Lb 21, 4-9 <- KLIKNIJ
Wędrówka od góry Hor ku Morzu Czerwonemu prowadzi na drogę okrężną, bo ziemia Edomu zamyka przejście. Lud traci cierpliwość. To późna faza pustyni. Zmęczenie szybko zmienia się w szemranie. Powraca zdanie: „Czemu wyprowadziliście nas z Egiptu, byśmy tu na pustyni pomarli?”. Pojawia się też pogarda dla manny: „pokarm mizerny”. Tekst odpowiada obrazem, że Pan zsyła węże „o jadzie palącym”. W hebrajskim stoi tu słowo powiązane z rdzeniem „palić” (śārāf), stąd tradycyjne „węże serafiny”. Ukąszenie obnaża bezradność. Wyznanie winy brzmi krótko: „Zgrzeszyliśmy”. Mojżesz modli się za lud. Odpowiedź Boga zaskakuje. Wizerunek węża ma stanąć wysoko na palu. Hebrajskie „sztandar, znak” to (nēs). Wzrok podniesiony z ziemi przestaje krążyć wokół zagrożenia. Spojrzenie staje się aktem posłuszeństwa wobec słowa Boga. Nie ma tu miejsca na magię przedmiotu. Księga Mądrości dopowie później, że ratunek przychodzi od Boga, a znak jedynie kieruje ku Niemu (Mdr 16,6-7). Równie ważna pozostaje historia po latach. Król Ezechiasz rozbija „węża miedzianego”, bo lud pali mu kadzidło (2 Krl 18,4). Znak łatwo przechodzi w kult rzeczy. W samym brzmieniu hebrajskim pojawia się gra słów: wąż (naḥāš) i miedź (neḥōšet); stąd nazwa „Nehusztan”. Najstarsza lektura chrześcijańska widzi w tym typ krzyża. Justyn Męczennik łączy węża wyniesionego na palu z tajemnicą krzyża w „Dialogu z Tryfonem” (rozdz. 91). Augustyn, komentując słowa Jezusa o wężu z pustyni, tłumaczy ukąszenia jako grzechy, a węża wyniesionego jako śmierć Pana, na którą patrzy wiara.
J 8,21-30 <- KLIKNIJ
Rozmowa toczy się w świątyni. Jezus mówi o odejściu: „Tam, gdzie Ja idę, wy pójść nie możecie”. Rodzą się pytania o śmierć i o sens Jego słów. Narrator zaznacza, że rozmówcy nie zrozumieli, iż mówił o Ojcu. Jezus rozróżnia pochodzenie: „z niskości” i „z wysoka” (katō / anō). Wraca temat „pomierania w grzechach”. W Janie „grzech” oznacza zarówno czyny, jak i stan oddalenia od Boga. Pojawia się rdzeń całej mowy: „JA JESTEM” (egō eimi). Ta formuła łączy się z językiem Izajasza: „abyście poznali i uwierzyli, że Ja jestem” (Iz 43,10), także w greckiej Septuagincie. Jezus nie dodaje orzecznika. Pozostaje samo „JA JESTEM”, jak imię. Pytanie „Kimże Ty jesteś?” odsłania bezradność rozmówców. Odpowiedź w Biblii Tysiąclecia brzmi: „Przede wszystkim po cóż do was mówię?”. Grecki zwrot (tēn archēn) bywa rozumiany też jako „od początku mówię wam to samo”. W obu ujęciach temat pozostaje jeden: słuchanie nie przenika do wnętrza. W kolejnych zdaniach Jezus mówi o prawdzie Tego, który Go posłał, i o tym, że przekazuje to, co „usłyszał” u Ojca. Pada też zapowiedź sądu: „Wiele mam o was do powiedzenia i do sądzenia”. Mowa przybiera ton procesu. Zdanie o „wywyższeniu Syna Człowieczego” łączy krzyż i objawienie. Czasownik hypsoun niesie znaczenie „podnieść” i „wywyższyć”. Tu pada też wyjaśnienie relacji do Ojca: „Ja nic od siebie nie czynię… mówię to, czego Mnie Ojciec nauczył”, a dalej: „Ten, który Mnie posłał, jest ze Mną. Nie pozostawił Mnie samego”. Wywyższenie odsłania, że „JA JESTEM”, oraz że działanie Jezusa pozostaje w pełnej jedności z Ojcem. Augustyn w Traktacie 40 do Jana nazywa to wywyższenie upokorzeniem i widzi tu drogę nawrócenia nawet dla sprawców męki. Przypomina Wj 3,14 i tłumaczy „JA JESTEM” jako mowę o boskim istnieniu. Zwraca uwagę na zdanie „nic od siebie nie czynię”, które odcina myślenie sabelliańskie i ukazuje różnicę Osób. Jan Chryzostom w Homilii 55 podkreśla paradoks. Ukrzyżowanie nie gasi sprawy, lecz ujawnia moc przez zmartwychwstanie i znaki. Cyryl Aleksandryjski tłumaczy, że krzyż zdziera zasłonę myślenia „tylko według ciała” i prowadzi do uznania, że Jezus mówi prawdę o swoim pochodzeniu i o Ojcu. Końcowe zdanie „wielu uwierzyło” pozostaje w Ewangelii Jana otwarte.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
