Reklama

Nowe wyzwania katechezy

2019-09-03 13:09

Ewa Oset
Niedziela Ogólnopolska 36/2019, str. 10-12

©Africa Studio – stock.adobe.com

Braki kadrowe, wypisywanie się uczniów z lekcji religii, ograniczanie w niektórych szkołach liczby godzin katechezy do jednej tygodniowo... O przyczyny tych problemów i próby ich rozwiązania zapytaliśmy ekspertów

Czy katechizowanie w szkole jest zagrożone? Takie pytanie coraz częściej zadają ludzie zaniepokojeni sytuacją katechezy w polskiej szkole. Obok nich są tacy, którzy próbują znów dyskutować nad jej zasadnością i sugerują powrót nauczania religii do salek parafialnych. Jedno jest pewne: nowe czasy stawiają nowe wyzwania, także przed szkolną katechezą.

Miejsce katechezy w szkole

– Odkąd nauczanie religii w szkole zostało przywrócone, w 1990 r., raz po raz pojawiają się sygnały i działania z różnych stron i środowisk, które próbują podważyć zasadność szkolnej katechezy. Dzisiaj mówienie o jakiejś próbie zamachu jest pewnym nadużyciem – przekonuje bp Marek Mendyk, przewodniczący Komisji Wychowania Katolickiego Konferencji Episkopatu Polski, biskup pomocniczy diecezji legnickiej. – Patrzymy na katechezę z perspektywy prawie 30 lat jej obecności w szkole w kategoriach Bożego błogosławieństwa i działania Bożej Opatrzności. Katecheza wpisała się w system szkolny, czasami tylko na niej młodzi mogą usłyszeć o Bogu, mogą zadawać trudne pytania, mogą też szukać odpowiedzi na różne egzystencjalne problemy, które ich dotyczą – zaznacza. Z kolei ks. dr hab. Andrzej Kiciński, profesor i prorektor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, dodaje, że śmiało można stwierdzić, iż nauczanie religii w polskiej szkole jest dobrze zorganizowane, wzbogacane coraz to nowymi programami i podręcznikami, a katecheci są dobrze wykształceni. Nie oznacza to jednak, jak podkreślają obaj kapłani, że nie pojawiają się różne problemy.

Wypisywanie się uczniów z katechezy

– Na czerwcowym spotkaniu z dyrektorami wydziałów katechetycznych podejmowaliśmy to zagadnienie i szukaliśmy przyczyn – mówi bp Mendyk. Dlaczego tak się dzieje? – Nierzadko bywa tak, że źle zorganizowane zajęcia w szkole powodują, iż młodzi ludzie wypisują się z katechezy. Myślę tu głównie o nagminnych przypadkach, kiedy nauczanie religii organizowane jest na pierwszej i ostatniej godzinie zajęć w szkole. Dotyczy to zwłaszcza młodzieży, która pochodzi ze środowisk wiejskich – do szkoły trzeba dojechać, a później z niej wrócić, co jest uciążliwe – mówi ksiądz biskup. Młodzi nie uświadamiają sobie jeszcze, czym te zajęcia są i jak one skutkują na przyszłość. – Jest też prawdą, że coraz większa grupa młodzieży po prostu traci wiarę. To widać w dużych miastach. Problemem jest również alternatywa, którą daje szkoła, czyli wybór tzw. nic. To jest kwestia do rozwiązania na poziomie ministerialnym. Od kilku lat próbujemy przekonać Ministerstwo Edukacji Narodowej, że najwyższy czas tę sprawę uporządkować. Wrócić do początków, tak jak to było w zamyśle organizatorów powrotu nauczania religii do szkoły: albo religia, albo etyka. O takie prawo dopominają się też dyrektorzy szkół, gdyż wprowadzenie „nic” sprawia, że szkoła jest zdezorganizowana – mówi bp Mendyk. Wielu dyrektorów podkreśla, że nie ze złej woli, ale ze względów organizacyjnych ustawiają katechezę na pierwszych i ostatnich godzinach. Istnieje też niebezpieczeństwo, że „nic” może być wkrótce inaczej wykorzystane, np. przez wprowadzenie tzw. zajęć z edukacji seksualnej.

Reklama

Oczekiwania uczniów

Słyszy się opinie, że powodem wypisywania się młodzieży z katechezy jest osoba katechety, a właściwie jego wymagania względem ucznia. Katecheci zwracają uwagę, że często muszą godzić dwie rzeczy: realizację wytycznych programowych i wychodzenie naprzeciw oczekiwaniom młodzieży. A te ostatnie są różne. W jednym z częstochowskich liceów katecheci przeprowadzili ankietę wśród uczniów nt. ich wizji nauczania religii. Wielu pisało, że katecheza powinna być lekcją bezstresową, odskocznią od natłoku zajęć, lekcją, na której panuje przyjazna atmosfera, zachęcająca do dyskusji. Uczniowie oczekują od katechety, że będą mogli razem szukać odpowiedzi na pytania dotyczące bieżących wydarzeń w świecie, konfrontować wiadomości przeczytane na portalach społecznościowych z nauką Kościoła. Chcą lekcji, która pomoże im zrozumieć problemy swoje i rówieśników. Chcą zobaczyć wspólnie dobry, wartościowy film. Cenią sobie to, że mogą wyrazić własne zdanie, porozmawiać z kimś dorosłym. Nie chcą klasówek, kartkówek, długich prac domowych, słabych ocen.

Jednak nawet jeśli katecheta stara się sprostać tym oczekiwaniom, znajdą się tacy, którzy rezygnują z katechizacji, bo np. mają korepetycje. Katechetów często obarcza się odpowiedzialnością za to, że uczniowie mimo obecności na katechezie nie praktykują wiary. Dlaczego nie praktykują? – Często wynika to z pragmatycznego podejścia rodziców do lekcji religii: zapisują swoje dzieci na katechezę w szkole podstawowej, bo pragną, by przystąpiły one do Pierwszej Komunii św. oraz do bierzmowania. Zgodnie bowiem z wytycznymi KWK KEP tylko te dzieci, które chodzą na lekcje religii, mogą przystąpić do tych sakramentów. Frekwencja dzieci i młodzieży w kościele jest odzwierciedleniem religijności w rodzinie. Jeśli rodzice nie chodzą na Mszę św., to i nie posyłają na nią swoich dzieci. Jest to znaczna część polskiego społeczeństwa, bo prawie 64 proc. – mówi ks. dr hab. Roman Ceglarek, wikariusz biskupi do spraw przekazu wiary, nauczania i wychowania katolickiego Kurii Częstochowskiej.

Katecheci próbują dotrzeć do swoich podopiecznych ze słowem Bożym na różne sposoby, przede wszystkim przez modlitwę. W Częstochowie np. katecheci i studenci Wyższego Instytutu Teologicznego podjęli od lipca br. modlitwę wstawienniczą za uczniów szkół archidiecezji, zarówno tych gorliwych, jak i przeszkadzających na lekcji i wątpiących. Inicjatorką tego przedsięwzięcia jest dr Beata Stypułkowska, która prowadzi zajęcia z katechetyki.

Brakuje katechetów

Pojawiły się też kłopoty z kadrą. Jakie są tego konsekwencje? Ks. Ceglarek tłumaczy: – Problemy kadrowe wynikają z faktu, że jest coraz mniej powołań do kapłaństwa i życia zakonnego. Zauważamy też, że coraz mniej osób świeckich pragnie studiować teologię. Skutkuje to tym, że co roku coraz mniej osób chce podjąć pracę katechetyczną. Niedobory kadrowe sprawiają, że trudniej jest obsadzić wszystkie etaty katechetyczne. W niektórych przypadkach musimy się liczyć z ewentualną redukcją liczby lekcji religii do jednej tygodniowo – podkreśla.

Faktem jest, że w ogóle brakuje nauczycieli, w tym katechetów. Co z tym zrobić? – Mamy świadomość, że za kilka lat może to być naprawdę wielki problem dla całej Polski – zauważa bp Mendyk. Ci, którzy weszli do szkoły w 1990 r., niedługo przejdą na emeryturę. Próbujemy temu zaradzić, m.in. w czerwcu br. podpisaliśmy z Ministerstwem Edukacji Narodowej porozumienie w sprawie możliwości nauczania religii przez osoby z uprawnieniami pedagogicznymi, które ukończyły studia podyplomowe katechetyczno-teologiczne. Apelujemy też do księży biskupów, żeby przy uczelniach katolickich uruchamiać kierunki studiów, na których przyszli katecheci zdobywaliby kwalifikacje do nauczania religii. Samych kandydatów na katechetów nie jest za dużo. Brakuje ich w dużych miastach, np. w Warszawie, we Wrocławiu, w Łodzi. Ale na szczęście są też takie miejsca w Polsce, gdzie jest ich w nadmiarze, np. w południowych regionach. Rozwiązaniem w przypadku braku nauczycieli nie może być redukcja zajęć do jednej godziny tygodniowo. Dlatego zachęcamy nauczycieli innych przedmiotów – dobrych, mądrych, roztropnych – aby wyrażali gotowość podjęcia odpowiednich studiów, by w przyszłości mogli uczyć religii. W Polsce mamy naprawdę sporo dobrych nauczycieli, prawdziwych mistrzów – podkreśla bp Mendyk.

Historia nauczycielką

Gdy widzimy pojawiające się problemy, warto dmuchać na zimne. Historia uczy nas przewidywać różne zjawiska i im zapobiegać. Paradoksem jest to, że dziś jeszcze niektórzy dyskutują nt. obecności katechezy w szkole, choć Kościół katolicki ma niepodważalne zasługi w szerzeniu oświaty. Zwraca na to uwagę ks. dr Paweł Kostrzewski, wykładowca historii Kościoła w Wyższym Instytucie Teologicznym w Częstochowie. – Przez długie wieki system szkolnictwa opierał się na prowadzonych przez osoby duchowne szkołach parafialnych, klasztornych i katedralnych, z których wyłoniły się pierwsze uniwersytety – podkreśla. Warto też przypomnieć sobie metody rugowania katechezy ze szkoły w czasie II wojny światowej przez Niemców, a także w okresie PRL-u. Ksiądz historyk tłumaczy: – W XX wieku w ramach represji wobec Kościoła podjęto walkę ze szkolną katechezą. Zanim zamknięto dla niej drzwi szkół, pomniejszano jej rolę przez umieszczanie na pierwszej lub ostatniej godzinie lekcyjnej, sprowadzenie jej do statusu przedmiotu nieobowiązkowego, wyrzucenie ze świadectw itp. Niestety, i dziś, kiedy przykłada się przesadną wagę do wyników egzaminacyjnych, a spycha na drugi plan wychowanie młodego pokolenia, mamy do czynienia z analogicznymi praktykami, dezawuującymi nie tylko katechezę, ale też wszystkie przedmioty humanistyczne, które poza tym, że dają określoną porcję wiedzy, kształtują określone postawy. Czy rzeczywiście chcemy iść drogą prowadzącą do wykształcenia wyspecjalizowanego, choć moralnie i duchowo zagubionego społeczeństwa, dla którego jedynym celem będą dobra materialne i zabawa? – przestrzega ksiądz doktor.

Nowe wyzwania

W 2018 r. Konferencja Episkopatu Polski zatwierdziła nową Podstawę programową katechezy Kościoła katolickiego w Polsce. Nawiązuje ona do podstawy programowej ogólnej, przygotowanej przez Ministerstwo Edukacji Narodowej w związku ze zmianami systemu oświaty w Polsce. – Zdaniem psychologów i socjologów, co pięć lat do szkoły przychodzi nowe pokolenie młodych ludzi. Chcieliśmy więc tę podstawę urealnić i dostosować do czasów, w których żyjemy, a także do środowiska młodych – podkreśla biskup pomocniczy diecezji legnickiej. Nowa podstawa programowa katechezy zastąpi dotychczasowy dokument, powstały w 2010 r. Na jej bazie są opracowywane poszczególne programy nauczania dla lekcji religii, a także nowe podręczniki. Trafią one do uczniów we wrześniu 2020 r. Ksiądz Ceglarek także widzi potrzebę ciągłego poszukiwania sposobów na to, by treści głoszone na katechezie miały realny wpływ na styl życia uczniów. – Bycie autentycznym świadkiem, wiarygodnym głosicielem Ewangelii, który żyje tym, czego naucza, i który pociąga własnym przykładem, to zadania dla katechety – mówi. Takich świadków Bożej miłości, gotowych podjąć wyzwanie Chrystusa, zapraszają uczelnie katolickie, m.in. Wyższy Instytut Teologiczny w Częstochowie zlokalizowany u stóp Jasnej Góry. – Dzisiaj w świecie cierpiącym na deficyt miłości potrzebni są głosiciele miłości Boga i zarazem narzędzia Jego miłości wobec ludzi. Właśnie takich świadków wiary usiłuje kształcić i formować nasza uczelnia w ramach studiów magisterskich, podyplomowych i okołoinstytutowych – mówi ks. dr Mikołaj Węgrzyn, dyrektor WIT w Częstochowie.

Misja: katecheza

Rola katechezy w szkole, jak mówią eksperci do spraw wychowania katolickiego, jest nie do przecenienia, jeśli chodzi o ochronę przed deprawacją dzieci i młodzieży. – Może przez to jesteśmy w niektórych środowiskach tacy nielubiani, ośmieszani, wykpiwani, lekceważeni, sekowani, że podejmujemy z dziećmi i młodzieżą tematy, które dla wielu są często niewygodne. To, co dzisiaj idzie przez Europę, a właściwie już jest w Polsce, a w Europie już się dokonało – atak na rodzinę, na najświętsze wartości – ma na celu odciągnąć młodego człowieka od Kościoła, nie dać mu narzędzia, które by go motywowało do życia, do działania, do służby na rzecz innych. Patrzymy na to w kategoriach działania Bożej Opatrzności i myślimy, że jako Kościół w Polsce katecheci, nauczyciele wiary w szkołach, mamy jakąś misję do spełnienia – mówi bp Mendyk. – To, że urodziliśmy się w tym czasie – nie za 50 lat, nie 100 lat temu – oznacza, iż Pan Bóg stawia właściwych ludzi na właściwym miejscu we właściwym czasie. Musimy robić wszystko, aby ochronić wiarę i ocalić chrześcijański model rodziny – podkreśla.

15 września rozpoczyna się w Polsce 9. już Tydzień Wychowania. – Ten tydzień został pomyślany po to, aby się modlić o ducha chrześcijańskiego wychowania w polskich domach, w polskich szkołach, środowiskach wiary. Każdego roku podejmowane są różne tematy. W tym roku chcemy zwrócić uwagę na relacje nauczyciel – uczeń, a właściwie mistrz – uczeń. Będziemy wskazywać na osobę Jezusa Chrystusa jako tego pierwszego Nauczyciela. Zachęcamy, aby otworzyć się na tę inicjatywę i podejmować tak dobrze rozumianą współpracę środowisk wychowawczych, żeby odnowić przymierze, o którym mówi się w dokumencie Kongregacji do spraw Edukacji Katolickiej pt. „Stworzył ich jako mężczyznę i kobietę. Z myślą o drodze dialogu na temat kwestii gender w edukacji”, który został ogłoszony 10 czerwca br. Razem możemy wiele, a co dopiero kiedy będzie nam towarzyszyła nasza osobista i wspólnotowa modlitwa, zwłaszcza jeżeli będziemy pamiętać, że dla Boga nie ma nic niemożliwego.

Tagi:
szkoła religia

Jeśli nie wychowamy dzieci, to zrobi to ulica lub internet

2019-11-15 09:20

Mateusz Wiercioch

“Nie zmarnuj swojego życia” to najpopularniejszy hip-hopowy projekt profilaktyczny w kraju. Dwaj raperzy w ciągu sześciu lat odwiedzili ponad 400 000 uczniów w szkołach i ośrodkach. Jakie mają przemyślenia dotyczące polskiej młodzieży? Zapraszamy do krótkiego wywiadu z Łukaszem Bęsiem i Jonatanem Blankiem.

rymcerze.pl

Od sześciu lat odwiedzacie szkoły i ośrodki z projektem profilaktycznym “Nie zmarnuj swojego życia”. Jak w ciągu tego czasu zmieniła się nasza młodzież?

Łukasz: Zauważyliśmy, że zarówno w miastach, jak i na wsiach dzieci zostały wciągnięte przez smartfony. Rodzice często nie widzą problemu i cieszą się, że dzieci spędzają dużo czasu w domu, a nie na ulicy. Gry i portale społecznościowe stają się ich życiem. Tam przeżywają radości i chcą być doceniani. Często uczeń nie wie co jest zadane, ale wie co jutro planuje jego ulubiony bloger. To co mówi raper lub youtuber często staje się wyznacznikiem dla młodego człowieka.

Jonatan: Słyszymy od kadry, że uczniowie coraz częściej zachowują się niestosownie wobec nauczycieli. Chodzi tu między innymi o agresję słowną i brak reakcji na prośby.

W tym roku odwiedziliście dużo placówek typu MOW (Młodzieżowy Ośrodek Wychowawczy). Czym różni się spotkanie z uczniami w szkołach od spotkania z wychowankami ośrodków?

Łukasz: Młodzi w ośrodkach to osoby, u których już zaobserwowano problemy wychowawcze. Mają świadomość swoich wcześniejszych błędów i ktoś pomaga im wyjść na prostą. Cieszymy się, że dzięki wsparciu Funduszu Sprawiedliwości, mogliśmy w tym roku odwiedzić sporą ilość małych ośrodków znajdujących się na prowincji. W ośrodkach mówimy do mniejszej grupy niż w szkołach, dzięki czemu możemy lepiej poznać problemy wychowanków. Utożsamiają się z naszą złą przeszłością i doceniają wartość rodziny. Z kolei w szkołach mamy do czynienia z profilaktyką, czyli rozmową o tym czego nie warto robić. Tam, obok spokojnej młodzieży, spotykamy trudnych uczniów, którzy też mają dużo na sumieniu.

Co teraz uzależnia młodzież?

Jonatan: Mnóstwo dzieciaków ucieka w gry i w internet. To są nowe uzależnienia, które obserwujemy jeżdżąc zarówno po wielkich miastach, jak i małych miejscowościach. Ten wirtualny świat tak ich porwał, że potrafią wrócić do domu i 5-6 godzin siedzieć na smartfonie. Potem przychodzą niewyspani na lekcje. Nie zdają sobie sprawy, że internet prawie nic nie wnosi do ich życia i tracą swój czas. Niestety część młodych ucieka w substancje psychoaktywne, w tym leki. Na szczęście świadomość zagrożeń jest coraz większa.

Jak odbieracie pracę pedagogów?

Łukasz: Pedagodzy bardzo starają się rozumieć młodzież, co nie jest łatwe w dobie internetu i szybko zmieniających się trendów. Są na czasie i przez to lepiej dogadują się z uczniami. Zawsze powtarzamy, że pedagog powinien być pierwszą osobą do kontaktu, gdy młody człowiek przeżywa kryzys.

Czy dyrektorzy umieją nadążyć za młodzieżą?

Jonatan: Dyrektorzy nie wstydzą się mówić, że w ich szkole są problemy. W naszych rozmowach, żaden z nich nie próbował wybielać swojej placówki. Bardzo często dyrektorzy są przepracowani i pochłonięci obowiązkami. Pomimo tego myślą o młodzieży dając zielone światło dla projektów profilaktycznych i innych działań dla dobra ucznia. Potrafią słuchać zarówno pedagogów, jak i nauczycieli. Ich owocna współpraca przyczynia się do osiągnięcia najważniejszego efektu pracy dyrektora: spełnionego absolwenta.

Jakie macie rady dla rodziców?

Łukasz: Przede wszystkim: więcej rozmawiajcie ze swoimi dziećmi i spędzajcie z nimi więcej czasu. Dawajcie im dużo dowodów waszej miłości. Nasza kolejna rada jest prosta: interesujcie się co wasze dzieci robią na komórce. Spotkaliśmy się z rodzicami, którzy powiedzieli, że nie robią tego, bo chcą chronić prywatność dziecka. Smartfon to nie pamiętnik. To narzędzie, którym do waszego dziecka napływają najróżniejsze informacje i komunikaty. Internet jest pełen ludzi i miejsc, z którymi młody człowiek nie powinien mieć nic wspólnego. Jeśli my nie wychowamy naszych dzieci, to zrobi to ulica lub internet.

Zadanie „Nie Zmarnuj Swojego Życia” jest współfinansowane ze środków Funduszu Sprawiedliwości, którego dysponentem jest Minister Sprawiedliwości.

Więcej informacji o projekcie:

Strona: rymcerze.pl

----------------------------------------------------------

INFO DOT PROJEKTU:

Najpopularniejszy hip-hopowy projekt profilaktyczny ruszył znowu w Polskę. Dotychczas Rymcerze dotarli do ponad 400 tysięcy młodych ludzi. Dzięki wsparciu Funduszu Sprawiedliwości, raperzy poprowadzą 500 bezpłatnych spotkań do końca 2023 roku. 60 odbędzie się w tym roku, a w kolejnych latach 110 rocznie. Przedstawiciele m.in. szkół, ośrodków wychowawczych i domów dziecka mogą zgłosić swoją placówkę do udziału w projekcie poprzez formularz na stronie www.rymcerze.pl. - Sami wiele przeżyliśmy i wiemy jak trudny start mają niektórzy. Często młodzi muszą zmierzyć się z rozwodem rodziców, uzależnieniami i przemocą. Motywujemy ich do wybrania dobrej drogi, do odpowiedzialności za swoją przyszłość – wyjaśnia Bęsiu z zespołu Rymcerze.

Honorowymi patronami projektu zostali Minister Sprawiedliwości oraz Rzecznik Praw Dziecka. Ambasadorami kampanii „Nie zmarnuj swojego życia” są znani aktorzy m.in. Maciej Musiał, Marcin Kwaśny, sportowcy Jerzy Dudek i Tomasz Adamek oraz wokalista amerykańskiego zespołu “P.O.D” - Sonny Sandoval.

Kim są Rymcerze? To popularny zespół rapowy z pozytywnym przekazem. Ich pierwszy album pt. „Nie zmarnuj swojego życia” zadebiutował na 3. miejscu wśród najlepiej sprzedających się płyt w Polsce. Raperzy Bęsiu i Dj Yonas (Rymcerze) docierają z projektem do młodzieży w szkołach w całej Polsce i za granicą promując dobre postawy, wartości, właściwe wybory. Zachęcają do rozwijania siebie. Przestrzegają przed używkami i marnowaniem życia.

Zobacz teledysk:

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jasna Góra: biskupi uczestniczą w rekolekcjach nt. Eucharystii

2019-11-19 12:46

it / Jasna Góra (KAI)

Na Jasnej Górze trwają doroczne rekolekcje polskich biskupów. Uczestniczy w nich niemal cały Episkopat Polski. To, jak podkreślają biskupi, bardzo ważny czas nawrócenia i refleksji nad swoim życiem. Temat dni skupienia brzmi: „Eucharystia radosnym udziałem w ofierze Chrystusa”.

Marek Kępiński /BPJG

- Rekolekcje to bardzo ważny czas w życiu każdego - powiedział KAI kard. Stanisław Dziwisz. Podkreśla, że „to zatrzymanie się w obliczu Chrystusa i spojrzenie na swoje życie”. - To refleksja nad tym, co było dobrego, a co trzeba zmienić, to wielka modlitwa, zanurzenie w tajemnicy Bożej – mówi krakowski arcybiskup senior.

Kard. Kazimierz Nycz odnosząc się do tematu rekolekcji o Eucharystii przypomina, że to także temat nowego roku duszpasterskiego. - To sprzyja refleksji nad tą tajemnicą naszej wiary - jak sam przeżywam Eucharystię, jak odprawiam Mszę św., to jest niesłychanie ważne - powiedział metropolita warszawski.

Abp Wiktor Skworc z Katowic wyznał, że „z radością czekał na te rekolekcje, by się wyciszyć, by nabrać dystansu od spraw bieżących i zbliżyć się do Boga”. Także dla niego temat rekolekcji o Eucharystii jest bardzo ważny. - Jeśli chcemy realizować program duszpasterski, to powinniśmy również na nowo pogłębić tę eucharystyczną świadomość, tę wielką tajemnicę naszej wiary, jeszcze bardziej poznać, odkryć dla siebie, żeby potem móc dzielić się z innymi – powiedział metropolita katowicki.

Jeszcze przed rozpoczęciem dni skupienia odbyła się I sesja Zebrania Plenarnego Episkopatu, w czasie której biskupi omawiali przygotowania do ważnych uroczystości związanych z postaciami kard. Stefana Wyszyńskiego i Jana Pawła II z okazji 100. rocznicy urodzin Karola Wojtyły i beatyfikacji Prymasa Tysiąclecia.

Bp Artur Miziński, sekretarz generalny Konferencji Episkopatu Polski podkreślił, że za ich przyczyną biskupi proszą o siły do tego, by przetrwać trudny czas kryzysu i proszą o wzrost świętości dla Kościoła i każdego, kto ten Kościół tworzy.

- Wierzymy głęboko w świętych obcowanie, w skuteczność modlitwy, są dani jako wzory do naśladowania, ale przede wszystkim jako orędownicy u Boga wypraszający potrzebne łaski dla Kościoła w Polsce, którego byli ostoją – powiedział KAI bp Miziński. Dodał, że „modlitwa za ich wstawiennictwem bardzo leży nam na sercu, ale myślę, że także wszystkim wiernym Kościoła w naszej Ojczyźnie”.

Kard. Stanisław Dziwisz zauważył, że „setna rocznica urodzin Jana Pawła II to wielkie poruszenie dla całego Kościoła”. - Byłem w Rzymie, spotykałem różnych ludzi z różnych krajów i wszyscy mówili, że trzeba wykorzystać ten czas, by pogłębić życie religijne w Kościele - mówił kardynał. Dodał, że „o to musimy dbać, bo życie religijne słabnie, a teraz jest kolejna okazja, by popatrzeć na sylwetkę Jana Pawła II, człowieka świętego, który ma zawsze coś do powiedzenia każdemu z nas, ponieważ jego nauczanie było ponadczasowe”.

Rekolekcje dla polskich biskupów prowadzi w tym roku o. Wojciech Giertych, dominikanin, teolog Domu Papieskiego i wykładowca na Papieskim Uniwersytecie Angelicum w Rzymie.

Dni skupienia potrwają do najbliższego czwartku. W ich programie jest osiem konferencji i nauki głoszone podczas Mszy św. celebrowanych w Kaplicy Matki Bożej, jest adoracja Najświętszego Sakramentu, spowiedź, udział w Apelu Jasnogórskim. Dziś zaplanowano także projekcję filmu „Nieplanowane”.

Biskupi zgromadzeni są w Domu Pielgrzyma, który na czas ich skupienia zostały wyłączony dla wiernych przybywających na Jasną Górę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek przybył do Tajlandii

2019-11-20 07:50

tom (KAI) / Bangkok

Franciszek przybył do Tajlandii. O godz. 12.03 (6.03) Airbus 330 „Giovanni Battista Tiepolo” włoskich linii lotniczych Alitalia z papieżem wylądował na lotnisku w Bagkoku. Motto wizyty w Tajlandii, która potrwa do 23 listopada związana jest z 350. rocznicą utworzenia pierwszego wikariatu apostolskiego w tym kraju brzmi: „Uczniowie Chrystusa, uczniowie misjonarze”. Jest to 32. podróż zagraniczna papieża Bergoglio w trakcie której odwiedzi jeszcze Japonię w dniach 23-26 bm.

episkopat.pl

U stóp schodów samolotu papieża powitał członek Rady Koronnej, który ofiarował mu wieniec z kwiatów. Franciszek przywitał się z reprezentantami tajlandzkich władz, z arcybiskupem Bangkoku kard. Francis Xavier Kriengsak Kovithavanij i biskupami. Ojciec Święty pozdrowił grupę dzieci w tradycyjnych strojach. Oddano honory wojskowe.

Na płycie lotniska była też grupa wiernych z flagami watykańskimi i tajlandzkimi.

Podczas ceremonii powitania papieżowi towarzyszyła jako tłumacz jego 77-letnia kuzynka Ana Rosa Sivori. Urodzona w Argentynie salezjanka mieszka i pracuje w Tajlandii od ponad 40 lat.

Z lotniska Franciszek udał się do nuncjatury apostolskiej w centrum Bangkoku, która jest jego rezydencją w czasie pobytu w Tajlandii.

W pierwszym dniu wizyty nie przewidziano żadnych oficjalnych wydarzeń z udziałem papieża.

Oficjalny program pielgrzymki rozpocznie się 21 bm. W stolicy Tajlandii Bangkoku papież spotyka się m.in. z 92-letnim Sathit Maha Simaramem Najwyższym Patriarchą Buddyjskim w świątyni Wat Ratchabophit i królem Maha Vajiralongkornem „Rama X”.

Ponadto papież w Bangkoku spotka się z biskupami kraju, kapłanami katolickimi i zakonnikami, przedstawicielami innych kościołów i religii, a także chorymi i niepełnosprawnymi. Na Stadionie Narodowym papież odprawi Mszę św. Natomiast pod koniec wizyty w Tajlandii, w piątek wieczorem czasu lokalnego, w katedrze w Bangkoku planowana jest Msza św. z udziałem młodych katolików. W sobotę rano Franciszek odleci do Japonii.

Oficjalnym tłumaczem papieża będzie jego kuzynka Ana Rosa Sivori.

Okazją dla papieskiej wizyty w Tajlandii jest 350-lecie istnienia Kościoła katolickiego w tym królestwie. Wśród 69 milionów mieszkańców Tajlandii żyje tylko 300 tys. katolików. Poza Tajlandczykami na spotkaniach z papieżem oczekiwani są też w Bangkoku katolicy z krajów sąsiedzkich Laosu i Kambodży.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem