Reklama

„Nad twoją białą mogiłą...”

2013-10-08 12:26

Lidia Dudkiewicz
Niedziela Ogólnopolska 41/2013, str. 18-19

W niezwykłą podróż w poszukiwaniu śladów życia kobiety, która urodziła przyszłego Papieża, wybrała się Milena Kindziuk. I powstał portret wyjątkowej matki...

Dziennikarka „Niedzieli” wzięła na siebie bardzo trudne zadanie, gdyż wiedza na temat Emilii Wojtyłowej do tej pory była szczątkowa, a właściwie wokół jej osoby panowało milczenie. Dziennikarka przebiła tę barierę. Przemierzyła Polskę w poszukiwaniu dokumentów i wspomnień o matce Jana Pawła II. Ocaliła ostatnie ślady.

Dziennikarskie śledztwo

Milena Kindziuk rozmawiała z członkami rodzin Kaczorowskich i Wojtyłów oraz z najbliższymi współpracownikami Jana Pawła II, przede wszystkim z kard. Stanisławem Dziwiszem i Siostrami Sercankami, czyli z watykańską rodziną Ojca Świętego. Pragnęła ocalić pozostałe jeszcze strzępy wspomnień o Emilii Wojtyłowej. Przeglądała księgi parafialne, miejskie kroniki, stare gazety, reklamy, muzealne zbiory. Dotarła do niepublikowanych wcześniej zdjęć i nieznanych dotąd dokumentów – wszystko utrwalała na fotografiach i robiła szczegółowe notatki. Pozwoliło to na stworzenie chyba pierwszego portretu matki Ojca Świętego Jana Pawła II, co jest bardzo ważne, bo nie ma już ludzi, którzy ją pamiętają, nie pisała pamiętników, nie zostały po niej żadne listy. „Emilia jawi się jako wielka nieobecna. Cicha. Tak jakby specjalnie usunęła się w cień, żeby później lepiej było widać jej syna” – pisze Milena Kindziuk. A jednocześnie informuje, że we Włoszech wyszły dwie książki poświęcone Emilii Wojtyłowej (w 1988 r. i 2012 r.).

Ród Kaczorowskich i ród Wojtyłów

Dzięki tej książce poznajemy całą rodzinę Papieża Polaka od strony matki, czyli ród Kaczorowskich, który ma swoje korzenie na Mazowszu i Zamojszczyźnie, a także od strony ojca, czyli ród Wojtyłów zakorzeniony w Czańcu, niedaleko Kęt. Poznajemy wiele szczegółów. Dowiadujemy się np., że Karol Wojtyła – ojciec przyszłego papieża został osierocony przez matkę Annę, gdy miał zaledwie dwa lata. Wątki rodzinne opisane w książce osadzone są w szerokim kontekście historycznym, kulturowym i obyczajowym. Poznajemy członków rodziny Jana Pawła II, zbliżając się jednocześnie do epoki, w której oni żyli. Dowiadujemy się, co w konkretnym dniu, np. w dniu ślubu rodziców Karola Wojtyły, pisała krakowska prasa, jakie wiadomości zamieszczała na czołówce i jakie drukowała ogłoszenia, poznajemy modę z tamtych lat, dowiadujemy się, jakie pojazdy jeździły po ulicach i jaka tego konkretnego dnia była pogoda, wychwytujemy nawet moment, w którym kołyska została zastąpiona dziecięcym wózkiem. Czytamy szpalty starych gazet, aby zorientować się, w jaki sposób informowano o wybuchu pierwszej wojny światowej czy potem – o odzyskaniu przez Polskę niepodległości. Otrzymaliśmy bezcenną, pasjonującą opowieść pt. „Matka Papieża”, oprowadzającą nas po dawnych czasach i przybliżającą kawał polskiej historii, bliskiej każdemu Polakowi.

Reklama

Kim była Emilia Wojtyłowa

W książce zostały uporządkowane podstawowe informacje o pochodzeniu Emilii Wojtyłowej. Jej dziadek – Mikołaj Kaczorowski przyszedł na świat w Magnuszewie. Był zameldowany i pracował w pałacu Zamoyskich przy Nowym Świecie w Warszawie. To z okna tego pałacu zrzucono fortepian Chopina w odwecie za próbę zamachu na carskiego namiestnika. Z pewnością Mikołaj Kaczorowski o tych zajściach słyszał. Dziadek Emilii zmarł w Warszawie, pogrzeb miał w kościele Świętego Krzyża. Nie tylko dziadek, ale również ojciec pani Emilii był silnie związany z rodem hrabiów Zamoyskich. Obaj pracowali w ich majątkach jako stangreci, gajowi, a nawet zarządcy majątku. Przemieszczali się wraz z Zamoyskimi w różne strony Polski, osiedli na Zamojszczyźnie. Odkryto dokument świadczący o tym, że ojciec Emilii – Feliks Kaczorowski urodził się w Michalowie w powiecie Szczebrzeszyn w Królestwie Polskim (na Zamojszczyźnie), w majątku Zamoyskich, a nie w Białej – jak wszyscy dotąd podawali.
Feliks Kaczorowski po śmierci hrabiego Zamoyskiego przeniósł się do Białej, gdzie w 1875 r. ożenił się z Marią Scholz, córką szewca. Później zamieszkał z rodziną w Krakowie. Tam jako ich piąte dziecko 26 marca 1884 r. przyszła na świat Emilia. W kościele św. Mikołaja w Krakowie zachowała się metryka chrztu matki Jana Pawła II, a z Księgi chrztu dowiadujemy się m.in., że jej ojciec był siodlarzem. Obecny proboszcz parafii św. Mikołaja – ks. dr Tadeusz Nosek jako ciekawostkę podaje informację, że mała Emilia Anna była zanurzona w tej samej starej chrzcielnicy, w której zostali włączeni do Kościoła sługa Boży Jerzy Ciesielski oraz gen. August Emil Fieldorf ps. Nil.
Emilia wychowywała się w Krakowie w domu pełnym dzieci – było ich dziewięcioro z pierwszego małżeństwa Feliksa Kaczorowskiego, a potem jeszcze doszła czwórka przyrodniego rodzeństwa. Zachowana rodzinna fotografia sprzed wieku wskazuje na wysoki standard życia. „W przeciętnej rodzinie córki nie miały tak pięknych fryzur, eleganckich bucików na obcasach czy sukni, w których równie dobrze na ulicach Krakowa mogły się pokazać wielkie aktorki”. Emilia była więc krakowianką, panienką z dobrego domu, ukończyła żeńską szkołę prowadzoną przez zakonnice, prawdopodobnie była to szkoła Sióstr Córek Bożej Miłości (nie zachowały się dokumenty). Potem mogła ukończyć szkołę wydziałową. Młodość spędziła więc w Krakowie Wyspiańskiego, Tetmajera, Kasprowicza, Przybyszewskiego, Solskiego. Uzyskała dobre wykształcenie, oprócz polskiego znała również język niemiecki, miała nienaganne maniery. Była uosobieniem kobiecości. Piękna, dobrze przygotowana do dorosłego życia...
W dzieciństwie i młodości Emilii wiele było bolesnych chwil, przede wszystkim wielokrotnie zetknęła się ze śmiercią i ciągle musiała się z nią „oswajać” – jak pisze Milena Kindziuk. Już we wczesnym dzieciństwie zmierzyła się ze śmiercią dwojga z rodzeństwa. Jako trzynastoletnia dziewczynka musiała pogodzić się ze śmiercią matki Marii, która odeszła, mając czterdzieści cztery lata. Potem Emilia straciła kolejne dwie siostry, a w wieku dwudziestu czterech lat na zawsze pożegnała ojca. Autorka książki doszła do wniosku, że w rodzie Kaczorowskich widać wyraźną tendencję do przedwczesnej śmierci kobiet.

Rodzice i rodzeństwo Karola Wojtyły

Nie wiadomo, gdzie poznali się rodzice przyszłego Papieża, niektóre publikacje podają, że było to w jednym z krakowskich kościołów. Po raz pierwszy natomiast odkryto datę oraz miejsce ślubu Emilii i Karola Wojtyłów – 10 lutego 1906 r. w kościele Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Krakowie przy ul. Grodzkiej, pełniącym w tamtym czasie funkcję kościoła garnizonowego. Autorka książki zwraca uwagę, że papież Jan Paweł II, choć bardzo pragnął, nie zdołał tych faktów poznać. Za jego życia nie udało się bowiem odnaleźć ani metryki ślubu rodziców, ani jej odpisu. Wojtyłowie najpierw mieszkali w Krakowie, a w 1913 r. przenieśli się z kilkuletnim synem Edmundem do Wadowic, gdzie Karol Wojtyła zaczynał pracę w Wojskowej Komisji Uzupełnień.
Książka zawiera nowe fakty z życia Emilii i jej rodziny. Po raz pierwszy dokładnie ustalone zostały okoliczności wyjazdu w 1914 r. na Morawy, gdzie przez rok Emilia mieszkała z mężem i synem Edmundem w Hranicach. Rodzina Wojtyłów zetknęła się wtedy z okrucieństwem wojny, gdyż przywożeni tam byli z frontu ranni i chorzy żołnierze. Ciekawe jest odkrycie, że w tym samym czasie w Hranicach, w szpitalu wojskowym, pracowała jako wolontariuszka Edyta Stein. I z jej wspomnień można wnioskować, czego doświadczyła wtedy Emilia Wojtyłowa, znowu dotykająca śmierci. Inne nowe ustalenia dotyczą Edmunda. Okazuje się, że przez rok uczęszczał on do szkoły w Górnej Austrii, w Enns, a Emilia jeździła do niego z Wadowic w odwiedziny. Do tej pory nikt tego nie odkrył.
Gdy Emilia spodziewała się drugiego dziecka, trwała jeszcze wojna. Dla większego bezpieczeństwa mąż odwiózł ją do rodziny w Białej. I tam 7 lipca 1916 r. urodziła dziewczynkę, która jednak od początku miała kłopoty z oddychaniem. Ochrzciła więc córeczkę z wody, nadając jej imiona Olga Maria. Dziecko żyło tylko 16 godzin. Jako przyczynę śmierci podano „zachłyśnięcie się wodami płodowymi”.
Jan Paweł II nigdy nie dowiedział się, kiedy urodziła się jego siostra ani kiedy umarła. Chyba nie poznał też jej imienia, bo dokumenty, w których imię zostało zapisane, za jego życia nie były znane. Na ich ślad wpadł w listopadzie 2012 r. Grzegorz Polak z zespołem Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego, powstającego przy Centrum Opatrzności Bożej w Warszawie. Papież wspomniał swą siostrę w testamencie.

Zamknięty salon

Trzecim dzieckiem Wojtyłów był Karol, który urodził się w Wadowicach 18 maja 1920 r. Z artykułu Mileny Kindziuk wydrukowanego tydzień temu w „Niedzieli” (nr 40 na 6 października 2013 r.) dowiadujemy się, że dziecko przyszło na świat dzięki bohaterskiej decyzji jego matki, podjętej w sytuacji określonej przez lekarza jako beznadziejna. A urodził się duży, zdrowy chłopiec, który został papieżem i najbardziej znanym na świecie świętym.
Emilia Wojtyłowa marzyła, aby jeden z jej synów został lekarzem, a drugi kapłanem. Tak też się stało, chociaż ona tego nie doczekała. Śmierć, która nieodłącznie towarzyszyła jej życiu, teraz upomniała się o nią samą. Emilia Wojtyłowa zmarła 13 kwietnia 1929 r. Prawdopodobnie miała dziedziczną, wrodzoną chorobę serca. Syn Karol liczył wtedy dziewięć lat. Matka zdążyła nauczyć go znaku krzyża i pierwszych modlitw. Prymas Stefan Wyszyński zauważył kiedyś, że matka zostawiła Papieżowi „w spadku niezwykłe podobieństwo do siebie. Wymowne jest zestawienie tych dwu twarzy – matki i syna”.
Autorka książki zapisała kilka ważnych epizodów dotyczących śmierci Emilii Wojtyłowej i atmosfery po jej odejściu. Z rozdziału „Zamknięty salon” dowiadujemy się np., że mąż i osieroceni synowie już nigdy nie korzystali z pokoju, w którym zmarła Emilia. Eugeniusz Mróz – kolega Karola Wojtyły wspomina, że „Lolek zaglądał do salonu sporadycznie, najczęściej w ciągu dnia, na kilka chwil, po to, by tam uklęknąć i się pomodlić”. Salon dla ojca i synów zamienił się w święte miejsce.

Rodzinne pamiątki

W książce „Matka Papieża” znajdziemy nowe dokumenty, m.in.: własnoręcznie napisany życiorys syna – Edmunda Wojtyły (charakter pisma miał bardzo podobny do pisma Karola) i jego zdjęcie z narzeczoną Jadwigą. Edmund, będąc młodym lekarzem, zmarł 4 grudnia 1932 r. po zarażeniu się szkarlatyną od pacjentki, którą ratował w szpitalu w Bielsku. Teraz dowiadujemy się, że w 1997 r. we Włoszech zawiązał się komitet ds. beatyfikacji Edmunda Wojtyły.
Milena Kindziuk zebrała listy, jakie Karol Wojtyła – Jan Paweł II przez całe życie pisał do rodziny. Unikatowe jest zdjęcie przechowywanej w krakowskiej Kurii torebki Emilii oraz jej medalionu, który Jan Paweł II miał ze sobą w Watykanie. Znajdziemy też fotografię rodziców Jana Pawła II, którą otrzymał dwa lata po wyborze na Stolicę Piotrową – do końca stała na jego biurku i mógł codziennie na nią spoglądać. Jest też zdjęcie nekrologu Emilii Wojtyłowej oraz rękopis jedynego wiersza Papieża poświęconego matce, zaczynającego się od słów: „Nad Twoją białą mogiłą”.
Lektura biografii Emilii Wojtyłowej dowodzi, że Jan Paweł II w pewnym sensie beatyfikował swoją matkę. I że jest ona matką dwóch świętych synów: Edmunda i Karola.
Książka Mileny Kindziuk „Matka Papieża” odpowiada na pytania, kim była ta niezwykła kobieta, jakie były jej losy i jaki był dom, w którym wychowywał się przyszły papież.

Milena Kindziuk, „Matka Papieża. Poruszająca opowieść o Emilii Wojtyłowej”. Wydawnictwo Znak, Kraków 2013. Patronat nad książką objęła „Niedziela”.

Tagi:
książka

„Jutro Niedziela” książka, która w przystępny sposób przybliża liturgię słowa

2019-12-10 14:06

Materiał prasowy

Z początkiem Adwentu rozpoczyna się realizacja trzyletniego Programu duszpasterskiego dla Kościoła w Polsce pt. „Wielka tajemnica wiary”. Jednym z jego celów jest zachęcenie Polaków do odkrycia na nowo potencjału niedzieli. „Szczególnym wyzwaniem dla Kościoła jest właściwe świętowanie przez wiernych niedzieli. Dzień ten wyznacza nie tylko ramy czasu wolnego od pracy; chrześcijanie nadal stanowią większość polskiego społeczeństwa i są zobowiązani do tego, aby humanistyczny wymiar niedzieli (dies homini) uzupełnić aspektem religijnym; wspominając zmartwychwstanie Chrystusa czynią z niedzieli dzień Pański (dies Domini)” – czytamy w dokumencie przygotowanym przez Komisję Duszpasterstwa Konferencji Episkopatu Polski.

Na starcie Programu Wydawnictwo Stacja7 proponuje konkretną pomoc w świętowaniu niedzieli w stylu chrześcijańskim – vademecum „Jutro Niedziela”, które w ciekawy i przystępny sposób przybliża niedzielną liturgię słowa.

Zdarza się, że niedziela przecieka nam przez palce, a z mszy świętej wychodzimy w poczuciu, że coś przegapiliśmy. Jak można to zmienić? Jak nie dać sobie zabrać dobrodziejstwa płynącego ze świadomie przeżytej niedzielnej mszy świętej?

"Jutro Niedziela" autorstwa ks. Przemysława Śliwińskiego i ks. Marcina Kowalskiego to pozycja przygotowana z myślą o osobach świeckich i duchownych. Autorzy znaleźli sposób, by w zwięzłej formie wyodrębnić z całej niedzielnej Liturgii Słowa wspólną nić tematyczną i zgrabnie ją przedstawić. Proponują czytelnikowi wnikliwą egzegezę biblijną wg cyklu lekcjonarza, zachęcając do podejścia do Pisma Świętego jako do osoby, organizmu, w którym każda tkanka i mięsień tworzą wspólnie fascynującą, biblijną, żywą rzeczywistość.

W „Jutro Niedzieli” znajdziemy przystępną i treściwą analizę czytań, przybliżenie kontekstu wydarzeń biblijnych oraz skondensowane podsumowanie nauki płynącej ze Słowa Bożego. A oprócz tego: Chmurę Słów, Biblijny Insider, Translator, Linki - czyli rozważanie Słowa Bożego w nowej formie, atrakcyjnej dla oka i intelektu.

„Jutro Niedziela” to wydawnictwo trzytomowe, w tym roku ukaże się tom A, w kolejnych – odpowiednio tom B i C (zgodnie z cyklem lekcjonarza). Całość złoży się na podręczną „Niedzielną biblioteczkę”.

Publikacja posiada Imprimatur Kurii Metropolitalnej Warszawskiej i jest objęta honorowym patronatem metropolity katowickiego, arcybiskupa Wiktora Skworca - przewodniczącego Komisji Duszpasterstwa Konferencji Episkopatu Polski.

“Jutro Niedziela” jest już dostępna w przedsprzedaży (w promocyjnej cenie) - zapraszamy do odwiedzenia strony, poświęconej książce: Zobacz/

„JUTRO NIEDZIELA”. Dlaczego warto sięgnąć po tę książkę?

- motywacja do pokochania wnikliwej lektury Pisma Świętego

- przygotowanie do niedzielnej liturgii Słowa

- pomoc w pogłębieniu wiedzy biblijnej

- inspiracja do przygotowania homilii i konferencji, bazujących na Biblii

- punkt wyjścia do rozmów o wierze w gronie rodziny i znajomych

- kopalnia ciekawostek biblijnych

- profesjonalna biblijna “pomoc merytoryczna” dla liderów i członków wspólnot, kręgów biblijnych, grup parafialnych i duszpasterstw.

JUTRO NIEDZIELA. Dla kogo?

DLA ŚWIECKICH:

dla liderów i członków wspólnot, kręgów biblijnych, duszpasterstw - jako baza do spotkań ze Słowem Bożym

dla osób zainteresowanych samodzielnym pogłębieniem wiedzy biblijnej i odkrywaniem harmonii liturgii słowa: ścisłego związku pomiędzy Pierwszym i Drugim Czytaniem, Psalmem i Ewangelią

dla osób poszukujących Boga, stawiających Mu konkretne pytania i czekających na konkretne odpowiedzi

dla rodzin, chcących przygotować się do słuchania Słowa z niedzielnej liturgii

DLA DUCHOWNYCH:

Odcinki z cyklu "Jutro Niedziela" są od sześciu lat publikowane na łamach portalu Stacja7.pl – cieszą się popularnością wśród księży, którzy chętnie korzystają z "Jutro Niedzieli", np. przygotowując niedzielne homilie. Choć nie byli początkowo adresatami cyklu, z myślą o nich i na ich prośbę, autorzy na potrzeby książkowej publikacji zrewidowali treść i uzupełnili ją o dodatkowe fragmenty, których brak w internecie. „Te teksty stanowiły dla mnie pomoc w pracy duszpasterskiej: one rozszerzają spojrzenie na Biblię, pomagają znaleźć sposób na skuteczne dotarcie ze Słowem Bożym do innych ludzi i inspirują do tworzenia ciekawszych homilii” - zachęca do lektury “Jutro Niedzieli” ks. Piotr Adamczyk, dyrektor i redaktor naczelny radia RDN.

JUTRO NIEDZIELA. O Autorach

Ks. Przemysław Śliwiński – prezbiter Archidiecezji Warszawskiej. Ukończył studia specjalistyczne na Wydziale Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Santa Croce w Rzymie. Rzecznik prasowy Archidiecezji Warszawskiej. Wykłada edukację medialną w Wyższym Metropolitalnym Seminarium Duchownym w Warszawie. Autor publikacji w portalu Stacja7.pl.

Ks. Marcin Kowalski - prezbiter diecezji kieleckiej, doktor nauk biblijnych, wykładowca Pisma Świętego w Wyższym Seminarium Duchownym w Kielcach oraz w Lublinie, adiunkt przy katedrze Teologii Biblijnej i Proforystyki w Instytucie Nauk Biblijnych KUL, redaktor naczelny kwartalnika biblijnego The Biblical Annals, sekretarz Stowarzyszenia Biblistów Polskich III kadencji. Współpracuje jako autor tekstów z portalem Stacja7.pl.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Święty Mikołaj - „patron daru człowieka dla człowieka”

Ks. Paweł Staniszewski
Edycja łowicka 49/2004

6 grudnia cały Kościół wspomina św. Mikołaja - biskupa. Dla większości z nas był to pierwszy święty, z którym zawarliśmy bliższą znajomość. Od wczesnego dzieciństwa darzyliśmy go wielką sympatią, bo przecież przynosił nam prezenty. Tak naprawdę zupełnie go wtedy jeszcze nie znaliśmy. A czy dziś wiemy, kim był Święty Mikołaj? Być może trochę usprawiedliwia nas fakt, że zachowało się niewiele pewnych informacji na jego temat.

pl.wikipedia.org

Wyproszony u Boga

Około roku 270 w Licji, w miejscowości Patras, żyło zamożne chrześcijańskie małżeństwo, które bardzo cierpiało z powodu braku potomka. Oboje małżonkowie prosili w modlitwach Boga o tę łaskę i zostali wysłuchani. Święty Mikołaj okazał się wielkim dobroczyńcą ludzi i człowiekiem głębokiej wiary, gorliwie wypełniającym powinności wobec Boga.
Rodzice osierocili Mikołaja, gdy był jeszcze młodzieńcem. Zmarli podczas zarazy, zostawiając synowi pokaźny majątek. Mikołaj mógł więc do końca swoich dni wieść dostatnie, beztroskie życie. Wrażliwy na ludzką biedę, chciał dzielić się bogactwem z osobami cierpiącymi niedostatek. Za swoją hojność nie oczekiwał podziękowań, nie pragnął rozgłosu. Przeciwnie, starał się, aby jego miłosierne uczynki pozostawały otoczone tajemnicą. Często po kryjomu podrzucał biednym rodzinom podarki i cieszył się, patrząc na radość obdarowywanych ludzi.
Mikołaj chciał jeszcze bardziej zbliżyć się do Boga. Doszedł do wniosku, że najlepiej służyć Mu będzie za klasztornym murem. Po pielgrzymce do Ziemi Świętej dołączył do zakonników w Patras. Wkrótce wewnętrzny głos nakazał mu wrócić między ludzi. Opuścił klasztor i swe rodzinne strony, by trafić do dużego miasta licyjskiego - Myry.

Biskup Myry

Był to czas, gdy chrześcijanie w Myrze przeżywali żałobę po stracie biskupa. Niełatwo było wybrać godnego następcę. Pewnej nocy jednemu z obradujących dostojników kościelnych Bóg polecił we śnie obrać na wakujący urząd człowieka, który jako pierwszy przyjdzie rano do kościoła. Człowiekiem tym okazał się nieznany nikomu Mikołaj. Niektórzy bardzo się zdziwili, ale uszanowano wolę Bożą. Sam Mikołaj, gdy mu o wszystkim powiedziano, wzbraniał się przed objęciem wysokiej funkcji, nie czuł się na siłach przyjąć biskupich obowiązków. Po długich namowach wyraził jednak zgodę uznając, że dzieje się to z Bożego wyroku.
Biskupią posługę pełnił Mikołaj ofiarnie i z całkowitym oddaniem. Niósł Słowo Boże nie tylko członkom wspólnoty chrześcijańskiej. Starał się krzewić Je wśród pogan.
Tę owocną pracę przerwały na pewien czas edykty cesarza rzymskiego Dioklecjana wymierzone przeciw chrześcijanom. Wyznawców Jezusa uczyniono obywatelami drugiej kategorii i zabroniono im sprawowania obrzędów religijnych. Rozpoczęły się prześladowania chrześcijan. Po latach spędzonych w lochu Mikołaj wyszedł na wolność.
Biskup Mikołaj dożył sędziwego wieku. W chwili śmierci miał ponad 70 lat (większość ludzi umierała wtedy przed 30. rokiem życia). Nie wiemy dokładnie, kiedy zmarł: zgon nastąpił między 345 a 352 r. Tradycja dokładnie przechowała tylko dzień i miesiąc tego zdarzenia - szósty grudnia. Podobno w chwili śmierci Świętego ukazały się anioły i rozbrzmiały chóry anielskie.
Mikołaj został uroczyście pochowany w Myrze.

Z Myry do Bari

Wiele lat później miasto uległo zagładzie, gdy w 1087 r. opanowali je Turcy. Relikwie Świętego zdołano jednak w porę wywieźć do włoskiego miasta Bari, które jest dzisiaj światowym ośrodkiem kultu św. Mikołaja. Do tego portowego miasta w południowo-wschodniej części Włoch przybywają tysiące turystów i pielgrzymów. Dla wielu największym przeżyciem jest modlitwa przy relikwiach św. Mikołaja.

Międzynarodowy patron

Biskup z Myry jest patronem Grecji i Rusi. Pod jego opiekę oddały się Moskwa i Nowogród, ale także Antwerpia i Berlin. Za swego patrona wybrali go: bednarze, cukiernicy, kupcy, młynarze, piekarze, piwowarzy, a także notariusze i sędziowie. Jako biskup miasta portowego, stał się też patronem marynarzy, rybaków i flisaków. Wzywano św. Mikołaja na pomoc w czasie burz na morzu, jak również w czasie chorób i do obrony przed złodziejami. Opieki u niego szukali jeńcy i więźniowie, a szczególnie ofiary niesprawiedliwych wyroków sądowych. Uznawano go wreszcie za patrona dzieci, studentów, panien, pielgrzymów i podróżnych. Zaliczany był do grona Czternastu Świętych Wspomożycieli.

Święty zawsze aktualny

Od epoki, w której żył św. Mikołaj, dzieli nas siedemnaście stuleci. To wystarczająco długi czas, by wiele wydarzeń z życia Świętego uległo zapomnieniu. Dziś wiedza o nim jest mieszaniną faktów historycznych i legend. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że nawet w fantastycznie brzmiących opowieściach o św. Mikołaju tkwi ziarno prawdy.
Święty Mikołaj nieustannie przekazuje nam jedną, zawsze aktualną ideę. Przypomina o potrzebie ofiarności wobec bliźniego. Pięknie ujął to papież Jan Paweł II mówiąc, że św. Mikołaj jest „patronem daru człowieka dla człowieka”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zielona Góra: Gala Wolontariatu Caritas

2019-12-10 18:45

Kamil Krasowski

W parafii Ducha Świętego w Zielonej Górze zakończyła się III Diecezjalna Gala Wolontariatu. Znamy zatem najlepszego wolontariusza i najlepszego opiekuna Szkolnych Kół Caritas.

Karolina Krasowska
Wyróżnieni z bp. Tadeuszem Lityńskim, lubuską kurator oświaty Ewą Rawą i dyrektorem diecezjalnej Caritas ks. Stanisławem Podfigórnym

Udział w Gali wziął bp Tadeusz Lityński, który pogratulował młodym wolontariuszom i podziękował ich opiekunom.

- Jest to co prawda trzecia, ale jakże odsłaniająca wiele dobra i piękna Gala Wolontariatu Caritas. Chcę tutaj wyrazić wdzięczność wszystkim wychowawcom, opiekunom  i pogratulować młodym ludziom - mówił bp Lityński. - Jeżeli mówimy Polska to z jednej strony widzimy gdzieś w wyobraźni terytorium naszego kraju na mapie Europy. Wnikając głębiej - pewną historię, czasami dramatyczną. Widzimy dziedzictwo kulturowe,  przemysł i różne obiekty. Ale myślę, że też dostrzegamy ludzi, Polaków. Podobnie jest też, gdy słyszymy i widzimy logo Caritas. To nie tylko to zewnętrzne logo, które przedstawia krzyż i słowo Caritas wpisane w serce, które mieni się barwą czerwieni, ale stołówki, magazyny żywności czy pomieszczenia, w których się udziela się pomocy potrzebującym. Caritas to żywy organizm ludzi wrażliwych i mających serce. I za to chciałbym bardzo serdecznie podziękować - dodał pasterz diecezji.

W czasie uroczystej Gali wręczono 7 statuetek. W kategorii "najlepszy wolontariusz" statuetki otrzymali Sara Gaweł, Alicja Baraniecka, Sara Mazurek, Dominik Mól, Agata Przyborska, Adrianna Bednarz i Lena Tomaszewska.

- W Caritas działam od gimnazjum, czyli już 6 lat, bo w tym roku jestem w klasie maturalnej. Pomagam pani Kamili, robimy razem mnóstwo akcji. Ostatnio u nas w szkole mieliśmy Dzień Wolontariusza. Naprawdę dużo się dzieje. Robię to, bo daje mi to ogromne spełnienie. Wiem, że szczęście, które daje innym wraca do mnie z podwójną siłą. Daje to motywację i podbudowuje człowieka. Wiem, że robię dla kogoś bardzo dobrą sprawę - powiedziała Sara Gaweł z Zespołu Szkół w Drezdenku.


Oprócz wolontariuszy zostali wyróżnieni także ich opiekunowie. W kategorii "najlepszy opiekun" statuetkę otrzymały Kamila Zamerluk oraz Beata Stoińska, opiekunki SKC w Zespole Szkół w Drezdenku.



CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem