Reklama

Od papieru do sieci

2017-01-18 10:25

Karol Klauza
Niedziela Ogólnopolska 4/2017, str. 10-11


Św. Franciszek Salezy

Biskup Genewy z XVII wieku stał się patronem dziennikarzy – ludzi pióra, a dziś także nowych, cyfrowych mediów, w których słowo odgrywa wciąż wiodącą rolę w prowadzeniu dusz ludzkich do prawdy, dobra i piękna

Franciszek Salezy żył w Europie wychodzącej z traumy wojen religijnych, które zwłaszcza na terenie jego rodzinnej Francji uczyniły wielkie spustoszenie w uznawanej powszechnie hierarchii wartości. Społeczeństwo potrzebowało nowego, skutecznego wzorca normalności, by móc się dalej rozwijać.

Odnowa w duszpasterstwie

Zarówno wspólnoty protestanckie, jak i Kościół katolicki zdały sobie sprawę, że skończył się czas wiary powierzchownej, obyczajowej i rytualnej, ale pozbawionej radykalizmu ewangelicznego. Stąd pojawiły się inicjatywy pogłębienia wiedzy religijnej, jasnego wykładu norm moralnych dyktowanych w ideałach i zejścia w głębię duchowości mistycznej. Wszak to wówczas ideałami odnowy Kościoła stały się słowa i przykład życia świętych Teresy z Ávila (Wielkiej) i Karola Boromeusza – orędownika seminariów duchownych oraz wdrażania sugestii soboru trydenckiego, który na blisko 400 lat miał stanowić fundament tożsamości Kościoła katolickiego. To także nowe formy duszpasterstwa z powodzeniem wprowadzane przez św. Wincentego à Paulo i Pierre’a de Bérulle’a – założyciela oratorianów i wizytek. Pomocą służył tu katechizm jezuity Piotra Kanizjusza, stanowiący mnemotechnicznie ułożone kompendium wiedzy religijnej, jako odpowiedź na podobne katechizmy ułożone przez Lutra i Kalwina. Ocalenie tożsamości wyznaniowej jawiło się na przełomie XVI i XVII wieku jako główne zadanie dla posoborowego Kościoła.

We Francji – najstarszej spośród państw europejskich córze Kościoła – zadania tego przy pomocy nowych metod duszpasterskich podjął się m.in. Franciszek Salezy.

Reklama

Droga do świętości

Urodził się 21 sierpnia 1567 r. w górskim regionie Alp Wysokich – w Thorens (Księstwo Sabaudii-Piemontu), w rodzinie szlacheckiej, jako pierwsze z dwanaściorga dzieci. Edukację Franciszka rodzice powierzyli jezuitom. Po głębokim kryzysie wiary, z którego wyszedł dzięki doświadczeniu łaski Bożej, Franciszek podjął szeroko zakrojone studia wyższe. Pełne wykształcenie humanistyczne uzyskał przez studia filozofii, prawa i teologii na uniwersytetach: Paryskim, w Padwie i w Cahors oraz w Lycée Louis-le-Grand. Odrzucił proponowaną mu przez ojca karierę świecką i całkowicie zaangażował się w pracę na rzecz Kościoła. Po pielgrzymce do Loreto włączył się w szeregi duchowieństwa przez przyjęcie święceń kapłańskich i nominacji na rektora katedry w Annecy w Sabaudii, gdzie mieściła się siedziba biskupa Genewy, wówczas całkowicie opanowanej przez kalwinistów. Po śmierci swego biskupa protektora w 1602 r. został w jego miejsce biskupem i poświęcił się m.in. apostolatowi ukierunkowanemu na konwersję zwolenników Kalwina. Sukcesy na tym polu pozwoliły mu na pozytywne zakończenie mediacji między papieżem Klemensem VIII a królem Henrykiem IV. Tajemnica skuteczności jego inicjatyw sprowadzała się do mądrości, prostoty retorycznej i ascezy życia codziennego. Dla komunikowania się z biednymi i zmarginalizowanymi głuchoniemymi rozwinął francuski język migowy – chciał zapewnić ludziom dostęp do prawdy religijnej.

Ideały życia chrześcijańskiego wyłożył w 1608 r. w swoim podstawowym dziele „Filotea. Wprowadzenie do życia pobożnego”. Uzupełnił zawarte tam wskazania w książce „Teotym, czyli traktat o miłości Bożej” (1616 r.).

2 lata po napisaniu „Filotei” wspólnie ze św. Joanną de Chantal założył Zakon Wizytek, zwany tak ze względu na naśladowanie Maryi zdążającej z pomocą do św. Elżbiety. Pomoc chorym, cierpiącym, doświadczającym niemocy fizycznej stała się bowiem elementem wyróżniającym powołanie licznie angażujących się dziewcząt i kobiet w ten kościelny charyzmat miłości bliźniego.

Pod koniec życia Franciszek postanowił zamieszkać w ubogim domku ogrodnika w klasztorze Wizytek w Lyonie, gdzie zmarł 28 grudnia 1622 r. w wieku 55 lat. Beatyfikowany w 1661 r. przez Aleksandra VII został przez niego kanonizowany w 1665 r. Pius IX ogłosił św. Franciszka Salezego doktorem Kościoła, a Pius XI przypisał mu w 1923 r. patronat nad dziennikarzami i katolicką prasą. Nadto stał się on patronem poetów, osób niesłyszących, wizytek, salezjanów i salezjanek oraz miast: Annecy, Chambéry i Genewy. Liturgiczne wspomnienie św. Franciszka Salezego przypada 24 stycznia – w dniu przeniesienia ciała świętego z Lyonu do Annecy.

„Prasowe” fragmenty „Filotei”

(Na podstawie wydania: „L’Introduction à la vie dévote” w: „Œuvres de Saint François de Sales. Édition Complète”, t. 3, Annecy 1893)

„Między wszystkimi cnotami te sobie zawsze obierać mamy, które pełnieniu powinności naszych są bardziej przydatne...” („Filotea”, s. 101).

„Prostym, pokornym i pobożnym sercem nabywajmy cnót pomniejszych, jakimi są: cierpliwość, cichość i umartwienie wewnętrzne, pokora, posłuszeństwo, ubóstwo, czystość, litowanie się nad losem bliźniego, znoszenie jego niedoskonałości, niegodnymi się uznając tak wielkiego stopnia w służbie Bożej” („Filotea”, s. 109).

„Nigdy nie mów o Bogu ani służbie Jego z przymusu, z nałogu lub dla rozrywki, ale z wielkim uszanowaniem i pokorą” (Maksyma 1. „Do Boga”).

„W każdej sprawie tylko woli Bożej upatruj, a widząc ją, pełnij ją z radością – a przynajmniej odważnie i nade wszystko wolę Bożą umiłuj” (Maksyma 7. „Do Boga”).

„Dusza bliźnich jest drzewem wiadomości dobra i zła; zakazano ci jej pod ciężką karą dotykać lub o niej sądzić – bo jej sąd Bóg sobie zostawił” (Maksyma 1. „Do bliźnich”).

„Naśladujmy pszczoły: zbierajmy miód ze wszystkich kwiatów – to jest patrzmy na dobre przymioty naszych bliźnich i pragnijmy ich naśladować” (Maksyma 4. „Do bliźnich”).

„Znoszenie wad bliźniego jest pierwszym obowiązkiem miłości jemu powinnej” (Maksyma 10. „Do bliźniego”).

„Nigdy nie oceniajmy siebie samego według opinii ludzkich, zwłaszcza dlatego, że najczęściej są pochlebne” (Maksyma 9. „Do siebie samego”).

„Trzeba znienawidzić własne wady, ale nienawiścią spokojną, a nie burzliwą i nieumiarkowaną” (Maksyma 15. „Do siebie samego”).

Patron ludzi pióra

W 300. rocznicę śmierci św. Franciszka Salezego Ojciec Święty Pius XI – papież objęty specjalną częścią proroctwa z Fatimy – w pierwszym roku swego pontyfikatu wydał encyklikę „Rerum omnium perturbationem” – „Pośród zamieszania wszystkich ludzkich spraw” (26 stycznia 1923 r.). Pius XI dał w encyklice wyraz swemu przekonaniu o złu, nieszczęściach i cierpieniach, jakie niesie ze sobą każda wojna. Dlatego też uznał za stosowne skorzystać z przykładu pozytywnego wychodzenia z logiki wojny, jaki można znaleźć w pismach św. Franciszka Salezego. Po przedstawieniu intelektualnej i społecznej sytuacji Europy po zakończeniu I wojny światowej Pius XI postawił przed oczami architektów ładu europejskiego, do których już wówczas należeli dziennikarze prasowi, przykład natchnionego nadzieją i radością nauczania św. Franciszka Salezego. Papież podkreślił w encyklice mądrość argumentacji, piękno retoryki kazań i tekstów świętego i uczynił z nich przykład do naśladowania dla wydawców prasy codziennej i książek służących wychowaniu.

Jako jeden z trwałych postulatów pastoralnych postawił uznanie św. Franciszka Salezego za patrona ludzi pióra. Napisał mianowicie w zakończeniu encykliki: „Quoniam vero iis, quos memoravimus, catholicis scriptoribus non constat ex publico ac sollemni Apostolicae Sedis documento Salesium datum esse Patronum, hanc Nos faustam occasionem nacti, de certa scientia ac matura deliberatione, auctoritate Nostra apostolica, per hanc Encyclicam Epistolam, Sanctum Franciscum Salesium, Episcopum Genevensem et Ecclesiae Doctorem, iis omnibus Caelestem Patronum damus seu confirmamus, ac declaramus” („Zwracając się do tych, o których wyżej wpomnieliśmy – pisarzy katolickich – skoro stwierdzamy, że brak jak dotąd było publicznego i uroczystego dokumentu Stolicy Apostolskiej o powierzeniu ich pod opiekę własnego patrona, My, wykorzystując tę dogodną okazję, w oparciu o solidną wiedzę oraz roztropne zastanowienie, mocą danego Nam autorytetu apostolskiego Świętego Franciszka Salezego, Biskupa Genewy i Doktora Kościoła, im wszystkim za patrona dajemy i potwierdzamy, i ogłaszamy”, tłum. własne K. K.).

W kierunku cyfryzacji

Przez te niemal 100 lat patronatu nad dziennikarstwem prasowym świat doświadczył znamiennego przewartościowania komunikacji społecznej – od prasy papierowej przeszła ona w obszar nowych mediów znaczonych cyfryzacją i wirtualną przestrzenią, w której wciąż jeszcze prawo moralne i prawo stanowione nie nadążają z wychowywaniem ludzkich sumień do nowych wyzwań. Wspólną cechą tych wyzwań stała się anonimowość nadawcy, koniunkturalne, propagandowe traktowanie słowa, które przestało być świadectwem prawdy, a jakże często, zachowując pozory autentycznego słowa, okazuje się autentycznym kłamstwem. Mickiewiczowskie proroctwo z „Wielkiej Improwizacji”: „Język kłamie głosowi – a głos myślom kłamie” – oddaje dobrze dyskurs społeczeństw akceptujących tzw. fakty prasowe, publikacje utrzymane w duchu poprawności politycznej itp. Czas wrócić do logiki 2+2=4, zgodnie z którą „tak” znaczy tylko prawdę, a co jest poza „tak” – pozostaje kłamstwem, niebytem prawdy. Półprawdy, ćwierćprawdy nie są warte słowa, nie pasują do retoryki owy ludzkiej, bo nie wyrażają osoby stworzonej na obraz i podobieństwo Stwórcy. W świecie kłamliwej komunikacji trudno uwierzyć, że ten świat jest Boży, że jest dziełem Miłości. Dlatego czytanie „Filotei” Franciszka Salezego, uczenie się na interpretatorach tego tekstu – zwłaszcza salezjańskich, dla których św. Franciszek stał się koryfeuszem mówienia i pisania „po Bożemu” – to jasny drogowskaz pośród rozterek i pogmatwanych losów społeczeństw XXI wieku.

Tagi:
święty

U św. Wendelina

2019-05-08 08:13

Monika Jaworska
Edycja bielsko-żywiecka 19/2019, str. 5

O świętości usłyszeli pielgrzymi, którzy wzięli udział w czwartek, 25 kwietnia, w dorocznym odpuście ku czci św. Wendelina w Rudzicy

Monika Jaworska
Tegoroczny odpust w Dolinie św. Wendelina

Najpierw wyruszyła procesja z kościoła Narodzenia św. Jana Chrzciciela. Szli w niej pielgrzymi z dekanatu jasienickiego i okolicznych. Procesja skierowała się do Doliny św. Wendelina, położonej w farskim lesie, gdzie przy kaplicy rozpoczęła się Msza św. koncelebrowana przez 8 kapłanów.

– W ten piękny, ciepły kwietniowy wieczór, gromadzimy się, jak co roku, tradycyjnie przy kaplicy św. Wendelina, aby oddać cześć naszemu patronowi i wzywać jego opieki nad nami – powiedział proboszcz ks. Jacek Wójcik, witając zebranych. Kazanie wygłosił ks. Paweł Wawak z parafii Matki Bożej Bolesnej w Jawiszowicach. – Świętość nie jest nadzwyczajnością, czymś dostępnym tylko dla wybrańców. Świętość to wierne trwanie przy Bogu w sakramentach: spowiedzi i Komunii św. oraz przy dobrych uczynkach i wyrzeczeniu się złych nawyków. W czasach, kiedy żył św. Wendelin, mnisi mieli 2 sposoby na osiągnięcie świętości: martyrium czerwone – czyli męczeństwo, śmierć za wiarę. Ale było też martyrium białe, czyli porzucenie tego, co mnie wiąże z tym światem: grzechów, ojczyzny, domu, by poświęcić się Panu Bogu. Dziś się tego od nas nie wymaga, żeby porzucać rodzinę i ojczyznę po to, by móc trwać przy Panu Bogu – powiedział ks. Paweł Wawak, wymieniając jeszcze za św. Antonim Pustelnikiem 4 pokusy w drodze do świętości: zmysłowość, samotność, antyświadkowie i rozpacz z brakiem wiary.

Wśród uczestników uroczystości znalazły się też poczty sztandarowe, strażacy z Rudzicy, Iłownicy i Landeka, Dzieci Maryi ze służbą liturgiczną. Muzyczną oprawę zapewniły orkiestry dęte z Rudzicy i Bronowa wraz z organistą. Przyjechała również liczna grupa pielgrzymów z parafii św. Andrzeja w Bukownie w diecezji sosnowieckiej wraz z wikariuszem ks. Tomaszem Sroczyńskim.

– Przyjeżdżamy tu od 3 lat. Jest to szczególne miejsce, gdzie możemy się pomodlić przez wstawiennictwo św. Wendelina – mówili pątnicy z Bukowna, którzy pozowali do wspólnego zdjęcia. Z tą grupą co roku pielgrzymuje pan o imieniu Wendelin, który poszukiwał informacji o swoim mało znanym patronie, a dowiadując się o Rudzicy, postanowił tu przyjeżdżać na odpust.

Przy kaplicy znajduje się odrestaurowana drewniana figura św. Wendelina oraz studnia, z której wierni mogą zaczerpnąć wodę. Stosując ją z wiarą, mogą uprosić łaskę zdrowia przez wstawiennictwo świętego. – O tym miejscu dowiedziałam się pół roku temu i postanowiłam wziąć udział w modlitwie odpustowej. Szłam z procesją. To duże wydarzenie duchowe – mówi pani Jadwiga, która przyjechała z synem. – Ja tu przyjeżdżam od kilku lat, mogę się tu wyciszyć, pomodlić, zapomnieć o troskach codzienności i zaczerpnąć wodę ze studni, którą wiozę moim bliskim z wiarą, że Pan Bóg da im łaskę zdrowia – dodaje pani Monika. W kaplicy znajduje się specjalna księga, do której wierni mogą wpisywać prośby i podziękowania.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Portoryko: tragiczna śmierć polskiego misjonarza

2019-08-19 14:19

vaticannews / San Juan (KAI)

W Portoryko tragicznie zginął polski misjonarz ks. Stanisław Szczepanik ze Zgromadzenia Księży Misjonarzy. Wiele wskazuje na to, że poniósł śmierć w wyniku nieszczęśliwego wypadku. Okoliczności bada jednak policja, ponieważ nieprzytomnego kapłana znaleziono leżącego na chodniku z rozbitą głową. Obok stał rower, którym misjonarz jechał na poranną Eucharystię. Nie było żadnych świadków zdarzenia. Do wypadku doszło 16 sierpnia w Ponce, gdzie ostatnio pracował. Dwa dni później zmarł w miejscowym szpitalu. Zgodnie z ostatnią wolą ks. Szczepanika, zawartą w testamencie napisanym zakonnym zwyczajem przed wyjazdem na misje, jego narządy przekazano do przeszczepu.

pixel2013/pixabay.com

„Był człowiekiem niezwykle przyjacielskim, otwartym na ludzi, którym służył, ale i braci, z którymi dane mu było pracować” – mówi Radiu Watykańskiemu ks. Jarosław Lawrenz, którego zmarły kapłan wprowadzał w realia pracy misyjnej w Zairze. Następnie w 2000 r. razem zakładali placówkę misyjną na Haiti.

"Ks. Stanisław przede wszystkim był otwartym człowiekiem, poszukującym zawsze najlepszego rozwiązania dla dobra drugiego. Był bardzo pracowity i bardzo od siebie wymagał. Zawsze chciał się dobrze przygotować do pełnionej funkcji. Pamiętam, jak kończył pracę w terenie i poproszono go, żeby poprowadził kierownictwo duchowe w seminarium w Kinszasie. Zwrócił się wówczas do przełożonych, by wysłali go na studia. I w Paryżu u jezuitów skończył duchowość. Z kolei gdy szedł do buszu uczył się lokalnego języka, by móc z się porozumiewać z ludźmi, którzy zostali mu powierzeni. Pamiętam, że gdy w 2000 roku razem wyjechaliśmy na Haiti, zajął się klerykami będącymi na początku formacji. Pierwszą rzeczą, od której zaczął tych ludzi przygotowywać do kapłaństwa i otwierać na sens i bogactwo powołania było Słowo Boże i liturgia. Dla niego Eucharystia była bardzo ważna i myślę, że ktokolwiek go z tego czasu pamięta, to będzie wskazywał na znaczenie kaplicy w jego życiu. Dla niego miejsce spotkania z Panem było bardzo ważne. Zawsze odwoływał się do łaski Pan. Mówił, że jeżeli Bóg nas tutaj wysłał i jeżeli Bóg chciał byśmy tu byli, to On nam pomoże” - wspomina w rozmowie z papieską rozgłośnią ks. Lawrenz.

Ks. Szczepanik miał 63 lata. W 1981 r. wstąpił do Zgromadzenia Księży Misjonarzy, a w 1985 r. przyjął święcenia kapłańskie. Rok potem wyjechał na misje najpierw do dawnego Zairu (obecnie Demokratyczna Republika Konga), a następnie na Haiti, Dominikanę i do Portoryko. Współbracia wspominają go jako oddanego ludziom kapłana, niestrudzonego spowiednika i kierownika duchowego. Był też wielkim promotorem kultu Bożego Miłosierdzia. Wolą misjonarza było zostać skremowanym i spocząć w Polsce.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wyszogród: wizyta Flisa Obojga Narodów w rocznicę Unii Lubelskiej

2019-08-20 21:13

eg / Wyszogród (KAI)

Flis Obojga Narodów, czyli 80-metrowa tratwa, płynąca po Polsce w 450. rocznicę Unii Lubelskiej, gościł w Wyszogrodzie w diecezji płockiej. Flisacy wykonali flisacką pieśń i strzał ze specjalnej armaty. Płyną historycznym szlakiem, łączącym Litwę i Polskę.

festiwalwisly.pl

Flis Obojga Narodów, to 80-metrowa tratwa, wykonana z 56 metrów sześciennych drewna, a dokładnie z 13-metrowych bali podsychających świerków, specjalnie na ten cel wybieranych w Puszczy Knyszyńskiej. Drewniane bele wiązane są tradycyjnymi sposobami.

Współcześni flisacy, pod kierunkiem retmana Mieczysława Łabęckiego, wyruszyli z Goniądza, aby dopłynąć do Torunia, przez: Warszawę, Nowy Dwór Mazowiecki, Czerwińsk nad Wisłą, Wyszogród, Włocławek, Ciechocinek. Tratwa płynie przez trzy rzeki: Biebrzę, Narew i Wisłę.

Trasa nie była przypadkowa: jest to szlak łączący Polskę z Litwą, służący do spławiania drewna z Polesia. Tratwa płynie więc historycznym szlakiem, łączącym Litwę i Polskę, w 450. rocznicę powstania Unii Lubelskiej, czyli Powstania Rzeczypospolitej Obojga Narodów.

W Wyszogrodzie flisacy zaśpiewali pieśń i oddali strzał ze specjalnej armaty. Wyjaśnili, że chcą tym spływem przybliżyć wszystkim dawną tradycję spławiania drewna.

1 lipca 1569 r. w Lublinie dwa suwerenne narody Litwy i Polski wolą swoich przedstawicieli w niezawisłych sejmach utworzyły Rzeczpospolitą Obojga Narodów. Ogromne, największe państwo ówczesnej Europy rozwijało się wzbogacając przenikaniem wzajemnym kultur Litwy i Polski oraz wszechstronną współpracą gospodarczą. Dużą rolę w łatwej i taniej wymianie towarowej spełniały rzeki. Transportowano nimi płody rolne i leśne, głównie zboża i drewno. Spławiane wodą drewno, jako niezbędny budulec domów i statków, wiązane w tratwach było częstym widokiem rzecznych pejzaży. Flis Obojga Narodów został pomyślany jako ekspedycja, która przypomina zanikłą zupełnie tradycję flisacką spławu drewna rzekami.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem