Reklama

Wiadomości ze świata


Niedziela Ogólnopolska 39/2003

Z Watykanu

Papież ogłosi adhortację apostolską na temat posługi biskupa

16 października br., w 25. rocznicę swego wyboru, Jan Paweł II ogłosi adhortację apostolską na temat posługi biskupa. Dokument jest owocem prac ostatniego Zwyczajnego Zgromadzenia Synodu Biskupów. Papież poinformował o swym zamiarze 120 biskupów mianowanych w ciągu ostatniego roku, których przyjął w Castel Gandolfo na zakończenie kursu zorganizowanego dla nich przez Kongregację ds. Biskupów.
Zebrani w Castel Gandolfo biskupi zastanawiali się, jak przypomniał Ojciec Święty, „nad wyzwaniami, przed jakimi stoją dzisiaj pasterze Kościoła, aby opracować skuteczniejsze metody przepowiadania Ewangelii Chrystusa ludziom naszych czasów”. Papież przyznał, że posługa biskupia „jest porywająca, lecz dzisiaj szczególnie trudna i wyczerpująca. (...) Nasze czasy bowiem cechuje zagubienie i niepewności. (...) Wielu, także pośród chrześcijan, zdaje się tracić orientację i nadzieję. W tym kontekście my, pasterze, wezwani jesteśmy, by głosić Ewangelię i być świadkami nadziei, ze wzrokiem utkwionym w Krzyżu, w tajemnicy triumfu i bogactwa Chrystusa ukrzyżowanego”.

Z Czech

Coraz mniej religijnych Czechów

W Czechach spada liczba osób wyznających jakąkolwiek religię. Jak poinformował główny urząd statystyczny kraju, w latach 1991-2001 liczba osób deklarujących się jako religijne zmniejszyła się z 44 do 32 proc. wszystkich obywateli ponad 10-milionowego kraju. Z 3,4 mln religijnych Czechów 80% deklaruje się jako katolicy. Większość pozostałych obywateli tej grupy należy do Kościoła protestanckiego. Jak wynika z ostatnich danych statystycznych, wśród osób deklarujących się jako religijne jest 1,9 mln kobiet i 1,5 mln mężczyzn. Wśród areligijnych obywateli Czech 20 proc. to osoby poniżej 30. roku życia. Ponadto obok katolików i protestantów w Czechach żyje 7 tys. wyznawców buddyzmu i 3,7 tys. muzułmanów.

Ziemia Święta

Apel do chrześcijan na całym świecie, by przezwyciężyli strach i zaczęli na nowo pielgrzymować do Ziemi Świętej, wystosował o. Ibrahim Faltas, kustosz Bazyliki Narodzenia Pańskiego w Betlejem. Franciszkanin, który odpowiadał za swoją wspólnotę wiosną ub.r., gdy zajętą przez Palestyńczyków świątynię oblegały siły izraelskie, przypomniał, że ruch pielgrzymkowy ustał tam już 3 lata temu. Ponieważ 3/4 ludności żyło z turystyki, spowodowało to kryzys, zarówno gospodarczy, jak i społeczny - powiedział m.in. o. Faltas. Podkreślił, że z tego powodu rozpadają się rodziny, a w ostatnim czasie dalszemu uszczupleniu - o 2 tys. osób - uległa liczba mieszkających w Betlejem chrześcijan. Istnieje niebezpieczeństwo - powiedział franciszkanin - że w przyszłości Miejsca Święte zamienią się w muzeum.

Reklama

Chiny

Dzięki inicjatywie katolickiego wydawcy z Tajwanu czytelnicy w Chinach mają obecnie większą możliwość czytania wydawanych za granicą książek na temat duchowości i etyki katolickiej. O. Raymond Parent, dyrektor Jezuickiego Ośrodka Kulturalnego Kuangchi w Tajpej, powiedział m.in. azjatyckiej agencji katolickiej UCAN, że nowa inicjatywa Ośrodka wychodzi naprzeciw dużemu zainteresowaniu literaturą religijną w Chinach.

Irak

Biskup pomocniczy Bagdadu dla wiernych obrządku chaldejskiego Shlemon Warduni zaapelował do USA i ich sojuszników o jak najszybsze opuszczenie Iraku. „Okupacja to inna postać reżimu. Jak można mówić o wolności, skoro demokrację przyniesiono nam na czołgach?” - stwierdził m.in. w wywiadzie dla dziennika La Stampa. Dodał, że „za czasów Husajna w Iraku panowała wolność kultu, ale nie wolność religii”. „Jeżeli muzułmanin chciał nawrócić się na naszą religię, nie mógł tego uczynić. Synowie muzułmanów, którzy chcieli zostać duchownymi innej religii, nie mogli tego uczynić” - powiedział. Jednocześnie ujawnił, że po zakończeniu działań wojennych w Iraku nawiązano do tradycji sprzed okresu dyktatury - dialogu z innymi religiami. „Ja sam spotkałem się z ajatollahem al-Hakimem, zamordowanym potem w Nadżafie, by rozmawiać o koegzystencji z islamem” - oświadczył chaldejski hierarcha.

Rwanda

Polskie odmiany pszenicy, wyhodowane w ośrodku szkoleniowo-rolniczym Caritas Polska w Rwandzie, osiągnęły kilkakrotnie wyższe plony niż afrykańskie - poinformował m.in. ks. Wojciech Łazewski, dyrektor Caritas Polska. Z naszej pszenicy udało się osiągnąć 7-9 t z ha, podczas gdy afrykańska daje 1-2 t z ha. Caritas Polska od kilku lat prowadzi ośrodek szkoleniowo-rolniczy w miejscowości Save w diecezji Byutare w Rwandzie oraz pracownię rolniczo-pszczelarską w sąsiadującej z Save parafii Murhesa w Demokratycznej Republice Kongo. Celem ośrodka jest propagowanie wśród mieszkańców Afryki Środkowej nowych form pracy na roli. Ks. Łazewski podkreśla, że warunki na tym obszarze są na tyle korzystne, iż z upraw rolnych można by wyżywić wszystkich zamieszkałych tam ludzi, jednak przede wszystkim z powodu zacofania cywilizacyjnego panuje głód.

Tydzień na świecie

Władze Albanii ogłosiły, że dzień beatyfikacji Matki Teresy będzie obchodzony jako święto narodowe tego kraju. Aby uczcić swoją wielką rodaczkę, rząd postanowił także ogłosić Rok Matki Teresy, który trwać będzie od dnia beatyfikacji - 19 października br. do 19 października 2004 r. W ramach Roku planowane są liczne imprezy związane z życiem i działalnością zmarłej w 1997 r. założycielki Zgromadzenia Misjonarek Miłości i laureatki Pokojowej Nagrody Nobla.

Rada Bezpieczeństwa Narodów Zjednoczonych zniosła sankcje przeciwko Libii.

Podczas nowojorskich obchodów 2. rocznicy ataku na Amerykę, 11 września, rodziny ofiar protestowały przeciwko planom zbudowania na miejscu wież World Trade Center nowych budynków.

Edward Moskal ponownie został wybrany na prezesa Związku Narodowego Polskiego w USA.

Na szczycie Światowej Organizacji Handlu (WTO) w meksykańskim kurorcie Cancun kraje najbiedniejsze po raz pierwszy powiedziały „nie” dyktowanym przez najbogatszych regułom światowego handlu. USA i UE wydają co roku 300 mln dol. na dotacje dla swoich rolników; dostęp do rynków zbytu dla towarów rolnych z Afryki czy Ameryki Łacińskiej jest faktycznie zamknięty.

56,1% Szwedów opowiedziało się w ogólnokrajowym referendum przeciwko zamianie ich waluty - korony, na wspólną walutę UE - euro. „Za” było 41,2%. Komentatorzy twierdzą m.in., iż zwyciężyła niechęć oddania suwerenności gospodarczej w ręce Europejskiego Banku Centralnego. Wynik referendum to także cios dla szwedzkiego premiera Gorana Perssona i wotum nieufności dla całego politycznego establishmentu.

Aż 67% Estończyków zagłosowało za wejściem ich kraju do Unii Europejskiej.

Prezydenci Serbii i Czarnogóry oraz Chorwacji przeprosili podczas spotkania w Belgradzie za zło, które wyrządziły sobie oba kraje w czasie wojny 1991-95.

Terrorysta wysadził ciężarówkę z 300 kg trotylu pod siedzibą rosyjskiej służby bezpieczeństwa FSB w stolicy Inguszetii; zginęły 3 osoby, jest wielu rannych; budynek został zniszczony. Według obserwatorów, może to być zemsta za niedawne czystki przeprowadzone przez Rosjan wśród Czeczenów w Inguszetii. Dotychczas do ataku nie przyznała się żadna organizacja.

Izraelski wicepremier Ehud Olmert przyznał wprost, że podjęta przez rząd Izraela decyzja o „usunięciu” palestyńskiego przywódcy Jasera Arafata może oznaczać także jego zabójstwo. Wypowiedź ta wywołała powszechne oburzenie w świecie i gwałtowną reakcję niektórych rządów. Stany Zjednoczone zablokowały rezolucję Rady Bezpieczeństwa ONZ w sprawie potępienia Izraela. O jej uchwalenie wnioskowała Liga Arabska.

Palestyńska organizacja Hamas, tak jak chciały tego Izrael, USA i Wielka Brytania, została wpisana przez Unię Europejską na listę organizacji terrorystycznych.

Imam Samudra, uważany za organizatora ubiegłorocznego zamachu bombowego na Bali, został skazany przez sąd indonezyjski na karę śmierci.

Potężny tajfun „Maemi” spowodował śmierć prawie 100 osób w Korei Południowej.

Strony informacyjne opracowano na podstawie doniesień korespondentów własnych, wiadomości Radia Watykańskiego, KAI i PAP.

Reklama

Dania ma swoje drzewo w Yad Vashem

2018-02-16 08:31

Sonia Janiec

Archiwum
Duńskie drzewo pamięci w Yad Vashem

Raz po raz pada publicznie idea, aby Polska jako „jedyna” miał swoje drzewo zasadzone w Gaju Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata na terenie kompleksu Instytutu Pamięci Yad Vashem w Jerozolimie.
Jak powszechnie wiadomo, choć jak się okazuje nie wszystkim, jako jedyna ma swoje drzewo w tym miejscu i od wielu lat – Dania.
Naród duński uznany został „in gremio” za sprawiedliwy wśród narodów świata.

Za co?

W sierpniu 1943 roku, w związku z nasileniem działalności ruchu oporu, namiestnik III Rzeszy Obergruppenfuhrer Werner Best wydał polecenie kolaboracyjnemu rządowi Danii polecenie wprowadzenie stanu wyjątkowego nakładającego na społeczeństwo szereg restrykcji. Zostaje wprowadzona kara śmierci za ich nieprzestrzeganie. Zarówno rząd jak i król Danii Chrystian X odmawiają. Sędziwy monarcha, przejdzie do historii, jako ten, który w geście solidarności z Żydami każe sobie naszyć na mundur, w którym chodzi, żółtą Gwiazdę Dawida.

Uczą się o tym w szkołach dzieci nie tylko w Danii.

29 września rabin Marcus Melchior dowiaduje się o zakończeniu tajnych przygotowań do masowej akcji deportacji Żydów do obozów śmierci. Natychmiast to ogłasza. Reakcja Duńczyków jest natychmiastowa. Rusza akcja wywożenia kutrami i łodziami Żydów do neutralnej Szwecji. Z prawie 50 portów i przystani na wybrzeżu duńskim na ponad trzystu jednostkach pływających zostanie wywiezionych 7220 Żydów i prawie siedmiuset ich nieżydowskich współmałżonków. Przeciętnie każda jednostka odbędzie trzy kursu pomiędzy Danią i Szwecją. W dziesięć dni nie ma już w kraju żadnego zagrożonego wywiezieniem do obozu Żyda.

Muzeum Narodowe Danii
Nawet takimi łodziami Duńczycy wywozili Żydów do Szwecji

Wśród przykładów ludzkiej solidarności wymieniani są m.in. luterańscy pastorzy zaciągający pożyczki na finansowanie operacji przerzutowej, dzielni rybacy czy zwykli ludzie posiadający łodzie i jachty.

Używając opisu statystycznego, licząca w 1943 roku 3,95 miliona ludności Dania uratowała z Holocaustu 7,92 tysiąca istnień ludzkich.

Yad Vashem uhonorował ten ogólnonarodowy akt duńskiej solidarności drzewem dla całego narodu – People of Denmark.
Warto o tym wiedzieć.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Czemu nie uwierzyć w siebie?

2019-07-15 21:42

Anna Majowicz

O przyczajonych tygrysach, dwóch stronach medalu i mocnej relacji z Bogiem – Sylwia Jaśkowiec poruszyła serca uczestników 26. Salwatoriańskiego Forum Młodych w Dobroszycach.

Anna Majowicz
Sylwia Jaśkowiec

- Od szkolnych lat uprawiam sport, a moją wiodącą dyscypliną są biegi narciarskie. W 2010 roku pojechałam na swoje pierwsze Zimowe Igrzyska Olimpijskie do Vancouver. One otworzyły mi drzwi do świata sportu. Miałam potencjał, ludzie mówili o dużym talencie, uzyskiwałam dobre wyniki sportowe. I nagle w moim życiu wydarzyło się coś niesamowitego. Po powrocie z sezonu zimowego do akademika w Katowicach, gdzie studiowałam na Akademii Wychowania Fizycznego, przydzielono mi pokój z dziewczynami, które na co dzień formowały się we Wspólnocie Przymierza Rodzin ,,Mamre”. Dziewczyny namówiły mnie na wyjazd na Mszę św. o uzdrowienie do Częstochowy. I tu muszę wspomnieć, że po powrocie z igrzysk miałam dobry moment sportowy, ale psychicznie czułam, że coś się kończyło, bo dążyłam do tego, aby zakończyć współpracę z trenerem, z którym bardzo dużo osiągnęłam. Wiedziałam, że nasza dalsza współpraca nie podniesie mojego sportowego poziomu, że mnie nie rozwinie. Człowiek miał w sobie ogromne sportowe ambicje, a przede wszystkim marzył nie tylko o igrzyskach, ale i o medalu mistrzostw świata i medalu olimpijskim. Te moje marzenia powodowały, że muszę iść dalej, wziąć sprawy w swoje ręce. Na tej Mszy św. stało się coś niesamowitego - pierwszy raz w życiu doświadczyłam żywego Pana Boga. Ten żywy Bóg powiedział mi ostre słowa.

Mała retrospekcja z dzieciństwa. W mojej rodzinie nie działo się dobrze. Nie doświadczyłam ojcowskiej miłości, tata nadużywał alkoholu. Moje serce było podziurawione, poranione, a braki miłości odcisnęły na mnie piętno. Byłam pogubiona, wrażliwa i nie potrafiłam poradzić sobie z emocjami. Dzisiaj mówimy o tym, czemu nie uwierzyć w siebie? Ja tej pewności siebie, wysokiej samooceny i poczucia własnej wartości nie zdobyłam w domu. Ale dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Bóg dał mi sport jako narzędzie, w którym rozpoczęłam budowanie swojej samooceny.

Mój sportowy potencjał objawił się we wczesnych latach szkoły podstawowej. Chwała Bogu za człowieka, którego postawił na mej drodze – wuefistę Stanisława Gubałę. To był człowiek ogromnej pasji, ogromnego serca, a przede wszystkim ogromnej miłości. Od pierwszych zawodów do kolejnych okazało się, że jestem dobrą biegaczką i potrafię dobrze grać w zespołach drużynowych. Moje serce podbiły biegi narciarskie. Ten sport faktycznie dawał mi poczucie spełnienia, ale przede wszystkim motywował mnie do tego, że jest to moja szansa w życiu na bycie kimś, żeby uwierzyć w siebie, swoje możliwości i na wydobycie z siebie tego, co we mnie najlepsze. Wymagało to ode mnie ciężkiej pracy, wytrwałości, niezłomności, częstych upadków, ale i powstawania z tych upadków. Sport stał się dla mnie najważniejszą rzeczą w życiu. Niestety, przez emocjonalne braki w miłości rzuciłam się całkowicie w wir pracy. To był mój mechanizm obronny. To było kosztem wielu wyrzeczeń, ale i też niestety kosztem niezdrowej ambicji sportowej. Doszłam do poziomu, gdzie zaczęłam gardzić słabszymi ode mnie. Wygrywałam z rówieśnikami z dużą przewagą, co powodowało, że rosła we mnie wartość samej siebie. Wiedziałam, że dochodzę do tego własną pracą, własną siłą, własnym psychicznym zaangażowaniem, upartością i niezłomnością. Jak możecie zauważyć nie było w tym wszystkim Boga, bo byłam ja. Moje budowanie wartości opierało się tylko i wyłącznie na tym, że to jest efekt mojej ciężkiej pracy. To było coś, co później Pan Bóg w sposób sobie właściwy wyciągnął, uświadomił mi, że moje serce było przepełnione pychą i egoizmem.

Kiedy dochodzi się do szczytu sportu wyczynowego, kiedy startuje się w mistrzostwach świata i igrzyskach olimpijskich, to ma się świadomość, że jest się obserwowanym, ale i ty cały czas obserwujesz to, jak wygląda konkurencja, jaki poziom prezentuje, jak się odżywia, itd. Cały czas byliśmy jak takie przyczajone tygrysy, obserwujące się nawzajem. To prowadziło do skrajności. Bo w sporcie niestety występuje doping, anoreksja, bulimia – tylko dlatego, by być doskonałym w tym co się robi. To ciemne strony sportu, ale tak to już jest w życiu, że są dwie strony medalu. Wybór należy do nas. Ja niestety, w tym pierwszym okresie dążenia do perfekcji wycięłam z życia Pana Boga.

Punktem zwrotnym w moim życiu był wyjazd do Częstochowy. Pojechałam na Mszę św. i moje serce zostało zalane Bożą miłością. Usłyszałam, że może nie było ze mną ziemskiego ojca, ale Pan Bóg był cały czas obecny w moim życiu, że Jego obecność była nieustanna i On się cały czas o mnie troszczył. Usłyszałam od Boga, że wszyscy mogą o mnie zapomnieć, ale nie On, bo oddał za mnie życie na krzyżu.

Przyjęłam do swojego życia Pana i Zbawiciela i to jest cudowne. To był najważniejszy wybór w moim życiu. Wybór, który obrócił moje życie do góry nogami!

Posłuchaj całego wystąpienia:

https://drive.google.com/file/d/1Q333Es_IerOrY9adtMYx4V-A89ww6hMN/view?usp=sharing

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem