Reklama

Wielkanoc na Kresach

2018-03-28 10:57

Anna Buchar
Edycja wrocławska 13/2018, str. IV

Anna Buchar
Halina Żak, mama aktora Cezarego Żaka

O świątecznych zwyczajach kresowych, wspominając historię swojej rodziny opowiada Halina Żak, mama znanego aktora Cezarego Żaka

Na spotkanie z Haliną Żak umówiłam się w Izbie Pamięci w Brzegu Dolnym. Miejsce to prowadzone przez Stowarzyszenie Osadników Ziemi Dolnobrzeskiej od 10 lat gromadzi pamiątki, dokumenty, zdjęcia, wspomnienia i różnego rodzaju przedmioty mające wartość historyczną związaną z przedwojennymi, wojennymi i powojennymi losami ludzi, których wiatr historii rzucił po II wojnie światowej na tzw. Ziemie Odzyskane, w tym przypadku na ziemię dolnośląską. Stowarzyszenie powstało z inicjatywy pani Haliny, która do ubiegłego roku pełniła tu funkcję prezesa. Ta niezwykle serdeczna kobieta nie miała lekkiego życia. Urodziła się na Kresach, w Domaszewiczach (dzisiejsza Białoruś) w rodzinie Bułynko. Gdy miała zaledwie 1,5 roku, została zesłana z rodziną na Sybir. Wyjechała razem z dwiema starszymi siostrami: Marią i Janiną oraz matką Stanisławą, która była wówczas w ciąży. Ojca Jana (który był legionistą Piłsudskiego) nie zdążyła poznać, bo gdy został aresztowany przez Rosjan, słuch po nim zaginął. Na Sybirze spędziła 5 lat swojego bardzo młodego życia. Przyjechała do Polski jako sześcioletnia dziewczynka, niewiele więc pamięta z wojennej tułaczki. Niektóre jednak epizody, które silnie wpłynęły na jej dziecięcą wówczas psychikę, pamięta do dziś. – Był luty 1946 r., gdy przyjechaliśmy transportem z Syberii do Brzegu Dolnego.

Pamiętam, że razem z moim czteroletnim bratem nie mogliśmy doczekać się pierwszych świąt w kraju – wspomina Halina Żak. Sybiraczka na stałe osiedliła się w Brzegu Dolnym. Wyszła za mąż za Michała Żaka i urodziła mu dwóch synów: Cezarego (popularnego aktora, znanego m.in. z roli w serialu „Ranczo”) oraz Arkadiusza.

Reklama

Halina Żak nie pamięta świąt na Kresach, ale wiele o nich dowiedziała się z opowieści mamy i sióstr. – Święta Wielkanocne to wyjątkowy czas. Na Wschodzie od Środy Popielcowej obowiązywał ścisły post w środy i w piątki, a wstrzemięźliwość od mięsa trwała cały tydzień. Tylko w niedzielę jadło się mięso. Ponieważ najbliższy kościół znajdował się w Baranowiczach (7 km od naszego miejsca zamieszkania), nabożeństwa Drogi Krzyżowej odprawialiśmy w domu. Wieczorami śpiewało się pieśni, takie jak „Wiatr w przelocie”, „Dobranoc” czy „Biedny kto Ciebie”. Parę tygodni przed świętami marynowano i bejcowano mięsa na szynki. W ostatnim tygodniu przed Wielkanocą zabijano prosię. Nadziewane mięsem i kaszą gryczaną było głównym posiłkiem wielkanocnej uczty. Stawiano je na środku stołu (nakrytego białym obrusem i udekorowanego barwinkiem i bukszpanem), dookoła leżały pisanki, obok cukrowy baranek z chorągiewką biało-czerwoną i napisem „Alleluja”. Oczywiście nie mogło zabraknąć ciast, takich jak baby czy mazurki. Święta rozpoczynała Rezurekcja o 6 rano. Po niej śniadanie wielkanocne. Dzielono się jajkiem i składano życzenia, a dzieci mówiły wierszyki, które układał brat mojej mamy – Kazimierz Kaczmarek, katecheta, żołnierz armii Andersa. Pierwszego dnia świat nie odwiedzało się rodziny i znajomych, nie wolno było nic robić (sprzątać czy gotować). Co innego drugiego dnia – odwiedzano się i tradycyjnie oblewano wodą! W mojej rodzinie do dziś kultywuje się świąteczne tradycje Wschodu – podkreśla pani Halina.

Tagi:
kresy zwyczaje Wielkanoc

Reklama

Uroczystości pogrzebowe ppłk. Lecha Rudzińskiego „Gońca”, żołnierza wileńskiej AK

2019-10-03 18:38

kos / Warszawa (KAI)

Mszą św. w katedrze polowej sprawowaną przez ordynariusza wojskowego Józefa Guzdka rozpoczęły się uroczystości pogrzebowe ppłk. Lecha Rudzińskiego, żołnierza Okręgu Wileńskiego AK, więźnia łagrów, jednego z podkomendnych mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”. Po Mszy św. urna z prochami ppłk. Rudzińskiego została złożona na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach.

Fundacja Pamięci Historii i Kultury Polskiej na Białorusi
ppłk. Lech Rudziński

Przed rozpoczęciem liturgii odczytana została decyzja ministra obrony narodowej Mariusza Błaszczaka o awansowaniu mjr. Rudzińskiego na stopień podpułkownika. Dokument potwierdzający awans minister Błaszczak przekazał członkom rodziny zmarłego.

W homilii bp Guzdek przypomniał drogę życiową oraz szlak bojowy ppłk. Lecha Rudzińskiego. – W godzinie jego pogrzebu, podziwiając jego patriotyzm i męstwo, należy koniecznie wspomnieć o determinacji i umiłowaniu wolności. Gen wolności, który wyniósł z domu rodzinnego i Kościoła sprawił, że ilekroć został uwięziony, natychmiast podejmował próby ucieczki – mówił bp Guzdek.

Ordynariusz wojskowy przypomniał o udziale zmarłego w operacji „Ostra Brama”, a także uwięzieniu i torturach, jakim był poddawany żołnierz Armii Krajowej. – W dniu pogrzebu śp. ppłk. Rudnickiego należy także wspomnieć i podkreślić, że wziął sobie do serca przestrogę Jezusa: „Bądźcie roztropni jak gołębice i przebiegli jak węże”. Mając świadomość, że grozi mu kolejne aresztowanie, w grudniu 1945 r. na podstawie podrobionego dokumentu zwolnienia z sowieckiego łagru, wyjechał do Polski 101 transportem repatriacyjnym do Torunia. Kilka razy zmieniał miejsce zamieszkania i pracy. Długo milczał na temat swojej przeszłości – powiedział. Biskup podkreślił, że w wolnej Polsce ppłk Rudziński mógł wreszcie przekazywać prawdę o tym, czego doświadczył w czasie II wojny światowej i po jej zakończeniu.

Biskup Polowy przypomniał, że „godzina pogrzebu nazwana jest ostatnim pożegnaniem”. – Oto wszystko się kończy. Mogiła jest miejscem wiecznego spoczynku. Księga życia zostaje na zawsze zamknięta. Tylko ludzie wierzący w Chrystusa w chwili rozstania mówią: Do zobaczenia! Do spotkania po drugiej stronie życia! Mogiła jest miejscem przystanku, oczekiwania na zmartwychwstanie – powiedział.

We Mszy św. uczestniczyła rodzina i przyjaciele zmarłego. Obecni byli minister Mariusz Błaszczak oraz Jan Józef Kasprzyk, szef Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych.

– Żegnamy dziś człowieka niezwykłego, żegnamy bohatera. Żegnamy człowieka, któremu przyszło żyć w bardzo trudnych czasach, ale który swoją drogą życiową udowodnił, że warto być Polakiem. Mimo niesprzyjających losów był wierny Ojczyźnie, wierny najświętszej Rzeczypospolitej – powiedział Mariusz Błaszczak. Szef MON podkreślił, że jego działalność społeczna przyczyniła się do umocnienia naszej tożsamości narodowej. – Był człowiekiem, którego zapamiętamy. Był człowiekiem, któremu dziś oddajemy hołd za to, że tak pięknie przeżył swoje długie życie. Panie pułkowniku, wypełnił Pan swoje powinności wobec Ojczyzny wzorowo. Panie pułkowniku, niech Pan spoczywa w pokoju! – powiedział.

Hołd zmarłemu oddał też minister Jan Józef Kasprzyk. – Był człowiekiem Kresów, którzy wiedzieli, że stają nie tylko w obronie niepodległości Polski ale również w obronie cywilizacji łacińskiej, bo tam, gdzie na wschodzie kończyła się Polska, tam kończyła się Europa. Dał temu wyraz 75 lat temu walcząc o Wilno, tam przelewał swą krew – powiedział szef Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych.

Po Mszy św. urna z prochami ppłk. Lecha Rudzińskiego została złożona na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach.

*** Lech Rudziński urodził się 24 października 1926 r. w Wilnie. Od lipca 1942 r. był żołnierzem Okręgu Wileńskiego Armii Krajowej, początkowo jako łącznik przenoszący rozkazy i meldunki na terenie Wilna ze Sztabu do placówek i obwodów. W okresie od września 1943 do marca 1944 r. był żołnierzem 5. Wileńskiej Brygady AK mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”. Brał czynny udział w akcjach bojowych Brygady np. w walce z Niemcami pod Wornianami, gdzie został ranny w głowę. Od marca do lipca 1944 r. był żołnierzem 3 plutonu 4 Wileńskiej Brygady AK „Narocz” kpt. Longina Wojciechowskiego ps. „Ronin”. Uczestniczył w wielu akcjach bojowych Brygady, w tym wraz z nią Operacji „Ostra Brama” oraz walkach pod Krawczunami i Nowosiółkami.

17 lipca 1944 r. został internowany przez Sowietów w Miednikach Królewskich wraz ze swoją Brygadą złożył broń, by następnego dnia uciec z niewoli i ukrywać się w Wilnie. 10 stycznia 1945 r. został aresztowany przez NKWD w Wilnie, więziony przez miesiąc. Następnie wywieziono go 22 lutego 1945 r. do specjalnego obozu NKWD nr 240 Stalino – oddział nr 9 w Dzierżyńsku (Donbas). Tutaj także próbował uciec z obozu na przełomie kwietnia i maja 1945 r. Niestety ucieczka była nieudana, został schwytany, był bity i torturowany.

Za służbę w Armii Krajowej został skazany na karę śmierci, którą ostatecznie zamieniono na 25 lat łagru. Karę odbywał w okręgu saratowskim w okolicach Donbasu podobóz Józefówka (w tym 2 miesiące w karcerze). Z łagru udało mu się z powodzeniem uciec w listopadzie 1945 r. i dotrzeć do Wilna.

W grudniu 1945 r. na podstawie podrobionego dokumentu zwolnienia z łagru w Saratowie wyjechał do Polski 101 transportem repatriacyjnym do Torunia. Pracował w Olsztynie, Radomiu, Białymstoku jako radiomechanik. Aktywnie działał jako członek Stowarzyszenia Łagierników Żołnierzy Armii Krajowej. Uczestniczył w wielu organizowanych przez tę organizację uroczystościach i projektach edukacyjnych. Chętnie dzielił się swoimi wspomnieniami ze służby w Armii Krajowej z młodzieżą. Zmarł 22 września 2019 r. w Białymstoku.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Uboga wdowa i sędzia

2019-10-16 12:28

O. Krzysztof Osuch SJ
Niedziela Ogólnopolska 42/2019, str. 25

stock.adobe.com

W dzisiejszej Ewangelii Jezus kreśli dwie postacie. Jedną z nich jest uboga wdowa. W czasach Jezusa wdowa była skrajnym przykładem osoby uciśnionej. Często nie posiadała środków do zaspokojenia elementarnych potrzeb życiowych. Taka właśnie wdowa jest ofiarą podwójnego bezprawia: aroganckiej siły przeciwnika, który jest bogaty i może opłacić i przekupić sądy, oraz niewzruszonej obojętności sędziego.

Sędzia to druga postać przypowieści. Jest obojętny i cyniczny wobec cierpienia kobiety. Jest praktycznym ateistą, nie liczy się z Bogiem ani przykazaniami. W konsekwencji nie liczy się z ludźmi. Jest zamknięty w skorupie własnego egoizmu, nie interesują go sprawiedliwość ani cierpienie człowieka niesłusznie skrzywdzonego.

Jezusowi w tej przypowieści zapewne nie chodzi o napiętnowanie korupcji i niesprawiedliwości sędziów. Nie chodzi Mu też zapewne jedynie o wzbudzenie empatii i solidarności z ubogimi. Pragnie On nam raczej uświadomić ogromną moc cierpliwej modlitwy i zaufania Bogu.

Kobieta, chociaż wydaje się na przegranej pozycji, nie poddaje się. Odkrywa słaby punkt sędziego – egoizm, snobizm. I wykorzystuje go, nieustannie nachodząc sędziego, naprzykrzając się mu. Arogancki sędzia wysłuchuje jej, aby go więcej nie zadręczała.

Postawa kobiety wskazuje na podwójną „broń”, którą możemy stosować wobec Pana Boga. Pierwszą jest ludzka słabość. Kobieta nie ma nic do stracenia, może więc z całą determinacją walczyć. Jej słabość ostatecznie zwycięża z siłą niesprawiedliwego sędziego. Pan Bóg ceni słabość, ubóstwo, pokorę. One sprawiają, że nie pozostaje obojętny wobec ludzkich próśb.

Drugą bronią tej kobiety są upór i cierpliwość. Kto potrafi czekać i nalegać jak ona, zostanie wysłuchany, choćby z tego względu, by się już nie naprzykrzał i nie zawracał głowy. Przypowieść Jezusa ukazuje tajemniczą siłę modlitwy. Nawet jeśli wyczerpiemy wszystkie możliwości, pozostaje cierpliwość modlitwy. Tajemnica zmian jest ukryta w nieskończonej cierpliwości.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Uroczystości 35. rocznicy śmierci ks. Popiełuszki

2019-10-19 21:35

Łukasz Krzysztofka/KAI

Rodzina i przyjaciele bł. ks. Popiełuszki, marszałek Senatu Stanisław Karczewski, minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz, parlamentarzyści, kilkadziesiąt pocztów sztandarowych NSZZ „Solidarność” z całego kraju i tłumy wiernych uczestniczyły we Mszy św. w kościele św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu w 35. rocznicę męczeńskiej śmierci kapelana „Solidarności”.

Łukasz Krzysztofka/Niedziela

Uroczystej, koncelebrowanej Eucharystii przewodniczył kard. Kazimierz Nycz, metropolita warszawski, który przed Mszą św. poświęcił kaplicę z wystawionymi relikwiami sutanny, którą miał na sobie w momencie śmierci męczennik.

Kard. Nycz zaznaczył, że wierni upamiętniają dziś dzień narodzin ks. Popiełuszki dla nieba - To jednoczenie dzień jego męczeńskiej śmierci w obronie godności człowieka, obronie naszej Ojczyzny i ewangelicznej zasady “zło dobrem zwyciężaj” - powiedział.

Zobacz zdjęcia: 35. rocznica śmierci ks. Popiełuszki

Metropolita warszawski przypomniał, że kapelan Solidarności wielokrotnie wskazywał, że jego mistrzami, od których uczył się głoszenia Ewangelii, są Jan Paweł II i kard. Wyszyński. Kard. Nycz zauważył, że ks. Popiełuszko wyprzedził swoich mistrzów w drodze na ołtarze. – Wiemy jednak, że dziesięć lat po beatyfikacji ks. Jerzego będziemy mieć beatyfikację kard. Wyszyńskiego. Przez wstawiennictwo tych trzech wielkich postaci módlmy się za Kościół polski, za naszą Ojczyznę, z prośbą o siłę dla tych, którzy nią kierują – zaapelował.

Kazanie wygłosił bp Józef Guzdek, Biskup Polowy Wojska Polskiego. Zwrócił uwagę, że w momencie kiedy większość narodów po zakończeniu drugiej wojny światowej doświadczało pokoju, w Polsce nadal “panoszyło się zło”, a “brat wydawał brata na śmierć”. - W takich czasach zajaśniał blask ks. Jerzego Popiełuszki, który jako kapłan był gorliwym obrońcą wiary i godności człowieka. Zawsze stosował się do słów Jezusa “zło dobrem zwyciężaj” - podkreślił i dodał, że kapelan Solidarności był uosobieniem dobroci oraz cierpliwości i zawsze powtarzał, że przemoc jest oznaką słabości, a nie siły.

Ordynariusz wojskowy podkreślił, że wciąż trzeba walczyć w obronie najsłabszych np. o prawo do życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Zdaniem bp. Guzdka żyjemy w świecie, w którym polityczna poprawność nie pozwala nazywać zła po imieniu, z obawy, że ktoś poczuje się dotknięty. Nie można czegoś nazwać grzechem, mimo, że katolicy niejednokrotnie spotykają się z pogardą i profanacją tego, co dla nich święte.

- Niezwykle potrzebne jest dziś spotkanie z ks. Jerzym, który uczy nas, że złu nie można ulegać i wyrażać na nie zgody. Mamy wypowiadać słowa prawdy, gdy inni milczą – podkreślił duchowny.

Bp Guzdek wspomniał również, że ks. Popiełuszko przestrzegał przed niechrześcijańskim radykalizmem i wykluczeniem kogokolwiek - Nie dążył do budowania ekskluzywnej wspólnoty. Podkreślał, że jego kazania nie są przeciw komuś, że walczy z systemem zła, a nie z człowiekiem. Mówił: “To co robię to nie polityka, moja bronią jest prawda. Prawda i miłość” - zaznaczył.

- Świadkowie jego życia mówili, że potrafił wyjść z kawą do śledzących go funkcjonariuszy SB, mówiąc, że to nie ich wina, że tu stoją. Niektórzy chcieli żeby piętnował po nazwisku swoich prześladowców, ale ks. Popiełuszko podkreślał, że walczył ze złem, nie z ofiarami zła. W jego życiu nie było nienawiści - wspominał biskup Guzdek.

Zdaniem duchownego dzisiejsza uroczystość stwarza okazję do “zawstydzenia” niektórych wiernych i przemyślenia, czy Kościół stara się dotrzeć do wszystkich ludzi nikogo nie wykluczając.

- W pluralistycznym społeczeństwie zawsze znajdą się nurty przeciwne Kościołowi i trzeba reagować, ale nie każda reakcja jest zgodna z duchem Ewangelii – zauważył duchowny. Dodał, że jeśli “oburzenie stanie się sposobem duszpasterstwa” to wierni i księża przestaną być apostołami, a staną się inkwizytorami.

- Ks. Popiełuszko nigdy nie zdradził prawdy, nawet za cenę męczeńskiej śmierci. Był orędownikiem przebaczenia i pogodzenia zwaśnionych stron – zaznaczył biskup, pytając wiernych czy przed przystąpieniem do Komunii będą mogli z czystym sercem wypowiedzieć słowa: “I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”. - Te słowa są dziś weryfikacją prawdy o naszym chrześcijaństwie – stwierdził.

Po Mszy św. odmówiono litanię do bł. ks. Jerzego, a następnie złożono wieńce na grobie męczennika.

19 października obchodzony jest Narodowy Dzień Pamięci Kapłanów Niezłomnych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem