Reklama

Świadectwo Jean-Pierre Bely´ego

Niedziela legnicka 6/2002

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Jedna z redakcji pism katolickich przeprowadziła wywiad z Jean-Pierre Belym, jedną z ostatnich osób, które doznały cudownego uzdrowienia w sanktuarium Matki Bożej w Lourdes. Poniżej przedstawiamy tę rozmowę.

- Był pan pielęgniarzem, cierpiał pan od roku 1984 na sclerosis multiplex. Został pan przez lekarza w 100% zakwalifikowany jako niezdolny do pracy. Gdy przybył Pan w roku 1987 jako leżący chory do Lourdes, oczekiwał Pan tam uleczenia?

- Najpierw chciałbym powiedzieć, na czym polega choroba, na którą cierpiałem. Jest to choroba centralnego systemu nerwowego, przy której w postępujący sposób system immunologiczny zostaje porażony. Ta choroba niszczy tkankę łączną, którą są powiązane nerwy, co prowadzi w dalszym ciągu do postępującego porażenia odpowiednich partii ciała. Choroba ta występuje w stale postępujących rzutach i pogarsza stan chorego w sposób postępujący aż do kompletnego unieruchomienia, leżenia w łóżku i wreszcie do śmierci. Należy przy tym wskazać, że w tej chorobie nie istnieje rzeczywiste leczenie, również nie ma odpowiednich lekarstw, ani żadnego odpowiedniego postępowania. Stosuje się cortison w wysokich dawkach, aby możliwie opóźnić poszczególne rzuty tej choroby. Gdy wraz z innymi chorymi z pielgrzymki różańcowej przybyłem do Lourdes, to w najmniejszej mierze nie myślałem o możliwości wyleczenia. Właściwie na tę pielgrzymkę pojechałem tylko z powodu łagodnego nacisku pewnego przyjaciela, ale w sercu miałem niezaspokojone żądanie, aby tutaj, w Lourdes, otrzymać konieczną siłę, by móc dalej podążać codzienną drogą.

Przed grotą Massabielle pełen zaufania mówiłem po prostu słowa, w których oddawałem się w pełni Wybawcy i naszej Dziewicy Maryi: "Ty, o Panie, wiesz, co dla mnie jest najlepsze. Ty znasz mnie lepiej, niż ja sam siebie i będziesz mi użyczał tylko tego, co jest dla mego życia najlepsze". Właśnie tutaj udało mi się odnowić moje zaufanie do Boga i oddać się jak zupełnie małe dziecko w dłonie Zbawiciela i Dziewicy Maryi.

- Jednakże w ostatnim dniu pielgrzymki różańcowej - tzn. 9 października został Pan namaszczony olejami. Jakie było działanie tego sakramentu?

- W ostatnim dniu pielgrzymki, 9 października, otrzymałem sakrament pokuty, a następnie namaszczenia chorych. Gdy kapłan naznaczył mnie świętymi olejami na czole i dłoniach, odniosłem wrażenie, że wszystko wokół mnie jakby się przewróciło. Poczułem, że znajduję się gdzie indziej, straciłem rachubę czasu i przestrzeni. Czułem się wesoło, wypełniony spokojem i w pełni wolny od moich obaw, od skrupułów, które gromadziłem od dzieciństwa. Pan przybył i uleczył moje serce "Twoje grzechy są ci wybaczone!"

Ten pokój, ten wewnętrzny spokój, ta wolność dziecka Bożego są we mnie obecne i są one jak ślad światła na drodze mej wiary. Nie znaczy to, że teraz jest wszystko dla mnie proste. Jestem człowiekiem jak wszyscy inni, z siłami i słabościami. Muszę walczyć o moje życie. Rozumiem jednakże, że istnieje coś większego w moim życiu, co mnie pcha do przodu.

- Więc został Pan najpierw uzdrowiony na duszy, a dopiero potem na ciele. Jak przebiegło Pana cielesne uzdrowienie?

- Uzyskałem dwa uzdrowienia: uzdrowienie serca i uzdrowienie ciała. Uzdrowienie serca jest w zasadzie dla mnie piękniejsze. Gdy noszowi znów mnie położyli na łóżko, uzyskałem powtórnie kontakt z rzeczywistością. W tym momencie odczułem w całym ciele zimno, aż do samego wnętrza wrażenie lodowe. Miałem odczucie, że stopniowo wpadam w rodzaj letargu, co czyniło mnie ciężkim. Gdy ta cielesna opresja stała się najsilniejsza, zacząłem odczuwać w moich palcach u stóp lekkie ciepło, które rozchodziło się stopniowo po całym ciele i dawało wszystkim członkom życie. To ciepło, ten żar był nie do zniesienia i czułem się jak uniesiony. Nagle znalazłem się w pozycji siedzącej na brzegu łóżka, zupełnie zdumiony i zapytywałem się, co ja robię? Myślałem, że śnię. Działo się to wczesnym popołudniem 9 października 1987 r., w ostatnim dniu pielgrzymki.

- Co zdarzyło się potem, kiedy wstał Pan po raz pierwszy?

