Reklama

Powstanie autorki „Pożogi”

Mija 130 lat od chwili, gdy przyszła na świat Zofia Kossak – urodziła się w sierpniu, miesiącu, który w narodowym kalendarzu zapisał się tragiczną datą wybuchu Powstania Warszawskiego. Losy pisarki splotły się i z Powstaniem, i – bezpośrednio po jego upadku – z naszym tygodnikiem, gdy na fali popowstańczych wysiedleń trafiła do Częstochowy. Wybuch Powstania był dla niej jakby drugimi narodzinami, po oczekiwaniu na śmierć w Auschwitz, a potem na Pawiaku

Niedziela Ogólnopolska 33/2019, str. 26-27

Danuta Smoszewska „Sawo”/MPW

Warszawa. Ruiny kościoła Sakramentek pw. św. Kazimierza przy Rynku Nowego Miasta. Po lewej na drugim planie dom u zbiegu z ul. Pieszą

„Była tak wymizerowana, że ledwo ją poznali: wychudzona (ważyła trzydzieści siedem kilo), wybite zęby, włosy na parę centymetrów, ledwo trzymająca się na nogach, ale spojrzenie i blask w oczach ten sam…” – tak zapamiętała Zofię Kossak-Szatkowską po uwolnieniu z Pawiaka i uratowaniu przed egzekucją jej córka, Anna Szatkowska – Rosset-Bugnon. Za kilka dni wybuchło w Warszawie Powstanie i do tego obrazu nędzy i rozpaczy doszły liczne oparzenia, nadwęglone brwi i włosy, które zgolone w Auschwitz, odrastały z trudnością i masowo wypadały na skutek wyniszczenia całego organizmu. Jednak cieszyły ją niezmiernie pierwsze sukcesy Powstania, miała szczęście, że tego doczekała.

„Zdążyła opowiedzieć, że Niemcy odkryli jej tożsamość w momencie, kiedy była już prawie umierająca na tyfus. Przenieśli ją do obozowego szpitala i leczyli intensywnie, by nie umarła w drodze. Gestapo bowiem chciało wydobyć od niej różne informacje i dlatego zabrano ją na przesłuchania do Warszawy” – wspomina dalej Anna.

Hostia w puderniczce

Okoliczności aresztowania autorki „Krzyżowców” rok przed wybuchem Powstania były całkiem przypadkowe. Niemiecki patrol zatrzymał ją na ulicy i odkrył, że niesie w paczce prasę konspiracyjną. Podczas przesłuchania na Gestapo wybito jej zęby, ale nie została rozpoznana. Krótko była na Pawiaku, skąd wywieziono ją do Auschwitz.

Reklama

Zanim sama trafiła na Pawiak, była organizatorką akcji przemycania w puderniczce i w medalionie Komunii św. na jego kobiecy, a z czasem i na męski oddział. Było to niezwykle ważne dla oczekujących na śmierć. W chwili kiedy doszło do jej aresztowania, miała już za sobą piękną konspiracyjną kartę. Założyła Front Odrodzenia Polski – tajną organizację stanowiącą kontynuację przedwojennej Akcji Katolickiej. Była współzałożycielką „Żegoty” – Rady Pomocy Żydom, dostarczała ukrywającym się „po aryjskiej stronie” Żydom fałszywe papiery i pieniądze. Po wojnie odznaczono ją za to medalem „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata”.

Dużym echem w kraju odbił się napisany przez nią w sierpniu 1942 r. „Protest!” – podczas trwania akcji wywózki Żydów z warszawskiego getta do obozów koncentracyjnych. Był mocnym sprzeciwem środowiska katolików wobec niemieckiej zbrodni Holocaustu, dokonywanej na okupowanych przez III Rzeszę ziemiach polskich. Wydano go konspiracyjnie w nakładzie 5 tys. egzemplarzy.

Z piekła do piekła

Z KL Auschwitz mało kto powracał. Pół roku przed przybyciem Zofii do obozu zmarł tam jej syn z pierwszego małżeństwa – Tadeusz Szczucki. Do końca życia nie poznała jego losów, myślała, że jednak ocalał z wojny i żyje „gdzieś w świecie”. Ona trafiła z Auschwitz znów na Pawiak. Dla władz Polskiego Państwa Podziemnego była postacią tak ważną, że przekupiono prominentnego niemieckiego urzędnika – sekretarza Pawiaka, by ją uwolnić (oczywiście, nie w każdym przypadku było to możliwe). Wkrótce wzięła udział w Powstaniu, pisała pełne patosu artykuły do prasy powstańczej. Bardzo doceniano wartość jej świetnego pióra, dziękowano za „Dekalog Polaka”. Te strofy na bibule podtrzymywały morale w świecie gwałtu i zniszczenia, pod gradem niemieckich pocisków i bomb. Nie bez powodu nazywaną ją „natchnieniem Polski Podziemnej”. W Powstaniu uczestniczyła także jej szesnastoletnia córka Anna – w kompanii „Harcerskiej” w Batalionie „Gustaw”. Tamte tragiczne dni opisała w książce „Był dom... Wspomnienia”. Podczas powstańczych zmagań musiały się rozdzielić, ale cudem ocalały. Zofia zabrała z Warszawy tylko jeden przedmiot – ulubiony obraz Matki Bożej Częstochowskiej. Przy ewakuacji Powiśla pod koniec Powstania zmarła z wycieńczenia i nadmiaru emocji matka pisarki – Anna Kossakowa.

Reklama

U Czarnej Madonny

Po opuszczeniu Warszawy 10 października 1944 r. autorka „Bez oręża” szczęśliwie odnalazła w Milanówku swoją córkę. Jeszcze w tym samym miesiącu Zofia i Anna przybyły do okupowanej Częstochowy i zaraz udały się przed Cudowny Obraz. Tak czyniły już każdego dnia. Używały wówczas fałszywych nazwisk – Zofia Śliwińska i Anna Sokołowska. Skorzystały z zaproszenia rzeźbiarki Zofii Trzcińskiej-Kamińskiej i jej męża Zygmunta – artysty malarza.

Spod płaszcza Czarnej Madonny popłynęła hojna pomoc dla tłumów wygnańców ze zburzonej Warszawy – bp Teodor Kubina wezwał częstochowian do dzielenia się z nimi. Zmartwychwstanki, magdalenki i paulini uruchomili kuchnie z darmowymi posiłkami. Uchodźcy znaleźli schronienie w domach zakonnych i przy parafiach, m.in. w parafii św. Jakuba, gdzie proboszczem był wówczas ks. Wojciech Mondry – pierwszy redaktor naczelny „Niedzieli” (w latach 1926-37).

By „Niedziela” trwała

Zofia Kossak z właściwą sobie energią podjęła się nowej misji – reaktywowania „Niedzieli”. W lutym 1945 r., miesiąc po ewakuacji Niemców i wejściu do Częstochowy Sowietów, zwróciła się do bp. Kubiny z taką propozycją. Sufragan wkrótce powołał ks. Antoniego Marchewkę na stanowisko redaktora naczelnego „Niedzieli”. Ks. Marchewka także był w Powstaniu, spisał swoje przeżycia, które wydano później w Bibliotece „Niedzieli”, pt. „...Nadejdzie kiedyś dzień wolności. Wspomnienia”. Zofia Kossak znała go, wspólnie ratowali żydowskie dzieci, m.in. Artura Dreifingera, który później wyjechał do Argentyny. Tak więc ksiądz i pisarka znów połączyli siły – tym razem dla organizowania redakcji. Pierwszy powojenny numer „Niedzieli” ukazał się z datą 8 kwietnia 1945 r. W tym okresie Zofia Kossak tworzyła książkę „Z otchłani: wspomnienia z lagru” – zapis pobytu w KL Auschwitz. Pierwsze jej odcinki opublikowała w „Niedzieli”.

W lecie 1945 r. musiała emigrować na Zachód, a jej pisarskie perły trafiły w PRL na listę druków zakazanych. Powróciła do kraju po październikowej odwilży, w 1957 r. Zamieszkała w Górkach Wielkich na Śląsku Cieszyńskim. Zmarła w 1968 r. w ukochanej Ojczyźnie, której wiernie służyła przez całe swoje życie.

2019-08-13 12:55

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wieluń/ 60 osób mogło zarazić się koronawirusem w salonie fryzjerskim

2020-05-28 17:56

[ TEMATY ]

Wieluń

koronawirus

fryzjer

PAP

Nawet 60 klientów, którzy w ostatnich dniach korzystali z usług salonu fryzjerskiego w Wieluniu (Łódzkie), mogło zarazić się koronawirusem podczas kontaktu z jedną z fryzjerek. Zakażenie u kobiety wykryto podczas testów prowadzonych wśród rodzin związanych z fabryką mebli w Kępnie.

Jak podało Radio Łódź, wieluński sanepid wszczął w środę dochodzenie epidemiologiczne wobec 60 osób, które odwiedziły w ostatnich dniach jeden z salonów fryzjerskich w Wieluniu. Działania podjęto po tym, jak obecność koronawirusa potwierdzono u pracującej tam fryzjerki. Kobieta została przebadana w ramach testów prowadzonych wśród rodzin związanych z fabryką mebli w Kępnie, gdzie wystąpiło ognisko zakażeń koronawirusem.

PAP

Według dyrektorki Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Wieluniu Barbary Sułkowskiej, służby sanitarne posiadają listę wszystkich 60 klientów salonu. Po ustaleniu, jak długo trwał kontakt z zakażoną fryzjerką, inspektorzy będą kierować poszczególne osoby na kwarantannę lub pod nadzór epidemiologiczny.(PAP)

autorka: Agnieszka Grzelak-Michałowska

agm/ mhr/

CZYTAJ DALEJ

Pokazywał i uczył nas jedności

2020-05-29 00:30

[ TEMATY ]

kard. Stefan Wyszyński

archikatedra warszawska

beatyfikacja kard. Wyszyńskiego

Łukasz Krzysztofka/Niedziela

Kard. Wyszyński doskonale wiedział, że jeśli Kościół da się podzielić, nie przetrwa czasu próby – powiedział kard. Kazimierz Nycz w homilii w czasie Mszy św. w 39. rocznicę śmierci Prymasa Tysiąclecia w archikatedrze warszawskiej.

Uroczystą, koncelebrowaną Eucharystię pod przewodnictwem metropolity warszawskiego odprawiło kilkudziesięciu kapłanów diecezjalnych i zakonnych. Wśród nich ks. Bronisław Piasecki, kapelan prymasa Wyszyńskiego i świadek jego ostatnich dni. We Mszy św. uczestniczyli alumni warszawskiego seminarium duchownego, siostry zakonne, poczty sztandarowe, członkowie Archikonfraterni Literackiej, przedstawiciele ruchów i stowarzyszeń katolickich oraz wierni z warszawskich parafii, a także pielgrzymi z Zuzeli – rodzinnej miejscowości Prymasa Tysiąclecia.

Kard. Nycz w homilii podkreślił, że jeszcze pięć miesięcy temu wszyscy spodziewaliśmy się, iż za kilka dni będziemy zgromadzeni na beatyfikacji na pl. Piłsudskiego, podobnie jak w czasie pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II czy wielkiego pogrzebu Prymasa trzy dni po jego śmierci. – Te nadzieje nie zostały przekreślone. Znalazły one swoje wzmocnienie w tym niespodziewanym czasie, który Bóg dał nam wszystkim, abyśmy się lepiej przygotowali do beatyfikacji kard. Wyszyńskiego – mówił.

– To wydarzenie, które po ludzku prymasowi Wyszyńskiemu się należy, jest potrzebne również nam, abyśmy zgromadzeni raz jeszcze mogli wyśpiewać wielkie „Te Deum” Kościoła i narodu polskiego za wielkie życie Prymasa. Nie traćmy nadziei i trzymajmy dzień 28 maja w naszych sercach, bo jest zarezerwowany na liturgiczne wspomnienie kard. Wyszyńskiego – zaznaczył metropolita warszawski.

Hierarcha przypomniał, że obecny okres w roku liturgicznym jest “czasem, gdy Jezus prowadzi nas do Wieczernika i modli się za wszystkich, którzy dzięki słowu apostołów w Niego uwierzą”. – My także jesteśmy zaproszeni do Wieczernika. Jezus modli się również za nas. Jesteśmy owocem świadectwa i wiary apostołów. W Wieczerniku, do którego nas przyprowadza słyszymy „aby byli jedno”- podkreślił kard. Nycz i wskazał na jedność wewnątrz Trójcy Świętej jako wzór jedności ludzi między sobą.

Metropolita warszawski zwrócił uwagę, że dla Prymasa wołanie i troska o jedność były ważnym wymiarem pasterskiej działalności, nie tylko w kontekście ekumenicznym. – Chodziło o jedność Kościoła w Polsce, targanego próbą podzielenia. Prymas Wyszyński wiedział, że jeśli Kościół da się podzielić, to nie przetrwa czasu próby.

- Kard. Wyszyński wiedział, że za wypowiedziane w 1953 r. „non possumus” będzie czekało go więzienie. Ale w pewnym sensie uważał, że to błogosławiony czas, który pozwolił mu głosić Ewangelię w zupełnie nowy sposób – zauważył kard. Nycz i dodał, że uwięzienie sprawiło, iż nie tylko urósł autorytet Prymasa wśród ludzi Kościoła i systemu, ale dzięki internowaniu mógł wiele spraw przemodlić, przemyśleć i złożyć ofiarę ze swojego cierpienia. Właśnie wtedy bowiem powstały Jasnogórskie Śluby Narodu Polskiego, Wielka Nowenna i wiele inicjatyw związanych z Tysiącleciem Chrztu Polski. – Trzy lata uwięzienia to jeden z najważniejszych momentów życia Prymasa – mówił kard. Nycz.

Przypomniał także, że drogi życia Prymasa Tysiąclecia zeszły się drogami kard. Karola Wojtyły. – Z tego spotkania i pięknej współpracy narodził się wybór Karola Wojtyły na papieża. Czasami banalizujemy trochę te relacje dwóch wielkich Polaków, mówiąc, że Karol Wojtyła był w cieniu Prymasa, a później Prymas w cieniu Papieża, ale to naprawdę nie o to chodzi. Tam nie było żadnych cieni, ale blask dwóch wielkich ludzi Kościoła. Oni byli niezwykle komplementarni względem siebie. Bardzo kochali Kościół i Matkę Najświętszą – mówił metropolita warszawski

Kard. Nycz zachęcił do modlitwy o owoce beatyfikacji kard. Wyszyńskiego, aby za rok móc spotkać się w archikatedrze przy jego relikwiach. Podkreślił ponadto, że wśród tych owoców są klerycy archidiecezji warszawskiej, z których dwudziestu będzie w najbliższą sobotę wyświęconych na kapłanów. – To spora liczba, jak na obecne czasy, dlatego mamy za co Bogu dziękować. Przez wstawiennictwo Jana Pawła II i kard. Wyszyńskiego módlmy się, aby we wszystkich polskich seminariach nie brakowało powołań – zaapelował.

Po Mszy św. kapłani przeszli procesyjnie do kaplicy z grobem Prymasa Tysiąclecia, gdzie odczytano fragment Ślubów Jasnogórskich i odśpiewano Apel Jasnogórski.

Ostatnim punktem uroczystości rocznicowych był wykład prof. Krzysztof Koehlera pt. „Wizja obchodów Tysiąclecia Chrztu Polski”. Prelegent podkreślił, że prymas Wyszyński dochodzi do idei Millenium, kiedy jest uwieziony i rzucony w samotność. Pierwszym, przełomowym momentem było ułożenie 8 grudnia 1953 r. aktu osobistego oddania się Matce Bożej w niewolę. – Sam będąc w niewoli, Prymas poświęca wszystko Maryi i „transcenduje” niewolę fizyczną, zgadzając się na bezwarunkowe rozporządzanie sobą – mówił prof. Koehler.

Również Śluby Jasnogórskie, będące analogią do Ślubów Lwowskich króla Jana Kazimierza, a także nawiązanie do bohaterskiej obrony Jasnej Góry, symbolizującej obronę chrześcijańskiego ducha narodu miały jeszcze ściślej zjednoczyć naród polski z Maryją. – Peregrynacja kopii obrazu Matki Bożej Częstochowskiej była jak zamek błyskawiczny, który zszywa naród. Prymasowi leżało na sercu budowanie wspólnoty narodowej – podkreślił prof. Koehler i dodał, że kard. Wyszyński z Janem Pawłem II doskonale zdawali sobie sprawę, jak bardzo niebezpieczne może być rozłączanie polskości od katolicyzmu. - Bez pogłębiania wiary Polacy się rozproszą – zaznaczył.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję