Reklama

Między Wschodem a Zachodem

2014-07-22 12:47

Witold Dudziński
Niedziela Ogólnopolska 30/2014, str. 48-49

MARGITA KOTAS
Stambuł, Hagia Sophia

Żelazne punkty objazdowych wycieczek z Polski – Stambuł, Pamukkale i Kapadocja – to tylko przedsmak tego, co oferuje Turcja: wielka, piękna i różnorodna pod wieloma względami

Turcja, leżąca na granicy między Wschodem a Zachodem, nie jest pomostem łączącym oba światy, nie ma też takich ambicji. Choć granica obu kontynentów przebiega już na skraju Turcji, w Stambule, bliskie związki tego kraju z Europą sięgają XII wieku, a współczesna przynależność do NATO i ambicje przystąpienia do UE pokazują, że Turcja to – mimo wszystkich zastrzeżeń – kraj daleko bardziej europejski (i to w coraz większym stopniu) niż azjatycki.

Współczesna Turcja powstała na gruzach imperium osmańskiego, należącego kiedyś do największych potęg świata. Po klęsce spowodowanej I wojną światową kraj, żeby przetrwać, musiał się zmienić. Ojcem zmian był Mustafa Kemal, przywódca ruchu nacjonalistycznego, który obalił sułtanat. Kemal wybrał dla siebie nazwisko: „Atatürk”, czyli Ojciec Turków, pod którym jest znany. To on ograniczył ingerencję islamu w politykę państwa, również za jego rządów wprowadzono ustawy gwarantujące kobietom równość oraz wypromowano zachodni styl ubierania się i życia.

Echa historii

Stambuł, jedyne na świecie miasto położone na dwóch kontynentach, to miejsce nowoczesne, ale i pełne sprzeczności, naznaczone dziedzictwem dwóch imperiów – bizantyjskiego i osmańskiego, których stolicą było przez 1500 lat. Można tu odnaleźć echa greckiego, bizantyjskiego, osmańskiego i findesieclowego miasta, a także święte miejsca muzułmanów, nawiedzane przez tłumy pielgrzymów, orientalne bazary, wielkomiejskie blokowiska, pałace w ogrodach, wyspy i wzgórza pachnące sosnami.

Reklama

Europejczyk znajdzie tu interesujący pomost między tym, co znane, i tym, co egzotyczne. Gdy zmęczą go gwarne bazary, zaułki czy nawoływania muezinów, zawsze może pojechać do swojskiego świata szklanych drapaczy chmur i galerii handlowych. Żeby poznać miasto, potrzeba czasu, a turyści zwykle nie mają go zbyt wiele. Żelaznymi punktami wycieczek są Hagia Sophia, Błękitny Meczet, pałac sułtana – Topkapi, Wielki Bazar, a także rejs po Bosforze.

Decyzję o zbudowaniu bazyliki Hagia Sophia cesarz Justynian I Wielki podjął w 532 r., po tym, jak spłonęła bazylika stojąca wcześniej w tym samym miejscu. Nowy kościół miał być piękniejszy od świątyni w Jerozolimie i świadczyć o wielkości cesarza. W 537 r. bazylika została poświęcona. W 1453 r., tuż po zdobyciu Konstantynopola, sułtan Mehmed II kazał ją zamienić w meczet. Stanęły przed nią minarety, bizantyjskie mozaiki pokryto tynkiem, a wokół kopuły wypisano wersety z Koranu. Na wieki, aż do 1934 r., gdy meczet zamieniono w muzeum, miejsce krucyfiksu zajął półksiężyc.

W stronę Bosforu

Wznoszący się w pobliżu Błękitny Meczet miał przyćmić bazylikę. Wyróżnia się on sześcioma minaretami – tak wiele miała tylko najważniejsza świątynia islamu, meczet w Mekce. W jego wnętrzu możemy podziwiać ponad 20 tys. błękitnych płytek z Izniku, miejscowości od XVI wieku słynącej z wyrobów ceramicznych.

Jak przystało na siedzibę władcy, pałac sułtana – Topkapi położony jest w parku, na wzgórzu, z którego widać cieśninę Bosfor. Zgromadzone w skarbcu kosztowności robią wrażenie – inkrustowane złotem trony, olbrzymie złote świeczniki, insygnia władzy ozdobione szmaragdami, rubinami, diamentami wielkości kurzego jaja. W pałacu znajduje się „sanktuarium” z najważniejszymi dla islamu relikwiami, m.in. płaszczem proroka Mahometa, jego sztandarem, listem przez niego napisanym, odciskiem jego stopy.

Na Wielkim Bazarze, największym krytym targu na świecie, można kupić wyroby ze skóry, futra, wyroby ceramiczne, antyki. Nieopodal rozciąga się targ korzenny, nazywany też bazarem egipskim, z chyba wszystkimi możliwymi smakami i zapachami Wschodu. Są tu aromatyczne herbaty, kawy i przyprawy, usypane w kolorowe kopce.

Będąc w Stambule, warto udać się na rejs statkiem po Bosforze. Można zobaczyć to, czego nie da się zobaczyć w czasie krótkiego pobytu w Stambule. Pałac Dolmabahce z fasadą z białego marmuru, biały meczet Ortaköy, Uniwersytet Galatasaray, a także yali – nadbrzeżne rezydencje. Po drugiej stronie cieśniny, na brzegu – azjatycki marmurowy Pałac Beylerbeyi.

Wydrążone w skale

Nie pozna Turcji, kto nie wyjedzie z jej części europejskiej i nie pojedzie w głąb tego wielkiego kraju. Turystów najbardziej pociąga Kapadocja, uważana za największy cud Turcji. Ta położona w środkowej części Anatolii kraina pełna jest niezwykłych labiryntów, skalnych miast i niesamowitych kościołów wydrążonych w skale.

„Ujrzałem baśniowe doliny w oślepiającym świetle” – napisał francuski naukowiec Guillaume de Jerphanion, jezuita, gdy sto lat temu zbłądził w tę okolicę. Widok skalnych form go zachwycił. Kapadocja zawdzięcza je trzem wulkanom, które pokryły okolicę grubą warstwą popiołów, a deszcz z wiatrem przez tysiąclecia formował miękką skałę w baśniową krainę, o niezwykłym krajobrazie.

W czasach, gdy okolica stała się miejscem wojen i potyczek, mieszkańcy Kapadocji wydrążali w skałach kryjówki. Z czasem zaczęto łączyć je korytarzami i w efekcie powstały wielopoziomowe labirynty położone nawet kilkadziesiąt metrów pod ziemią. Znalazły się tam nie tylko schrony i sypialnie, ale magazyny żywności, kuchnie, miejsca modlitwy, młyny, stajnie i studnie. Przez system szybów wentylacyjnych pod ziemię docierało świeże powietrze, a jasne światło zapewniały lampy oliwne.

Dolina Kościołów

Anatolia była przez setki lat głównym ośrodkiem chrześcijaństwa w regionie śródziemnomorskim. Wielkie synody ekumeniczne, które ustanowiły podstawowe założenia doktryny chrześcijańskiej, odbyły się właśnie tu. Tu mieszkali niektórzy ze słynnych wczesnochrześcijańskich pisarzy, m.in. żyjący w IV wieku św. Bazyli Wielki, św. Grzegorz z Nazjanzu i św. Grzegorz z Nyssy. W dużej części Anatolii uznawano zwierzchnictwo religijne Cezarei (dziś Kayseri), stolicy Kapadocji, gdzie – skądinąd – wychował się św. Grzegorz Oświeciciel.

Kościoły i kompleksy klasztorne Kapadocji są dziś wielką atrakcją turystyczną, a Dolina Kościołów, znajdująca się blisko miasteczka Göreme i skupiająca ok. 30 świątyń, to obowiązkowy punkt wycieczek. Najstarsze świątynie, które ocalały, mają 1600 lat. Dziś w tym regionie jest ok. 1000 starych świątyń. Turystów przyciąga ich różnorodność: niektóre są skromne, inne zdobione freskami, jedne małe, inne wielopoziomowe.

Ze sławą Kapadocji próbują konkurować okolice Pamukkale. To niezwykłe miejsce oferuje ponoć jeden z najpiękniejszych krajobrazów świata, wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i Przyrodniczego UNESCO. Nazwę „Pamukkale” możemy przetłumaczyć jako „Bawełniany zamek” i tak też wygląda to miejsce: z daleka przypomina górę ułożoną z waty czy bawełny. Niezwykłe, białe wapienne tarasy, z bliska przypominające niekiedy lilie wodne czy muszlowate wanny, powstawały przez ok. 14 tys. lat.

Jak doszło do ich powstania? To efekt działania wody mineralnej, która pochodzi z tutejszych gorących źródeł. Dawniej wszystkie tarasy były wypełnione tą wodą, jednakże ludzie zaczęli ingerować w środowisko i woda zamiast zasilać tarasy, zaczęła trafiać do hotelowych basenów. Na szczęście w porę zauważono destrukcyjne działanie człowieka i wybudowane na wzgórzu hotele w większości wyburzono, a wapienne skały oczyszczono i ponownie wypełniono wodą.

Wakacje na riwierze

Kto od zwiedzania woli morskie kąpiele i opalanie, powinien jechać do któregoś z nieodległych od Kapadocji kurortów Riwiery Tureckiej. Najbardziej znany, Antalya, otoczony jest pasmem gór, w wielu miejscach niemal pionowo schodzących do morza. Jest tu co oglądać, miasto kusi sporą liczbą zabytków, a na uwagę zasługują m.in. Yivli Minare (Żłobiony Minaret), który wznosi się na wysokość 38 m, port rzymski, dziś służący jako przystań jachtowa, i Brama Hadriana. Obowiązkowym punktem odwiedzin w Antalyi jest spacer wąskimi i krętymi uliczkami dzielnicy Kaleici. Można tu podziwiać osmańskie budynki rozdzielone ruinami z czasów rzymskich.

Drugi z najbardziej znanych kurortów to Bodrum – miejsce idealne dla tych, którzy na urlopie poszukują wielu rozrywek. Turystów przyciągają też piękne piaszczyste plaże i skaliste zatoczki Bodrum. Miasteczko ulokowało się na schodzących do morza zboczach gór, na porośniętym lasami półwyspie. Zachowało tradycyjną zabudowę – białe, niskie domy pozwalają nam poczuć klimat starej Turcji. Atrakcją Bodrum i całej Riwiery Tureckiej jest znajdujący się tu, świetnie zachowany, Zamek św. Piotra.

Do Turcji można wybrać się o każdej porze roku, ale lipiec i sierpień to dla Polaków na ogół miesiące zbyt gorące. Jesienią jest mniej tłoczno, a pogoda gwarantowana. Nawet w październiku temperatury potrafią sięgać 30°C. Jednak Riwiera Turecka przyciąga turystów przede wszystkim latem, a potem żałują tego wyboru.

Tagi:
turystyka Europa

Gruzińskie marzenia

2019-07-10 09:40

Wojciech Dudkiewicz
Niedziela Ogólnopolska 28/2019, str. 36

Wybuch niezadowolenia społecznego, demonstracje i starcia z policją w Gruzji mają przyczyny głębsze, niż mogło to wynikać z przebiegu ostatnich wydarzeń

Wojciech Dudkiewicz

To nie mogło się skończyć inaczej. Siergiej Gawriłow, rosyjski deputowany, zwolennik rozbioru Gruzji, w parlamencie w Tbilisi przemawia po rosyjsku, z miejsca przewodniczącego parlamentu... Czy była to prowokacja, czy niedopatrzenie – nie da się jeszcze dziś jednoznacznie rozstrzygnąć.

Tak czy inaczej, rozpoczęły się wielodniowe demonstracje w Tbilisi. Już pierwszego dnia wobec brutalnej postawy policji rannych zostało kilkaset osób, w kolejnych dniach wciąż ich przybywało. Gdy demonstranci chcieli wtargnąć do budynku parlamentu, policja stanęła im na drodze. A rosyjska delegacja po cichu opuściła parlament.

Trąbka do boju

W Gruzji panuje zgoda w kwestii Osetii Południowej i Abchazji, uznawanych za regiony okupowane przez Rosję. Ślady wojny z 2008 r. wciąż w Gruzji widać, ale najbardziej tkwi ona w ludziach. Rosjanie zatrzymali się 35 km od Tbilisi. W wojnie nie chodziło tylko o dwie prowincje, lecz przede wszystkim o Gruzję, która chciała się przyłączyć do NATO i Unii Europejskiej. Także dlatego występ Gawriłowa zadziałał na opozycję jak trąbka wzywająca do boju. Władze, oskarżone o sprzyjanie Rosji, wezwała ona do dymisji, a swoich zwolenników – do zorganizowania protestów.

Sytuacja poruszyła wielu. Nieskora do ostrych deklaracji prezydent Gruzji Salome Zurabiszwili zaapelowała o spokój, powiedziała jednak, że piąta kolumna Rosji może być bardziej niebezpieczna niż otwarta agresja.

Początek końca

Nikt nie mógł się spodziewać takiego wybuchu niezadowolenia. Widocznie w społeczeństwie od dłuższego czasu narastało niezadowolenie z siedmioletnich rządów Gruzińskiego Marzenia, a skandal mógł się okazać katalizatorem.

Gruzini w ostatnich latach – przypominają eksperci – nie mają się z czego cieszyć. Zaniechania Gruzińskiego Marzenia są deprymujące; partia ta doszła do władzy pod hasłami demokratyzacji kraju i szerokich reform, ale ich nie wprowadziła.

W efekcie sytuacja gospodarcza jest zła, lari – gruzińska waluta – traci na wartości, rośnie bezrobocie itd. Rozczarowanie przekłada się na zmniejszające się poparcie dla rządu. Może to być początek końca rządów Gruzińskiego Marzenia, a na pewno początek politycznej zawieruchy, która skomplikuje, a może nawet zdestabilizuje sytuację w kraju.

Otwarte granice

Choć Rosja i Gruzja od czasu wojny nie utrzymują stosunków dyplomatycznych, to wymiana handlowa trwa, a granice nie są zamknięte. Jednak ostatnie wydarzenia w Tbilisi skomplikowały sprawę.

Gdy prezydent Rosji Władimir Putin szybko podpisał dekret dotyczący środków, które zapewnią bezpieczeństwo Rosji i ochronę jej obywateli „przed działaniami kryminalnymi i innymi nielegalnymi działaniami”, oznaczało to m.in. zawieszenie połączeń lotniczych do Gruzji i nagłe wywożenie Rosjan z tego kraju. Wstrzymano sprzedaż wycieczek do Gruzji. Rzecznik Putina Dmitrij Pieskow tłumaczył, że decyzja jest związana z „ekstremistycznymi działaniami w Gruzji, które są skierowane przeciwko Rosji”. Rosjanie rzeczywiście masowo odwołują rezerwacje w gruzińskich hotelach, co jest fatalną informacją dla gruzińskich kurortów. W ub.r odwiedziło je 1,5 mln Rosjan (co piąty turysta był z Rosji). Bez nich gruzińska gospodarka może stracić ponad miliard dolarów rocznie.

Sprawdzone metody

Sporo Gruzja straci na innych działaniach Rosji, która zaczyna stosować wobec Gruzji metody przez siebie sprawdzone. Gdy rosyjska inspekcja konsumencka zaostrzyła kontrole alkoholi z Gruzji, nagle gruzińskie wino i winiaki straciły jakość. Kolejnym krokiem Kremla może być wprowadzenie embarga na gruzińskie towary...

Wydarzenia w Gruzji mogły zostać sprowokowane przez Rosję – ocenia dr Ryszard Żółtaniecki, ekspert w zakresie spraw międzynarodowych i dyplomata. – Nikt nie chce rozmawiać z państwem niestabilnym, które ma niepewne granice i jest wewnętrznie skłócone – twierdzi.

Ocena wydaje się prawdopodobna, gdy wpisać ją w kontekst atlantycki. Jens Stoltenberg, sekretarz generalny NATO, powiedział niedawno, że ten kraj będzie członkiem Sojuszu mimo sprzeciwu Rosji. – 29 sojuszników wyraźnie wskazało, że Gruzja zostanie członkiem NATO – oświadczył.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Nitkiewicz: współczucie dla dotkniętych tragedią w wypadku w Miłkowie

2019-08-24 12:34

apis / Sandomierz (KAI)

Cztery osoby poniosły śmierć i jedna została ciężko ranna podczas wypadku samochodowego, który miał miejsce w nocy z piątku na sobotę 23 sierpnia w Miłkowie (gmina Bodzechów). Wyrazy współczucia dla dotkniętych tragedią złożył w specjalnym oświadczeniu biskup sandomierski Krzysztof Nitkiewicz. Jednocześnie zaapelował o przestrzeganie przepisów drogowych, rozwagę i kulturę jazdy.

Bożena Sztajner/Niedziela

„W związku z wypadkiem samochodowym w Miłkowie koło Ostrowca Świętokrzyskiego, w wyniku którego poniosły śmierć tej nocy cztery osoby, a jedna walczy o życie w szpitalu, modlę się do Ojca Miłosierdzia i Boga wszelkiej pociechy w intencji tragicznie zmarłych, ich najbliższych oraz rannego. Składam wyrazy współczucia wszystkim dotkniętym tą niewyobrażalną tragedią” – napisał biskup sandomierski.

„Apeluję jednocześnie o przestrzeganie przepisów drogowych, rozwagę i kulturę jazdy. Życie jest wspaniałym darem, jaki człowiek otrzymał od Boga. Bądźmy za nie wdzięczni, cieszmy się nim i niech przynosi obfite owoce. Nie można dopuścić, żeby kończyło się przedwcześnie w taki sposób” – podkreślił ordynariusz.

W nocy z piątku na sobotę przed godz. 23.00 w Miłkowie na drodze krajowej nr 9 z Opatowa do Ostrowca Świętokrzyskiego volkswagen golf uderzył w betonowy przepust. Jechało nim pięć osób. Kierował 27-letni mieszkaniec Ostrowca Świętokrzyskiego, który zginął na miejscu. Śmierć ponieśli również: 50–letni mężczyzna i 63–letnia kobieta.

Do szpitala przewieziono dwoje pasażerów, kobietę oraz mężczyznę, który jednak zmarł. Jak ustaliła policja, wszystkie ofiary śmiertelnego wypadku, to mieszkańcy Ostrowca Świętokrzyskiego.

Prawdopodobną przyczyną tego tragicznego wypadku było niedostosowanie prędkości. Pojazd wypadł z jezdni na zakręcie - poinformowała dziennikarzy asp. Ewelina Wrzesień, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Ostrowcu Świętokrzyskim. W tej sprawie prowadzone jest postępowanie, które pozwoli ustalać wszystkie szczegóły.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Prymas Polski podczas dożynek: wdzięczność przełamuje w nas egoizm

2019-08-24 20:39

bgk / Pobiedziska (KAI)

„Wdzięczność, przełamując egoizm, uczy nas tego, abyśmy rozumieli i pojęli, że żywność nie jest własnością prywatną, lecz darem Opatrzności, którym z łaską Bożą należy się dzielić” – przypomniał Prymas Polski abp Wojciech Polak podczas dziękczynienia archidiecezji gnieźnieńskiej za tegoroczne plony.

KEP

Uroczystości dożynkowe odbyły się w sobotę 24 sierpnia w Pobiedziskach. Wspólnie z abp. Wojciechem Polakiem Mszę św. dziękczynną w miejscowym kościele pw. św. Michała Archanioła celebrowali księża przybyli z archidiecezji wraz z rolniczymi delegacjami.

„Wspólnie dziękujemy za tegoroczne zbiory i jeszcze raz prosimy, aby nigdy i nikomu nie zabrakło chleba” – mówił w homilii Prymas Polski, powtarzając za papieżem Franciszkiem, że wciąż nie jesteśmy dość nawykli, aby dzielić się nim z innymi. A przecież w codziennej modlitwie prosimy o chleb nie tylko dla siebie, ale dla wszystkich. Sam Jezus uczy nas, byśmy modląc się mieli na ustach przede wszystkim „Ty”.

„Chleb, o który chrześcijanin prosi w modlitwie, nie jest «moim chlebem». To jest nasz chleb powszedni. Za niego dziś Bogu dziękujemy. I choć to prawda, że przecież i ten nasz chleb powszedni został i tym razem wypracowany przez konkretnych ludzi, przez rolników, którzy włożyli w niego całe swoje serce, cały swój rolniczy trud i wysiłek, jakże niełatwy w obliczu dewastującej w tym roku i nasz region suszy, to jednak, jak mówił do rolników święty Jan Paweł II, bardzo leży nam na sercu, by tego chleba nie brakowało nikomu na naszym globie, a brakuje, leży nam na sercu, by go nie brakowało w naszej Ojczyźnie” – mówił abp Polak.

Prymas przypomniał też za papieżem Franciszkiem, że żywność nie jest własnością prywatną, lecz darem Opatrzności, którym z łaską Bożą należy się dzielić. Trzeba – podkreślił – abyśmy to lepiej zrozumieli, aby wdzięczność przełamała nasz egoizm, otworzyła serca i dłonie dla potrzebujących, nie pozwoliła obojętnie przechodzić wobec próśb i cierpień sióstr i braci.

Po zakończeniu liturgii abp Polak poświęcił dożynkowe wieńce będące wyrazem radości i dumy z zebranych plonów, ale i symbolem pracy rolnika, która – jak mówił w homilii – domaga się wysiłku, cierpliwości, ale także szacunku i pokory wobec natury. Na zakończenie Mszy św. zacytował słowa Cypriana Kamila Norwida byśmy uczyli się dzielić chlebem, ale także, „byśmy chleb z uszanowaniem zawsze podnosili”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem