Reklama

Liniowiec marzeń

2012-11-13 08:43

Ks. Cezary Chwilczyński
Niedziela Ogólnopolska 47/2012, str. 34-35

ARCHIWUM PLL LOT

Benedykt XV w 1920 r. ogłosił Matkę Bożą Loretańską patronką lotników i podróżujących samolotami. Wspomniał o tym Jan Paweł II w czasie swej wizyty w loretańskim sanktuarium 8 września 1979 r.: „Samoloty przemierzające przestworza poprzez rozległe przestrzenie świata głoszą chwałę Twojego Imienia, a ludziom ułatwiają ich pracowitą działalność. Niech piloci i technicy oraz cała służba pomocnicza z Twoim błogosławieństwem roztropnie i mądrze wypełniają swoje obowiązki, tak by wszyscy, którzy odbywają podróże samolotami, szczęśliwie docierali do celu swego przeznaczenia”

Od 15 listopada 2012 r. w skład floty Polskich Linii Lotniczych LOT wchodzi boeing 787 Dreamliner (z ang. „liniowiec marzeń”). Samolot ten ma być realizacją marzeń o nowoczesnym lotnictwie. W 2007 r. Boeing zaprezentował uroczyście pierwszy egzemplarz nowego samolotu pasażerskiego 787. W obecności tysięcy zaproszonych gości samolot wytoczono z olbrzymiego hangaru w miejscowości Everett (40 km na północ od Seattle, w stanie Waszyngton). Pierwszy oblot odbył się 15 grudnia 2009 r.

Supernowoczesna maszyna

Dziś liczba zamówień na ten samolot, którego cena katalogowa wynosi od 150 do 206 mln dol., przekroczyła już 800 sztuk. Jako pierwsze w świecie japońskie linie lotnicze ANA w 2011 r. rozpoczęły eksploatację tej supernowoczesnej maszyny. Pierwszy seryjny egzemplarz został dostarczony do Japonii we wrześniu 2011 r., z trzyletnim opóźnieniem z powodu perturbacji produkcyjnych, i 26 października odbył inauguracyjny rejs z Tokio do Hongkongu. Od 1 listopada 2011 r. boeing 787 znajduje się w regularnej eksploatacji ANA.

Polskie Linie Lotnicze LOT będą mogły przekonać się o tym wraz ze swoimi pasażerami już 14 grudnia br., podczas pierwszego komercyjnego lotu z Warszawy do Pragi. Na przełomie roku samolot będzie latał również do Wiednia, Monachium, Frankfurtu, Hanoweru, Kijowa, Budapesztu oraz Brukseli, a w styczniu 2013 r. rozpocznie swoje pierwsze rejsy międzykontynentalne.

Reklama

Rewolucja w lotnictwie pasażerskim

Dzięki innowacyjnym rozwiązaniom technicznym boeing 787 ma szansę stać się rewolucją w lotnictwie pasażerskim. O boeingu 787 Dreamliner mówi się jako o najnowocześniejszym samolocie pasażerskim świata. Ma on bowiem wiele cech, które wyróżniają go spośród innych samolotów skonstruowanych do tej pory. Zastosowane w nim rozwiązania techniczne są całkowicie rewolucyjne w przemyśle lotniczym. Kiedy porównamy 787 z innymi samolotami pasażerskimi, dochodzimy do wniosku, że zmienia się tam bardzo wiele, z dbałością i precyzją o wszelkie szczegóły włącznie. Samolot wykonano z kompozytów włókien węglowych, aluminium i tytanu, które są bardziej wytrzymałe i mniej podatne na korozję, co także znacznie zmniejsza masę maszyny. Rozpiętość skrzydeł boeinga 787 to 60 m, a długość maszyny - 57 m.

