Reklama

Do Aleksandry

Słowa bez pokrycia

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Kochana Pani! Na wcześniejszy list pt. „Anioł uśmiecha się w niebiosach” nie otrzymałam żadnej odpowiedzi (od czytelników). A teraz stawiam osobiste pytanie - dlaczego życzenia, jakie sobie składamy, świąteczne czy urodzinowe, często są bez pokrycia, stają się pustymi słowami, bo różnie bywa z tym ludzkim sercem. Ono może być zamknięte, chociaż usta mówią piękne słowa, a na twarzy widoczny jest uśmiech. Wiemy, że nikt z nas nie jest samotną wyspą. Jak mówi irlandzkie przysłowie: „Najlepszym schronieniem dla człowieka jest drugi człowiek”. Na łamach „Niedzieli” wiele już pisano o samotności, o tym, że skoro nie możemy zmienić innych, zmieniajmy siebie.
Lubię pomagać, ale przyzna Pani, że przyjaźń musi „poruszać się na dwóch nogach”, stymulować w dwie strony. Jeśli nie idzie to w parze - przyjaźń wygasa. Mimo wielu trudności, żyję nadzieją, że może uśmiechnie się do mnie szczęście. Wierzę, że gdzieś wysoko czuwają nade mną dobre anioły, czego i Pani z całego serca życzę.
Joanna

Z obszernego listu pani Joanny wybrałam fragment mówiący o naszych wzajemnych relacjach, o ich szczerości i głębi. Kiedyś, po pierwszych podróżach zagranicznych na Zachód, byłam oczarowana serdecznością tamtych ludzi wobec obcej osoby. Ale z czasem zrozumiałam, że jest to tylko pusta forma, za którą nic się nie kryje. Owszem, jest to przyjemne, że ktoś nie warczy na nas, tylko życzliwie się uśmiecha, ale to za mało dla naszej duszy, dla naszego serca. My chcemy więcej! A przede wszystkim oczekujemy wzajemności. Tę wzajemność możemy otrzymać, ale już tylko w związkach bardziej bliskich, w rodzinie, wśród przyjaciół. Tym bardziej nas boli, jeśli i tu napotykamy na mur obojętności, tak jak pani Joanna wraz z dziećmi - w swojej rodzinie, o czym też pisze w swoim liście.
Jakże smutne jest takie kołatanie do ludzkich serc, które są zamknięte na głucho. Zamknięte na nasze wołanie o miłość. Na zewnątrz miła „fasada”, uśmiechy, sympatyczne słowa, a pod spodem lód. Przeważnie przekonujemy się o tym, gdy jesteśmy sami w biedzie. Nagle wtedy wszystkie drzwi gwałtownie zamykają się przed nami. Ba, można nawet powiedzieć, że się - zatrzaskują! Jedno jest pewne. Jeśli jakieś drzwi zatrzaskują się przed nami, to natychmiast otwierają się inne. A jeśli nie natychmiast - to wkrótce albo ich po prostu nie zauważamy.

PS
Na listy odpowiadam również indywidualnie.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2007-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Jezus został wydany z powodu naszych grzechów i wskrzeszony dla naszego usprawiedliwienia

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Adobe Stock

Ozeasz przemawia w VIII wieku przed Chrystusem w Królestwie Północnym. W kraju narasta chwiejność polityczna i religijna. Kult Pana miesza się z obyczajem kananejskim. W takim czasie pojawia się wezwanie: „Poznajmy Pana”. Hebrajskie daʿat nie oznacza samej wiedzy. Mówi o więzi wiernej, o poznaniu, które przenika życie. Czasownik rādap, „dążyć”, należy do języka pościgu. Prorok wzywa więc do szukania Boga z wytrwałością, która nie ustaje po pierwszym zapale. Obrazy zorzy i deszczu mówią o Bożej wierności. Bóg przychodzi jak dar potrzebny ziemi.
CZYTAJ DALEJ

#LudzkieSerceBoga: Serce pełne Boga. Najuboższe, bo najbogatsze

[ TEMATY ]

#LudzkieSerceBoga

Graziako

Raz jeszcze natrafiamy na wezwanie, które w pierwszej chwili ma prawo wydawać się jedynie powtórzeniem tego, o czym już mówiliśmy: Serce Jezusa, w którym mieszka cała pełnia Bóstwa…

Zwróćmy jednak naszą uwagę najpierw na słowo „pełnia”. Pełnia, pełność, całkowitość. W pierwszym rzędzie mówi nam ono o tym, że Bóg nie daje się „po kawałku”. Bo nikt, kto kocha nie daje siebie w kawałkach. My to zresztą doskonale znamy z naszego ludzkiego doświadczenia miłości. Ten, kto kocha, pragnie dać siebie całego i przyjąć w całości tego, kogo kocha. A On jest Pierwszym Kochającym i nie da się Go prześcignąć w kochaniu, a więc także w dawaniu siebie. To jest zresztą często nasz „problem” z Bogiem. Bo my byśmy chcieli Go w naszym życiu tak tylko „trochę”, albo chcielibyśmy „coś” od Niego. A On daje siebie, i to całego siebie, w bezprzykładnej hojności, którą dyktuje miłość.
CZYTAJ DALEJ

Dominikańskie dziedzictwo

2026-06-07 21:13

Ks. Wojciech Kania/Niedziela

Procesja z relikwiami świętych i błogosławionych, uroczysta Eucharystia oraz posadzenie „lipy jackowej” złożyły się na obchody 800-lecia przybycia dominikanów do Sandomierza.

Jubileuszowe uroczystości rozpoczęły się procesją, która wyruszyła z Bazyliki Katedralnej do kościoła św. Jakuba Apostoła. Przewodniczył jej Biskup Sandomierski Krzysztof Nitkiewicz. Razem z nim podążał w procesji Prowincjał Polskich Dominikanów o. Łukasz Wiśniewski OP, Dominikanie z całego kraju i schola dominikańska, kapłani dekanatu sandomierskiego, klerycy i siostry zakonne, wicemarszałek województwa świętokrzyskiego, starosta sandomierski, burmistrz Sandomierza oraz mieszkańcy Sandomierza.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję