Internet jest chyba największym osiągnięciem ludzkości - wyczytałem niedawno w jednym z artykułów. Może to twierdzenie nieco na wyrost, ale nikt nie zaprzeczy, że między dniem dzisiejszym a połową lat 90. ubiegłego wieku, kiedy w Polsce wszystko się zaczęło, skok jest ogromny. W 1996 r., kiedy wystartowały pierwsze polskie portale (wp i rok później onet), przeciętny użytkownik komputera nie wiedział wiele więcej nad to, że aby korzystać z sieci, należy zaopatrzyć się w kartę faxmodemową do komputera i używając nieśmiertelnego numeru dostępowego 0 202122, nabijać rachunki telefoniczne do niebotycznych rozmiarów.
Obecnie tempo przyboru nowych użytkowników sieci zwiększa się lawinowo. W większych miastach sieci lokalne, tzw. LAN, są już niemal codziennością. Nowi użytkownicy przybywają, a „starzy”, tacy z kilkuletnim doświadczeniem, coraz bardziej w życiu codziennym nie mogą się bez internetu obyć. Nic zatem dziwnego, że bez internetu i strony internetowej nie może istnieć dzisiaj żadna instytucja. Także ta kościelna.
- Kiedy kilka lat temu jeden z pracowników Kurii Diecezjalnej zaproponował mi poprowadzenie diecezjalnej strony internetowej, mało kogo to interesowało. Dzisiaj jest, oczywiście, zupełnie inaczej - wspomina ks. Jarosław Kwiecień z Sosnowca. - Świadczy o tym codziennie liczba tzw. wejść na adres www.diecezja.sosnowiec.pl. Odwiedza nas bowiem każdego dnia ok. 2 tys. osób. Z zakończonej właśnie sondy internetowej wynika, że większość z nich (na 752 głosujących) zagląda pod ten adres nawet kilka razy dziennie (56,6 proc. głosujących). Wielu jest takich, którzy nie wyobrażają sobie dnia bez odwiedzin naszej strony (14 proc.). Inni są na niej co dwa, trzy dni (10,9 proc.). Zaledwie 5,7 proc. głosujących w sondzie zagląda na www.diecezja.sosnowiec.pl rzadko lub głosowało przy okazji pierwszych odwiedzin - 6,3 proc.
Podsumowując: diecezjalna strona jest potrzebna, odwiedza ją coraz więcej osób, a nas to dopinguje do dbania, by była coraz lepsza. Jak mawiał chyba Dudek ze słynnego kabaretu: Jeśli się Wam podobało, odwiedźcie nas jeszcze raz, a jeśli nie, przyślijcie swoich znajomych…
Papieska Światowa Sieć Modlitwy opublikowała intencję modlitewną, wskazaną przez Leona XIV na czerwiec. W tym miesiącu wierni na całym świecie są zaproszeni, by modlić się „w intencji wartości sportu”. Jak co miesiąc, papieska fundacja udostępnia krótki film, w którym sam Ojciec Święty odmawia przygotowaną modlitwę, a także jej tłumaczenie, m.in. na język polski.
„Potrzebujemy innych, aby wzrastać, aby uczyć się szacunku, pokonywać ograniczenia i wspólnie świętować osiągnięte zwycięstwa – czytamy w papieskiej modlitwie na czerwiec – Prosimy Cię, aby sport był zawsze szkołą braterstwa, a nie jałowej rywalizacji, miejscem spotkania, a nie wykluczenia, drogą pokoju, a nie przemocy”.
Tak często myśląc o Bogu czujemy stres i strach. Odległy Stwórca Wszechrzeczy karzący ludzi za ich potknięcia - wielu z nas taki właśnie obraz Boga nosi w sercu. A jaki naprawdę jest Bóg? Jakie jest Jego serce?
Czerwiec to w Kościele miesiąc szczególnie poświęcony Najświętszemu Sercu Pana Jezusa. Nabożeństwa z litanią, zwane potocznie czerwcowymi, mają za cel zbliżyć nas do serca Boga. Ukazać Jego miłość do nas.
Decyzja prezydenta Wołodymyr Zełensky o nadaniu imienia "Bohaterów UPA" Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych "Północ" Sił Operacji Specjalnych Sił Zbrojnych Ukrainy. Wywołała w Polsce istną burzę polityczną i co jest całkowicie zrozumiałe – silny sprzeciw klasy politycznej. Na ich tle wyróżnia się oczywiście premier Donald Tusk, który uznał, że nawet w tak oczywistej sprawie warto relatywizować, ustawiając się w kuriozalnej roli „mediatora” między prezydentami Polski i Ukrainy. Słowa o „prawie do interpretacji” są zwyczajnie skandaliczne, ale nie na nich chciałbym się skupić w moim felietonie.
Należę do osób, które od początku widziały i wciąż widzą jak ważna jest rola naszych sąsiadów w ochronie naszego terytorium. Wytrwała obrona Ukrainy przez jej obywateli, za którą ponoszą najwyższą cenę, pozwala na trzymanie Rosji z daleka od naszych ziem. Dodatkowo migracyjna i uchodźcza fala, ta legalna i zdrowa, która przypłynęła do Polski, okazała się, jeśli spojrzeć na wskaźniki gospodarcze, ratunkiem. Tak, wiem, że takie słowa niektórych mogą szokować, ale dane są nieubłagane. W Polsce pracuje dziś około 0,9–1,2 mln obywateli Ukrainy (dane ZUS i GUS), którzy odpowiadają szacunkowo za ok. 0,7–2% PKB Polski, wypełniając braki kadrowe w kluczowych branżach, takich jak budownictwo, logistyka, przemysł i usługi. Faktem jest również to, że płacą więcej podatków i składek niż pobierają świadczeń. Według danych Banku Światowego, napływ uchodźców po 2022 r. mógł podnieść wzrost PKB Polski o ok. 0,5–1 pkt proc. rocznie. To są dane i liczby, jednak nie mniej istotna jest warstwa społeczna, a konkretnie relacje między naszymi narodami.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.