- Dopiero po północy czułem się zmuszony do powstania. Obudziłem się, poczułem rękę, która położyła się na moim biodrze. Usłyszałem dzwony Bazyliki, które wydzwaniały trzecią nocną godzinę, wtedy usłyszałem wyraźnie jakby zaproszenie do wstania: "A więc podnieś się, idź!" Uwierzyłem, że to urojenie mojego umysłu. Odrzuciłem to wezwanie i spróbowałem znów zasnąć. Lecz to zaproszenie powróciło z jeszcze większym naciskiem, jakby mi powiedziano: "Ja zapraszam cię do powstania, jeśli sam tego pragniesz!" Zrozumiałem, że dano mi wolność wyboru. Lecz w jaki sposób mogłem się przeciwstawić temu tak miłemu i delikatnemu zaproszeniu? Pomimo protestów pielęgniarki, która miała nocny dyżur, wysunąłem się z mojego łóżka, postawiłem nogi na podłodze i zacząłem stawiać pierwsze kroki, jak dziecko, które zaczyna chodzić. Resztę nocy spędziłem na dziękczynieniu. Czułem się schowany w ramionach Dziewicy Maryi. Tej nocy odmówiłem cały różaniec. Odniosłem wrażenie, że przy każdej perełce mojego różańca mówię: "Mamo, Maryjo, ja kocham Ciebie".

- Na podstawie medycznej ekspertyzy był Pan stale, przez 10 lat po swoim uzdrowieniu, badany przez lekarzy - jak wyjaśniał Biskup z Angouleme - Pańskie uzdrowienie potraktowano jako znak Boga. Ten znak został spowodowany na prośbę Maryi, Matki Bożej. Jakie przesłanie przekaże nam Pan dzisiaj?

- To, co mi 9 października 1987 r. w Lourdes zostało podarowane, głęboko zmieniło moje życie. Twierdzę to chętnie - Pan postawił mnie znów na nogi. Pan wzniósł mnie od nowa w moim sercu i w moim ciele. Chciałbym Wam wszystkim powiedzieć, że czuję się bardzo małym za tak wiele miłości i chciałbym być świadkiem tej miłości Boga. To czyni mnie szczęśliwym, że tutaj o tym mówię. Odkryłem na nowo sens sakramentu pokuty. Odkryłem na nowo, że jest to sakrament miłości, który człowieka czyni wolnym. Bóg wzywa nas poprzez chrzest, abyśmy byli jego świadkami! Po prostu być świadkami Jego miłości. Nie miejcie obaw, by zaangażować się w Waszych gminach oraz - zgodnie z Waszymi możliwościami - brać udział w przybliżeniu Królestwa Bożego. Ono już się zaczęło i my wszyscy jesteśmy zaproszeni do Królestwa Bożego.

W końcu chciałabym jeszcze raz podziękować i powiedzieć razem ze św. Bernadettą z Lourdes: ja nie chcę Was przekonywać, ja chciałbym po prostu opowiedzieć, co się stało.

- I my dziękujemy, Jean-Pierre za to świadectwo.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2002-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kard. Krajewski: Oaza to moje życie i to ona przygotowała mnie do kapłaństwa!

2026-09-16 10:30

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

Archidiecezja Łódzka

Kard. Konrad Krajewski z uczestnikami wakacyjnych rekolekcji oazowych

Kard. Konrad Krajewski z uczestnikami wakacyjnych rekolekcji oazowych

Kard. Konrad Krajewski: Oaza to moje życie, przygotowała mnie do kapłaństwa! – wywiad o spotkaniach z młodym Kościołem

Ks. Paweł Kłys: Proszę Księdza Kardynała, zakończyły się wakacje, a wraz z nimi rekolekcje oazowe, w których Ksiądz Kardynał w tym roku, jako pasterz Kościoła łódzkiego, bardzo intensywnie uczestniczył. Czym dla Księdza Kardynała były te spotkania i z dziećmi, i z młodzieżą w czasie oaz?
CZYTAJ DALEJ

Sri Lanka: odnaleziono szczątki 500 osób, w tym dzieci. Kościół wzywa do do śledztwa

2026-09-16 10:00

[ TEMATY ]

śledztwo

Sri Lanka

szczątki

Vatican News

Sri Lanka

Sri Lanka

Diecezja w Dżafnie, gdzie w Chemmani znajduje się największa zbiorowa mogiła na Sri Lance, zmobilizowała się do wszczęcia niezależnego, międzynarodowego śledztwa, aby wyjaśnić czas i przyczyny śmierci pogrzebanych. Chodzi o szczątki co najmniej 500 osób, w tym dzieci i niemowląt. Mogą należeć do osób uważanych przez dziesięciolecia za zaginione.

Ojciec Augustine Anthonipillai, dyrektor Diecezjalnej Komisji Sprawiedliwości i Pokoju, podkreśla, że poszukiwanie prawdy jest niezbędne. Tym bardziej, że oprócz szkieletów dzieci odnalezionio szkielety dorosłych z rękami skrzyżowanymi za plecami lub w pozycji siedzącej ze związanymi dłońmi. W masowym grobie zespół specjalistów pracował do sierpnia ubiegłego roku, kończąc trzecią kampanię wykopaliskową, rozpoczętą w 2025 roku i nadzorowaną przez sąd w Dżafnie.
CZYTAJ DALEJ

Bp Osial: nie chcemy przymusowego udziału w lekcjach religii, ale wyboru między religią a etyką

2026-09-17 07:19

[ TEMATY ]

katecheza

bp Wojciech Osial

BP KEP

Bp Wojciech Osial

Bp Wojciech Osial

Nie chcemy wprowadzać przymusu uczestnictwa w lekcjach religii. Uczeń może wybrać: albo lekcje religii, albo etyka, ale jakieś wychowanie do wartości w szkole musi być - powiedział PAP przewodniczący Komisji Wychowania Katolickiego KEP bp Wojciech Osial.

Według bp. Osiala w obliczu kryzysów, jakim stawiać czoła muszą dziś młodzi ludzie, troska o ich wychowanie nabiera szczególnego znaczenia. Podkreślił, że Kościół proponuje integralną wizję wychowania, w której szczególne miejsce zajmuje sfera duchowa, religijna i wychowanie do wartości.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję