Reklama

Głos z Torunia

Toruń

Pod sztandarem krzyża

Niedziela toruńska 49/2019, str. III

[ TEMATY ]

KSM

Toruń

Spotkanie młodzieży

Renata Czerwińska

Młodzież z KSM-u wraz z opiekunami i bp. Józefem Szamockim

Nie próbujmy porównywać Chrystusa do ziemskich królów, nawet świętych – bo i tacy bywali. On jest Dobrym Pasterzem. Sam o sobie powiedział, że zna owce swoje i daje im życie. Został posłany przez Ojca, aby nikt nie zginął. Nie chce wojować, odbierać życia – przeciwnie, chce dawać nam jego pełnię – mówił bp Józef Szamocki 24 listopada podczas uroczystości Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata w toruńskiej katedrze Świętych Janów. Ten dzień to jednocześnie święto patronalne Akcji Katolickiej i Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży, toteż w świątyni zgromadzili się licznie przedstawiciele ruchów wraz z księżmi asystentami. W otoczeniu braci i sióstr do KSM-u została przyjęta nowa druhna Wiktoria Grotkowska.

Jakie zadania postawił Ksiądz Biskup przed członkami obu wspólnot, których nazwał „kroczącymi pod sztandarem krzyża”? „To jest wasze powołanie, aby objawić przez życie wiarą na co dzień obecność królestwa Dobrego Pasterza”. Ich służba przejawia się w prostocie, w codzienności, „kiedy szukają ludzi, kiedy poznają ich problemy, kiedy modlitwą i dobrym czynem miłosierdzia wspomagają Kościół, kiedy rzetelnie wypełniają swoje obowiązki w szkole czy w pracy”. Życzył im również, aby mimo przeciwności zawsze trwali przy Chrystusie Królu i byli gotowi o Nim zaświadczyć w każdych okolicznościach.

Reklama

Eucharystię uświetnił śpiewem czterogłosowy chór św. Antoniego z toruńskiej parafii pod jego wezwaniem, który po Mszy św. dał również koncert piosenki i pieśni religijnej.

Tego dnia odbyło się również spotkanie członków KSM-u, podczas którego podsumowano ostatni rok działań oddziałów i dwuletnią kadencję zarządu, a następnie odbyły się nowe wybory zarządu. Młodzież z całej diecezji ogłosiła również wyniki Gali Zasłużonych dla wspólnoty, podczas której wybierano księdza asystenta roku, KSM-owicza roku oraz inicjatywę roku. Bezapelacyjne okazały się być adoracje Najświętszego Sakramentu w toruńskim kościele pw. św. Jakuba, podczas których młodzi przybliżają postacie świętych, a kapłani służą sakramentem pokuty i pojednania.

2019-12-04 07:37

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Światło i życie

2020-02-04 10:59

Niedziela małopolska 6/2020, str. VI

[ TEMATY ]

oaza

Ruch Światło‑Życie

spotkania

Spotkanie młodzieży

Archiwum oazy

Spotkania oazy są pełne radości

– Oj tam, oj tam, że jesteś nie nasz – mówi 21-letni Kacper i zachęca do wejścia do środka. Nieśmiały z natury, w końcu się decyduję. Kilka dni później idziemy do salki na spotkanie.

Na miejscu tłum młodych z kapłanem. Informuję go, że chciałbym napisać artykuł. – Witaj, bracie, cieszę się, że tu przyszedłeś – pozdrawia mnie niezwykle serdecznie, a ja, oszołomiony, wracam na miejsce. Saletyn zaczyna przemawiać, po czym wszyscy, chodząc między stołami chyba przez 2 godziny, składamy sobie życzenia. Niektórzy modlą się wspólnie. Jestem w szoku, dotąd myślałem, że młodzi wierzący to wymierający gatunek... Tak oto poznałem oazę Ruchu Światło-Życie w parafii Matki Bożej Saletyńskiej w Krakowie.

Otwarta na każdego

– Nie było potrzeby wyważać otwartych już drzwi i tworzyć czegoś od nowa. Oaza Ruchu Światło-Życie pozwala wprowadzić młodzież w perspektywę dojrzewania w wierze na długie lata – mówi ks. Szymon Data, co jakiś czas pogrywając na flecie. Tłumaczy: – Oaza oferuje młodym miejsce i czas na spotkania. Z Bogiem na rekolekcjach, na modlitwie, ze sobą nawzajem przez zabawę, wymianę myśli, a nawet z sobą samym, także z interesującymi osobami.

Podchodzę teraz do młodych, zagaduję i słyszę: – Kiedy przyszłam pół roku temu, nikogo nie znałam, ale już po pierwszej oazie czułam się, jakbym była w niej co najmniej 2 lata – mówi 14-letnia Monika. W tym momencie zaczepiam chłopaka, który ofiarnie roznosi wszystkim herbatę: – Też wolałem posiedzieć przy grach w piątek wieczorem, by mieć po prostu co robić. Dobrze jest się zżyć z taką wspólnotą, bo jeżeli pozostanie się w sobie, takim zamkniętym głazem, to nic się nie zmieni – dzieli się 15-letni Filip i rusza dalej. Obróciłem się do siedzącej obok dziewczyny: – Najbardziej podoba mi się tu atmosfera, każdy czuje się jak w rodzinie i nikt nie jest odrzucony. Każda nowa osoba jest dobrze przyjęta i może na pewno być tu sobą – mówi 21-letnia Gosia.

Wspólnota

Na spotkaniu pojawia się zespół. Piękny wokal, różne instrumenty. Okazuje się, że oaza niedawno utworzyła grupę muzyczną. Zapytuję o inicjatywę: – Możemy się nazwać takimi dziećmi oazowymi. Ewangelizujemy i chcemy przybliżać ludzi do Kościoła – mówi 15-letni Igor, a jego siostra Weronika dopowiada: –  Plany były, będą i są, więc to się powoli rozkręca. Od czasu do czasu gramy na Mszach św. w niedziele o 20.

Zapytuję ich o samą oazę: – Oaza daje dużo, nauczyła mnie takiego poczucia wartości i myślę, że tutaj odnalazłam swoje miejsce w świecie – dzieli się Weronika. Igor wyjaśnia: – Wokół oazy całe moje życie się kręci. Piękne jest to, że jesteśmy wspólnotą. To nie jest tak, że tu są same święte osoby. To jest oaza właśnie, tutaj każdy może wejść – czy szuka wiary, czy jest już na zaawansowanym etapie. Myślę, że to jest bardzo potrzebne teraz, w tych czasach – przekonuje.

Jak widać ze świadectw, wspólnota to piękna rzecz, można się dobrze bawić i otworzyć na wiarę. Jeśli chcesz dołączyć do grupy, oazowicze zapraszają serdecznie w każdy piątek o godz. 18. do kościoła Matki Bożej Saletyńskiej w Krakowie. Więcej informacji na stronie: www.facebook.com/OazaSaletyniKrakow.

CZYTAJ DALEJ

Znikające dzieci. Nastoletnia depresja

2020-02-24 14:06

[ TEMATY ]

depresja

choroba

Ten film powstał aby szerzyć wiedzę w zakresie depresji oraz uświadomiać społeczeństwu, że nie jest to stan, który mija, ale choroba, którą trzeba leczyć.

CZYTAJ DALEJ

"Zieja" - film o niezwykłym kapłanie wkrótce na ekranach kin

2020-02-25 14:43

[ TEMATY ]

film

Materiał prasowy

Film o ks. Janie Ziei, działaczu społecznym, świadku wojny 1920 roku, kapelanie AK, współzałożycielu KOR trafi 13 marca na ekrany polskich kin. Reżyser Robert Gliński nie bał się podjąć opowieści o niezwykłym kapłanie w sposób wielopłaszczyznowy, z odniesieniem zarówno do przeszłości, jak i bieżącej sytuacji politycznej. Przede wszystkim jest to jednak opowieść o człowieku, który nigdy nie był przeciw, lecz zawsze za: życiem, prawdą, wiarą.

"Zieja" w reżyserii Roberta Glińskiego to kilkupłaszczyznowa (historyczna, religijna, alegoryczna, polityczna) opowieść o jednym z najważniejszych kapłanów w historii Polski, ks. Janie Ziei (1897-1991).

Jest przełom lat 1976-77. 80-letni ks. Jan Zieja (Andrzej Seweryn) współzałożyciel Komitetu Obrony Robotników (KOR), zostaje wezwany na przesłuchanie. Rozmowy z funkcjonariuszem Służby Bezpieczeństwa (w tej roli Zbigniew Zamachowski) staną się pretekstem do retrospektywnej wędrówki po barwnym życiu księdza, prezentacji jego niezwykłej duchowej postawy, a także opowieści o najważniejszych wydarzeniach historii Polski minionego stulecia.

Reżyser szczęśliwie uniknął przeciążenia obrazu wątkami biograficznymi, sprawnie natomiast wysupłał te wydarzenia, które związały nierozerwalnym węzłem historię osobistą i zbiorową. Lepiej radzi sobie w tym zadaniu Andrzej Seweryn niż grający młodego ks. Zieję Mateusz Więcławek.

Poznajemy zatem życie niezwykłego kapłana, działacza społecznego, tłumacza, publicysty i pisarza religijnego. I ta historia z kolei skupia w sobie to, co najważniejsze dla wszystkich Polaków. Ks. Zieja był naocznym świadkiem wojny 1920 roku, kampanii wrześniowej 1939, Powstania Warszawskiego, początków Komitetu Obrony Robotników. Co więcej, był świadkiem mającym na te wydarzenia wpływ. Był kapelanem wojskowym podczas wojny polsko-rosyjskiej oraz kapelanem Szarych Szeregów i Armii Krajowej w czasie II wojny światowej.

Na płaszczyźnie religijnej widzimy duchownego, który nie bał się często stawiać na szali swojego życia, ryzykował wolność w imię wyznawanych wartości moralnych. Jego idealistyczne, najprostsze i bezpośrednie pojmowanie dobra, miłości, wyrozumiałości dla ludzkich wad oraz niezwykły kręgosłup moralny powodują, że idzie pod prąd nie tylko bieżącej sytuacji politycznej, ale i kościelnych reguł.

Jest bezkompromisowy, wierny swoim zasadom, wychodzi bez szwanku z zagrożeń i prób uwikłania, nigdy nie wyrzekając się swoich przekonań. Jak wtedy, gdy odprawia pogrzeb młodej samobójczyni, spowiada żołnierzy Wehrmachtu lub wyciąga pomocną dłoń do niemieckiego pastora, uciekającego przed Polakami szukającymi zemsty po wojnie.

Jego kompasem w życiu jest Jezus Chrystus, co przyznaje już w pierwszych słowach przesłuchania na temat związków z KOR. Chrystusa ks. Jan naśladuje i w moralnej bezkompromisowości, i w podążaniu w poprzek utartych oczekiwań, ale też w miłosierdziu, wspieraniu potrzebujących, pocieszaniu strapionych, tłumaczeniu wątpiącym. Jest zawsze za, a nigdy przeciw. Za życiem, za prawdą, za wiarą.

W filmie nie został pominięty także wątek pracy duszpasterskiej ks. Jana w Zakładzie dla Niewidomych w Laskach. W nieco poetycki, wyciszający po gwałtownych scenach wojennych, sposób, reżyser oddaje głos ociemniałemu chłopcu, który wchodzi we wzruszający dialog najpierw z młodym, a potem z sędziwym kapłanem. Opowieść wówczas jak gdyby zwalnia, dotykając życia i śmierci.

Jest też opowieść o ks. Ziei alegorią walki dobra ze złem oraz potraktowaną z przymrużeniem oka potyczką mądrości z głupotą. Dobry i mądry oraz w tej mądrości dojrzale spokojny jest ks. Jan, zaś zły i (chwilami prymitywnie, chwilami podstępnie) głupi oraz emocjonalnie rozdarty jest przesłuchujący go esbek. Jest w tym szczypta humoru, gdy niemal przy każdym przesłuchaniu stateczny mędrzec bezlitośnie wypunktowuje nieco safandułowatego funkcjonariusza bezpieki.

Wreszcie, nie zabrakło w filmie Roberta Glińskiego nawiązania do aktualnych lub niedawnych wydarzeń politycznych. Głoszący kazanie tuż po aresztowaniu prymasa Wyszyńskiego ks. Zieja wypowiada słowa niemal identyczne z tymi, które słyszeliśmy z ust o. Ludwika Wiśniewskiego OP na Mszy pogrzebowej zamordowanego prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza: "Trzeba skończyć z nienawiścią. Trzeba skończyć z pogardą. Trzeba skończyć z bezpodstawnym oskarżaniem innych". Andrzej Seweryn naśladuje nawet tak charakterystycznie wzburzony styl przemowy dominikanina.

Reżyser, nie boję się tego stwierdzić, zagrał tu wręcz na nosie swemu bratu, obecnemu ministrowi kultury Piotrowi Glińskiemu, członkowi obozu rządzącego. Nie jest tajemnicą, że bracia za sobą nie przepadają, a dzieli ich bieżąca polityka.

Owa gra z współczesnością dotyczy także odniesień do bieżącej sytuacji Kościoła w Polsce, który zmaga się z wielopłaszczyznowym kryzysem. "Nie można stawiać niczego ponad prawdę, nawet Kościoła" - mówi do biskupów na Jasnej Górze ks. Jan Zieja. Reżyser nieco przerysował tę scenę (przewracający oczami ku górze hierarchowie), ale dzięki temu lepiej zapada ona w pamięci.

Film "Zieja" został wyprodukowany przez Wytwórnię Filmów Dokumentalnych i Fabularnych w koprodukcji z Telewizją Polską, przy współfinansowaniu Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej oraz Miasta Lublin.

Reżyseria: Robert Gliński. Scenariusz: Wojciech Lepianka. Obsada: Andrzej Seweryn (ks. Jana Zieja), Mateusz Więcławek (ks. Jan Zieja młody), Zbigniew Zamachowski (Adam Grosicki), Sławomir Orzechowski (Pułkownik Adamiec), Sonia Bohosiewicz (Krystyna Żelechowska), Redbad Klynstra (kpt. Szafrański), Tadeusz Bradecki (prymas Stefan Wyszyński). Film trafi do kin 13 marca.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję