Mszy odpustowej przewodniczył ks. Bartłomiej Radzioch z parafii św. Józefa Oblubieńca NMP w Bierutowie. – Pochylamy nasze głowy i prosimy o wstawiennictwo tego wielkiego świętego, który, choć był królewiczem, zginał kolana przed najwyższym Bogiem i Jemu służył – mówił w homilii ks. Bartłomiej. Zwrócił uwagę na słowa Jezusa z Ewangelii dotyczące miłości. – Jezus, nasz Zbawiciel, przenosi na nas tę miłość, którą On sam jest miłowany przez Boga Ojca. Jak my na nią odpowiadamy? Czy kierujemy miłość do Boga i do drugiego człowieka? Otrzymaliśmy ten wielki dar za darmo – Bóg obdarowuje człowieka miłością, ale też stawia przed nami to uczucie jako zadanie. Jezus stawia w centrum Ewangelii, ale również w centrum Eucharystii przykazanie miłości.
Ks. Radzioch przybliżał w homilii postać św. Kazimierza Królewicza: – Największą radością św. Kazimierza było przebywanie w kościele i modlitwa. Po nieudanej wyprawie węgierskiej jego pobożność jeszcze bardziej się pogłębiła, obawiał się władzy wiedząc, że jest niedoskonały. Nieustannie walczył ze swoimi słabościami. Wyrabiał swoją wrażliwość na tych, którzy potrzebowali pomocy, dlatego tez powszechnie nazywano go obrońcą ubogich. Otaczał się tłumem chorych i potrzebujących, a gdy ktoś zwracał mu uwagę, że królewiczowi nie przystoi przebywać tak często w towarzystwie najniższych stanów, odpowiadał, że jego najważniejszym zadaniem jest właśnie służyć Jezusowi w ubogich. Nie zwracał uwagi na gadanie innych, ale szedł za głosem swojego serca i za głosem Chrystusa, którego kochał wielką miłością.
Po Eucharystii odbyła się procesja z Najświętszym Sakramentem wokół kościoła i odśpiewanie litanii ku czci św. Kazimierza Królewicza.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