Dzięki zastosowaniu nowoczesnych silników Rolls-Royce’a i General Electric boeing 787 będzie o 50 proc. cichszy, a także o blisko 20 proc. oszczędniejszy w zużyciu paliwa w porównaniu z podobnymi samolotami tej klasy i wielkości. Jest zatem przyjazny środowisku naturalnemu dzięki niskiej emisji spalin. Stworzono lekki, ekonomiczny oraz szybki samolot z nowoczesnym wnętrzem, który na swój pokład może zabrać od 210 do 330 pasażerów, w zależności od konfiguracji miejsc siedzących. Jego zasięg waha się od 14,2 do 15,2 tys. km. Przestrzeń pasażerska znacznie różni się od innych samolotów. Poszerzono przejścia i fotele. Okna, większe o 65 proc. od okien w innych samolotach, są wyposażone w najnowocześniejszy elektroniczny system przyciemniania. Zastosowano tu nowatorską technologię fotoelektrochromatyczną. Dzięki temu za pomocą jednego przycisku możemy dowolnie ściemniać lub rozjaśniać szybę, zgodnie ze swoimi preferencjami. Również system diod w oświetleniu kabiny, symulujący naturalny dobowy rytm (zachód, wschód słońca), ma pomóc pasażerom przystosować się do zmiany czasu, np. ciemnoniebieskie światło daje wrażenie nocy, jasnożółte - poranka. Na pokładzie 787 zwraca uwagę duża przestrzeń, która sprawia, że ogarnia nas poczucie spokoju. Taki efekt uzyskano dzięki wysokiemu sufitowi, nowoczesnej architekturze wnętrza oraz wspomnianej grze świateł. Dzięki tym udogodnieniom po trwającym wiele godzin rejsie pasażer wyjdzie z samolotu mniej zmęczony.

Ciśnienie panujące w samolocie będzie takie jakie panuje na wysokości ok. 1000 m n.p.m., podczas gdy w dotychczas produkowanych samolotach standardem ciśnienia była wysokość ponad 2200 m n.p.m. Nowatorskie rozwiązania w systemie klimatyzacji zapewnią wilgotność powietrza na poziomie 15 proc., co zdecydowanie poprawi komfort pasażerów w porównaniu z dotychczas stosowanymi tego typu systemami w samolotach. Dreamliner wyposażony jest w specjalne filtry ozonowe, które oczyszczają powietrze z roztoczy i grzybów.

Wiele systemów, zasilanych w dotychczas produkowanych samolotach sprężonym powietrzem z silników, będzie teraz elektrycznych: klimatyzacja, system rozruchu silników, hamulce. Pozwala to, oczywiście, znacznie zwiększyć wydajność silników. Nowoczesny kokpit posiada nie tylko monitory komputerowe, ale i system Head-Up Display. Pilot na wysokości oczu na szybie ma „przezroczysty” wyświetlacz, który podaje dane dotyczące lotu. Jest to technologia, która była do tej pory stosowana w lotnictwie wojskowym, informująca pilota o wysokości, prędkości czy ścieżce schodzenia. Dzięki niej pilot może jednocześnie patrzeć na wyświetlacz i obserwować to, co się dzieje na zewnątrz samolotu. Nowością jest również ekran przeznaczony na elektroniczne „checklisty” (listy czynności kontrolnych) czy mapy elektroniczne. Ważny dla pasażera jest też system zmniejszający odczucie poziomu turbulencji.

Nowa era LOT-u

PLL LOT jako pierwszy europejski przewoźnik wejdzie w posiadanie boeinga 787. Do floty LOT-u dołączy w najbliższych miesiącach 5 tego typu maszyn, w przyszłości kolejne 3. Wersja zakupiona przez naszego przewoźnika ma konfigurację trzyklasową. Klasa biznes jest ekskluzywnie urządzona. Znajduje się tam 18 szerokich, komfortowych foteli rozkładanych do pozycji leżącej, tzw. full-flat, w układzie 2-2-2. Po raz pierwszy LOT wprowadza na swoim pokładzie nową klasę premium economy, mieszczącą 21 foteli. W tej klasie fotele są bardziej komfortowe i zdecydowanie większe, a dodatkowo rozkładają się do pozycji półleżącej. W podłokietniku każdego z nich zamontowany jest monitor. W klasie ekonomicznej jest on wbudowany w poprzedzający fotel. Monitory posiadają port USB i gniazdo elektryczne.

LOT w miarę powiększania floty maszyn 787 zacznie wycofywać z eksploatacji wysłużone boeingi 767. Kolejny, drugi egzemplarz boeinga 787 LOT ma otrzymać na początku stycznia 2013 r., trzeci - w końcu stycznia, czwarty - na początku lutego i piąty - na początku marca. Kolejne 3 egzemplarze mają być dostarczone w latach 2014-15.

Szkolenia pilotów

Ponad 100 pilotów LOT-u zakwalifikowano do szkolenia na samolot boeing 787 Dreamliner. Szkolenia oprócz zajęć teoretycznych objęły też wiele godzin ćwiczeń w symulatorach. Część pilotów odbyła szkolenia w Gatwick w Wielkiej Brytanii pod Londynem, a część w Seattle w Stanach Zjednoczonych. Szkolenie trwa, w zależności od posiadanych przez pilotów uprawnień, od 5 do 21 dni. Pilotom, którzy latają na dalekodystansowych boeingach 767, najłatwiej jest przejść te szkolenia. W ich ramach piloci zapoznają się z rozmieszczeniem przyrządów w kokpicie, uczą się procedur związanych ze startem, lądowaniem, lotem na planowanych trasach oraz czynnościami w sytuacjach awaryjnych.

PLL LOT modernizuje znacznie swoją flotę. Rejsy krajowe, realizowane wspólnie z EuroLOT-em, obsługują już nowoczesne bombardiery, które zastąpiły wysłużone ATR-y. Flotę boeingów 737 zamienia się na brazylijskie embraery 195 i ich modele 170 i 175. Średni wiek tych samolotów wynosi 4,5 roku. Dzięki tym zmianom w 2013 r. linia stanie się jedną z nielicznych mających „najmłodsze” wiekowo samoloty w Europie.

* * *

MODLITWA W INTENCJI LOTNIKÓW

Gdy chodziłeś, Panie, po ziemi,
nie było jeszcze samolotów.
Kazałeś nam patrzeć
na ptaki niebieskie.
Człowiek patrzył dobrze
i nauczył się latać w powietrzu
szybciej i dalej niż ptaki.
Dziękujemy Ci,
że pozwalasz nam
podpatrywać tajemnice,
które zostawiłeś w świecie,
że kazałeś nam czynić
sobie ziemię poddaną.
Dziękujemy Ci
za dobrych lotników.
Pozwól im odczuć,
jak piękne jest niebo,
a gdy wrócą na ziemię,
niech zatęsknią za tym,
co jest na górze.

* * *

Ks. Cezary Chwilczyński - autor tekstu jest dyrektorem katolickiego Radia Rodzina we Wrocławiu, redaktorem edycji wrocławskiej „Niedzieli”, byłym pracownikiem Polskich Linii Lotniczych LOT.

Tagi:
LOT

Trzymamy kurs LOT-u

2018-08-31 14:25

Z prezesem polskich Linii Lotniczych LOT Rafałem Milczarskim rozmawia Waldemar Piasecki

PLL LOT
Rafał Milczarski, prezes LOT-u

WALDEMAR PIASECKI: – Sukcesy PLL LOT budzą szacunek i uznanie. Uzyskujecie rekordowe wyniki w przewozach pasażerskich i bardzo dobre – finansowe. Rozbudowujecie bazę przewozową o nowe samoloty, stale uruchamiacie nowe destynacje. Jest to efekt zmian związanych z objęciem przez Pana dwa i pół roku temu kierownictwa PLL LOT. Nie u wszystkich budzą one entuzjazm, nie wszystkim się one podobają.

RAFAŁ MILCZARSKI: – Zdaję sobie sprawę z tego, że w obliczu gruntownych zmian, jakie konsekwentnie wprowadzamy w Locie, są osoby, które dążą do zachowania wygodnego status quo. Co do zasady – krytyka jest potrzebna i dobra, ale musi to być krytyka merytoryczna. Uwagami niemerytorycznymi nie ma się co przejmować. Dane przewozowe, finansowe, rosnąca satysfakcja pasażerów i – wbrew narracji związków zawodowych – także satysfakcja z pracy wśród pracowników i współpracowników spółki mówią same za siebie. LOT ma przed sobą ogromną szansę, że stanie się jedną z kluczowych europejskich linii lotniczych. Jesteśmy na dobrej drodze, by tę szansę wykorzystać. Trzymamy kurs lotu.

– Nie znaczy to jednak, że pasażerowie nie mają do was swoich uwag. Zwracają uwagę na opóźnienia rejsów oraz ich odwoływanie. Z czego to wynika? Czy wskaźniki tych zjawisk są w Locie wyższe niż w innych liniach?

– Wskaźniki mówiące o punktualności i regularności w Locie mieszczą się w europejskiej średniej, a nawet są lepsze od wielu innych dużych graczy na lotniczym niebie. Nie jest to jednak powód do zadowolenia, bo jako branża ze smutkiem obserwujemy, jak z roku na roku spełniają się najbardziej niekorzystne przepowiednie dotyczące problemów, z którymi będziemy się borykać. Kluczowym problemem jest brak odpowiedniej przepustowości infrastruktury na wszystkich dużych lotniskach świata. Spójrzmy na przykład na lotnisko Johna F. Kennedy’ego w Nowym. Co z tego, że nasz samolot punktualnie dotknie pasa startowego, jeśli później musi czekać czasem nawet ponad godzinę na dostęp do rękawa. Te problemy są poza kontrolą i wpływem linii lotniczych i dotyczą nie tylko LOT-u, ale całej branży.

– Pasażerowie zaczynają narzekać także na obsługę pokładową, która uchodziła dotąd za wizytówkę przewoźnika...

– Robimy, co w naszej mocy, by nasza firma stawała się coraz bardziej przyjazna dla klientów i profesjonalna. Reagujemy na każdy sygnał o jakimkolwiek problemie z obsługą pasażerów, również na uwagi dotyczące pracy personelu pokładowego. Chciałbym jednak wyraźnie zaznaczyć, że znakomita większość naszych pokładowych pracowników i współpracowników to uprzejmi, uśmiechnięci i profesjonalni ludzie. Mam nadzieję, że wraz z naszym rozwojem satysfakcja z poziomu naszych usług będzie tylko rosła.

– Od dłuższego czasu opinia publiczna zajmowana jest jednak konfliktem lot-owskich związkowców z zarządem. Konflikt eskaluje. Czy może Pan powiedzieć, od czego się zaczęło?

– Konflikt między związkami zawodowymi a spółką jest wieloletni i wykracza poza historię tego zarządu. My, jako kierujący spółką, zrobiliśmy, co w naszej mocy, by porozumieć się ze związkami zawodowymi w sprawie warunków wynagradzania. Niestety, wszystkie dziewięć propozycji, które zostały sformułowane od początku 2016 r., zostały przez związki zawodowe odrzucone. Dziś mamy taką sytuację, że Sąd Najwyższy przyznał spółce rację i niejako podważył istnienie samego sporu – stwierdził bowiem, że nie ma powrotu do regulaminu wynagradzania z 2010 r., a tego właśnie domagają się związkowcy, nawołując naszych pracowników do strajkowania. Wydaje mi się, że związki zawodowe, walcząc o swoje wpływy i będąc pod wpływem wielu środowisk politycznych, zatraciły się i zapomniały, że mają działać w imieniu i na korzyść pracowników, a nie własnym. Tymczasem jako zarząd musimy wprowadzać pozytywne zmiany dla pracowników nawet przy sprzeciwie związków zawodowych.

– Związkowcy twierdzą, że są zmuszani do przyjmowania śmieciowych umów pracy, dzięki czemu linia poprawia wyniki ekonomiczne, a oni tracą...

– Nieprawda. Każdy pracownik posiadający umowę o pracę nadal jest zatrudniony w oparciu o umowę o pracę i nikt nie zmusza nikogo do przechodzenia na umowy cywilnoprawne. Na umowach cywilnoprawnych nasi współpracownicy zyskują, płacą np. zryczałtowany podatek wielokrotnie niższy od tego, który obowiązuje przy umowie o pracę. Sprzeciwiamy się też nazywaniu umów cywilnoprawnych w Locie umowami śmieciowymi. Są to uczciwe umowy zawierane w dobrej wierze przez obie strony. Umowy, od których trzeba opłacać składki ubezpieczeniowe, podatki – czyli wszystko to, co w umowach o pracę jest opłacane przez pracodawcę. Nie jest więc prawdą, że nasi współpracownicy są pozbawieni ochrony socjalnej czy emerytury.

– Personel pokładowy musi pracować więcej niż w innych liniach...

– Nieprawda. Czas pracy pilota i członka personelu pokładowego jest regulowany przez międzynarodowe przepisy, które są takie same dla wszystkich linii lotniczych świata. Złamanie tych przepisów oznaczałoby utratę licencji, a mimo wielu kontroli nasłanych na LOT przez związki zawodowe nic takiego nie miało miejsca.

– Podobno nie szanuje pan związkowców? Walczy z nimi, kierując zawiadomienia do prokuratury…

– Szanuję każdego człowieka, a związki zawodowe uważam za potrzebne. Żałuję, że związki zawodowe w Locie nie działają w sposób merytoryczny, a część z nich – mówiąc wprost – działa na ekonomiczną szkodę spółki. Będziemy kategorycznie reagowali na każdy przejaw takiego działania oraz na każdy przejaw łamania prawa przez związki zawodowe. To nie ma nic wspólnego z szacunkiem – tego wymagają od nas ustawa, odpowiedzialność zarządcza – wreszcie nasi pracownicy, współpracownicy czy opinia publiczna, bo pamiętajmy, że LOT jest spółką Skarbu Państwa.

– Strona związkowa zamierza we wrześniu br. strajkować, ale nie podaje kiedy. Co Pana zdaniem chce osiągnąć?

– Związki zawodowe dość wyraźnie określiły swój cel: obalić zarząd. Szkoda, że postępują przy tym na zasadzie: „po nas choćby potop”. W wojnie informacyjnej, którą prowadzą związki, nie chodzi bowiem o dobro pracowników czy spółki, ale o personalną walkę o władzę i wpływy. Myślę, że brak daty strajku jest kluczowy do zrozumienia, że tu nie o strajkowanie chodzi, tylko o sianie zamętu i niepokoju, tworzenie wrażenia, że strajk może być każdego dnia, a więc może lepiej nie robić rezerwacji, bo się nie poleci.

– Czy widzi Pan możliwość porozumienia ze związkowcami w interesie dobra LOT-u? Jakiegoś nowego otwarcia? W końcu konflikt generuje straty finansowe i wizerunkowe…

– Mimo medialnej aktywności jesteśmy w stałym dialogu ze związkami zawodowymi i naszymi pracownikami. Mamy nadzieję, że znajdziemy konsensus. Myślę, że tego oczekują nasi pracownicy – nie tylko od zarządu, ale również, a może przede wszystkim, także od liderów związków zawodowych.

– Niedawno miałem okazję rozmawiać z częścią jednej z załóg waszych linii latającej do Stanów Zjednoczonych. Usłyszałem opinię, że konflikt związkowców z zarządem nie odzwierciedla atmosfery panującej na wszystkich liniach i że jest on inspirowany zewnętrznie. Co Pan na to?

– Nie dziwią mnie takie opinie, skoro na różnego rodzaju protestach czy spotkaniach poza LOT-em pojawiają się znani działacze polityczni. Proszę pamiętać, że Polska wkroczyła w cykl kilku kampanii wyborczych i sytuacja w Locie jest w związku z tym wykorzystywana jako metoda zdobywania kapitału politycznego. Nasza marka jest tak rozpoznawalna i nośna, że wielu próbuje na tym coś ugrać. Tym bardziej apelujemy do związków zawodowych, żeby przestały angażować się quasi-polityczne działania a skupiły na trosce o dobro tych, których mają reprezentować.

– A może to jest tak, jak w powiedzeniu, że u Polaków każdy sukces musi zostać... ukarany? Sukces LOT-u także…

– Mam nadzieję, że tak nie jest, gdyż mogłoby to zagrozić przyszłości LOT-u. Polski przewoźnik ma naprawdę unikalną, historyczną szansę osiągnąć sukces, ale zarazem nie jest jeszcze zupełnie gotowy na mierzenie się z naprawdę wysokimi falami na tym niepewnym oceanie rynku lotniczego. Czeka nas nadal dużo pracy. Jeśli zamiast pracy będziemy mieli do czynienia z podsycaniem czy wręcz kreowaniem wewnętrznych konfliktów, to będzie to najlepszy prezent dla naszej konkurencji, która przecież tylko na to czeka.

– U wjazdu do dobrze Panu znanego Kazimierza Dolnego można napotkać prostą wiejską kapliczkę, ale za to z unikalną inskrypcją: „Boże, daj temu, kto zazdrości”. Czy jest ktoś, komu chciałby Pan to zadedykować?

– Myślę, że to doskonała myśl i przesłanie dla wszystkich, którzy kierowani tego typu pobudkami krytykują i podważają sukces, który osiągnął LOT. Nie mówię tego z perspektywy prezesa spółki, ale z perspektywy setek pracowników i współpracowników LOT-u, którzy ciężko na ten sukces pracują, identyfikując się z nim.

Archiwum
Inskrypcja na kazimierskiej kapliczce

LOT w liczbach
Stan obecny i na koniec 2015 r.

Wynik finasowy: 280 mln PLN zysku/46 mln PLN deficytu
Liczba pasażerów – 8,8 mln*/4,3 mln
Liczba samolotów 65/38
Liczba destynacji 101/45

W tym nowe: Pekin, Tokio, Seul, Astana, Singapur oraz Los Angeles i Newark, a także z Budapesztu do Nowego Jorku
*prognoza na koniec br.

Kim jest nasz rozmówca

Ma 42 lata. Lublinian. Syn lekarza Jerzego i Danuty, farmaceutki. Po przenosinach rodziny do Radomia uczył się w VI L.O. im. Jana Kochanowskiego, skąd wyjachał na stypendium Szkół Zjednoczonego Świata do elitarnej katolickiej szkoły średniej Downside School w Wielkiej Brytanii, gdzie zdawał maturę. Następnie był stypendystą renomowanego Cambridge University, gdzie uzyskał tytuł magistra ekonomii . W czasie studiów pracował w Union Bank of Switzerland w Zurychu oraz JP Morgan & Co w Londynie. Po studiach - kolejno w firmie Foster Yeoman Ltd. jako Business Development Manager oraz Yeoman Poland Sp. z o.o. jako członek zarządu. Założyciel i prezes zarządu spółki Kolej Bałtycka S.A., jednego z pierwszych niezależnych przewoźników kolejowych towarów w Polsce. Od 26 września 2005 roku założyciel i Dyrektor Zarządzający firmy Freightliner PL Sp. z o.o., będącej częścią jednej z najbardziej dynamicznych grup kolejowych w Europie, posiadającej ambitne plany inwestycji i rozwoju działalności na rynku polskim. 28 stycznia 2016 r. Rada Nadzorcza Spółki powołała go na stanowisko Prezesa Zarządu LOT-u.

Jest mężem Martyny i ojcem Marysi, Jasia i Ignacego.

Biegle włada językiem angielskim, rosyjskim i niemieckim.

Interesuje się gospodarką, a jego pasją jest historia w tym postać legendarnego emisariusza Jana Karskiego. Swoją pierwszą wizytę w Stanach Zjednoczonych, jako prezes Lot-u rozpoczął od oddania hołdu bohaterowi w miejscu jego spoczynku na Cmentarzu Góry Oliwnej.

Waldemar Piasecki
Prezes LOT-u Rafał Milczarski i rzecznik prasowy liniii Adrian Kubicki na grobie Jana Karskiego

Tekst ukaże się w papierowej wersji "Niedzieli" nr 36 z datą 9 września 2018 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ostanie pożegnanie diakona Mateusza Niemca

2019-09-10 07:17

Ks. Wojciech Kania

W kościele św. Jana Chrzciciela w Nisku odbyło się ostatnie pożegnanie diakona Mateusza Niemca. Mszy św. pogrzebowej przewodniczył bp Krzysztof Nitkiewicz.

Ks. Wojciech Kania

Uroczystości pogrzebowe diakona Mateusza Niemca rozpoczęły się 8 września w kościele św. Michała Archanioła w Sandomierzu. Mszy św. żałobnej przewodniczył bp pomocniczy senior Edward Frankowski. Wraz z nim Eucharystię sprawowali: ks. Rafał Kułaga, rektor seminarium wraz z księżmi wychowawcami i profesorami oraz duże grono kapłanów. We Mszy św. uczestniczyli alumni, siostry zakonne, pracownicy świeccy sandomierskiej uczelni oraz rodzina zmarłego diakona. Homilię wygłosił ks. Szymon Brodowski, ojciec duchowny seminarium. Po Mszy św. odbyło się czuwanie modlitewne za śp. diakona Mateusza zakończone wspólną modlitwą różańcową oraz Apelem Jasnogórskim.  

Główne uroczystości pogrzebowe odbyły się w parafii św. Jana Chrzciciela w Nisku z której pochodził diakon Mateusza. Mszy św. przewodniczył bp Krzysztof Nitkiewicz. Koncelebrowali profesorowie seminarium duchownego oraz grono kapłanów. W modlitwie żałobnej uczestniczyli licznie zebrani parafianie z parafii rodzinnej oraz parafii w Kocudzy, gdzie posługiwał diakon Mateusz na praktyce duszpasterskiej.

Zobacz zdjęcia: Uroczystości pogrzebowe diakona Mateusza Niemca

Rozpoczynając liturgię pogrzebową, bp Nitkiewicz podziękował rodzicom śp. diakona Mateusza za syna i złożył wyrazy współczucia całej rodzinie. - Podobnie jak w momencie wstąpienia Mateusza do Seminarium Duchownego ofiarowaliście go Chrystusowi, miejcie siłę, aby uczynić to teraz po raz drugi. On i wy znajdziecie w ten sposób pokój ponieważ Chrystus jest pokojem - powiedział biskup.

Homilie wygłosił ks. Rafał Kułaga rektor Wyższego Seminarium Duchownego w Sandomierzu. Oczywiście gromadzi nas na tej uroczystości smutek, ból i żal. Bo żegnamy diakona, który był nam bliski, z którym przeżyliśmy wiele wspólnych chwil, który – po ludzku sądząc nie tylko mógł, ale powinien jeszcze cieszyć się życiem. Miał przecież tylko 25 lat. I choć wielu wydawać się może, że człowiek potrafi bardzo dużo, to jednak staje bezradny wobec nadchodzącej nieuchronnie śmierci. Na nią trzeba być gotowym w każdej chwili, do niej przygotować się trzeba, bo nasze życie jest kruche i ułomne. Wobec śmierci wszyscy stajemy bezradni. Możemy tylko na nią czekać, ale czekać aktywnie, czyniąc jak najwięcej dobra – powiedział ks. rektor Rafał Kułaga.

Po Mszy św. kondukt żałobny wyruszył na cmentarz w Nisku, gdzie zostało złożone ciało diakona Mateusza.

Diakon Mateusz Niemiec zmarł w szpitalu w Lublinie w wieku 25 lat. Niedługo przed święceniami kapłańskimi, które miał przyjąć tego roku uległ poważnemu wypadkowi. Od tego czasu przebywał w śpiączce w szpitalu. Miał zapewnioną troskliwą opiekę szpitalną oraz otoczony był w całej diecezji modlitwą. Lekarze mimo ciągłych starań nie dali rady uratować jego życia. Zmarł 5 września. Cechowała go pogoda ducha, życzliwość i chęć niesienia pomocy innym. Był zaangażowany w duszpasterstwo osób niesłyszących. Wśród wychowawców seminarium duchownego oraz kolegów cieszył się bardzo dobrą opinią jako człowiek pracowity i odpowiedzialny. Uroczystościom pogrzebowym przewodniczył bp Krzysztof Nitkiewicz.

Diakon Mateusz Niemiec urodził się 26 kwietnia 1994 r. w Stalowej Woli. Należał do parafii św. Jana Chrzciciela w Nisku. Po ukończeniu Szkoły Podstawowej nr 5 w Nisku zaczął uczęszczać do Liceum Ogólnokształcącego im. KEN w Stalowej Woli. W 2013 r., po zdaniu egzaminu dojrzałości wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Sandomierzu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dzwon „Pamięć i Przestroga” w Wieluniu

2019-09-16 01:58

Maciej Orman

Na zrekonstruowanych fundamentach wieluńskiej fary metropolita częstochowski abp Wacław Depo poświęcił w niedzielę 15 września dzwon „Pamięć i Przestroga”. Dzwon jest darem prezydenta Andrzeja Dudy dla Wielunia, który Niemcy zbombardowali 1 września 1939 r., rozpoczynając II wojnę światową.

Uroczystość poprzedziła Msza św. w intencji pokoju w kościele św. Józefa Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny. – Niech ten dzwon będzie znakiem sprzeciwu wobec wojny. Niech każde jego uderzenie będzie wyrazem pamięci o tragicznej przeszłości. Niech będzie wołaniem o szacunek dla każdego człowieka – apelował na początku Eucharystii proboszcz parafii ks. Adam Sołtysiak.

– Niech ten dzwon nie będzie tylko przestrogą, ale zobowiązaniem w zmaganiu o prawdę o nas samych – kim jesteśmy, od Kogo pochodzimy i do Kogo należymy – mówił w homilii abp Wacław Depo.

– Stajemy dzisiaj przy ołtarzu, aby potwierdzać swoją tożsamość i zobowiązywać się do odpowiedzialnego życia. Bo o ile pamięć woła o prawdę, to przestroga woła o odpowiedzialność już nas samych w imię tych, którzy zginęli – kontynuował metropolita częstochowski.

– Podczas lektury Starego i Nowego Testamentu doświadczamy tej gorzkiej prawdy, że ile razy człowiek odstąpi od Boga, staje się ludobójcą – podkreślił hierarcha.

– Wobec każdego dramatu historii, również dramatu II wojny światowej, trzeba uznawać Chrystusa za jedyną drogę do życia wiecznego – zakończył abp Depo.

Po Mszy św. uczestnicy uroczystości zgromadzili się na zrekonstruowanych fundamentach wieluńskiej fary. W swoim przemówieniu burmistrz Wielunia Paweł Okrasa nawiązał do niedawno obchodzonej 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej. – Dźwięk dzwonu powinien też być dźwiękiem pojednania między Polską a Niemcami. Jestem głęboko przekonany, że Wieluń był kolejnym krokiem na tej drodze – powiedział Paweł Okrasa. –Dziękuję prezydentowi Andrzejowi Dudzie, że ofiarował ten dzwon naszemu miastu – dodał burmistrz.

– Są takie chwile w dziejach narodu, w których słowo powinno zamilknąć, a powinny bić dzwony – ku przerażeniu dla ogromu zbrodni dokonanych w imię nienawiści na bezbronnych Polakach w Wieluniu i wielu miejscach świata i ku napomnieniu, abyśmy się tej nienawiści wyzbyli, abyśmy budowali piękną przyszłość w oparciu o miłość Boga i człowieka – powiedział wicemarszałek Senatu prof. Michał Seweryński. – Czcijcie pamięć poległych. Przestrzegajcie tych, którzy będą budować naszą przyszłość. Niech budują ją w imię pokoju – zaapelował.

Dopełnieniem uroczystości był koncert arii operowych w wykonaniu zespołu „Sonori” w sali widowiskowej Wieluńskiego Domu Kultury.

Dzwon „Pamięć i Przestroga” został odlany 1 sierpnia br. Po raz pierwszy zabrzmiał w Wieluniu 1 września podczas obchodów 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem