ZOBACZ --> Czytania liturgiczne na 25 marca 2026; Rok A, II
Nie lubię chodzić na pogrzeby. Czuję się na nich nieswojo. Ale nie zostawia się przyjaciół w bólu, chorobie i samotności. Jest się z nimi w radości i smutku. Najwyraźniej Bóg też nie lubi pogrzebów, skoro Jezus, powiadomiony o śmierci swojego przyjaciela Łazarza, nie przybył od razu.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Dlaczego czekał? Dlaczego zwlekał? To pytanie kryje się w słowach Marty: „Panie, gdybyś tu był…”. Ile razy i my powtarzamy to samo wołanie w obliczu zagrożenia, bólu, cierpienia i samotności. Panie gdybyś tu był…To by się nie wydarzyło, byłoby to inaczej.
Maria milczy. Ja także wolę na pogrzebie milczeć. Brakuje słów wobec śmierci dziecka, zmarnowanego życia, odejścia w niezgodzie z bliskimi, z sobą, ze światem, z Bogiem. Nie wiemy, że odejdziemy? Wiemy, że nasze życie się skończy, ale ta wiedza wydaje się odległa i nierzeczywista. Spychamy ją w głąb siebie, w podświadomość. Boimy się śmierci, może dlatego, że nie wiemy, co jest po drugiej stronie, a może dlatego, że trudno oddać to, co najcenniejsze: własne życie.
Idąc między alejkami cmentarza czytam ciche epitafia: „Wszystko, co najdroższe, w tym grobie się mieści”. Wydaje się, że Bóg przychodzi za późno, a jednak mówi: „Ja jestem”. Przychodzi wtedy, gdy wyczerpują się wszystkie ludzkie możliwości, gdy stoimy pod ścianą. Czy Bóg ma nam coś jeszcze w tej sprawie do powiedzenia? Jezus staje przed grobem Łazarza. Milczy i płacze. Jego łzy są prawdziwe. Powiadają, że emocji nie da się oszukać, zawsze są prawdziwe. Wzrusza się, bo kocha. On jest prawdziwym człowiekiem. Przez Jego serce przechodzą te same emocje, które nosi każdy z nas. W tym odkrywam, że Bóg współczuje – i że nie jest obojętne to, co przeżywam.
A jednak Bóg mówi śmierci „nie”. Aby ją zwyciężyć, Syn Boży sam przez nią przejdzie. Śmierć nie będzie już otchłanią bezsensu, lecz stanie się bramą do życia.
„Łazarzu, wyjdź!” – to wezwanie skierowane do każdego z nas, by wyjść z własnego grobu życia, które budujemy, z ciemności, rozpaczy, zwątpienia, z tego wszystkiego co wpycha nas w otchłań milczenia. „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Wierzysz w to?” To pytanie, skierowane do Marty pozostaje na drodze wiary i dla nas dziś najważniejsze. Bo choć wiemy, że Chrystus zmartwychwstał, to pytanie ciągle rozbrzmiewa w naszych sercach: czy ty naprawdę w to wierzysz?
