. Słychać było śpiewy: „Boże, coś Polskę…”, ale też: „Gdy naród do boju…”. Krzyki: „Gestapo, gestapo!” oraz strzały… W pewnej chwili otoczyli nas robotnicy, którzy się ucieszyli, że studenci przyjechali do Nowej Huty. Ze spotkanymi ruszyliśmy w kierunku krzyża. Nagle musieliśmy się zatrzymać, bo od ul. Majakowskiego szedł pochód. To byli powiązani łańcuchami ludzie, których prowadzili milicjanci z psami.
Reklama
Aleksander Macedoński podkreślał rolę nowohuckich kobiet, które jako pierwsze ruszyły do obrony krzyża: – Dzięki wspaniałym kapłanom: ks. Józefowi Gorzelanemu i ks. Władysławowi Palmowskiemu zorganizowałem wspólnotę obrońców krzyża. W ten sposób poznałem te panie. One pamiętały historię i opowiadały o tym, co przeżyły. Z ich wspomnień wynika, że pierwsza pod krzyżem pojawiła się Helena Musiał. Gdy zobaczyła, co się dzieje, to pobiegła do sklepu, gdzie ludzie stali w kolejce. Razem z nią pod krzyż, który starali się wykopać robotnicy, przybiegły: Helena Kędzierska, Zofia Gaworek, Helena Słabczyńska, Halina Kubicz. Odpędziły robotników i otoczyły krzyż. Kobiet przybywało, zaczęły się modlić, śpiewać. Potem dołączyli do nich mężczyźni, którzy wyszli z pierwszej zmiany w kombinacie. Milicja i zomowcy odpędzali ludzi spod krzyża, wciągali ich do samochodów, używali gazu, strzelali z armatek wodnych. Jeśli nawet na chwilę udało im się rozpędzić tłum, to po jakimś czasie ludzie pod krzyż wracali. W jego obronie, w ciągu całego dnia, uczestniczyło ok. 10 tys. osób! A te kobiety wykazały się niezwykłą pomysłowością. Na przykład wśród nich była Celina Bogacz, która miała na sobie czerwony płaszcz. Ona pod krzyżem przemawiała. Panie, chcąc ją chronić, szybko zorganizowały jej inny płaszcz, a na głowę chustkę. Dały też wózek z dzieckiem. W ten sposób udało jej się uniknąć aresztowania. ( cały wywiad na stronie: https://czestochowa.niedziela.pl/artykul/118095/nd/Obronili-Krzyz)
Upamiętnienie
Krzyż obroniono, ale nie został w tym miejscu zbudowany kościół, na który tak bardzo mieszkańcy socjalistycznego miasta czekali. Dopiero w 1967 r. udzielono zezwolenia na budowę kościoła w Nowej Hucie. To była sławna Arka Pana. Natomiast w miejscu, gdzie obroniono krzyż, w latach 90. XX w. została wybudowana świątynia pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa. A obok kościoła stoi pomnik Krzyż Nowohucki, który zaprojektował Stefan Dousa. Jak informują na stronie parafii w przypadającą dziś 60. rocznicę wydarzenia w tym kościele ( na os. Teatralnym w Bieńczycach) o godz. 18.00 zostanie odprawiona Msza św. w intencji „Żyjących i Zmarłych Obrońców Krzyża”, którą będzie sprawował bp Jan Zając. Parafia informuje, że: „w Mszy św. będzie mogła uczestniczyć niewielka grupa wiernych- 27 osób.” I zachęca: „Módlmy się w tym dniu za Kościół, za Ojczyznę i za naszą parafię – o wierność Chrystusowej Ewangelii i miłość do Boga i ludzi.”
Polecam także zwiedzenie interesującej wystawy on-line: „Krzyż – symbol wiary i wolności” (https://ipn.gov.pl/pl/historia-z-ipn/95805,Polowanie-na-obroncow-krzyza.html), którą przygotowało Nowohuckie Laboratorium Dziedzictwa (Ośrodek Kultury Norwida w Nowej Hucie) we współpracy z krakowskim oddziałem IPN- u.
