Reklama

Spotkania rodzinne

Dobre postanowienia

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Jakiś czas temu rozpoczął się nowy rok szkolny, niedawno zaczęliśmy nowy rok, przygotowujemy się do przełomu wieków i tysiącleci. Dla wielu osób takie momenty stają się dobrą okazją do planowania swojej przyszłości - najbliższej i dalszej. Plany te dotyczą konkretów: osiągnięć w pracy, stopni w szkole, poczynienia oszczędności koniecznych do kupienia rzeczy brakujących w domu. Dotyczą celów, które znamy, i wydarzeń, które przewidujemy bądź planujemy - powiększenia rodziny, ślubu, pierwszej Komunii św., przygotowania do przeżycia sakramentów św., zwłaszcza tych, które świętujemy szczególnie uroczyście.
Wiele polskich rodzin rozpoczęło już te przygotowania - do przyjęcia sakramentów pokuty i Komunii św., także bierzmowania. Porozmawiajmy dzisiaj o nich.
Dzieje się tak, zwłaszcza jeśli chodzi o Komunię św., że rodzice często automatycznie dokonują jasnego podziału zadań: ksiądz lub siostra przygotują nasze dziecko duchowo, my zajmiemy się organizacją przyjęcia. Zbieramy więc pieniądze!
O przyjęciach, sukniach, garniturach, prezentach, filmowaniu uroczystości mówi się ostatnio - na szczęście - dosyć. Co więcej, większość księży i katechetów zmienia już - choć z niemałym trudem - szaleńcze wyobrażenia niektórych rodziców. Myślę, że możemy ten temat (choćby na razie) pozostawić na boku.
Dziś bowiem chodzi mi o coś innego, nieporównanie ważniejszego: o nasze powszechne przekonanie, że katecheci sami przygotują nasze dzieci do godnego i odpowiedzialnego przyjęcia sakramentów św. Czyż nie jest tak, że nasze rozmowy na ten temat ograniczają się do "zadanego" nam przez katechetę sprawdzenia, czy dziecko zna konieczne modlitwy i główne prawdy wiary? Czyż nie jest tak, że poza tym w domu, także wraz z dziećmi, rozmawiamy już tylko o liście gości, menu i kroju ubrania pierwszokomunijnego - tak jakby to właśnie było istotą uroczystości? A zebrania w szkole lub kościele? Czy pytamy katechetę, jak pomóc mu w formacji duchowej naszych dzieci przed tym wielkim wydarzeniem, czy może tylko zajmujemy się kwestiami organizacyjnymi? Czy nasze dziecko naprawdę wie, że będzie uczestnikiem Cudu? A może jest przekonane, że z jakiejś tam religijnej przyczyny stanie tego dnia w centrum uwagi i dostanie masę prezentów?
Pomyślmy o wielkiej odpowiedzialności, jaka na nas spoczywa - na nas, rodzicach, chrzestnych, dziadkach dzieci pierwszokomunijnych. Nawet jeśli katecheta osiągnie cel dydaktyczny - to znaczy przekaże wszystkim dzieciom w klasie niezbędne prawdy wiary (pamiętajmy: nie sposób pokochać coś, czego się nie zna!) i utrwali je - to znacznie trudniej będzie mu w całej grupie wzbudzić uczucie oczekiwania, zdumienia, radości spowodowanej zbliżającym się rzeczywistym spotkaniem z Panem Jezusem. To jest nasze, rodzinne zadanie!
Idealne byłoby systematyczne poświęcanie czasu na wspólne powtarzanie wiadomości katechizmowych. Ileż samemu można przypomnieć sobie czy się nauczyć! (Wraz z mężem przygotowywaliśmy nasze dzieci - w porozumieniu z katechetami i kapłanami - do wczesnych Komunii św. i wiem, jak wzbogacająca może być taka powtórka katechizmowa). Warto często rozmawiać z dziećmi o cudzie Komunii św., cudach eucharystycznych, o skarbie sakramentu pokuty, mówiąc o swoich osobistych doświadczeniach. To naprawdę może być wspólny, rodzinny rok wielkiej przygody! Są książki - także beletrystyczne, opisujące dzieci podczas tych przygotowań - sięgnijmy po nie! Wspólnie. Nie zmarnujmy tej wspaniałej okazji, żeby potem ze zgrozą nie oglądać, jak nasza córka w czasie swej pierwszokomunijnej Mszy św. uparcie poprawia koronki, ogląda rękawiczki i sprawdza, czy aby na pewno wujek cały czas trzyma kamerę obróconą w jej stronę.
Niewiele pisałam o przygotowaniach rodzin do sakramentu bierzmowania, bo ta kwestia posiada dodatkowe aspekty. Najważniejszym z nich, skupiającym czy generującym wszystkie inne, jest pytanie: Ilu z nas wie, czym w swej istocie jest ten sakrament? Kto z nas wymieni siedem darów Ducha Świętego?

Książek, o których wspomniałam, jest wiele. Z pewnością warto przeczytać: Rok wielkiej przygody ks. O. Nassalskiego czy Daj mi Jezusa ks. J. Nowackiego. Prócz tego bardzo cenne książki - raczej dla rodziców, jako przygotowanie do rozmów - to: Cuda eucharystyczne - Joan Cruz i Uprzywilejowani świadkowie Eucharystii - Jean Ladame. Dwie ostatnie są wydane przez Wydawnictwo EXTER z Gdańska.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2000-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Bóg zna swoich i u kresu objawi ich piękno

[ TEMATY ]

rozważania

Glossa Marginalia

Adobe Stock

Jeremiasz mówi w godzinie suszy. Dla Judy oznaczała ona spękaną ziemię, puste cysterny, głód i lęk o przetrwanie. Pan poleca prorokowi wypowiedzieć lament: łzy płyną dniem i nocą. „Dziewica, córka mego ludu” to cały kraj przeżywany jak jedna zraniona osoba. Obraz miecza na polu i głodu w mieście ukazuje pełnię katastrofy. Nawet prorok i kapłan błąkają się bez rady. Gdy przewodnicy tracą zdolność prowadzenia, kryzys sięga samego serca wspólnoty.
CZYTAJ DALEJ

Włochy: Rekordowo niska liczba dzieci urodzonych w zeszłym roku

2026-07-28 16:20

[ TEMATY ]

demografia

Włochy

dzietność

Adobe Stock

Najniższa od zakończenia drugiej wojny światowej liczba dzieci urodziła się w 2025 roku we Włoszech: 355 tysięcy- podano w ogłoszonym we wtorek raporcie krajowej Fundacji na rzecz Dzietności. To, jak podkreślono, nowy historyczny rekord potwierdzający skalę kryzysu demograficznego w kraju.

Współczynnik dzietności spadł do poziomu 1,14 dziecka na kobietę- odnotowano w raporcie „Dzietność 2026: Chcieć czy móc”, opracowanym we współpracy z włoskim odpowiednikiem Zakładu Ubezpieczeń Społecznych- INPS.
CZYTAJ DALEJ

USA: 98-letni weteran II wojny światowej przeszedł na katolicyzm

2026-07-28 20:32

[ TEMATY ]

nawrócenie

katolicyzm

fotolia.com

98-letni Raymond „Ray” Martin Sr., weteran armii amerykańskiej z czasów II wojny światowej, został ochrzczony, bierzmowany i po raz pierwszy przyjął Komunię św. w domu opieki w Arizonie. Do Kościoła katolickiego przystąpił po latach uczestnictwa w życiu religijnym swojej zmarłej żony oraz dzięki duchowemu wsparciu diakona Jacka Trevino.

Martin służył podczas II wojny światowej na Okinawie i Filipinach, a po zakończeniu służby przez 27 lat pracował jako policjant w stanie Illinois. Choć przez wiele lat uczestniczył z żoną we Mszy św. i odmawiał z nią różaniec, nigdy wcześniej nie został ochrzczony. Przełom nastąpił po spotkaniu z diakonem Trevino, kapelanem hospicjum i wikariuszem parafii św. Elżbiety Ann Seton w diecezji Tucson. W rozmowach z duchownym wyraził pragnienie przyjęcia wiary katolickiej oraz głęboką wiarę w Chrystusa i Eucharystię.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję