Reklama

Dzień, w którym Rzym mówił po polsku

2014-05-13 13:04

Katarzyna Woynarowska
Niedziela Ogólnopolska 20/2014, str. 16-17

GRAZIAKO

Nad gmachami z kamienia i marmuru rozłożyła się chłodna rzymska noc. Nic nie zapowiada jeszcze świtu. Nad nami tylko gwiazdy poprzetykane chmurami, niżej latarnie rzucają mokre światło na chodniki i ulice. Po niedawnej burzy powietrze jest świeże, niemal wiejskie

Dokładnie za 6 godzin na Placu św. Piotra rozpocznie się uroczystość kanonizacji dwóch Papieży. Mszę św. koncelebrować będzie kolejnych dwóch Następców św. Piotra. Czujemy na karkach oddech historii, tej pisanej dużą literą. Jednak w tej chwili Rzym wygląda jeszcze jak uśpiony olbrzym.

Bezsenność

Viale Vaticano idzie się, dotykając starych murów z czerwonej cegły. Wzdłuż nich krążą o tej porze tylko kolumny wozów policyjnych i służb miejskich. Jednak ten spokój jest złudny. Okazuje się, że kilkaset metrów dalej, w okolicach monumentalnej Via della Conciliazione – szum i gwar. Droga już przypomina rwący ludzki strumień. Idę śladami światła i muzyki, ulicami, których nazwy brzmią jak początek lekcji historii sztuki: Via Michelangelo, Via Fra Angelico. Wokoło nastrój wielkiego świętowania. Śpiewy, tańce, nawoływania, wybuchy radości, bo najwyraźniej ktoś kogoś spotkał po latach, przekomarzanie się. Podekscytowanie poprzedzające wielkie wydarzenie. W taką noc szkoda czasu na sen. Mimo lekkiego chłodu ciągnącego od Tybru temperatura rośnie z każdą chwilą. Oto Afrykańczycy, jak zgaduję po zawojach na głowie i pstrokatych strojach. Tańczą, podskakując w rytm bębnów. Obok przechodzi potężna kobieta ubrana w suknię, której – w pierwszej chwili nie wierzę oczom – przód zdobi wizerunek Jana Pawła II, a bok i kawałek pleców – oblicze Jana XXIII. Uśmiechnięta od ucha do ucha, wywija nad głową różańcem, którego paciorki zrobiono z jakiejś fluorescencyjnej materii. Kilka metrów dalej – Włosi z gitarami. Stoją w kołach, jakby w ten sposób chronili resztki ciepła, i ruszają się w rytm skocznej pieśni, powtarzając nieustannie słowa refrenu: „Deus meus…”. Dalej – dwie niewysokie Francuzeczki wyśpiewują jasnymi głosami śliczną pieśń. Nie rozumiem ani słowa, ale musi być piękna, bo wokół dziewczyn zebrał się już tłum zmęczonych, ale rozmarzonych i wspartych o siebie ludzi. Obok Słoweńcy zakładają obóz, wciskając się bez pardonu w szczelinę obok kościoła Santa Maria in Traspontina. Ameryka Południowa znalazła swój przyczółek prawie dokładnie naprzeciw. Konkurują z całym otoczeniem melodiami przywodzącymi na myśl karnawał w Rio. Przy wlocie do wąskiej uliczki para w dżinsach tańczy tango. No tak, od kiedy papież Franciszek publicznie przyznał, że lubi tango, taki widok blisko Watykanu nie powinien dziwić.

Jednak im bliżej placu, tym więcej ludzi śpiących na każdym miejscu, które można zaadaptować na nocleg – skwerki, trawniki, ławki, szersze kawałki chodników. Niektórzy, powtulani w siebie jak kocięta szukające ciepła, śpią oparci o starożytne mury. Nad nimi – pozwijane chorągwie, transparenty, napisy. Zadziwia, że mogą spać w takich warunkach. Wokoło ludzki gwar, nieustannie krążące na sygnale karetki pogotowia i patrole policji. Od ilu godzin tak koczują? Ile wytrwałości trzeba mieć, żeby po długiej podróży z drugiego końca Europy, a nawet świata, trwać w takich warunkach kolejne godziny?

Reklama

Odpowiedź przynosi rozmowa z Polakami, którzy upychają w plecakach koce. Są w Rzymie od piątku. Bez noclegu.

– Gdy Jan Paweł II umarł, przyjechaliśmy do Rzymu autostopem. Gnaliśmy jak wariaci. Rzuciliśmy wszystko, brało się urlopy w pracy. To było takie ciśnienie, że trudno opisać. Słyszeliśmy na własne uszy ten krzyk: „Santo subito! Santo subito!”. Obiecaliśmy sobie, że jeśli ten okrzyk jest proroczy, to my musimy przy tym być. Takich obietnic się dotrzymuje… A jako że z groszem krucho, to nocujemy, gdzie się da. Na szczęście pootwierano kościoły.

Zielonooki Tyber spogląda

Na rozległym placu Risorgimento przyglądam się, jak włoskie służby miejskie pomagają medykom w ustawianiu szpitala polowego. Przełykam głośno ślinę, gdy dostrzegam w jednym z wojskowych namiotów stoły operacyjne. Młodziutka pielęgniarka odsłania szerzej wejście, żeby pokazać mi rzędy kroplówek na stojakach i stoliki przykryte zielonymi chustami, pod którymi – jak nietrudno się domyślić – leżą narzędzia chirurgiczne. Ludzie z czerwonymi krzyżami na kurtkach spokojnie popijają pierwszą tego dnia kawę.

Nieczęsto wspomina się, że przy okazji tak wielkich wydarzeń, jak np. kanonizacja, miasto Rzym stawia na nogi wszystkie swoje służby. Tysiące ludzi w mundurach i w cywilu nieustannie patrolują miasto. Podrywane są w powietrze nawet helikoptery, by z góry monitorować sytuację. Robią to zadziwiająco sprawnie, bez pośpiechu, rzec można – niezauważalnie. Panowanie nad nieustannie rosnącym tłumem opanowano do perfekcji.

Plac Risorgimento jest normalnie hałaśliwym miejskim rondem. Dziś jednak ruch na nim odbywa się tylko w jedną stronę. Ulicą Ottaviano płynie nieprzerwana ludzka rzeka. Od dwóch godzin ta rzeka wzbiera i wzbiera. Przyjeżdżają metrem z końcowej stacji Anagnina, gdzie policja zamknęła miasto i nakazała zostawić autokary. Plac i ulice wypełnia szczelnie rzesza ludzka. Wszędzie słychać język polski. Na pytanie, skąd jesteście, słyszę w odpowiedziach nazwy miejscowości z całej Polski. Najbardziej zmęczeni są ci, którzy jechali do Rzymu bez przerwy na odpoczynek. Wielu jest w Rzymie po raz pierwszy. Idą też wspólnoty, np. studenckie z Krakowa czy grupy z Lednicy. Jest Akcja Katolicka, Stowarzyszenie Rodzin Katolickich. Są miasta, miasteczka, wioski. Wiele grup to parafie, które przygotowały wyjazd na własną rękę. Maszerują w strojach kurpiowskich, łowickich i góralskich, w dżinsach, trampkach i ubrani elegancko. Patrząc na las biało-czerwonych sztandarów wzdłuż Tybru, trudno uniknąć wzruszenia.

Nocą jeden z najpiękniejszych rzymskich placów – plac Navona – oddany zostaje we władanie Polakom. Prześliczny kościół św. Agnieszki wypełniają młodzi ludzie. – Jest nas jednak tak dużo, że trzeba wyjść z modlitwą, z adoracją Najświętszego Sakramentu na plac – opowiada Sylwiana ze wspólnoty lednickiej. To właśnie młodzi z poznańskiego duszpasterstwa o. Jana Góry zachwycają tej nocy Rzym. Ich tańce lednickie i śpiewy przyciągają, mimo później pory, także inne nacje. Plac faluje i oddycha powietrzem modlitwy i uniesienia. Odrobina Lednicy w środku Rzymu. Szkoda, że trwa to tak krótko. O północy policja prosi o opuszczenie placu. Trzeba przygotować miejsce do transmisji kanonizacyjnej Mszy św. Gdy kilka godzin później wracam na plac Navona, spotykam tych, którzy nie dali się wygonić. Siedzą przy stolikach, śpią z głowami na blatach kawiarnianych stołów.

Konno, piechotą i na motorach

Okolice Placu św. Piotra są już zapełnione. Ciasno spleciony ze sobą tłum stoi zwartym szykiem daleko za Zamkiem Świętego Anioła, aż po most Umberto I. Kto zna choć trochę Rzym, wie, że to spory kawał drogi od Watykanu. Andrzej, który od 23 lat mieszka w Rzymie, ocenia, że już teraz jest więcej ludzi niż podczas beatyfikacji. Policja kieruje ciągle napływające masy pielgrzymów do sześciu innych miejsc, gdzie rozstawiono wielkie telewizyjne ekrany. Telebimy stoją na placach Navona i del Popolo, trzy ustawiono na Via dei Fori Imperiali. Organizatorzy boją się, że ludzie się zadepczą. Skoro wiem, że na placu Navona dominują Polacy, idę na plac del Popolo. Mówią, że plac ten zapełnią Włosi z Północy, ci od Jana XXIII. Ale i tam roi się od polskich flag. Spotykam nie tylko pielgrzymów autokarowych czy kolejowych. Przyjechali do Wiecznego Miasta także na rowerach i motorach. Niektórzy zdecydowali się nawet na pieszą pielgrzymkę. Mija mnie dostojnie kawalkada olbrzymich motorów ozdobionych biało-czerwonymi skrzydłami husarii. Na placu Weneckim – chwila rozmowy z samotnym rowerzystą. Pan Jan, emeryt z Wielkopolski, przymocował sobie do kasku kamerkę. Marzy o nakręceniu filmu z podróży na kanonizację. Opowiada o swoim doświadczeniu drogi i ludziach dotkniętych świętością obu Papieży.

Wieczne Miasto przejęli we władanie Polacy.

– To jakby inwazja – żartuje Andrzej. – Nieraz byłem świadkiem, jak Rzym przestawał mówić po włosku. Wszędzie język polski, aż się serce radowało. I trzeba powiedzieć, że rzymianie mają szacunek dla nas za to, jakim człowiekiem był Jan Paweł II. Uważają, że naród, z którego wyszła taka osobowość, musi być nadzwyczajny. Oni naszego Papieża przywłaszczyli sobie już w chwili, gdy poprosił, żeby go poprawiali, jak skaleczy język włoski. Papa Wojtyla to już część ich tradycji, ich sposobu przeżywania wiary. Z polskiej perspektywy pewnie nie widać, jak bardzo Jan Paweł II zmienił także religijność Włochów.

Viva Sancti!

Modlimy się. Od placu słychać śpiew powtarzany przez dziesiątki głośników. Ludzie na turystycznych krzesełkach i karimatach sadowią się na skwerach blisko Watykanu. W rzymskich kawiarniach i barach jest tłok. Zapach świeżo parzonej kawy i aromat rogalików wyjmowanych właśnie z pieca miesza się z religijną pieśnią. Właściciele przestawiają kanały w telewizorach, na których najczęściej ogląda się mecze piłki nożnej lub listy przebojów, na RAI Uno, które transmituje uroczystość kanonizacyjną. Zaskakuje mnie cisza. Śródmieście generuje hałas, rozgardiasz, a tu takie, niemal nabożne, skupienie.

Gdy na placu pojawia się procesja, ludzie wyciągają swoje iPody, tablety itp. i szukają bezpośredniej transmisji. Ekrany telewizyjne na placach są tak ustawione, że stojący z boku nie widzą dobrze obrazu, w ruch idą więc owe najnowsze zdobycze techniki, a wokół kawiarenek przechodnie tarasują chodniki, by lepiej zobaczyć, co dzieje się na placu. Brawa witają Franciszka i wzmagają się w chwili, gdy ten wita papieża Benedykta XVI. Jednak prawdziwy huragan braw słychać, gdy papież Franciszek formalnie ogłasza Jana Pawła II i Jana XXIII świętymi. Brawo biją nawet przechodnie, policjanci, kelnerzy… Krzyczą: „Viva Papa! Viva Sancti!”. Jak echo powtarzają to zdanie następne ulice, skwery, place.

Uroczystość wzrusza i porusza. Przecież wiedzieliśmy, że Jan Paweł II był człowiekiem świętym, ale ogłoszenie tego faktu działa na nas uskrzydlająco. Ludzie wznoszą ręce ku niebu, płaczą lub radośnie machają chustami. Włoskie media już nazwały ten dzień „kanonizacją stulecia”. Najbardziej trafne wydaje się jednak zdanie powtarzane na ulicach coraz częściej – że jesteśmy pokoleniem wybrańców, bo widzieliśmy i pontyfikat, i kanonizację.

Tagi:
kanonizacja Rzym

Reklama

Watykan: 13 października kanonizacja kard. Newmana

2019-07-01 11:55

st, tom, kg (KAI) / Watykan

13 października w Rzymie odbędzie się kanonizacja pięciorga błogosławionych, z których najbardziej znaną postacią jest konwertyta z anglikanizmu, kardynał i wybitny myśliciel - bł. John Henry Newman (1801-1809). Decyzję tę Ojciec Święty ogłosił dzisiaj w obecności kardynałów podczas konsystorza publicznego.

Emmeline Deane - National Portrait Gallery
Bł. John Henry Newman

Poza nim kanonizowane zostaną: Włoszka, bł. Józefina Vannini (1859-1911), założycielka zgromadzenia Córek świętego Kamila; pochodząca z Indii, z Kościoła katolicko-syromalabarskiego bł. Maria Teresa Chiramel Mankidiyan (1876-1926); Brazylijka, bł. siostra Dulce (Maria Rita do Sousa Brito Lopes Pontes) żyjąca w latach 1914 -1992 oraz Szwajcarka bł. Małgorzata Bays, z III Zakonu św. Franciszka (1815-1879).

Jan Henryk Newman urodził się 21 lutego 1801 r. w Londynie. Studiował w Oksfordzie teologię anglikańską, a 13 czerwca 1824 r. został ordynowany na pastora w Kościele anglikańskim. Z katolicyzmem zetknął się przy okazji podróży do Włoch. Po powrocie do Anglii założył w 1833 r. ruch oksfordzki – anglikański ruch odnowy, którego głównym celem było odkrywanie na nowo dziedzictwa katolickiego w liturgii, teologii i strukturze kościelnej.

Po kilku latach studiów nad pismami Ojców Kościoła, rozmyślaniach i modlitwie Newman doszedł do przekonania, że to nie Kościół katolicki pobłądził w swym nauczaniu, ale przeciwnie - angielski Kościół narodowy daleko odszedł od pierwotnego depozytu wiary. Na jesieni 1845 r. zdecydował się przejść na katolicyzm. 9 października tego roku Newman został oficjalnie przyjęty do Kościoła katolickiego.

Po studiach w Rzymie przyjął katolickie święcenia kapłańskie w październiku 1846 r. W rok później założył w Birmingham oratorium filipinów. Z tym zgromadzeniem księży, założonym w XVI w. przez św. Filipa Nereusza, spotkał się w czasie swoich studiów w Rzymie i sam do niego wstąpił. W okresie ostrych konfliktów między Kościołem a ruchami mieszczańskimi w XIX w. ks. Newman został pomówiony o nadmierny liberalizm i musiał się usunąć z życia kościelnego. W tym czasie pisał dzieła, które z czasem weszły do klasyki teologii duchowości.

Leon XIII w pełni rehabilitował dawnego konwertytę i 12 maja 1879 r. obdarzył go godnością kardynalską. John Henry Newman zmarł 11 sierpnia 1890 r. w Birmingham.

W teologii katolickiej przyczynił się do ugruntowania koncepcji rozwoju dogmatów. Jego myśl, ukształtowana głównie przez Ojców Kościoła, wywarła duży wpływ na teologię katolicką. Napisał wiele dzieł teologicznych, m.in.: "O rozwoju doktryny chrześcijańskiej" (1845, wyd. pol. 1957), "Apologia pro vita sua" (1864; 1948), powieść "Kaliksta" (1859; 1871). Dla wielu teologów nazwisko kard. Newmana kojarzy się często z jego słynnym stwierdzeniem z listu do księcia Norfolk: "Jeśli – co wydaje mi się całkiem nieprawdopodobne – musiałbym wznieść toast za religię, wypiłbym zdrowie papieża. Ale wcześniej wypiłbym za sumienie, a potem dopiero za papieża".

Spuściznę duchową i intelektualną kard. Newmana pielęgnuje międzynarodowe katolicka wspólnota "Dzieło" (Das Werk), której centrala mieści się w Thalbach (Austria), gdzie żyła i zmarła jego założycielka pochodząca z Belgii matka Julia Verhaegne. W ośrodkach im. kard. Newmana utrzymywanych przez "Dzieło" w Rzymie, Oksfordzie, Thalbach i Jerozolimie znajdują się licznie odwiedzane przez naukowców i studentów biblioteki, zawierające dorobek literacki brytyjskiego kardynała i teologa.

Proces beatyfikacyjny kard. Newmana rozpoczęto w archidiecezji Birmingham w 1986 r. 19 września 2010 roku beatyfikował go w tym mieście Benedykt XVI.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Nowenna do Matki Bożej rozwiązującej węzły!

2016-12-26 23:12

Zachęcamy do odmawiania Nowenny do Matki Bożej rozwiązującej węzły. Już od dziś poświęć kilka minut w Twoim życiu i zwróć swą twarz ku Tej, która zdeptała głowę szatanowi.

Wiesław Podgórski
Obraz Matki Bożej Rozwiązującej Węzły

1. Znak krzyża

2. Akt skruchy – Ojcze nasz – Zdrowaś Maryjo

3. Trzy pierwsze dziesiątki różańca

4. Rozważanie na dany dzień nowenny

5. Dwie następne dziesiątki różańca

6. Modlitwa do Matki Bożej Rozwiązującej Węzły

7. Znak krzyża

Akt skruchy

Boże mój, bardzo żałuję, że Cię obraziłem, ponieważ Ty jesteś nieskończenie dobry i nie masz upodobania w grzechu. Zdecydowanie postanawiam, z pomocą Twojej świętej łaski, już więcej Cię nie obrażać i winy odpokutować.

Rozważanie na dany dzień nowenny

Pierwszy dzień

Święta Matko Ukochana, Przenajświętsza Maryjo, Ty, która rozwiązujesz węzły

pozbawiające oddechu Twoje dzieci, wyciągnij do mnie swoje ręce.

Oddaję Ci dzisiaj ten „węzeł” ...... (nazwać go, w miarę możności) i wszystkie jego negatywne konsekwencje w moim życiu.

Powierzam Ci ten dręczący mnie „węzeł”, który czyni mnie nieszczęśliwym i tak bardzo mi przeszkadza w zjednoczeniu się z Tobą i z Twoim Synem Jezusem, moim Zbawcą.

Uciekam się do Ciebie, Maryjo, która rozwiązujesz węzły, bo w Tobie pokładam nadzieję i wiem, że nigdy nie wzgardziłaś błaganiem grzesznego dziecka, proszącego Cię o pomoc.

Wierzę, że możesz rozwiązać ten „węzeł”, gdyż Jezus daje Ci wszelką moc.

Ufam, że zgodzisz się rozwiązać ten węzeł, gdyż jesteś moją Matką. Wiem, że to zrobisz. Dziękuję Ci, moja ukochana Matko.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Kto szuka łaski, znajdzie ją w rękach Maryi.

Drugi dzień

Maryjo, Matko bardzo kochana, źródło wszystkich łask, moje serce zwraca się dzisiaj do Ciebie. Wyznaję, że jestem grzeszny, i że potrzebuję Twojej pomocy. Przez mój egoizm, urazy, brak wielkoduszności i brak pokory, bardzo często lekceważyłem łaski, jakie dla mnie wypraszasz.

Zwracam się do Ciebie dzisiaj, Maryjo, która rozwiązujesz węzły, abyś mi uprosiła u swego Syna czystość serca, oderwanie się od siebie, pokorę i ufność. Przeżyję dzisiejszy dzień, praktykując te cnoty. Ofiaruję je Tobie w dowód mojej miłości do Ciebie. Powierzam w Twoje ręce ten „węzeł”...... (nazwać go, w miarę możności), który mi przeszkadza być odbiciem chwały Boga.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Maryja ofiarowała Bogu każdą chwilę swojego dnia.

Trzeci dzień

Matko Pośredniczko, Królowo Nieba, Której ręce otrzymują i przekazują wszystkie bogactwa Króla, zwróć ku mnie swoje miłosierne spojrzenie. Składam w Twoje święte ręce ten „węzeł” mojego życia.....,wszelką urazę, wszelki żal, którego on jest źródłem.

Boże Ojcze, wybacz mi moje winy. Pomóż mi teraz wybaczyć wszystkim, którzy świadomie lub nieświadomie, stali się sprawcami tego „węzła”. W takim stopniu, w jakim Tobie zawierzę, będziesz mógł go rozwiązać. Wobec Ciebie, Matko ukochana, i w imieniu Twojego Syna Jezusa, mojego Zbawiciela, który został tak zelżony, i który potrafił wybaczyć, wybaczam teraz tym wszystkim osobom......, i sobie samemu także wybaczam, na zawsze. Dziękuję Ci Matko, która rozwiązujesz węzły, za rozwiązanie w moim sercu węzła urazy, i tego oto węzła, który Ci powierzam. Amen.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Ten, kto chce łask, zwraca się do Maryi.

Czwarty dzień

Święta Matko Ukochana, przyjmująca wszystkich, którzy Cię szukają, miej litość nade mną.

Składam w Twoje ręce ten „węzeł”..... Przeszkadza mi być w pokoju, paraliżuje moją duszę, przeszkadza mi iść na spotkanie mojego Pana i oddać w służbie dla Niego moje życie.

Rozwiąż Matko ten „węzeł” mojego życia. Poproś Jezusa, by uleczył z paraliżu moją wiarę, potykającą się i upadającą na kamieniach drogi. Idź ze mną, Matko ukochana, abym pojął, że te kamienie są w istocie moimi przyjaciółmi, abym przestał szemrać i bym nauczył się w każdym momencie składać dziękczynienie, uśmiechać się ufny w Twoją moc.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Maryja jest słońcem i cały świat korzysta z Jej ciepła.

Piąty dzień

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, wielkoduszna i pełna współczucia, zwracam się do Ciebie, by oddać w Twoje ręce, po raz kolejny, ten „węzeł”..... Proszę Cię o Bożą mądrość, abym działał w świetle Ducha Świętego, by rozwiązać wszystkie te trudności.

Nikt nigdy nie widział Cię zagniewaną, przeciwnie, Twoje słowa zawsze były tak pełne łagodności, że widziano w Tobie serce Boga.

Uwolnij mnie od goryczy, gniewu i nienawiści, jakie ten „węzeł” we mnie zrodził.

Matko Ukochana, daj mi Twoją łagodność i Twoją mądrość, abym nauczył się wszystko rozważać w ciszy mojego serca. I tak jak Ty to uczyniłaś w Dniu Pięćdziesiątnicy, wstaw się za mnie u Jezusa, bym otrzymał w moim życiu nowe wylanie Ducha Świętego. Duchu Boży, zstąp na mnie!

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Maryja jest bogata w moc u Boga

Szósty dzień

Królowo Miłosierdzia, oddaję Ci ten „węzeł” mojego życia.... i proszę byś mi dała serce,

które umie być cierpliwe, gdy Ty rozwiązujesz ten „węzeł”.

Naucz mnie zasłuchania w Słowo Twojego Syna, spowiadania się, Komunii św., na koniec zostań ze mną i przygotuj moje serce, by z aniołami świętowało łaskę jaką nieprzerwanie mi wypraszasz.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mnie.

Cała jesteś piękna Maryjo i nie pokalała Cię żadna zmaza.

Siódmy dzień

Matko Przeczysta, zwracam się dzisiaj do Ciebie, błagam Cię byś rozwiązała ten „węzeł” w moim życiu... i uwolniła mnie spod panowania Złego. Bóg powierzył Ci wielką moc nad wszystkimi demonami. Wyrzekam się dzisiaj złych duchów i wszelkich związków, jakie mnie z nimi łączyły. Oświadczam, że Jezus jest moim jedynym Zbawicielem, moim jedynym Panem.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, zetrzyj głowę Kusiciela. Zniszcz pułapki, w których uwięzło moje życie. Dziękuję Ci Matko Ukochana. Przez Twą drogocenną Krew uwolnij mnie Panie!

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mnie.

Ty jesteś chwałą Jeruzalem, Ty jesteś dumą naszego narodu.

Ósmy dzień

Dziewicza Matko Boga, bogata w miłosierdzie, miej litość nad Twoim dzieckiem i rozwiąż ten „węzeł”... w moim życiu.

Potrzebuję, byś mnie nawiedziła, tak jak nawiedzałaś Elżbietę. Przynieś mi Jezusa, aby On przyniósł mi Ducha Świętego. Naucz mnie korzystać z cnoty odwagi, radości, pokory, wiary i spraw bym jak Elżbieta został napełniony Duchem Świętym. Chcę żebyś była moją Matką, moją Królową i moją przyjaciółką. Oddaję Ci moje serce i wszystko, co do mnie należy: mój dom, moją rodzinę, moje dobra materialne i duchowe. Należę do Ciebie na zawsze. Złóż we mnie Twoje serce, abym mógł czynić wszystko, co Jezus chce, bym czynił.

Idźmy więc, pełni ufności, do tronu łaski.

Dziewiąty dzień

Matko Przenajświętsza, nasza Orędowniczko, Ty, która rozwiązujesz „węzły”, przychodzę dziś, by Ci podziękować, że zechciałaś rozwiązać ten „węzeł” w moim życiu. Znasz ból, jaki mi sprawia. Dziękuję Matko, że osuszasz w swoim miłosierdziu łzy w moich oczach.

Dziękuję, że mnie przygarniasz w swoje ramiona i pozwalasz, bym otrzymał kolejną łaskę od Boga.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, moja Matko Ukochana, dziękuję Ci za rozwiązanie „węzłów” mojego życia. Otul mnie płaszczem Twej miłości, strzeż mnie, otaczaj swą opieką, napełnij światłem Twego pokoju.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

MODLITWA DO MATKI BOŻEJ ROZWIĄZUJĄCEJ WĘZŁY

Dziewico Maryjo, Matko pięknej Miłości, Matko, która nigdy nie opuściłaś dziecka,

wołającego o pomoc, Matko, której ręce nieustannie pracują dla Twoich ukochanych dzieci, gdyż przynagla je Miłość Boża i nieskończone Miłosierdzie, które wylewa się z Twojego serca, zwróć ku mnie Twoje współczujące spojrzenie. Wejrzyj na kłębowisko węzłów, w których dusi się moje życie.

Ty znasz moją rozpacz i mój ból. Wiesz jak bardzo te węzły mnie paraliżują.

Maryjo, Matko, której Bóg powierzył rozwiązanie „węzłów” życia Twoich dzieci, składam w Twoje ręce wstęgę mego życia.

Nikt, nawet Zły Duch, nie może jej pozbawić Twojej miłosiernej pomocy.

W Twoich rękach, nie ma ani jednego węzła, który nie mógłby zostać rozwiązany.

Matko Wszechmogąca, w swej łasce i mocy, z jaką się wstawiasz u Swojego Syna Jezusa, mojego Zbawcy, przyjmij dzisiaj ten „węzeł” ... (nazwać go w miarę możności).

Na chwałę Boga, proszę Cię, byś go rozwiązała, rozwiązała na zawsze. Pokładam w Tobie nadzieję

Jesteś jedyną Pocieszycielką, jaką dał mi Bóg, jesteś fortecą w mojej słabości, bogactwem w mojej nędzy, wyswobodzeniem ze wszystkiego, co mi przeszkadza być z Chrystusem.

Przyjmij moje wołanie.

Strzeż mnie, prowadź mnie, chroń mnie. Ty jesteś moim bezpiecznym schronieniem.

Maryjo, Ty, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

EGZORCYZM

Potężna Niebios Królowo i Pani Aniołów

Potężna Niebios Królowo i Pani Aniołów,

Ty, która otrzymałaś od Boga posłannictwo i władzę, by zetrzeć głowę szatana, prosimy Cię pokornie rozkaż Hufcom Anielskim, aby ścigały szatanów, stłumiły ich zuchwałość, a zwalczając ich wszędzie, strąciły do piekła. Święci Aniołowie i Archaniołowie - brońcie nas i strzeżcie nas. Amen.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ponad 1600 stypendystów spędziło lato w Legnicy i Toruniu

2019-08-21 13:05

lk, mip, FDNT, diecezja-torun.pl / Warszawa (KAI)

Zwiedzanie miast i regionu, poznawanie oferty edukacyjnej uczelni wyższych, udział koncertach i zawodach sportowych oraz spotkania w lokalnych parafiach - to tylko niektóre punkty wakacyjnego pobytu stypendystów Fundacji "Dzieła Nowego Tysiąclecia" - uczniów i studentów - w Legnicy i Toruniu. Uczestniczyło w nich ponad 1600 młodych ludzi, korzystających z materialnego wsparcia dla uzdolnionej młodzieży z małych miejscowości w całej Polsce.

"Pokarm na drogę" w Legnicy

Od 8 do 15 lipca 650 studentów – stypendystów Fundacji "Dzieło Nowego Tysiąclecia" z całej Polski - uczestniczyło w tygodniowym obozie wakacyjnym w Legnicy. Ich pobytowi towarzyszyło hasło "Pokarm na drogę". Podczas inauguracyjnej Mszy św. biskup legnicki Zbigniew Kiernikowski wyraził nadzieję, że młodzi ludzie wrócą do swoich domów napełnieni Eucharystią, która jest prawdziwym pokarmem.

Ks. Dariusz Kowalczyk, przewodniczący Zarządu Fundacji podziękował za bardzo dobrą współpracę z władzami miasta, regionu i diecezji przy organizacji pobytu studentów w Legnicy - mieście, do którego w 1997 r. pielgrzymował św. Jan Paweł II.

Przez czas spędzony w diecezji legnickiej młodzi mieli okazję poznać najpiękniejsze zakątki regionu. Zwiedzili nie tylko Legnicę i sanktuarium Św. Jacka – miejsce niedawnego cudu eucharystycznego, ale także pojechali do bazyliki w Legnickim Polu. Wybrali się do Karpacza i zdobyli najwyższy szczyt Karkonoszy – Śnieżkę.

Studenci odwiedzili także opactwo w Krzeszowie, nazywane Europejską Perłą Baroku. Najcenniejszym skarbem tego miejsca jest ikona Matki Bożej Łaskawej. To najstarsze dzieło w Polsce, otoczone czcią wiernych od wielu wieków. Tam stypendyści mieli okazję uczestniczyć we Mszy św. pod przewodnictwem biskupa Zbigniewa Kiernikowskiego. Zwiedzili także opactwo oraz wysłuchali koncertu organowego.

W jednej z katechez skierowanych do młodych bp Kiernikowski zwrócił uwagę na jedność chrześcijan, która jest możliwa jedynie wtedy, kiedy zrozumiemy, jak wielką rzecz uczynił Chrystus, oddając życie za nas.

Ordynariusz legnicki wspomniał również o znaczeniu Eucharystii. Przyjmowanie jej, zdaniem bp. Kiernikowskiego, wymaga od nas zaparcia się samego siebie. - Przychodzący do nas Chrystus w postaci białego chleba przynosi nam wewnętrzną przemianę, na którą wielu z nas często nie chce się godzić – mówił hierarcha.

Z okazji legnickiego obozu przy katedrze w Legnicy odbył się Koncert Wdzięczności. Stypendyści Fundacji "Dzieło Nowego Tysiąclecia" podziękowali legniczanom za gościnę. Okazją do spotkań z wiernymi stypendyści Fundacji "DNT" mieli też podczas pobytu w legnickich parafiach. Podczas Mszy św. opowiadali legniczanom, czym jest Fundacja, co jej zawdzięczają i czym się w życiu zajmują. Legniccy parafianie na niedzielne popołudnie zaprosili stypendystów do swoich domów na obiad.

Dzięki uprzejmości władz miasta Legnicy, stypendyści zakwaterowani byli w trzech miejscowych szkołach. Organizatorzy obozu korzystali również z pomieszczeń Wyższego Seminarium w Legnicy.

"Toruń - Miasto Aniołów"

Cztery dni po zakończeniu obozu studentów swój letni pobyt integracyjno-formacyjny w Toruniu pod hasłem „Toruń - Miasto Aniołów” rozpoczęli uczniowie szkół podstawowych, gimnazjów i szkół średnich. Wzięło w nim udział prawie 1000 młodych ludzi z całej Polski.

Wypoczynek stypendystów rozpoczął się 19 lipca uroczystą Mszą św. w katedrze toruńskiej, której przewodniczył bp Wiesław Śmigiel. W homilii podkreślił, że bardzo cieszy się z przyjazdu młodych ludzi do Torunia i podkreślił zadanie, które stoi przed młodymi ludźmi w tym mieście. - Toruń przyjmuje was z wielką radością, ale także z nadzieją. Chcemy, żebyście dali świadectwo wiary chrześcijańskiej. Chcemy, żebyście podzielili się z nami waszą radością i waszą wiarą - mówił.

Obecny na Mszy św. prezydent Torunia Michał Zaleski w trakcie powitania stypendystów nawiązał do hasła obozu i określił samych stypendystów aniołami. - Teraz Toruń nawiedza 1000 pięknych aniołów, które zleciały się z całej Polski - powiedział.

Po Eucharystii w Centrum Dialogu im. Jana Pawła II o toruńskim pobycie stypendystów opowiadali dziennikarzom bp Wiesław Śmigiel, prezydent miasta Michał Zaleski, Łukasz Walkusz z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Kujawsko-Pomorskiego, ks. Dariusz Kowalczyk - przewodniczący Zarządu Fundacji "Dzieło Nowego Tysiąclecia" i ks. Leszek Stefański - koordynator Fundacji w diecezji toruńskiej.

Popołudnie młodzież spędziła na zwiedzaniu miasta. Stypendyści odwiedzili m.in. planetarium i Dom Eskenów, czyli Muzeum Historii Torunia. Wieczorem natomiast wzięli udział w Festiwalu "Song of Songs" w Centrum Kulturowo Kongresowym w Toruniu.

Podobnie jak w Legnicy, na toruński obóz także składały się wizyty stypendystów w tamtejszych parafiach. Podczas spotkań młodzi ludzie z całej Polski opowiadali m.in. jakie są ich zainteresowania i co zmieniło się w ich życiu od momentu przystąpienia do programu stypendialnego Fundacji.

Obozy uczniów szkół podstawowych i szkół średnich w największych polskich miastach mają ponadto na celu zapoznanie młodych ludzi z ofertą edukacyjną uczelni wyższych w danej metropolii. Także w Toruniu stypendyści odwiedzili 23, 24 i 25 lipca miejscowe szkoły wyższe – Uniwersytet Mikołaja Kopernika i Wyższą Szkołę Kultury Społecznej i Medialnej.

W trakcie całego dnia spędzonego na UMK stypendyści wzięli udział w pokazie doświadczeń chemicznych przygotowanych przez studentów tej uczeni. Wysłuchali również dwóch wykładów- o kreatywności i pracy mózgu. Młodzi ludzie mogli samodzielnie przeprowadzać doświadczenia, chemiczne, fizyczne i biologiczne pod czujnym okiem pracowników Uniwersytetu Mikołaja Kopernika.

Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej przygotowała z kolei dla stypendystów przez dwa dni szkolenia medialne. Uczniowie mogli wcielić się w rolę pogodynki, prezentera wiadomości czy operatora kamery.

- Okazało się, że praca pogodynki nie jest taka łatwa, jak nam to się wydaje, oglądając prognozy pogody. To naprawdę wymaga koncentracji i zaangażowania w to, co się robi - powiedziała po zajęciach jedna ze stypendystek. Uczniowie byli bardzo zadowoleni, że zajęcia na toruńskich uczelniach miały charakter praktyczny, angażowały wszystkich, a młodzi mogli sprawdzić swoje konkretne umiejętności.

W ośrodkach, w których mieszkali stypendyści, odbył się obozowy Dzień Papieski. Uczniowie mieli okazję do zapoznania się z interpretacją tegorocznego XIX Dnia Papieskiego i przygotowania różnych form aktywności, które mogą być wykorzystane w ich parafiach tego dnia. Obozowy Dzień Papieski staje się inspiracją dla stypendystów, jak mogą przeżyć to wyjątkowe święto w ich lokalnych społecznościach. Popołudniem młodzież zasiadła na trybunach Motoareny w Toruniu, aby kibicować zawodnikom w czasie rozgrywanych tam Indywidualnych Mistrzostw Europy na żużlu.

W niedzielę 28 lipca Mszę św. na zakończenie obozu w kościele Wniebowzięcia NMP odprawił bp Józef Szamocki, biskup pomocniczy diecezji toruńskiej. Zachęcał on młodych do zaufania Bogu i zauważania w Nim troskliwego Ojca. - Jeśli będziecie ludźmi modlitwy, wygracie życie - mówił do stypendystów.

Zwrócił także uwagę, by wiernie naśladowali św. Jana Pawła II, ich patrona - ale także patrona województwa kujawsko-pomorskiego. Życzył też im, aby czas korzystania z Fundacją nie był jednorazową przygodą, a w przyjaźni z Chrystusem wytrwali przez całe życie.

W południe został wyemitowany na żywo z Bulwaru Filadelfijskiego w Toruniu program "Między Ziemią a Niebem" TVP z udziałem stypendystów, władz miejskich, wojewódzkich i kościelnych. Po południu rozegrano finał turnieju piłkarskiego pomiędzy ośrodkami obozowymi, a wieczorem wszyscy zgromadzili się na toruńskim rynku na koncercie zespołu "Tylko Ty", składającego się ze stypendystów i absolwentów Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”.

Powołana przez Konferencję Episkopatu Polski Fundacja „Dzieło Nowego Tysiąclecia” działa od 19 lat. Idea utworzenia Fundacji jako organizacji, której działalność ma upamiętniać Pontyfikat Jana Pawła II przez promowanie nauczania Papieża i wspieranie określonych przedsięwzięć społecznych, głównie w dziedzinie edukacji i kultury, narodziła się po pielgrzymce Ojca Świętego do Polski w 1999 r.

Co roku Fundacja pod opieką ma ponad 2 tys. stypendystów, którzy otrzymują nie tylko pomoc finansową, ale także uczestniczą w obozach wakacyjnych i spotkaniach formacyjnych w ciągu roku. Pieniądze na stypendia pochodzą z przykościelnej i publicznej zbiórki pieniędzy z okazji Dnia Papieskiego, z ofiar darczyńców i 1% podatku dochodowego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem