Reklama

Polityka

Muzeum Tuska?

Donald Tusk obejmuje odpowiedzialną placówkę w zjednoczonej Europie i żegna się na lata z polską polityką. I już dziś trzeba myśleć o stworzeniu muzeum jego rządów. Tym bardziej że lista eksponatów, które trzeba zgromadzić, jest spora. Czapka z Peru, cygaro Montecristo, sztabka Amber Gold czy minirozmówki polsko-angielskie, które z pewnością przydadzą się w pracy szefa Rady Europejskiej - to tylko część z nich

Rządy Tuska trwały siedem lat i wystarczy - twierdzi nie tylko opozycja, ale nawet sam premier, skoro odchodzi do innej pracy. Jak wynika z badań, zmiany chciało coraz więcej Polaków. Kto pamięta czasy, gdy Tusk bił halowy rekord Europy, wygłaszając trwające 3 godz. i 5 min exposé. Przebił nawet Jerzego Buzka, który mówił 150 min. - Nie na każdym filmie tyle bym wysiedział - żartował nawet Jacek Żakowski.

Tamto exposé trwało długo, Tusk wiele obiecał i nie spełnił, dlatego wykrywacz bajek i bujd, czyli wariograf, mógłby być ozdobą muzeum Tuska. A co poza tym? Oto kilkanaście innych eksponatów - może w porządku alfabetycznym.

A jak asfalt z autostrady

Ponad 1,5 tys. km autostrad i trzy razy tyle nowych i zmodernizowanych ekspresówek zakładał Narodowy Program Wielkiej Budowy, z którym partia Tuska szła do wyborów. Autostrady i drogi ekspresowe - w zapowiedziach premiera i jego ministrów - miały już w ubiegłym roku przecinać Polskę wzdłuż i wszerz. Niestety, nie przecinają ani wzdłuż, ani wszerz, i nie wiadomo, kiedy będą przecinać. Kłopoty z wykonawcami, dziwne przetargi, przeciągające się prace projektowe, nieudolność urzędników i zwykłe złodziejstwo spowodowały, że plan Wielka Budowa ciągle jest w budowie.

Reklama

B jak babci dowód

To schowanie dowodu babci przez wnuczka przyczyniło się najpewniej do dojścia Donalda Tuska do władzy. Doprawdy, trudno znaleźć inną przyczynę jego sukcesu. Ponoć w najbliższych wyborach może się to zmienić i babcia schowa dowód wnuczkowi. Jeśli jeszcze nie wyjechał za granicę - jak setki tysięcy innych wnucząt za rządów Donalda Tuska. Uzupełniającym eksponatem mógłby być zmywak z Wielkiej Brytanii, na którym zasuwają polscy absolwenci uczelni. Premier Tusk wie o zakusach babć i sam woli wyjechać.

C jak ciujo z Peru

Premier Donald Tusk odbył niemal 200 wizyt zagranicznych, a szlak jednej z pierwszych wiódł do Peru. Przywiózł stamtąd Order Słońca Peru - najwyższe tamtejsze odznaczenie za zasługi dla Peru, i chullo (wym.: ciujo) - czapkę przeznaczoną do ochrony przed zimnem i wiatrem. Ciujo, utkane z wełny alpaki lub owcy, ma cechy potrzebne mężom stanu: lekkość, trwałość i świeżość. Zdjęcie premiera w ciujo zrobiło furorę, a zawistnicy twierdzili, że podróże Tuska są potrzebne jak te z powiedzenia: „konferencja w Baden-Baden, a skutek żaden-żaden”.

D jak dorsz za 8 zł

Ten eksponat jest mały jak... dorsz kupiony za 8,16 zł służbową kartą przez jednego z posłów PiS. Wytropiła go Julia Pitera, kiedyś faworyta premiera i pełnomocnik rządu ds. walki z korupcją w jednej osobie. Ten dorszyk - główne osiągnięcie Pitery przez 4 lata piastowania urzędu - stał się symbolem antykorupcyjnych działań (a raczej ich braku) ekipy Donalda Tuska. W końcu urząd Pitery zlikwidowano i obliczono, że kosztował nas ponad 1,5 mln zł. Pochłaniał 30 tys. zł miesięcznie, licząc same pensje. Pani Julia otrzymywała co miesiąc około 12 tys. zł, zatrudniała 2 sekretarki i 2 kierowców.

F jak fotoradar

- Tylko facet, który nie ma prawa jazdy, może wydawać pieniądze na fotoradary, a nie na drogi. Polacy mają być kontrolowani w każdym miejscu. Utrudnić ludziom życie do maksimum, a na końcu skontrolować ich wszystkich, bez wyjątku - mówił Tusk, lider opozycji tuż przed wyborami w 2007 r. Po wyborach zmienił zdanie. Dziś, po 7 latach rządów koalicji PO-PSL, fotoradar - nieodłączne wyposażenie polskich dróg - stał się jednym z symboli władzy Tuska. Nie ma dymu bez ognia; fotoradary nie pojawiły się bez przyczyny, a chodzi o łatanie powiększającej się dziury budżetowej, która mogłaby być kolejnym eksponatem w naszym muzeum, gdyby dobrze było ją widać.

G jak gała, czyli futbolówka

- Dużo więcej czasu poświęcam kibicowaniu i graniu w piłkę nożną niż polityce - mówił Tusk w rozmowie z premierem Słowacji. Przesadzał, ale tylko trochę: futbol to dla niego coś więcej niż hobby. Nie omija transmisji z meczów i sam kopie od lat. Na boisku bywa agresywny, bo nie lubi przegrywać. Lubi uderzenie z czuba i grę na sępa, polegającą na czekaniu na piłkę pod bramką przeciwnika. Czeka na podania na pustaka, by być sam na sam z bramkarzem. Grę w piłkę traktuje jako coś, co odstresowuje, podobnie jak czekolada i wino, na rzecz którego porzucił whisky i cygaro, które też powinno trafić do muzeum. Szczególnie lubiana przez premiera marka to Montecristo.

K jak kora z pancernej brzozy

Pancerna brzoza - według rosyjskich (MAK) i polskich (komisja Millera, czy raczej Tuska) denuncjacji - miała stanąć na drodze tupolewa i go uszkodzić. Ale jest problem: są wątpliwości co do pomiarów wysokości przełamania drzewa. Półtora metra robi sporą różnicę. Specjaliści wątpią jednak, czy brzoza była aż taka pancerna. Tzw. komisja Millera sporo ustalała na oko. Jej członkom nie zapewniono bowiem swobodnego dostępu do dowodów, świadków czy miejsca katastrofy. A to już efekt zauroczenia premiera Putinem (i wersją o pancernej brzozie).

L jak automat do lodów

Dawna posłanka Beata S. nie była prekursorką kręcenia lodów na szczytach PO, ale to jej sprawki wyszły na jaw i pokazały władzę od zaplecza. Pani Beata w rozmowie z oficerem CBA zapowiadała przekształcanie szpitali w spółki i „kręcenie na tym lodów”. „Jest nas troje, którzy tworzą prawo” - mówiła i zapewniała, że „ci będą mieli fart, którzy pierwsi będą wiedzieć [o zmianach przepisów]”. „Jak wygramy wybory, to dopiero będziemy kręcić lody!” - oznajmiała posłanka PO.

M jak miotła Grasia

Prasa nazwała byłego rzecznika rządu Pawła Grasia, jednego z najbliższych współpracowników Tuska i, jak mówił sam premier, drugą twarz rządu, a czasami nawet pierwszą - „dozorcą u Niemców”. Graś przez kilkanaście lat za darmo mieszkał z rodziną w willi należącej do niemieckiego biznesmena. Jak tłumaczył, zawarł z nim umowę, zgodnie z którą opiekuje się domem w zamian za możliwość nieodpłatnego mieszkania. Jak wyliczono, za takie lokum zapłaciłby 5 tys. zł miesięcznie. Rzecznik nie wpisał fuchy w rejestr korzyści, a także nie zapłacił podatku. Zwykły Polak miałby kłopoty, człowiek Tuska może spać spokojnie. I właśnie tak śpi.

P jak Pędzący Królik, Sowa i Przyjaciele

Szyldy tych warszawskich lokali z pewnością powinny znaleźć się w muzeum. W pierwszym doszło najpewniej do przecieku w aferze hazardowej - ostrzeżono osoby podejrzane o nielegalny lobbing przy ustawie hazardowej. Według CBA, stało się to podczas spotkania Marcina Rosoła, szefa gabinetu ministra Mirosława Drzewieckiego, z Magdaleną Sobiesiak, córką biznesmena z branży hazardowej. Próba przeforsowania ustawy o grach losowych, tak by była ona korzystna dla rekinów hazardu, a prywatnie - kolegów polityków PO, spowodowała serię dymisji w rządzie i pogonienie szefa CBA Mariusza Kamińskiego, który... aferę wyśledził. Nie było za to dymisji, gdy ujawniono taśmę ze spotkania szefów MSW Bartłomieja Sienkiewicza i NBP Marka Belki, podczas którego obaj rozważali przeprowadzenie zamachu stanu.

P jak kropla potu z czoła „Zbycha”

Gdzieś koło szyldu „Pędzącego...” i „Sowy...” powinna znaleźć się kropla potu z czoła Zbigniewa Chlebowskiego, dawnego szefa klubu PO. Podczas konferencji prasowej po wybuchu afery hazardowej pocił się on strasznie - miał bowiem powód. Gdy z podsłuchanej przez CBA rozmowy wynikało, że Chlebowski jest zaangażowany w blokowanie niekorzystnych dla branży zmian w ustawie o grach losowych, „Zbychu” mówił o rozmowach w tej sprawie z „Grześkiem” i „Mirem” (Schetyną i Drzewieckim). Ani „Miro”, ani „Zbychu” nie zostali pociągnięci do odpowiedzialności karnej. Aferę zatuszowano, a raport komisji śledczej pod kierunkiem posła Sekuły zupełnie ośmieszył tę instytucję.

R jak rozmówki polsko-angielskie

Muzeum musi też mieć „na stanie” egzemplarz minirozmówek polsko-angielskich, z których premier Tusk - już jako przewodniczący Rady Europejskiej - będzie często korzystał. Egzemplarz musi być w oprawie skórzanej stylizowanej, z wyklejką z papieru ręcznie antykowanego, z tłoczeniem złotem tytulatury na grzbiecie i okładce przedniej, ze zdobieniami reliefowymi na okładce. Należy się, wszak cała Polska ściska kciuki, żeby premier nie pomylił np. „whole” (całość, cały) z „hole” - dziurą, np. wspomnianą „black hole” - czarną dziurą. Wymowa jest identyczna.

S jak sztabka Amber Gold

Spółka Amber Gold inwestowała w złoto, a klientów kusiła wysokim oprocentowaniem, znacznie wyższym od lokat bankowych. Gdy firma ogłosiła decyzję o likwidacji, tysiące klientów nie odzyskało pieniędzy. Wyłudzenie było możliwe m.in. dzięki bezwładowi instytucji publicznych. Głośno o firmie zrobiło się, gdy w tarapaty wpadły należące do niej tanie linie lotnicze OLT Express. Pracował w nich syn Tuska, który jednocześnie był pracownikiem gdańskiego lotniska. Prokuratura nie doszukała się w tej pracy na dwie strony przestępstwa (nie jest nim konflikt interesów). Nie było też dowodów, że ostrzeżony przez ABW premier ostrzegł przed AG syna, a jej klientów już nie. Ale niesmak pozostał, o czym w piosence „Jarek, Polskę zbaw” śpiewał zespół „V-Unit”.

T jak kępa trawy ze stadionu

Otwarcie Stadionu Narodowego, który miał być jednym z sukcesów ekipy Tuska, było odkładane wielokrotnie, tyle razy, ile wymieniano murawę. Ponadto były problemy z budową gmachu, instalacją przeciwpożarową, rozsuwanym dachem i wieloma innymi sprawami. Stadion stał się obiektem żartów, a nie dumy rządowej. Po zalaniu murawy i konieczności przełożenia meczu z Anglią został nazwany Basenem Narodowym. I jest nim do dziś. I to mimo stawania na głowie reżimowych mediów.

Z jak zdjęcie z Putinem

Dlaczego premier Tusk zgodził się na oddanie śledztwa smoleńskiego Rosjanom? Odpowiedzi brak, a to ważne, wybór konwencji chicagowskiej uniemożliwia nam bowiem odwołanie się od raportu MAK do międzynarodowych organizacji lotniczych i pozwala bolszewikom na przetrzymywanie kluczowych dowodów. Przyczyny takiego stanu rzeczy mogą być różne, jedna z możliwości to wspomniane zauroczenie Tuska Putinem. Porozumienia w sprawie przyjęcia konwencji chicagowskiej nie spisano i to mogło doprowadzić do ogrania premiera Donalda przez cara Władimira. Pamiętamy zdjęcie uwieczniające moment, gdy w Smoleńsku car przytulił Tuska, i słynnego żółwika Putin-Tusk. Czy można było odmówić carowi? Reszta to już tylko skutki chwili zapomnienia.

Ż jak żyrandol

Nawet Tadeusz Mazowiecki, zwany Żółwiem, nie zdzierżył. - Tusk popełnił błąd, bo prezydentura to nie tylko żyrandol - mówił. Chodziło o słowa premiera, gdy uzasadniał decyzję o wycofaniu się z udziału w wyborach prezydenckich w 2010 r. - Po tym, jak nowy prezydent mówi słowa przysięgi, jest tylko prestiż, zaszczyt, żyrandol, pałac i weto - mówił. Walkę podjął jego bliski współpracownik Bronisław Komorowski i to on stał się strażnikiem żyrandola, czego Tusk zdaje się mu zazdrościć. Po 5 latach na europejskich salonach chciałby zasiąść w Belwederze.

Inne eksponaty

Twórcy Muzeum Donalda Tuska mogą wybierać, przebierać w eksponatach, które dałoby się w nim pokazać. Ekspozycję warto uzupełnić o portret pamięciowy seryjnego samobójcy (krążącego po Polsce w czasie rządów Donalda Tuska), mikrofon z podsłuchu (jeszcze nigdy nie byliśmy tak słuchani przez władzę, ale władza siebie nawzajem też słucha), koło z zepsutego tuskobusu, kartkę z Kataru od biznesmena, który nie kupił Stoczni Szczecińskiej i, oczywiście, banknot o nominale 100 euro, które premier obiecał wprowadzić już w 2011 r. Na szczęście obietnicy nie spełnił.

2014-12-02 14:50

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Premier Morawiecki laureatem nagrody "Człowiek Wolności" tygodnika "Sieci"

2020-02-05 20:31

[ TEMATY ]

premier

nagroda

Mateusz Morawiecki

wPolityce.pl

Podczas uroczystej Gali premier Mateusz Morawiecki otrzymał wyjątkową statuetką „W” jak Wolność, przyznawaną przez tygodnik „Sieci”.

Jestem ogromnie wdzięczny i zaszczycony, że przyznana mi została ta nagroda. To wielkie zobowiązanie i zobowiązanie do refleksji nad wolnością, dla mnie i dla Polski. Wolność to doświadczenie, które dzieli całe pokolenie, jak wcześniej całe pokolenia doświadczały doświadczenie niewoli. (…) Tak na to patrząc, dla mnie wolność jest wspólnym doświadczeniem, wspólnotą idei, ideałów, ludzi którzy dążą do lepszej Polski — powiedział premier Morawiecki. - Trzeba dbać o siłę państwa tak, jak jednocześnie trzeba dbać o wolność jednostki, bo tylko w takiej kombinacji można budować silną wspólnotę. To wreszcie wolność, która została opisana w tendencjach samobójczych narodu polskiego. Musimy o tym wszystkim pamiętać (…) Ta wolność anarchiczna zwykle kończyła się szukaniem możnych protektorów z zagranicy. Nie chcemy takiego rozumienia wolności i takich egoizmów

Nagrodę wręczyli Jacek Karnowski, redaktor naczelny tygodnika „Sieci” oraz Romuald Orzeł, prezes grupy medialnej Fratria. Wcześniej laudację na cześć laureata wygłosił Bronisław Wildstein.

Człowieka Wolności redakcja tygodnika „Sieci” wybrała już po raz siódmy. Nagrodę otrzymują co roku ludzie, dla których wolność jest wartością najważniejszą, a jej obrona i szerzenie – codzienną powinnością.

W gronie dotychczasowych laureatów znaleźli się: minister kultury i dziedzictwa narodowego prof. Piotr Gliński (za 2018 r.), prezes Trybunału Konstytucyjnego, Julia Przyłębska (za 2017 r.), premier Jarosław Kaczyński, prezes Prawa i Sprawiedliwości (za 2016 r.), prezydent Andrzej Duda (za 2015 r.), poeta i pisarz Jarosław Marek Rymkiewicz (za 2014 r.) oraz prof. Krzysztof Szwagrzyk, historyk IPN (za 2013 r.).

CZYTAJ DALEJ

„Najświętsze Serce” - od piątku w polskich kinach

2020-02-25 11:12

[ TEMATY ]

film

duchowość

kino

Materiał prasowy

W najbliższy piątek, w zaledwie tydzień po światowej premierze, na ekrany polskich kin wejdzie fabularyzowany dokument zatytułowany „Najświętsze Serce”. To pierwszy w historii kina film o Najświętszym Sercu Jezusowym. Wyprodukowany w Hiszpanii obraz odkrywa przed widzem sedno kultu Najświętszego Serca Jezusowego, bez którego zrozumienie istoty wiary w Chrystusa staje się niemożliwe.

„Najświętsze Serce”, film, który tygodnik "Niedziela" objął swoim patronatem medialnym, opowiada historię pisarki, Lupe Valdes, która poszukuje inspiracji do książki i natrafia na tajemniczą historię sprzed lat. Wyrusza do Francji, miejsca tajemniczych objawień, gdzie w szklanej trumnie spoczywa nietknięte przez czas ciało wizjonerki, św. Małgorzaty Alacoque. 300 lat temu Jezus objawił jej swoje... Serce i przekazał 12 obietnic dla ludzi, którzy będą Je czcić.


Pisarka ulega fascynacji tą historią i podejmuje prywatne śledztwo. W jego trakcie spotyka świętych, papieży, ale i spiskowców, odkrywa cuda, a także zbrodnie. Wraz z bohaterką widz poznaje źródła i historię czci Najświętszego Serca Jezusa - kultu, który jak nic innego naznaczył ostatnie trzy wieki historii Kościoła.

Przebywa drogę od małej francuskiej miejscowości, w której zapłonęła iskra kultu, przez Watykan, gdzie papież poświęca całą ludzkość i świat Najświętszemu Sercu, po Łagiewniki, gdzie Jezus objawił, jak wielką miłością przepełnione jest Jego Serce. Dociera wreszcie do miejsc cudów eucharystycznych. To tam na Hostii zmaterializowały się cząstki Najświętszego Serca.

To pierwszy w historii kina film o Najświętszym Sercu Jezusowym. Do kin trafia w szczególnym okresie. W tym roku przypada 100. rocznica kanonizacji św. Małgorzaty Marii Alacoque oraz 100. rocznica zawierzenia losów naszej ojczyzny Najświętszemu Sercu Pana Jezusa. Miało to miejsce 27 lipca 1920 roku na Jasnej Górze w czasie, gdy bolszewicy stali u bram Warszawy. W związku z tym aktem oddania papież Benedykt XV przysłał list, w którym napisał: „Nic stosowniejszego nie mogliście podjąć celem naprawienia zła naszych czasów, jak ulegając zachętom papieskim ojczyznę Waszą poświęcić Najświętszemu Sercu Jezusowemu i Jego kult święty w narodzie rozszerzać coraz więcej i więcej”. Wcześniej, bo w 1899 roku papież Leon XIII poświęcił Najświętszemu Sercu całą ludzkość.

Do polskich kin film „Najświętsze Serce” wejdzie już w najbliższy piątek, 28 lutego. W zaledwie tydzień po jego światowej premierze. Grany będzie w wybranych kinach: Sieci Kin Studyjnych i Lokalnych, sieci Multikino, sieci Cinema 3D, sieci Helios oraz sieci Cinema - City. Filmowi towarzyszą konspekty katechez oraz materiały homiletyczne.

Więcej informacji można znaleźć na stronie internetowej: www.rafaelfilm.pl

CZYTAJ DALEJ

Testament miłości

2020-02-27 20:24

[ TEMATY ]

Częstochowa

siostry

muzeum

spektakl

ośrodek

Józefitki

Anna Przewoźnik/Niedziela

Widowisko muzyczne „Po śladach Ojca ubogich”

W ramach obchodów jubileuszu 100 rocznicy śmierci świętego kapłana Zygmunta Gorazdowskiego, założyciela zgromadzenia sióstr św. Józefa, 27 lutego br. w Muzeum Monet i Medali Jana Pawła II w Częstochowie, odbyła się premiera widowiska muzycznego „Po śladach Ojca ubogich”.

W spotkaniu jubileuszowym udział wziął bp Andrzej Przybylski, biskup diecezji częstochowskiej. Obecne były siostry z różnych placówek, na czele z generalną zakonu, s. Wandą Matysik, ks. Andrzej Sobota, proboszcz parafii pw. Krzyża św. na terenie której znajduje się Ośrodek Wychowawczy, kapelan ośrodka, dyrektor Radia Jasna Góra o. Andrzej Grad, poseł Lidia Burzyńska, prezydent Ryszard Stefaniak, przedstawiciele Kuratorium Oświaty.

- Postanowiliśmy radować się z gośćmi tym jubileuszem wspólnie z dziećmi, siostrami, pracownikami oraz naszymi przyjaciółmi. Wszystko to, by uczcić jubileusz dla nieba - mówi dyrektor Ośrodka s. Ezechiela Wolak. W roku jubileuszowym, w którym obchodzimy stulecie narodzin dla nieba św. Zygmunta Gorazdowskiego, pochylamy się nad tą szczególną dla nas postacią. Staramy się zgłębić jego życie i drogę do świętości, na nowo odkryć duchowe dziedzictwo, jakie nam pozostawił. - Obchodzimy ten jubileusz w całym zgromadzeniu i przez cały rok. Nasz dom przyjął formę dziękczynienia, poprzez przypominanie świętego na różne sposoby, również poprzez widowisko.

Dziewczynki z ośrodka, poprzez spektakl teatralny, pokazały życie św. Zygmunta Gorazdowskiego i jego bliskość z Bogiem. Wszystko poprzez muzykę i ruch. Jedyne słowa, które padły ze sceny, to słowa świętego Zygmunta:

„Wszechmogący zmiłuj się nad kornym sługą Twoim, użycz mi siły abym mógł wypełnić posłannictwo twe, a całe życie poświecę dla dobra bliźnich”.

Słowa te były życiowym przesłaniem świętego, który chciał służyć Bogu. Siostry, na wzór założyciela, pełnią takie miłosierdzie wobec drugiego człowieka.

- Staramy się odpowiadać na znaki czasów właśnie na wzór św. Zygmunta – mówi s. Ezechiela Wolak. Na co dzień, opiekując się dziewczętami, które posiadają orzeczenia o potrzebie kształcenia specjalnego, realizujemy swoje powołanie, wspierając dziewczynki i ich rodziny.

W ośrodku mamy pod opieką 52 dziewczynki. Na scenie wystąpiły niemal wszystkie.

Siostra Aurelia Mokrzan - inicjatorka i pomysłodawczyni przedstawienia - zaznacza, że taniec jest jej pasją. - Kocham taniec i stąd przez klika miesięcy rodziło się pragnienie, w sercu i na modlitwie, by przygotować spektakl, który poruszy widzów. Zależało mi, by poczuli, że Pan Bóg jest dobry, jest blisko każdego człowieka, że kocha i daje nam świętych.

- Długo pracowałyśmy nad tym przedstawieniem, ale to, co dzisiaj zobaczyłam, przerosło moje oczekiwania. Dziewczynki dokładnie wiedziały co przekazują. Modliłyśmy się przy każdej próbie, wiedziałam, że czują duchowość tego świętego i to poruszało. Ważne jest to, że światła, muzyka, nagłośnienie, prezentacja tekstowa – wszystko było wspaniałe! To też zasługa Krzysztofa Witkowskiego, dyrektora muzeum – dodaje siostra.

Ks. Zygmunt Gorazdowski ogłoszony został świętym w 2005 roku przez papieża Benedykta XVI, wcześniej w 2001 r. został ogłoszony błogosławionym przez św. Jana Pawła II. Dlatego miejsce nie jest przypadkowe - mówi siostra dyrektor. To dwaj polscy święci. W tym roku splatają się setne urodziny św. Jana Pawła II i 100 urodziny dla nieba św. Zygmunta Gorazdowskiego. To nie przypadek, tym bardziej, że w zbiorach Muzeum znajduje się medal św. Zygmunta Gorazdowskiego – mówi dyrektor Ośrodka s. Ezechiela.

Zobacz zdjęcia: Testament miłości

Skoro jubileusz to podczas świętowania pojawił się tort, podziękowania i dyplomy dla osób zaprzyjaźnionych z ośrodkiem.

Do sióstr Józefitek szczególne podziękowania za niesienie miłości bliźnim, skierował Prezes Rady Ministrów Mateusz Morawiecki. List od Premiera przeczytała posłanka Lidia Burzyńska (PIS).

Na zakończenie spotkania wszyscy goście otrzymali perełki„Czyli duchowe myśli św. Zygmunta”.

CZYTAJ DALEJ
Projekt Niedzieli na Wielki Post
#ODKUPIENI

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję