Reklama

Rozkwitnąć przy krzyżu

2017-03-16 08:02

Grzegorz Jacek Pelica
Edycja lubelska 12/2017, str. 6

Grzegorz Jacek Pelica
Poświęcenie pamiątkowych krzyży

Bierzmowanie 27-osobowej grupy gimnazjalistów i zakończenie peregrynacji relikwii krzyża Chrystusowego zgromadziły rzeszę wiernych w kościele pw. Matki Bożej Królowej Aniołów w Brzeźnicy Bychawskiej. Z apostolską posługą w pierwszą sobotę Wielkiego Postu przybył bp Józef Wróbel, którego powitał proboszcz ks. Henryk Zdybel. Słowa Ewangelii proklamował dziekan czemiernicki ks. Jerzy Latawiec, który także sprawował Mszę św. i asystował w obrzędzie bierzmowania.

Z niezachwianą wiarą

– Zgromadziliśmy się w świątyni z gorącą prośbą o błogosławieństwo i udzielenie sakramentu bierzmowania. Sięgając pamięcią do sakramentu chrztu, z radością patrzymy na nasze dzieci, jak na rozkwitające przepiękne kwiaty. Przez lata dokładaliśmy starań, aby je przygotować do sakramentu dojrzałości chrześcijańskiej. Pragniemy, by nasze córki i synowie, umocnieni darami Ducha Świętego, odważnie i z niezachwianą wiarą wkraczali w dorosłe życie. Bardzo pragniemy, aby byli oni godnymi świadkami krzyża Chrystusowego w świecie. Jako rodzice postaramy się nadal czynić wszystko, co w naszej mocy, aby wzrastały w wierze i miłości do Chrystusa. Dlatego także nam, rodzicom, świadkom bierzmowania oraz wszystkim zgromadzonym, potrzeba darów Ducha Świętego, aby móc wyznawać wiarę słowem i czynem – mówili rodzice kandydatów do bierzmowania.

Pasterz odpowiedział im słowami: – Jeżeli rodzice ziemscy wyrażają tyle troski i pragnienia tego, co dla człowieka dobre, to czyż nie o wiele bardziej Ojciec Niebieski w swoim Synu? W Bożym Synu, który nie tylko widzi pomyślność ziemską i to, co radością napełnia ludzkie serce, aż po zbawienie wieczne.

Reklama

Mądrość Bożej miłości

W homilii bp Józef Wróbel mówił, że rekolekcje ewangelizacyjne wprowadziły wiernych w tajemnicę Wielkiego Postu, który jest podążaniem od krzyża do zmartwychwstania. – Przez minione dni patrzyliśmy na ten święty krzyż, żywy krzyż. Mądrość ludzka nie potrafi zrozumieć tajemnicy krzyża; tylko ci, którzy z otwartym sercem, nie przedkładając rozumu nad serce i otwarci na tchnienie Ducha Świętego, mogą przyjąć głęboką wiarą prawdę o miłości Syna Bożego, który za nas oddał życie. To mądrość Boga, przekraczająca ludzką mądrość, bo formowaną przez miłość Boga – podkreślał. Pasterz zachęcał do skorzystania z wielkopostnego czasu łaski, aby odrodzić w sobie godność człowieka odkupionego, wolnego i wyzwolonego od grzechu; do skorzystania z Wielkiego Tygodnia, który uwagę wierzących koncentruje na Odkupicielu, wprowadzając nie tylko w klimat zbawczej męki, lecz także w podeptaną miłość Boga, poprzez którą Chrystus podnosi nas ku radości, życiu w łasce. Przypomniał, że Pan Bóg jest „uparty w szukaniu zgubionego człowieka”, oferując mu wręcz macierzyńskie miłosierdzie.

Święto młodości

Do wielkiej chwili, jaką było przyjęcie darów Ducha Świętego przez młodzież i odnowienie Jego mistycznej tajemnicy w dorosłych, przygotowały parafian rekolekcje. Ewangelizatorzy (Dorota Pawlak, Agata Klimek, Ewa Kowalczyk, Zbigniew Malinowski) pod kierunkiem ks. Michała Zybały swoimi świadectwami i refleksją nad słowem Bożym, starali się pokazać bogactwo darów Kościoła.

Młodzież szkolna pod kierunkiem Księdza Proboszcza i katechetki z Brzeźnicy z wielkim przejęciem przystępowała do sakramentu dojrzałości chrześcijańskiej. Wraz z organistą przygotowała oprawę liturgiczną wielkiego święta młodości. Obecność i słowa rodziców, świadków i wychowawców potwierdzały, że źródłem tych postaw są domy rodzinne. W nieodległej historii głęboko wpisała się postać proboszcza ks. Jana Szczepańskiego, który został bestialsko zamordowany przez funkcjonariuszy komunistycznego aparatu bezpieczeństwa. Kapłan, zwany Popiełuszką czasów bierutowskich, uprowadzony w nocy z 22 na 23 sierpnia 1948 r. pochodził z Ostrówka w parafii Łańcuchów. Inicjatywę gromadzenia informacji o proboszczu – męczenniku, zabitym i utopionym w Wieprzu przez rodzimych fanatyków totalitaryzmu, podjął niegdyś ks. Władysław Poździk. Wcześniej świadkowie wydarzeń i potencjalni świadkowie procesu beatyfikacyjnego byli zastraszani i zniechęcani rzekomą bezsensownością oraz „wiecznotrwałością nowego systemu władzy”.

* * *

Projekt „Źródło” w najbliższym czasie:

Suchowola Radzyńska: peregrynacja krzyża 18-25 marca

Czemierniki: rekolekcje 23-26 marca, peregrynacja krzyża 25 marca – 1 kwietnia

Tagi:
krzyż relikwie bierzmowanie

Młodzi dla młodych

2019-10-08 14:19

Anna Zboch
Edycja małopolska 41/2019, str. 4

Anna Zboch
– Czekamy na owoce naszej publikacji – mówią autorzy Notatnika Bierzmowanego; tu ich reprezentacja z ks. Jarosławem Gieńcem

Animatorzy z parafii Ducha Świętego w Mielcu stworzyli Notatnik Bierzmowanego. Przygotowujący się do tego sakramentu mogą w nim znaleźć informacje o tym, kim jest Duch Święty i jakie są Jego dary. Są też podane zadania do realizacji i zachęta do uczestniczenia w nabożeństwach. Notatnik zyskał aprobatę Wydziału Katechetycznego Kurii Diecezjalnej w Tarnowie i jest zatwierdzonym programem dla bierzmowanych na bieżący rok szkolny.

Pomysł na stworzenie notatnika zrodził się, kiedy animatorzy Grupy Apostolskiej, wspólnie z ks. Jarosławem Gieńcem, prowadzili spotkania z bierzmowanymi na podstawie diecezjalnego programu „Młodzi na progu”. Ks. Jarosław tłumaczy: – To jest bardzo dobry program, ale zbyt obfity w treści. Zauważyliśmy, że dla młodzieży to było za dużo, stąd decyzja na skondensowanie jego zawartości. Notatnik skierowany jest zarówno do młodych, bardzo zaangażowanych w życie Kościoła, jak i tych, którzy nie są do końca przekonani do Kościoła, nie wiedzą, po co idą do bierzmowania.

Idea

Publikacja młodych z Mielca ma być pomocna przy realizacji spotkań z kandydatami do bierzmowania. – Do tej pory była katecheza i spotkanie liturgiczne, a to jest jakby trzeci etap, czyli spotkanie w grupach, które każdy ksiądz może podjąć – wyjaśnia ks. Gieniec i dodaje: – W tym notatniku są tematy, które podaje nam Wydział Katechetyczny do refleksji w czasie przygotowań do bierzmowania.

Notatnik jest narzędziem do tego, aby animator, młody człowiek, pokazał swoje świadectwo wiary, poparte treścią nauki Kościoła, przygotowującym się do bierzmowania. Beata zauważa: – Zdajemy sobie sprawę, że projekt, w którym uczestniczymy, jest dla nas niesamowitą szansą do tego, aby tych ludzi zachęcić i pokazać im inny Kościół. Nie tylko ten z niedzielnej, czasem odbębnionej Eucharystii, ale ten wypełniony młodymi, uśmiechniętymi ludźmi z wartościami. Chcemy pokazywać, że nie chodzimy tylko ze złożonymi rękami. My też mamy wpadki, to jest naturalne.

Animatorzy są przekonani, że Notatnik Bierzmowanego, to dla młodych szansa, aby się lepiej przygotować do przyjęcia sakramentu. Nina opowiada: – Kiedy przygotowywałam się do bierzmowania, to w sąsiedniej parafii były takie spotkania koleżeńskie w ramach przygotowań do przyjęcia sakramentu. Mnie tego bardzo brakowało, bo widziałam, że inni mogą się lepiej przygotować. Dlatego teraz, kiedy my spotkamy się z młodymi, myślę, że może to przynieść wiele dobrych owoców.

Treści

Notatnik zawiera treści, które mają pomóc pogłębić wiarę i wiedzę, ale też pytania, przypomnienia na dany miesiąc. To indywidualny zeszyt ucznia, gdzie można coś zapisać. – Na naszych spotkaniach wiele się będzie działo, więc ósmoklasiści będą mogli sobie zapisać jakiś ważny przekaz, do którego wrócą za jakiś czas – podkreśla Beata, a Patrycja dodaje: – Zachęcamy także do uczestnictwa w nabożeństwach Drogi Krzyżowej czy Różańcu. Chcemy pokazać naszą wiarę, dać świadectwo i chcemy młodzież otworzyć na to, co Kościół jako wspólnota może im dać.

Animatorzy, wspólnie z ks. Jarosławem, nie kryją radości z faktu, że ich praca została zauważona i doceniona w diecezji. Podkreślają jednak, że prawdziwa satysfakcja pojawi się za rok, kiedy młodzi po spotkaniach formacyjnych, umocnieni przyjmą sakrament bierzmowania. – Czekamy na owoce naszej publikacji – mówi Beata w imieniu twórców Notatnika Bierzmowanego, 12 animatorów i ks. Jarosława Gieńca.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Oczy Maryi żyją

2014-07-08 13:29

Bernadeta Grabowska
Niedziela Ogólnopolska 28/2014, str. 14-15

Wizerunek Matki Bożej z Guadalupe, obecny na indiańskim płaszczu uplecionym z włókien agawy, od prawie pięciu wieków spędza sen z powiek zatwardziałym agnostykom i wielu naukowcom. O jego tajemnicy z Ewą Kowalewską rozmawia Bernadeta Grabowska.

Graziako/Niedziela

BERNADETA GRABOWSKA: - Czym jest acheiropoietos?

EWA KOWALEWSKA: - Wolę sformułowanie „nerukotvornyj”, a więc dzieło niewykonane ręką ludzką. Na świecie istnieją trzy takie wizerunki, ukazujące Zbawiciela i Niepokalaną: Całun Turyński, Chusta z Manoppello oraz Tilma św. Juana Diego, na której jest cudownie „zapisany” obraz Maryi Panny. Mówi się błędnie o tych dziełach, że nie mają one autora. Tymczasem ich pochodzenie jest niezwykłe, ponadnaturalne. Wpatrując się w nie, kontemplujemy oblicze samego Boga i jego Matki. To wielka, święta tajemnica. Obcujemy bowiem z czymś, co przekracza nasze ludzkie granice pojmowania. Obraz Matki Bożej z Guadalupe został namalowany ręką Matki Bożej na słabym jakościowo płótnie - z włókien agawy - niemal pięć wieków temu i trwa nienaruszony po dziś dzień...

- Jak doszło do jego powstania?

- 9 grudnia 1531 r. Matka Boża ukazała się prostemu człowiekowi, Indianinowi Juanowi Diego. Zwróciła się do niego w jego ojczystym języku nahuatl z prośbą o wybudowanie na wzgórzu Tepeyac świątyni ku Jej czci. Juan Diego udał się z tą prośbą do biskupa Juana de Zumárragi. Ten jednak - trudno się dziwić - nie uwierzył mu, ale poprosił Juana o jakiś znak. Podczas kolejnego objawienia Madonna kazała Indianinowi wejść na szczyt wzgórza Tepeyac. Jakież było jego zdziwienie, kiedy spostrzegł morze kwiatów - róż kastylijskich, niespotykanych o tej porze roku i w tym rejonie. Przepiękna Pani poleciła Juanowi nazbierać całe ich naręcze i schować do tilmy. Ten natychmiast udał się do biskupa i w jego obecności rozwiązał swój płaszcz. Na podłogę wysypały się kastylijskie róże, a biskup i otaczający go ludzie uklękli w zachwycie. Jednak to nie kwiaty zrobiły na nich takie wrażenie.

- Na tilmie ukazał się wizerunek Maryi...

- Tak, na rozwiniętym płaszczu uwidoczniona była jakby fotografia Madonny. Wszystkim zebranym ukazał się przepiękny wizerunek Matki Bożej ubranej w różową szatę. Jej głowę przykrywał błękitny płaszcz ze złotą lamówką i gwiazdami. Maryja miała złożone ręce, a pod Jej stopami był półksiężyc. Zebrani oniemieli, oniemiał również sam Juan Diego, który nie spodziewał się, że Matka Boża wykorzyta jego stary płaszcz, aby namalować na nim samą siebie...

- Czy naprawdę możemy wierzyć w to, że historia o cudownej Tilmie z Meksyku to nie ciekawa legenda, ale rzeczywistość sprzed prawie pięciu wieków?

- Jest wiele argumentów, które wskazują na to, że wizerunek Matki Bożej to obraz nieuczyniony ludzką ręką. Jednym z nich jest ten, że pomimo licznych naukowych badań nie można określić, jaką techniką obraz został wykonany, jakich barwników użyto przy jego powstaniu. Co więcej, zdjęcie w podczerwieni wykazało brak śladów pędzla, a sam wizerunek wskazuje bardziej na technikę wykonania zdjęcia polaroidem... Potwierdził to m.in. laureat Nagrody Nobla w dziedzinie chemii - Richard Kuhn, który ustalił, że nie ma na obrazie śladu ani farb organicznych, ani mineralnych. Na uwagę zasługuje również niebywała trwałość materiału. Płaszcz utkany z liści agawy wytrzymuje nie więcej niż 20-30 lat. Tymczasem niemalże w 500 lat po „różanym cudzie” tkanina z wizerunkiem Madonny pozostaje tak mocna, jak tamtego grudniowego dnia.

- To nie jedyne cudowne znaki ukryte w wizerunku Matki Bożej z Guadalupe...

- Obraz Matki Bożej z Guadalupe zawiera znacznie więcej ukrytych symboli i znaków, które przybliżają nas do Bożej Tajemnicy. Jesteśmy niczym Jan, który nawiedził grób po zmartwychwstaniu Chrystusa - „ujrzał i uwierzył” (J 20, 8). Podobnie i my, kontemplując ikonę Madonny z Meksyku, przyjmujemy wiarą, ale i rozumem prawdę o Boskim pochodzeniu obrazu.

- Trudno się oprzeć wrażeniu, że Bóg przychodzi z pomocą naszej wierze, która często potrzebuje wzmocnienia...

- Bóg zawsze wychodzi naprzeciw człowiekowi. Daje wiele możliwości „spotkania”. W wizerunku Morenity z Guadalupe jednym z bardziej fascynujących elementów są oczy Matki Bożej. Otóż przy pomocy silnie powiększającego szkła możemy zauważyć w źrenicach Madonny rzecz niebywałą - wizerunek brodatego mężczyzny, podobnego do tego z najstarszych wizerunków Juana Diego. Podobny obraz odnaleziono w drugiej źrenicy Matki Bożej. Podczas badania oftalmoskopem okazało się, że światło skierowane na źrenicę Madonny reaguje refleksem, dając wrażenie wklęsłej rzeźby. Takie zjawisko nie zostało zaobserwowane na żadnym innym obrazie świata. Oznacza to, że oczy Matki Bożej z Guadalupe załamują światło dokładnie tak, jak ludzkie, żywe oczy. Co więcej, dr José Aste Tönsmann, który poświęcił badaniu oczu Matki Bożej z Guadalupe połowę swojego życia, odkrył zadziwiające zjawisko. Otóż przy powiększeniu na źrenicach Madonny widoczna jest dokładnie scena z 12 grudnia 1531 r., kiedy na tilmie pojawił się wizerunek. Widać 13 osób, jak gdyby zastygłych w bezruchu - Indianina siedzącego ze skrzyżowanymi nogami, biskupa Zumárragę, jego tłumacza Gonzaleza, Juana Diego z otwartą tilmą, czarnoskórą dziewczynę i indiańską rodzinę. Oczy Maryi żyją.

- Jak my, katolicy, powinniśmy traktować ten obraz?

- Wizerunek Matki Bożej z Guadalupe jest jednym z najbardziej znanych na całym świecie. Bez wątpienia nie jest on zwykłym wizerunkiem religijnym. Jest ikoną, niosącą ze sobą konkretny przekaz ewangelicznych treści. Maryja ukazana jest jako „Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu” (Ap 12,1). Świetliste promienie widoczne na ikonie to typowy krąg spotykany w ikonach, zwany mandorlą. Wiele mówi również symbolika kolorów - niebieski oznacza nieśmiertelność i wieczność mieszkańców nieba, różowy oznacza Bożą miłość i męczeństwo za wiarę. Królewskość Niewiasty wyraża się w pięknym, złotym oblamowaniu płaszcza. Wizerunek Madonny z Guadalupe to otwarta księga, pełna znaków i symboli... Im bardziej się w nie zagłębiamy, tym większe zdziwienie wobec dzieł Bożych pojawia się w naszym sercu.

- Dlaczego Maryja wybrała na miejsce swoich objawień w tamtym czasie Meksyk?

- Kiedy Maryja objawiła się Juanowi Diego, był to trudny czas ewangelizacji Meksyku. Do momentu inwazji konkwistadorów Aztekowie oddawali cześć różnym pogańskim bóstwom, pośród nich Quetzalcoatlowi w postaci węża. Ich przekonanie o potrzebie oddawania czci bożkom było wyjątkowo silne. Wierzono, że trzeba ich karmić krwią i sercami ludzkich ofiar. Oblicza się, że rocznie Aztekowie składali ok. 50 tys. ofiar z ludzi. Święta Panienka z Guadalupe miała prosić Juana Diego, aby nadał Jej wizerunkowi tytuł „Guadalupe”. Tymczasem „Guadalupe” jest przekręconym przez Hiszpanów słowem „Coatlallope”, które w nahuatl znaczy „Ta, która depcze głowę węża”. Indianie spostrzegli, że Maryja nie jest jakąś „zwykłą boginią”. Zrozumieli, że jest silniejsza od czczonych przez nich bóstw. Odczytując symbolikę obrazu z Guadalupe zgodnie z azteckim kodeksem, a więc dokumentem, który za pomocą obrazków miał przekazać najważniejsze prawdy Azteków, możemy być zaskoczeni ogromem indiańskich symboli zawartych w wizerunku. Dzięki temu Indianie rozpoznali w Maryi swoją największą Królową. W ciągu zaledwie 6 lat po objawieniach aż 8 mln Indian przyjęło chrzest. Dało to początek ewangelizacji całej Ameryki Łacińskiej. to był prawdziwy cud Matki Bożej, Jej wielkie zwycięstwo. Jan Paweł II nazywał Maryję z Guadalupe Gwiazdą Ewangelizacji.

- Dlaczego Morenitę z Guadalupe nazywa się patronką życia poczętego?

- Obraz Matki Bożej z Guadalupe jest szczególnie bliski wszystkim broniącym ludzkiego życia. Na swoim cudownym autoportrecie Matka Boża przedstawiła się w stanie błogosławionym. W samym centrum wizerunku, na łonie Maryi jest widoczny czteropłatkowy kwiat, przez Meksykanów nazywany Nahui Olin - Kwiatem Słońca. To symbol pełni i nowego życia. Ten niezwykły kwiat, umieszczony na łonie Maryi, z całą pewnością oznacza, że była Ona brzemienna. Dodatkowo Niepokalana ma czarną szarfę na talii, która symbolizuje stan odmienny.

- Jakie było przesłanie Matki Bożej z Guadalupe, co Maryja chce nam powiedzieć dzisiaj?

- Maryja na przestrzeni wieków ukazywała się zawsze najbiedniejszym, odrzuconym. W Lourdes - biednej, niewykształconej Bernadetcie Soubirous, w Fatimie - trojgu portugalskim pastuszkom: Łucji, Hiacyncie i Franciszkowi, w Gietrzwałdzie - dwóm dziewczynkom: Justynce i Barbarze z warmińskiej wsi. Również w Meksyku przychodzi do prostego człowieka - Juana Diego, który sercem ufa Bogu jak dziecko. Przesłanie Matki Bożej zazwyczaj jest podobne. Maryja prosi o modlitwę, o nawrócenie.

- O co dzisiaj prosi Matka Boża z Guadalupe?

- Matka Boża tak jak kiedyś, również i dziś przychodzi bronić tych najbardziej wykluczonych, bezbronnych - nienarodzonych. Maryja prosi nas o poszanowanie każdego ludzkiego życia, które jest najcenniejszym darem Boga - jest ono święte i nienaruszalne.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Przasnysz: powstaje komiks o bł. s. Marii Teresie Kowalskiej

2019-12-13 15:29

eg / Przasnysz (KAI)

Muzeum Historyczne w Przasnyszu przygotowuje wydanie komiksu historycznego pt. „Mateczki” – o przasnyskich mniszkach Klaryskach Kapucynkach, z najbardziej znaną postacią - bł. Marią Teresą Kowalską. Błogosławiona w 1941 roku poniosła śmierć męczeńską w obozie niemieckim w Działdowie.

kapucyni.pl

Tytuł komiksu „Mateczki” nawiązuje do potocznego wyrażenia, jakim jest określana przasnyska wspólnota Klarysek Kapucynek przez okolicznych mieszkańców. Pomysł komiksu zrodził się w 80. rocznicę wybuchu II wojny światowej i 20. rocznicę beatyfikacji siostry Marii Teresy od Dzieciątka Jezus.

- Przedstawiona w komiksie historia będzie zapisem życia wspólnoty przasnyskich sióstr zakonnych podczas II wojny światowej w czasie ich pobytu w obozie koncentracyjnym KL Soldau (Działdowo). Stanowić będzie ona istotny głos w dyskusji o martyrologii polskiego Kościoła podczas wojny. Chociaż komiks dotyczyć będzie życia wspólnoty zakonnej, to wydarzenia zostaną przedstawione w szerokim kontekście społecznym, politycznym i kulturowym. Forma komiksowa, mimo ogromnej złożoności poruszanej materii, łatwiej dotrze do każdego czytelnika – wyjaśnia Monika Miłoszewska z Muzeum Historycznego w Przasnyszu.

W powstanie komiksu zaangażowani są twórcy komiksów z wieloletnim doświadczeniem i ugruntowaną pozycją w świecie komiksu. Gwarantować to będzie wysoką jakoś merytoryczną i graficzną publikacji. Partnerami projektu są Fundacja PZU i Fundacja LOTTO im. Haliny Konopackiej.

Promocja komiksu planowana jest na 23 stycznia br. w Przasnyszu, w rocznicę wstąpienia do zakonu s. Marii Teresy Kowalskiej.

S. Maria Teresa (Mieczysława) Kowalska urodziła się 1 stycznia 1902 r. w Warszawie, w rodzinie ateistów. Jej ojciec i brat byli zaangażowani w gwałtownie rozwijający wówczas się ruch socjalistyczny, który negował istnienie Boga. W wieku 21 lat, 23 stycznia 1923 r. Mieczysława zapukała do furty klasztoru w Przasnyszu, gdzie znajdowała się jedyna w tym czasie wspólnota Klarysek Kapucynek w Polsce. Główną motywacją życia za klauzurą było pragnienie zadośćuczynienia Bogu za niewiarę własnej rodziny. Otrzymała imię Marii Teresy od Dzieciątka Jezus.

Pierwsze zakonne śluby złożyła 15 sierpnia 1924 r., wieczyste - 26 lipca 1928 r. Życie zakonne siostry Teresy było głęboko naznaczone kontemplacją Jezusa Ukrzyżowanego. W zakonie pełniła kolejno funkcje furtianki, zakrystianki, bibliotekarki, mistrzyni nowicjatu i tzw. dyskretki (siostry wchodzącej w skład zarządu klasztoru).

2 kwietnia 1941 r. Niemcy aresztowali wszystkie 36 sióstr (Teresa miała wtedy 39 lat). Zakonnice trafiły do obozu koncentracyjnego w Działdowie (KL Soldau), który był jednym z najcięższych tzw. obozów przejściowych. Osoby duchowne były w nim jedną z grup najbardziej prześladowanych. Więźniowie żyli w tragicznych warunkach, brudzie, zimnie, o głodzie. Niedługo po przyjeździe do KL Soldau Teresa bardzo podupadła na zdrowiu. Odezwała się gruźlica, która zaczęła się jeszcze w Przasnyszu. Mniszka umierała przez 11 tygodni. Kilka dni przed śmiercią odnowiła profesję zakonną. Agonia nastąpiła 25 lipca 1941 r. Siostra spoczęła w jednej z masowych mogił, niedaleko Działdowa. Jej ciała nigdy nie odnaleziono. Niespełna dwa tygodnie później pozostałe mniszki zostały zwolnione z obozu i przewiezione w okolice Suwałk, skąd po wojnie mogły wrócić do Przasnysza. Ofiara Teresy ocaliła polskie kapucynki, żadna z nich nie zginęła w obozie.

13 czerwca 1999 r. Klaryska Kapucynka Maria Teresa od Dzieciątka Jezus (Mieczysława Kowalska), została beatyfikowana w Warszawie przez papieża Jana Pawła II w gronie 108 męczenników II wojny światowej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem