Reklama

Święci i błogosławieni

Ten, który umiłował Słowo

30 września w liturgii wspominamy św. Hieronima (347-420). To doktor Kościoła zachodniego. To człowiek, bez którego tytanicznej pracy być może nie byłoby kultury europejskiej

Niedziela Ogólnopolska 39/2016, str. 30

[ TEMATY ]

wspomnienia

Św. Hieronim/Lucas van Leyden

Św. Hieronim

Św. Hieronim

Najbardziej znane powiedzenie św. Hieronima: „Nieznajomość Pisma Świętego jest nieznajomością Chrystusa”, bywa często przytaczane, cytuje je nawet Sobór Watykański II w konstytucji „Dei verbum” (nr 25). Ten święty żyjący na przełomie IV i V stulecia był znany ze swojego porywczego temperamentu, ale i wielkiej pokory. Był niedościgłym erudytą władającym wieloma językami w mowie i piśmie, m.in. znał hebrajski i grecki – w pierwszym z nich w przeważającej mierze napisano Stary Testament, a w drugim Nowy.

Pozostawił po sobie ogromną spuściznę literacką, m.in. komentarze do ksiąg biblijnych, liczne listy i polemiki z teologicznymi adwersarzami swoich czasów, przepisywał też kodeksy (zawierały teksty biblijne) i dzieła Ojców Kościoła. Przede wszystkim jednak znany jest z Wulgaty – przekładu Biblii na język łaciński. Po soborze trydenckim (II połowa XVI wieku) stała się ona oficjalnym tekstem Kościoła łacińskiego i po jego ostatniej rewizji takowym pozostaje. Św. Hieronim wykorzystał oryginalne teksty biblijne, hebrajskie i greckie oraz wcześniejsze przekłady łacińskie, by – jak się przypuszcza – przy pomocy swoich współpracowników pokazać światu najlepsze – jego zdaniem – tłumaczenie Pisma Świętego na łacinę, czyli właśnie Wulgatę.

Reklama

O kolosalnym znaczeniu Wulgaty niech świadczy fakt, że Hieronimowe dzieło było pierwszym drukowanym tekstem, który powstał w kręgu kultury śródziemnomorskiej. Była to Biblia Gutenberga z połowy XV stulecia.

Zarys biografii

Św. Hieronim urodził się w Strydonie (dzisiejsza Chorwacja), a zmarł w palestyńskim Betlejem, gdzie można podziwiać jego celę w podziemiach franciszkańskiego kościoła pw. św. Katarzyny. Otrzymał staranne chrześcijańskie wykształcenie. Jego dorosła egzystencja związana była w ogromnej większości ze stylem życia ascetycznego, w czasie którego oddawał się przede wszystkim modlitwie i biblijnym studiom.

Niemniej jednak w roku 382 osiadł w Rzymie. Został sekretarzem i doradcą papieża Damazego, który być może zainspirował go do pracy nad Wulgatą. Św. Hieronim był też w tym czasie uznanym kierownikiem duchowym arystokracji Wiecznego Miasta.

Reklama

Po śmierci papieża w roku 385 przebywał w Ziemi Świętej i Egipcie. Na stałe osiadł we wspomnianym Betlejem, gdzie pozostał do śmierci. Tu właśnie powstało dzieło jego życia – Wulgata.

Wkład w kulturę

Wydaje się, że św. Hieronim uczy nas przede wszystkim otwarcia się na Boże słowo zawarte na kartach Biblii. To patron nie tylko biblistów. Sądzę, że to patron każdego, kto kocha Pismo Święte. Zwracał on bowiem uwagę na to, by człowiek prowadził nieustanną rozmowę ze Słowem Wcielonym, z Bożym Logosem (słowem), które w jego przekładzie przybrało termin „verbum” (słowo). Bóg przemawia nieustannie do człowieka właśnie przez Biblię. Wierzący za jej pomocą prowadzi dialog ze Stwórcą, co też podkreśla papież Benedykt XVI w ostatnio wydanej książce, której fragmenty publikowaliśmy na łamach „Niedzieli”.

Nasz święty to wielki pedagog. W jednym ze swoich pism pisze, że jego celem jest wykształcenie „duszy”. Zwraca uwagę na olbrzymią rolę rodziców w wychowaniu dzieci. Zachęca rodzicieli, by kreowali potomstwu środowisko przyjazne, pogodne, przyjacielskie, bo to oni są najważniejszymi i pierwszymi pedagogami – nauczycielami życia. Dlatego też od wczesnego dzieciństwa są odpowiedzialni za całościową formację dzieci. Warto też wspomnieć, że św. Hieronim był tym, który promował kobiety i bronił ich praw do naturalnego rozwoju w każdej dziedzinie życia. Zawsze w swoim nauczaniu nawiązywał do Pisma Świętego, w którym widział przewodnika w autentycznym chrześcijańskim i humanistycznym wychowaniu.

„Nie możemy zakończyć tych krótkich uwag na temat wielkiego Ojca Kościoła, nie wspominając o skutecznym wkładzie, jaki wniósł on w obronę pozytywnych i cennych elementów starożytnej kultury hebrajskiej, greckiej i rzymskiej w rodzącej się cywilizacji chrześcijańskiej. Hieronim docenił i przyswoił występujące u klasyków wartości artystyczne, bogactwo uczuć i harmonię obrazów, które kształtują serce i wyobraźnię ku szlachetnym uczuciom. Przede wszystkim umieścił on w centrum swego życia i swej działalności Słowo Boże, które wskazuje człowiekowi ścieżki życia i ukazuje mu tajemnice świętości. Za to wszystko musimy mu być głęboko wdzięczni, właśnie w naszych czasach” (katecheza Benedykta XVI z 14 listopada 2007 r.). Nic dodać, nic ująć.

2016-09-21 08:53

Ocena: +2 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Jan Paweł II w moim życiu

Niedziela łódzka 35/2020, str. V

[ TEMATY ]

wywiad

wspomnienia

św. Jan Paweł II

100 lecie urodzin JP II

Marek Kamiński

Paweł Gruszczyński na tle fotografii z Ojcem Świętym

Paweł Gruszczyński na tle fotografii z Ojcem Świętym

Z bratem Pawłem Gruszczyńskim, rycerzem hetmanki Matki Bożej Opiekunki Rodzin, rozmawia Jadwiga Kamińska.

Jadwiga Kamińska: – Należymy do szczęśliwego pokolenia wiernych Kościoła, dla których Karol Wojtyła był papieżem. Jak przyjął Pan tę radosną wiadomość 16 października 1978 r.?

Paweł Gruszczyński: – Wiadomość o wyborze Polaka na Stolicę Piotrową w Rzymie zdumiała mnie i napełniła radością i dumą jak każdego Polaka. Po kilku miesiącach przyjechał on z pierwszą pielgrzymką do Polski. Śledziłem ją w telewizji. Zdumiewający i absolutnie wyjątkowy był widok papieża pod ogromnym krzyżem na placu, otoczony przez dziesiątki tysięcy rodaków. Tego nigdy przedtem nie widziałem i nie wyobrażałem sobie zobaczyć w PRL-u. Zaskoczyła mnie potężna treść homilii – trafiająca tak celnie jednocześnie do serc i do umysłów. Zaskoczyła mnie ogromna i powszechna reakcja społeczna. Odczułem, że owa mityczna szyba między wiernymi w kościołach i tłumami na placach i ulicach pękała.

Jak Pan wspomina spotkania z Ojcem Świętym? Które z nich najbardziej utkwiły w Pańskiej pamięci?


Mój pierwszy bezpośredni kontakt z osobą Jana Pawła II miał miejsce w kolejnym roku, w Rzymie, podczas audiencji generalnej. Stałem na Placu św. Piotra w wielotysięcznym zgromadzeniu z całego świata, radując się spotkaniem z następcą Chrystusa. Zacząłem go cenić: słuchać, czytać i gromadzić jego teksty, próbowałem je zrozumieć. W tamtym okresie, przygotowując się do egzaminu doktorskiego, miałem obowiązek opanowania przedmiotu: ekonomii albo filozofii. Wybrałem filozofię; lektury pozwoliły mi zgłębić filozofię klasyczną (chrześcijańską). Dzięki temu coraz głębiej i pełniej rozumiałem, o czym mówił papież, przywołując pojęcia prawdy, dobra, godności człowieka, jego ostatecznego celu i powołania, praw i obowiązków – także społecznych. Papież wyjaśniał, jakie są zadania osoby ludzkiej w małżeństwie, w rodzinie, w społeczeństwie, w świecie; jakie obowiązki ma do wypełnienia każdy z nas.
Kolejny wielki dzień w mym życiu: 13 czerwca 1987 r. – wizyta Jana Pawła II w Łodzi. Znalazłem się w łódzkiej katedrze, gdy on przybył tam na spotkanie z pracownikami nauki i kultury. Tkwiłem w nieprzeliczonym tłumie; papieża nie byłem w stanie zobaczyć, ale słyszałem go przemawiającego – był tuż obok. Odtąd ja starałem się przychodzić do niego; uczestniczyłem już we wszystkich jego pielgrzymkach do Ojczyzny, a także szukałem go w Rzymie. Stąd wyjazdy do Rzymu, aby go lepiej słyszeć, widzieć i pojmować. Wielkim przeżyciem była dla żony i dla mnie audiencja prywatna w Auli Klementyńskiej. W rozmaitych podróżach z żoną po Polsce i Europie szukaliśmy śladów jego pielgrzymich wizyt: pamiątkowych tablic, pomników, różnych dzieł duchowych.

Czego mogliśmy się nauczyć od Jana Pawła II?

Po jego śmierci wyruszyliśmy z pielgrzymką do jego grobu w podziemiach Bazyliki Piotrowej. Trwało pogłębianie jego myśli, jego nauczania. To nauczanie objawiło się jako gigantyczne, potężne: 14 encyklik dotyczących wszystkich spraw wiary i życia, listy apostolskie, konstytucje oraz niezliczone homilie, dające odpowiedzi na wszystkie pytania, które współczesny człowiek i obecny świat zadaje. Wystarczy tylko po nie sięgać.

Czy czuje Pan, że należy do „pokolenia JP II”?

Nigdy nie myślałem o sobie, że należę do „pokolenia JP II”. A tymczasem wszechmogący Bóg sprawił, że przed laty trafiłem do środowiska podobnie odczuwających i poszukujących mężczyzn, dla których osoba i nauczanie Jana Pawła II – największego Polaka, księdza, mocarnego mężczyzny – stała się wzorcem i zobowiązaniem. I tak wstąpiłem do świeckiego zakonu Rycerzy Jana Pawła II. Dzięki braciom – rycerzom – osoba św. Jana Pawła II to nie tylko wspomnienia, jego teksty i przemyślenia. To także miejsca, osoby i zdarzenia łączące się jakże silnie z jego przesłaniem.

CZYTAJ DALEJ

Ks. McGivney uprosił uzdrowienie dla chłopca z Zespołem Downa

2020-10-26 16:45

[ TEMATY ]

uzdrowienie

zespół Downa

https://www.fathermcgivney.org/

Beatyfikacja ks. Michaela McGivney’a będzie mocnym przesłaniem w obronie życia – uważa Carl Anderson, przełożony Rycerzy Kolumba. W przyszłą sobotę założyciel tej największej na świecie organizacji katolików świeckich zostanie zaliczony w poczet błogosławionych.

Wymagany do beatyfikacji cud zdarzył się w amerykańskiej rodzinie. Ks. McGivney, który był najstarszym z trzynaściorga rodzeństwa, wyprosił u Boga uzdrowienie najmłodszego z trzynaściorga dzieci małżeństwa Schachle. Pięcioletni dziś Mikey ma Zespół Downa i jako taki został przyjęty przez swoich rodziców i rodzeństwo. Przed jego urodzeniem lekarze wykryli u niego inne poważne schorzenia, na skutek których nie mógł urodzić się żywy.

„U tego chłopca zdiagnozowano schorzenia, które przekreślały jego szanse na przeżycie. Jego stan był na tyle poważny, że lekarze powiedzieli rodzicom: «Wasz wybór to zgodzić się na aborcję albo dalej czekać i urodzić martwe dziecko». Była to jednak bardzo silna katolicka rodzina, należąca do Rycerzy Kolumba. Oświadczyli, że nie chcą aborcji. Udali się na pielgrzymkę Rycerzy Kolumba do Fatimy, gdzie wiele osób modliło się o uzdrowienie dziecka. Cztery dni po powrocie z pielgrzymki, ponownie zrobili badania i okazało się, że życiu dziecka nie zagraża już żadne niebezpieczeństwo – powiedział Radiu Watykańskiemu Carl Anderson. – Już wcześniej u tego dziecka wykryto Zespół Downa. I rodzice powiedzieli wtedy: «Jeśli Bóg chce nam dać ten dar, przyjmujemy go i będzie on ważnym członkiem rodziny dla nas i pozostałych dzieci. Będzie to dla nich ważne świadectwo». Pogodzili się więc z Zespołem Downa, ale chcieli, by dziecko zostało uzdrowione z innych schorzeń. I tak się stało. Niedawno ten ich syn skończył pięć lat. Jest zdrowym dynamicznym chłopcem, któremu nadano imię Michael, po ks. McGivney’u. Jest to więc silne przesłanie pro-life. Pokazuje to też, jak ważne jest przyjąć wszystkich ludzi, również tych, którzy mają różne upośledzenia”.

CZYTAJ DALEJ

"Wszystko Co Najważniejsze": Prof. Kleiber: skończmy z tym szaleństwem

2020-10-28 09:51

Archiwum prywatne

Prof. Michał Kleiber były prezes Polskiej Akademii Nauk

Prof. Michał Kleiber
były prezes
Polskiej Akademii
Nauk

Skutki obecnych protestów dot. orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego mogą być tragiczne dla nas wszystkich - pisze we "Wszystko co najważniejsze" prof. Michał Kleiber. I apeluje: "skończmy z tym szaleństwem!" Jego zdaniem, "sprawy zaszły tak daleko, że kompromis jest absolutnie konieczny".

Prof. Michał Kleiber, były prezes PAN, redaktor naczelny pisma "Wszystko Co Najważniejsze" w środowym artykule "Skończmy z tym szaleństwem" ocenia, że "totalna niezgoda (...) ostatnio osiągnęła zupełnie karygodny poziom, przekraczając cywilizowane granice publicznego sporu, tworząc prawdziwe zagrożenie dla naszej pomyślnej przyszłości".

"Niedocenienie przez rządzących szerokich społecznych emocji najpierw w przypadku projektu ustawy o ochronie zwierząt, a ostatnio orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego musi budzić zdziwienie" - pisze b. prezes PAN. W jego ocenie, sposób wprowadzenia tych zmian w życie - bez szerokiej dyskusji i jasnego przedstawienia już na samym początku środków łagodzących kluczowe konsekwencje proponowanych działań - niejako gwarantował powstanie poważnych problemów. "Tym groźniejszych, że powstających w trudnych warunkach rosnących zagrożeń pandemią" - pisze Michał Kleiber.

Ocenia jednak, że orzeczenie TK w sprawie aborcji pod względem prawnym nie budzi najmniejszych zastrzeżeń. "Prawo w sprawie obecnego konfliktu jest więc jednoznaczne i każda niezgoda z jego wydanym obecnie potwierdzeniem jest próbą obalenia obowiązującej konstytucji"- pisze prof. Kleiber.

Naukowiec uważa, że skutki obecnych protestów mogą być tragiczne dla nas wszystkich. "Zdominowani przez ogromne emocje, agresywnie nastawieni demonstranci łamią bowiem wszystkie obowiązujące w związku z pandemią zasady zachowania, co grozi wybuchem epidemicznej bomby. W połączeniu ze skandalicznymi i ewidentnie łamiącymi prawo atakami na kościoły i księży oraz zakłócaniem przebiegu obrzędów religijnych będzie to zapewne niebawem skutkować zdecydowanymi działaniami policji, co z kolei wywoła w odpowiedzi wzmożoną agresję protestujących" - pisze b. prezes PAN. I zastanawia się, czy jest przed nami droga do sytuacji jak na Białorusi. "Czy właśnie tego chcemy? Naprawdę potrzebujemy trochę dobrej woli wszystkich stron istniejących sporów, aby takiego tragicznego scenariusza uniknąć" - ocenia.

Według niego, "sprawy zaszły tak daleko, że kompromis jest absolutnie konieczny".

W jego ocenie, zażegnaniem sporu mogłoby być np. szybkie uchwalenie ustawy "rozdzielającej przypadki nienarodzonych dzieci ze zdiagnozowanym zespołem Downa, wyłączone z prawa do aborcji, od przypadków innych wad płodu, uważanych za nieodwracalne i będących dla większości społeczeństwa akceptowalną z konieczności przesłanką do tego zabiegu".

Naukowiec apeluje do wszystkich środowisk politycznych, aby dojść wspólnie do niezbędnego kompromisu, zaprzestać chaotycznych protestów i rozpocząć debatę dotyczącą wszystkich spornych spraw.

"Jest ich dużo, od lat doświadczamy tego sporu niemal codziennie. Ograniczmy jednak wreszcie emocje oraz słowną i, niestety, już także fizyczną agresję – naprawdę, nie traćmy szansy na niezakłóconą kontynuację budowy naszej wspólnej, pomyślnej przyszłości" - kończy naukowiec. (PAP)

CZYTAJ DALEJ
Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję