Dz 6, 8-15 <- KLIKNIJ
Szczepan, wybrany wcześniej do służby przy stołach, ukazuje się teraz jako głosiciel pełen mocy. Łukasz opisuje go jako człowieka „pełnego łaski i mocy”. To znaczy, że jego działanie nie wypływa tylko z osobistej gorliwości. Jest w nim widzialne działanie Boga. Szczepan czyni wielkie znaki i wchodzi w spór z przedstawicielami synagog diaspory. Wspomniane grupy tworzą mapę żydowskiego świata rozsianego po imperium. Spór o Jezusa nie rodzi się więc tylko w środowisku jerozolimskim. Dociera także do judaizmu greckojęzycznego.
Przeciwnicy nie potrafią oprzeć się „mądrości i Duchowi”, z jakim mówi Szczepan. Łukasz pokazuje tu spełnienie obietnicy Jezusa, że uczniowie otrzymają mowę, której nie zdołają odeprzeć przeciwnicy. Kiedy argument przestaje wystarczać, zaczyna działać mechanizm oskarżenia. Pojawia się podburzanie, fałszywi świadkowie i zarzut bluźnierstwa. Oskarżenie dotyka dwóch filarów religijnej tożsamości: Mojżesza i świątyni. Mówi się też o zmianie zwyczajów przekazanych przez pokolenia. To bardzo poważna sprawa. Nie chodzi tylko o spór intelektualny. Chodzi o lęk, że nowa nauka narusza sam fundament życia Izraela.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Ostatnie zdanie zmienia ton sceny. Wszyscy patrzą na Szczepana i widzą jego twarz „jak twarz anioła”. To obraz biblijny. Przywołuje zwłaszcza Mojżesza, którego oblicze jaśniało po rozmowie z Bogiem. Łukasz pokazuje więc coś bardzo ważnego. W godzinie oskarżenia Bóg nie cofa swojej bliskości. Przeciwnie. Daje ją poznać właśnie wtedy, gdy świadek staje przed sądem.
J 6, 22-29 <- KLIKNIJ
Po rozmnożeniu chleba tłum nie rozchodzi się spokojnie. Ludzie szukają Jezusa. Zwracają uwagę na prosty fakt: na brzegu była tylko jedna łódź, a Jezus nie odpłynął z uczniami. Przeprawiają się więc do Kafarnaum i pytają: „Rabbi, kiedy tu przybyłeś?”. Pytanie dotyczy drogi. Jezus odpowiada jednak na coś głębszego. Nie zatrzymuje się na ciekawości tłumu. Odsłania jego motyw. Szukają Go dlatego, że jedli chleb do sytości.
To bardzo ważne rozróżnienie. Znak nie został dany tylko po to, by nakarmić. Miał prowadzić do rozpoznania Jezusa. Tymczasem tłum zatrzymuje się na pożytku. Dlatego Jezus mówi: „Zabiegajcie nie o ten pokarm, który ginie, lecz o ten, który trwa na życie wieczne”. Czasownik oznacza tu realny trud. Jezus nie neguje codziennej pracy. Przesuwa jednak środek ciężkości. Człowiek nie może żyć jedynie troską o to, co przemija. Prawdziwy pokarm daje Syn Człowieczy. Nie jest on wynikiem ludzkiego wysiłku. Jest darem.
Jezus dodaje, że Ojciec „położył na Nim pieczęć”. W świecie starożytnym pieczęć potwierdzała autentyczność i upoważnienie. Jan mówi więc, że Jezus działa z pełnym autorytetem Ojca. Gdy tłum pyta o „dzieła Boże”, myśli zapewne o wielu uczynkach i nakazach. Jezus odpowiada w liczbie pojedynczej: „Dziełem Boga jest wierzyć w Tego, którego On posłał”. Wiara nie jest tu samą opinią. Oznacza zaufanie, przylgnięcie i oparcie życia na Jezusie.
