Reklama

Wiadomości

Historyczna rocznica

10 kwietnia 2018 r., w dniu ósmej rocznicy katastrofy smoleńskiej, zamknął się ważny etap naszej najnowszej historii. Na placu Piłsudskiego w Warszawie, gdzie w kwietniu 2010 r. pogrążeni w smutku Polacy modlili się za ofiary katastrofy, stanął pomnik upamiętniający wszystkie 96 osób, które zginęły

Niedziela Ogólnopolska 16/2018, str. 18-19

[ TEMATY ]

Smoleńsk

katastrofa smoleńska

Artur Stelmasiak

Pomnik, przykryty  biało-czerwoną  flagą,  został  odsłonięty  przez  przedstawicieli  rodzin  smoleńskich

O tym, że katastrofa smoleńska powinna zostać upamiętniona w centrum Warszawy, Polacy byli przekonani już 10 kwietnia 2010 r. Największa tragedia w naszej powojennej historii musi mieć swoje artystyczne odniesienie w przestrzeni publicznej stolicy. Tak przecież jest ze wszystkimi ważnymi wydarzeniami w naszej historii. – Modlimy się przede wszystkim za zmarłych, którzy osiem lat temu zginęli w katastrofie smoleńskiej. Ale módlmy się także o to, by ten pomnik wszystkich nas jednoczył. Niech ten pomnik przemawia do przyszłych pokoleń. Boże, zlej swoje błogosławieństwo na wszystkich, którzy będą nawiedzać to wyjątkowe miejsce – prosił w modlitwie kard. Kazimierz Nycz, który poświęcił pomnik na placu Piłsudskiego.

Pomnik autorstwa Jerzego Kaliny ma prostą formę, ale już teraz urósł do narodowego symbolu, który może zakończyć trawiący Polaków spór polityczny. Ofiarami katastrofy sprzed ośmiu lat byli przecież politycy ze wszystkich opcji politycznych. – On jest wszystkich i dla wszystkich – podkreślił prezydent RP Andrzej Duda i wyraził nadzieję, że pomnik będzie nas jednoczył, niezależnie od poglądów politycznych, że w krótkim czasie będzie świętym miejscem dla wszystkich Polaków. – Bo jest symbolem naszej wspólnoty, bo upamiętnia to, co było wspólnotowe, i że właśnie dla tego, co było wspólne, nasze, oni zginęli. I dlatego on jest nasz, wspólny! – podkreślił prezydent.

Zapracował na upamiętnienie

Przykryty biało-czerwoną flagą pomnik został odsłonięty przez przedstawicieli rodzin ofiar katastrofy. To one najwięcej wycierpiały po stracie bliskich oraz zostały wciągnięte w wir bezlitosnej polityki. – Długo czekałam, ale cieszę się, że wreszcie nadeszła ta chwila – powiedziała „Niedzieli” Ewa Kochanowska, wdowa po śp. Januszu Kochanowskim, rzeczniku praw obywatelskich. – Pomnik Jerzego Kaliny bardzo mi się podoba, bo przecież sama uczestniczyłam w postępowaniu konkursowym – dodała.

Reklama

W gronie osób, które odsłoniły pomnik smoleński, był, oczywiście, Jarosław Kaczyński, brat śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego. To jego polityczna i osobista determinacja sprawiła, że ofiary katastrofy zostały wreszcie upamiętnione. – Ani pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej, ani pomnik Lecha Kaczyńskiego nie są przeciwko nikomu. My chcemy jedności Polaków, ale jedności wokół dobra, a nie wokół zła – powiedział prezes Prawa i Sprawiedliwości. – Tam jest 96 nazwisk. Bez żadnych tytułów, bez funkcji, po prostu 96 osób. 96 osób Polek i Polaków, którzy wspólnie wybrali się do Katynia po to, by podtrzymać pamięć. I to jest wystarczający powód, żeby ten pomnik tutaj stanął.

Tuż obok, na skraju placu Piłsudskiego, przy gmachu Garnizonu Warszawa, został odsłonięty kamień, gdzie za kilka miesięcy stanie pomnik prezydenta Lecha Kaczyńskiego. – Ten pomnik powstaje dlatego, że Lech Kaczyński przez całe swoje życie budował drogę do wyzwolenia ojczyzny. A później, gdy wolność okazała się niedoskonała, tworzył nurt życia publicznego, którego celami były zmiana i naprawa Rzeczypospolitej. Nikt nie odegrał tak wielkiej roli jak on w budowaniu tego, co było w Polsce dobre i sprawiedliwe. I dlatego ten pomnik stanie w tym miejscu – stwierdził Jarosław Kaczyński.

Do symboliki pomnika śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego odniósł się także Andrzej Duda. – Nikt nie miał takiego zaufania społecznego wśród wyborców, którzy wybrali go do Senatu, do Sejmu, na prezydenta Warszawy i wreszcie na prezydenta Rzeczypospolitej. Prezydent prof. Lech Kaczyński cieszył się po prostu ogromnym zaufaniem, bo sobie na to zaufanie zapracował. Można więc śmiało powiedzieć, że zapracował sobie swoją służbą dla ojczyzny także na to upamiętnienie – podkreślił prezydent Duda.

Quo vadis Polonia?

Stałym punktem rocznicowych obchodów jest zawsze Msza św. z udziałem rodzin ofiar, najwyższych władz państwowych i ponad 100 księży z całej Polski. Tysiące wiernych wypełniło szczelnie warszawską katedrę, ulice Starego Miasta oraz plac Zamkowy. – Jak co roku, jak co miesiąc wspominamy tych, którzy wtedy zginęli. 96 córek i synów narodu, pod przewodnictwem prezydenta Lecha Kaczyńskiego – powiedział bp Michał Janocha. W trakcie homilii nawiązał do jubileuszu 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości. Odniósł się do artystycznej instalacji grobu Pańskiego w warszawskiej archikatedrze, gdzie na tle narodowych barw orzeł w koronie zrywa kajdany i unosi się w powietrze. Przypomniał, że w Smoleńsku polskie skrzydła wbiły się w czarną ziemię. A w katedrze polskie skrzydła wzbijają się w białe niebo. Dumny orzeł zrywa żelazne łańcuchy, zrywa się do lotu. Od tego zrywu mija sto lat. – Jaka jest dzisiaj nasza ojczyzna? Jaka jest ziemia naszych praojców, ziemia Szczęsnego Felińskiego, Piłsudskiego, Dmowskiego, Witosa, Korfantego, Wyszyńskiego, ziemia Karola Wojtyły, po stu latach od tamtego cudu? – zastanawiał się bp Janocha i konstatował: – Między katedrą a Pałacem Prezydenckim stoją bariery chroniące Polaków przez Polakami, a czarne marsze domagają się prawa do zabijania nienarodzonych. Czy ten orzeł, który rozrywa kajdany i zrywa się do lotu, nie jest tylko projekcją naszych narodowych tęsknot, czy nie jest naszym kolejnym zbiorowym złudzeniem, czy nie jest jakąś tragiczną farsą?

Zdaniem bp. Janochy, współczesne kajdany mają swój wymiar społeczny i często bezwiednie sami sobie je nakładamy albo pozwalamy nakładać – przez bezkrytyczne uleganie wpływowym ideologiom. Jan Paweł II nazwał to zjawisko „cywilizacją śmierci”, kiedy w imię egoistycznej wolności, oderwanej od solidarności i od odpowiedzialności, głosi się prawo do decydowania o życiu nienarodzonych, upośledzonych, śmiertelnie chorych. Ksiądz biskup przypomniał, że pierwszym krajem w Europie, który wprowadził nieograniczone prawo zabijania nienarodzonych, była bolszewicka Rosja, a drugim były nazistowskie Niemcy. – Dziś tego samego prawa domagają się ludzie w imię postępu. Czy jeżeli ludożerca je widelcem i nożem, to jest postęp? W tym miejscu można powtórzyć pytanie, nieco nadużywane, niemniej jednak ważne i poważne: Quo vadis Polonia? Quo vadis Europa? – zauważył bp Janocha.

Ostatni Marsz Pamięci

Późnym wieczorem z archikatedry pod Pałac Prezydencki przeszedł Marsz Pamięci. Jarosław Kaczyński powiedział, że postawienie pomnika ofiar katastrofy kończy ważny etap. Podziękował wszystkim uczestnikom, którzy przez długie osiem lat uczestniczyli w comiesięcznej Mszy św. oraz w Marszu Pamięci. Zapowiedział, że nadal będą się modlić każdego 10. dnia miesiąca, ale już nie będzie marszy Krakowskim Przedmieściem.

Brat śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego wielokrotnie podkreślał wagę upamiętnienia ofiar katastrofy oraz wyjaśnienia jej przyczyn. – Mamy raporty wstępne, jeszcze nieostateczne. Przed nami badania, które będą prowadzone na zlecenie prokuratury przez najwybitniejszych w skali światowej specjalistów od katastrof lotniczych. Część spraw została już wyjaśniona, a droga do kolejnych jest otwarta – podsumował Jarosław Kaczyński. – To 96. marsz. Tyle marszów, ile ofiar katastrofy smoleńskiej. 96. marsz jest marszem ostatnim, bo doszliśmy do celu.

2018-04-18 11:44

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Pamięć o ofiarach katastrofy smoleńskiej

[ TEMATY ]

pamięć

katastrofa smoleńska

Eliza Radzikowska-Białobrzewska/KPRP

W imieniu Prezydenta RP Andrzeja Dudy w kaplicy Pałacu Prezydenckiego zostały złożone kwiaty przed tablicą poświęconą pamięci Pary Prezydenckiej Lecha i Marii Kaczyńskich, ostatniego Prezydenta RP na uchodźstwie Ryszarda Kaczorowskiego oraz pracowników Kancelarii Prezydenta RP, którzy zginęli w katastrofie smoleńskiej 10 kwietnia 2010 roku.

Kwiaty przed tablicą w pałacowej kaplicy są składane każdego 10. dnia miesiąca.

CZYTAJ DALEJ

Trump na Marszu dla Życia: każde dziecko jest bezcennym i świętym darem Boga

2020-01-24 19:38

[ TEMATY ]

młodzi

USA

Donald Trump

marsz dla życia

Wikipedia

Każde dziecko jest bezcennym i świętym darem Boga - mówił prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump przemawiając podczas 47. Marszu dla Życia w Waszyngtonie.

Był on pierwszą urzędującą głową państwa, która wzięła udział w tym dorocznym wydarzeniu, organizowanym przez obrońców życia.

Oprócz stolicy odbywają się one także w innych miastach USA w okolicach dnia 22 stycznia, kiedy przypada niechlubna rocznica decyzji Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych z 1973 r. o legalizacji aborcji w całym kraju. Głosami siedmiu sędziów przeciwko dwóm zezwolił on na przerywanie ciąży na terenie całego kraju.

Prezydent USA zwrócił uwagę na obecność na marszu dziesiątek tysięcy młodych ludzi. - Młodzi ludzie są w sercu Marszu dla Życia. To wasze pokolenie czyni z Ameryki naród prorodzinny i wspierający życie - mówił Trump. Dodał, że wśród zgromadzonych jest też wielu polityków.

- Kiedy widzimy obraz dziecka w łonie matki, dostrzegamy majestat Bożego stworzenia - stwierdził prezydent. Zadeklarował, że nie wesprze żadnego ustawodawstwa, które osłabiałoby ochronę życia nienarodzonych. - Nienarodzone dzieci nigdy nie miały silniejszego obrońcy w Białym Domu - dodał.

- Ja walczę dla was, a wy walczycie dla tych, którzy nie mają głosu. I zwyciężymy! (...) Razem jesteśmy głosem pozbawionych głosu - zaznaczył prezydent.

Dodał, że „każde życie przynosi na ten świat miłość, każde dziecko przynosi rodzinie radość, każda osoba jest warta ochrony”. - A przede wszystkim wiemy, że każda ludzka dusza jest boska, a każde ludzkie życie, narodzone i nienarodzone zostało uczynione na święty obraz wszechmogącego Boga - stwierdził Trump.

Ostro skrytykował skrajnie proaborcyjne stanowisko Demokratów, dopuszczających ją aż do chwili urodzenia.

CZYTAJ DALEJ

Oświęcim: modlitwy i hołd ofiarom w 75. rocznicę wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau

2020-01-27 19:43

[ TEMATY ]

Auschwitz

Andrzej Duda

Grzegorz Jakubowski/KPRP

Złożenie zapalonych zniczy i wspólna modlitwa zakończyły obchody 75. rocznicy wyzwolenia KL Auschwitz-Birkenau, które odbyły się 27 stycznia na terenie byłego obozu niemieckiego. W poniedziałkowych uroczystościach wzięło udział około 200 byłych więźniów i ocalałych z Holokaustu oraz przedstawiciele około 60 krajów, w tym reprezentanci europejskich monarchii, prezydenci i premierzy oraz dyplomaci.

Odezwał się szofar, tradycyjny barani róg pasterski, który według tradycji żydowskiej wzywa do pokuty. Urodzony w 1926 roku w Sochaczewie David Wiśnia, były więzień KL Auschwitz, który w czasie II wojny światowej stracił niemal całą najbliższą rodzinę w getcie warszawskim zaintonował modlitwy w języku hebrajskim – „El Male Rachamim” i kadisz.

Zobacz zdjęcia: 75. rocznica wyzwolenia KL Auschwitz-Birkenau

Pod gigantycznym namiotem przy Bramie Śmierci na terenie Auschwitz II-Birkenau rabini i duchowni chrześcijańscy modlili się, stojąc obok siebie. Modlitwę „Wieczny odpoczynek” odmówił po łacinie nuncjusz apostolski abp Salvatore Pennacchio. Powtórzył ją po polsku bielsko-żywiecki biskup pomocniczy Piotr Greger. Zmarłych więźniów obozu polecał ks. dr Mikołaj Dziewiatowski z Autokefalicznego Kościoła prawosławnego w Polsce, który wzniósł modlitwę „Boże Duchów” w języku cerkiewnosłowiańskim. Modlitwę „Wspomnienie zmarłych” odmówił także zwierzchnik diecezji cieszyńskiej Kościoła ewangelicko-augsburskiego bp Adrian Korczago.

Znicze pod pomnikiem ustawili m.in. byli więźniowie obozu Auschwitz oraz innych miejsc kaźni, ocaleni z Holokaustu. Hołd oddały delegacje państwowe. Wśród przedstawicieli był m.in. kard. Zenon Grocholewski, specjalny wysłannik papieża Franciszka na uroczystości w Oświęcimiu.

Wcześniej uczestników rocznicowych obchodów powitał gospodarz uroczystości, prezydent RP Andrzej Duda. Jak podkreślił, „Holokaust, którego Auschwitz jest głównym miejscem i symbolem, był zbrodnią wyjątkową w całych dziejach ludzkości”. „Nigdy indziej ani nigdzie indziej nie przeprowadzono eksterminacji ludzi w podobny sposób” – dodał i przypomniał, że Żydzi „z Polski, Węgier, Francji, Holandii, Grecji i innych okupowanych krajów w całej Europie byli tu przywożeni bydlęcymi wagonami, poddawani selekcji i pozbawiani całego mienia”.

„I w ogromnej większości natychmiast zabijani w komorach gazowych. I spalani w krematoryjnych piecach. Wszystko to trwało zaledwie godziny, kwadranse, minuty. Fabryka śmierci przez lata pracowała z pełną mocą. Dymiły kominy, przetaczały się transporty. Ludzie szli i szli, tysiącami. Na śmierć” – kontynuował i zachęcił, by „nie odwracać od niej oczu” od przerażającej historii. „Nie wolno nam nigdy o niej zapomnieć” – zaapelował.

Prezydent wezwał jednocześnie do ponowienia szczególnego zobowiązania, by „pielęgnować pamięć i strzec prawdy” o tym, co się wydarzyło w Auschwitz. Andrzej Duda zaprosił wszystkich ludzi dobrej woli do udziału w tym dziele. Przestrzegł zarazem przed fałszowaniem historii II wojny światowej, zaprzeczaniu zbrodniom ludobójstwa i negowaniu Holokaustu oraz instrumentalnym wykorzystywaniu Auschwitz dla jakichkolwiek celów.

„To bezczeszczenie pamięci ofiar, których prochy są tutaj rozsypane. Prawda o Holokauście nie może umrzeć. Pamięć o Auschwitz musi trwać, żeby Zagłada nigdy więcej się nie powtórzyła” – zakończył.

Podczas uroczystości przemówiło czworo byłych więźniów. Była więźniarka Auschwitz Batszewa Dagan z Izraela, poetka, psycholog i pedagog, twórczyni metody pomagającej przekazywać dzieciom i młodzieży wiedzę o zagładzie, wspominała:

„Nie miałam pasiaka, bo nie starczyło i dali mi mundur rosyjskiego żołnierza. Wydaje mi się, że najdotkliwszą dla mnie rzeczą na początku była utrata włosów - dawały mi poczucie bycia kobietą”.

„Po moich chorobach dostałam się do komanda „Kanada”. Na górach różnych ubrań z całego świata spotkałam fotografię moich nauczycieli z Łodzi, bo w 1944 roku była likwidacja getta łódzkiego” – kontynuowała i zaapelowała, by nie przestawać mówić o Auschwitz.

Głos zabrał były więzień Auschwitz Marian Turski – dziennikarz i współtwórca Muzeum Historii Żydów Polskich. Zaapelował, by nie być obojętnym wobec niesprawiedliwości i przejawów dyskryminacji. Ten imperatyw określił jako „11. przykazanie”.

„Nie bądźcie obojętni, jeżeli widzicie kłamstwa historyczne. Nie bądźcie obojętni, kiedy widzicie, że przeszłość jest naciągana do aktualnych potrzeb polityki. Nie bądźcie obojętni, kiedy jakakolwiek mniejszość jest dyskryminowana. Istotą demokracji jest to, że większość rządzi, ale demokracja na tym polega, że prawa mniejszości muszą być chronione. Nie bądźcie obojętni, kiedy jakakolwiek władza narusza przyjęte umowy społeczne, już istniejące. Bądźcie wierni przykazaniu. Jedenaste przykazanie: nie bądź obojętny” – powtórzył.

O ignorowanym przez lata ludobójstwie na Sinti i Romach przypomniała była więźniarka Auschwitz Else Baker. Przedstawicielka Sinti podziękowała Polakom za utrzymywanie byłego obozu oraz za przekształcenie go w znane na całym świecie Miejsce Pamięci.

Baker opowiedziała własną historię, gdy w 1944 r. jako ośmioletnia dziewczynka z domu w Hamburgu trafiła do KL Auschwitz-Birkenau, do tzw. obozu cygańskiego, w którym Niemcy więzili około 23 tys. osób.

„Słyszeliśmy rozdzierające krzyki. Nie przestrzegano zakazu opuszczania zamkniętych na klucz baraków. Widzieliśmy przepastny teren, a na nim otwarty ogień. Ja, 8-letnia dziewczynka, słyszałam, jak dorośli rozmawiali, że musiał się im skończyć gaz, skoro palili ludzi żywcem” – kontynuowała opowieść. „Ja przeżyłam Auschwitz wyłącznie dzięki szczęściu oraz wielkodusznym czynom niektórych z moich towarzyszy niedoli” – przyznała ocalona, która przeżyła w obozie dzięki Romce Wandzie Fischer. 2 sierpnia 1944 r. z jedną z sióstr trafiła do KL Ravensbrück.

Zaapelowała o pamięć o ofiarach, ocalonych i katach. „Mam nadzieję, że to miejsce pamięci oraz muzeum będą działać przez wiele kolejnych lat jako ostrzeżenie, by chore ideologie oparte na takich zgubnych naukach, jak na przykład eugenika, nigdy więcej nie doszły do władzy” – podkreśliła.

Stanisław Zalewski, prezes Polskiego Związku Byłych Więźniów Politycznych Hitlerowskich Więzień i Obozów Koncentracyjnych, odczytał słowa, jakie wypowiedział Benedykt XVI w 2006 r. podczas wizyty w Auschwitz-Birkenau: „Nie potrafimy przeniknąć tajemnicy Boga. Widzimy tylko jej fragmenty i błądzimy, gdy chcemy stać się sędziami Boga i historii”.

Wyjaśnił, że te słowa papieża stały się dla niego wskazaniem. „Nie wolno grzebać w sumieniach ludzi, którzy przeżyli czas, kiedy człowiek celowo zapomniał o prawie drugiego człowieka do życia” – wytłumaczył, odwołując się do własnej historii. Opowiedział, jak po pobycie w warszawskiej siedzibie gestapo, na Pawiaku, trafił do KL Auschwitz-Birkenau, a następnie do obozów koncentracyjnych Mauthausen, Gusen I i Gusen II.

„Pamiętam wożenie żyjących nagich kobiet samochodami ciężarowymi z baraku do komory gazowej. Ich krzyki słyszę w mojej podświadomości, kiedy wracam myślami do tych wydarzeń” – relacjonował i przyznał, że niektóre wspomnienia boleśnie wracają. „Odmawiając modlitwę Pater Noster, wypowiadam werset: ‘Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom’. Czy odpuszczenie winy oznacza zapomnienie o wyrządzonej krzywdzie, odstąpienie od wymierzenia kary, zaniechanie zadośćuczynienia?” – pytał i wskazał jednocześnie dwa przykłady postaw wśród więźniów, które, jak zauważył, „wyzwalały nowe siły, wzmacniały poczucie więzi, pobudzały do działania wbrew własnemu poczuciu bezsilności i utraty nadziei”.

Wymienił w tym kontekście o. Maksymiliana Marię Kolbego, który w 1941 r. dobrowolnie poszedł na śmierć w miejsce innego skazanego, oraz rtm. Witolda Pileckiego, który w 1940 r. dobrowolnie dał się uwięzić w KL Auschwitz, by organizować i działać w obozowym ruchu oporu, następnie przekazać światu prawdę o Auschwitz.

W imieniu prywatnych darczyńców wspierających Fundację Auschwitz-Birkenau i misję zachowania autentyzmu Miejsca Pamięci – Filarów Pamięci – głos zabrał Ronald S. Lauder. Przewodniczący Światowego Kongresu Żydów zwrócił uwagę, że „praktycznie każdy inny kraj europejski pomagał nazistom wysyłać Żydów do obozów”. „Zbyt wiele osób i krajów pozwoliło, żeby Auschwitz wydarzyło się” – podkreślił, zaznaczając, że Ameryka nie wpuściła wtedy żadnego uchodźcy żydowskiego.

„Hitler testował świat i z każdym kolejnym krokiem widział, jaka jest prawda - świata to nie obchodziło. I wtedy wiedział, że może zbudować tę fabrykę śmierci, Auschwitz” – stwierdził, przestrzegając przed antysemityzmem, który, jak zaznaczył, „doprowadził do Auschwitz”. Lauder zaapelował o piętnowanie wszelkich przejawów antysemickich i antysyjonistycznych w dzisiejszym świecie.

Dyrektor Miejsca Pamięci Auschwitz dr Piotr M.A. Cywiński podziękował za świadectwo ocalonych więźniów obozu. „Na waszym doświadczeniu budowaliśmy powojenny świat. Jesteśmy wam zatem coś winni. My wszyscy. Świat miał przecież wyglądać inaczej. Organizacja Narodów Zjednoczonych miała być gwarantem pokoju. Zbrodnie przeciwko ludzkości miały być ścigane bez końca” – dzielił się swą refleksją, wskazując na współczesne zjawiska, jak antysemityzm, rasizm, ksenofobia. „W mroku odradzającego się populizmu i demagogii wzmacniają się ideologie pogardy i nienawiści” – dodał, przestrzegając przed obojętnością i biernością.

„Nie widzimy i nie chcemy widzieć. Nie mówimy i nie chcemy mówić. Większość milczała, gdy tonęli Syryjczycy, w ciszy odwróciliśmy się od Kongijczyków, nie wydusiliśmy z siebie niemalże słowa, gdy dwa lata temu mordowano Rohindża, ciszą dziś okrywamy tragiczny los Ujgurów. Cisza po Holokauście nie jest ludzka i nigdy już ludzką nie będzie. Po Holokauście nasze dzisiejsze milczenie jest naszą dotkliwą klęską, naszym własnym odczłowieczeniem. Tak, właśnie: samo-odczłowieczeniem” – stwierdził i wskazał na postawę Sprawiedliwych wśród Narodów Świata, którzy, jego zdaniem, „dokonywali nieskończonego dobra w dramatycznych warunkach, ratując konkretnego człowieka”.

Nawiązał do motta tegorocznych uroczystości rocznicowych „Mamy straszne przeczucie, gdyż wiemy” pochodzące z odnalezionych na terenie Birkenau notatek więźnia Załmena Gradowskiego.

„My także wiemy i przeczuwamy. Czym stał się nasz świat? Gdzie i dlaczego roztrwoniliśmy nasze podstawowe, fundamentalne wartości? Gdzie jest nasza własna indywidualna odpowiedzialność? Każdego z nas!” – zaznaczył i stwierdził, że w samej istocie krzyku „Nigdy więcej” „wyzwolenie Auschwitz dzieje się także dziś”. „Tu i teraz, codziennie” – dodał.

Znicze pod pomnikiem ofiar ustawiły m.in. delegacje byłych więźniów KL Auschwitz, którym towarzyszyli opiekunowie, a następnie delegacje państwowe.

Podczas wzruszającej ceremonii, która zgromadziła kilka tysięcy osób, wielu nie kryło łez. Ubranym w pasiaki byłym więźniom towarzyszyli opiekunowie, pomagając im w poruszaniu się.

Przed południem byli więźniowie wraz z władzami Muzeum Auschwitz i prezydentem RP złożyli wieńce pod Ścianą Straceń na dziedzińcu bloku 11. Dzień wcześniej w pobliskim Centrum Dialogu i Modlitwy odprawiona została Msza św. dla byłych więźniów pod przewodnictwem bp. Piotra Gregera.

Niemiecki nazistowski obóz zagłady wyzwolili żołnierze 100. Lwowskiej Dywizji Piechoty 60. Armii I Frontu Ukraińskiego, dowodzonej przez gen. mjr. Fiedora Michajłowicza Krasawina.

Ze względu na znaczenie miejsca i wagę symbolu, jakim dla całego świata jest były obóz Auschwitz-Birkenau, Zgromadzenie Ogólne ONZ w listopadzie 2005 r. ustanowiło dzień 27 stycznia - rocznicę wyzwolenia obozu - Międzynarodowym Dniem Pamięci o Holokauście.

Obóz Auschwitz powstał w 1940 r. Kompleks obozowy składał się z trzech części. W 1940 roku powstał obóz Auschwitz I (tzw. Stammlager - obóz macierzysty). Pierwszy transport więźniów dotarł do Auschwitz 14 czerwca 1940 r. Składał się z 728 mężczyzn z więzienia w Tarnowie. Dwa lata później pierwszy transport więźniów przybył do Auschwitz II, czyli do Birkenau. Masowe uśmiercanie Żydów rozpoczęto tu już w pierwszych miesiącach 1942 r. Auschwitz III stanowiło ok. 40 podobozów (Aussenlager), spośród których największy znajdował się w Monowicach (Monowitz).

W obozie Auschwitz-Birkenau w latach 1940-1945 hitlerowcy zgładzili co najmniej 1,1 mln osób, głównie Żydów, ale także ok. 75 tys. Polaków oraz tysiące Romów, jeńców sowieckich i przedstawicieli innych narodów.

Wśród więźniów Auschwitz przeważali wyznawcy judaizmu, z których większość – ok. 900 tys. – została zgładzona tuż po przywiezieniu. Wśród pozostałych wyznań najwięcej było katolików. Byli tu także chrześcijanie innych wyznań, ale też Świadkowie Jehowy, muzułmanie oraz buddyści.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję