Według wstępnych ustaleń, za nękanie fałszywymi zgłoszeniami redakcji i dziennikarzy TV Republika odpowiedzialni mają być bardzo młodzi Polacy. Dokonano już zatrzymań, a sąd zgodził się na tymczasowe areszty. Nawet jeżeli sprawa zakończy się pozytywnie, ataki na konserwatywne środowiska ustaną, a sprawcy zostaną pociągnięci do odpowiedzialności, to pozostaje wiele pytań o polityczne afiliacje sprawców i wielodniową bierność służb. Sprawa wygląda bowiem tak, jakby przestępcy działali na zlecenie służb albo przy ich cichej aprobacie. – Najciekawsza jest motywacja tych ludzi. Być może zrobili to dla pieniędzy, a wtedy pojawia się pytanie: kto im za to płaci? Jeden z nich jest recydywistą, bo był już karany za tego typu przestępstwa. A tacy ludzie są bardzo łatwi do wykorzystania przez np. rosyjskie służby, by siać w Polsce chaos i zamieszanie – mówi Niedzieli red. Piotr Nisztor, dziennikarz śledczy TV Republika.
Reklama
Prawdopodobnie nie byłoby śledztwa ani zatrzymań ws. ataków, gdyby nie doszło do skandalu i wyważenia drzwi w rodzinnym mieszkaniu prezydenta Karola Nawrockiego. Wcześniej służby pozostawały całkowicie bierne wobec ataków na TV Republika, wPolsce24, a nawet na byłego szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego oraz prezesa PiS-u Jarosława Kaczyńskiego. – Służby odwracają uwagę, bo nie potrafią ująć sprawców, albo celowo odwracają uwagę od prawdziwych sprawców, bo są z nimi powiązane. Złapią jakichś ludzi, którzy podłączyli się pod te ataki, aby odwrócić uwagę od prawdziwych sprawców – podkreśla Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny TV Republika.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Perfekcyjne przestępstwa
Po kilkunastu dniach od alarmów w TV Republika i kilka dni po włamaniu do mieszkania prezydenta służby ogłosiły sukces. Zatrzymano trzech domniemanych sprawców w wieku ok. 20 lat. Byli oni członkami siatki „bomberów”, którzy specjalizują się w fałszywych zawiadomieniach na numery i maile alarmowe. Postępowanie wygląda jednak tak, jakby prokuratura nagle zdecydowała się na ostre działanie ws. śledztwa, które toczy się od 2025 r. Co ciekawe, 20-letni mężczyzna został zatrzymany w listopadzie zeszłego roku. Wypuszczono go na wolność i dopiero 24 maja zdecydowano się na zastosowanie wobec niego aresztu, bo znów dopuszczał się przestępstw polegających na wszczynaniu fałszywych alarmów. – Jednej osobie postawiono zarzut jednego ataku na TV Republika – powiedziała prok. Karolina Staros, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga. Nie potrafiła podać informacji, którego fałszywego doniesienia ws. TV Republika to dotyczyło ani jego daty, a przecież tych ataków było w sumie kilkanaście. – Nie znamy szczegółów, ale z jednym atakiem udało się powiązać jednego z zatrzymanych – tłumaczyła prokurator.
Reklama
Sprawcy ataków na konserwatywne telewizje i polityków prowadzili bardzo wyrafinowaną aktywność przestępczą. Policjanci pojawili się w mieszkaniu red. Sakiewicza w efekcie anonimowego sygnału, który pierwotnie otrzymało biuro Rzecznika Praw Dziecka. Wynikało z niego, że dziecko przebywające w tym mieszkaniu chce popełnić samobójstwo. Z kolei SMS-y ws. rodzinnego mieszkania prezydenta zostały wysłane przez specjalną zanimizowaną linię dla głuchoniemych. Rodzaj maskowania tej linii utrudnia, a czasem wręcz uniemożliwia ustalenie, z którego komputera czy z jakiego telefonu wysłano wiadomość lub wykonano połączenie. Co więcej, przestępcy doskonale wiedzieli, że mieszkanie mamy prezydenta jest wyłączone z ochrony SOP, a także monitorowali przebieg całej akcji. Gdy przybyli na miejsce strażacy nie zobaczyli dymu i chcieli się wycofać, otrzymali kolejne zgłoszenie, że ktoś w tym mieszkaniu umiera. Sprawcy mogli więc działać w kontakcie ze służbami albo je obserwowali lub podsłuchiwali.
Wojna min. Żurka
Niektórzy politycy Koalicji Obywatelskiej twierdzą, że za akcją fałszywych zgłoszeń na TV Republika stoją służby i minister sprawiedliwości Waldemar Żurek. Ataki na telewizję zaczęły się pojawiać tuż po tym, jak okazało się, że Zbigniew Ziobro wyjechał z Węgier do USA i będzie teraz komentatorem politycznym tej prawicowej stacji. W ten sposób min. Żurek postanowił ratować swoją pozycję w rządzie, bo okazał się nieskuteczny w ściganiu Ziobry, co wywołuje złość premiera Donalda Tuska.
Nie wiadomo, ile w tym prawdy, ale faktem jest, że min. Żurek toczy otwartą wojnę z TV Republika. Policja w nielegalny sposób wkroczyła do domów dziennikarzy, a sam redaktor naczelny stacji został wezwany do prokuratury w celu złożenia zeznań ws. Ziobry. Minister Żurek nie może ścigać Ziobry, który otrzymał schronienie w Ameryce, to próbuje przynajmniej nękać Sakiewicza i innych dziennikarzy TV Republika. Gdy w dniu przesłuchania dziennikarze i posłowie PiS-u weszli do Prokuratury Krajowej, a o wpuszczenie ich oskarżony jest prok. Tomasz Janeczek, minister sprawiedliwości odwołał go ze stanowiska i zapowiedział powołanie specjalnego zespołu śledczego prokuratorów ds. wtargnięcia do budynku Prokuratury Krajowej. Na jego czele ma stanąć prok. Ewa Wrzosek, która słynie ze swej politycznej wrogości do PiS-u i z wulgarnego znaku ośmiu gwiazdek.
Reklama
Współpraca prokuratury i służb przeciwko niewygodnym dziennikarzom nie jest czymś nowym. Za poprzednich rządów Tuska w 2014 r. na polecenie prokuratury funkcjonariusze ABW wtargnęli do redakcji Wprost i siłą wyrywali laptop z rąk redaktora naczelnego. Podobna współpraca w 2026 r. tłumaczyłaby fakt, że przestępcy od fałszywych alarmów znają adresy i numery telefonów dziennikarzy i najważniejszych osób w państwie. Co ciekawe, dzień po tym, jak Ziobro odnalazł się w USA, zostało umorzone śledztwo ws. podobnych fałszywych ataków na youtubera Dawida Bączkowicza, który od lat ma codzienne wizyty straży pożarnej, policji, pogotowia i dostawy do domu niezamówionego jedzenia. Kolejnym elementem łączącym te dwie historie jest fakt, że w części zgłoszeń na dziennikarzy TV Republika wykorzystano fałszywe dane personalne Bączkowicza.
Cel bezczynności
Sprawa powinna być dogłębnie wyjaśniona, bo wciąż jest wiele zagadek. Pierwsze zatrzymanie ponad 50-letniego mężczyzny też było fejkiem, bo okazało się, że on sam był ofiarą, gdyż pod jego tożsamość podszyli się sprawcy przestępstwa. Teraz ma być inaczej, bo szef MSWiA Marcin Kierwiński i prokuratura twierdzą, że zatrzymani współpracują z prokuraturą i najprawdopodobniej będzie o wiele więcej zatrzymań. – Należy mieć nadzieję, że oni nie pozorują swoich działań, by aresztować kogokolwiek dla tymczasowego uspokojenia opinii publicznej. Już płacimy cenę za bierność służb, bo przestępcy zobaczyli, że łatwo i bezkarnie można paraliżować różne instytucje. Zapewne znajdą się naśladowcy tego typu działań – mówi red. Nisztor.
Rządowa narracja idzie w kierunku, że plaga fałszywych alarmów jest dziełem młodych ludzi, którzy robią to dla sławy i poklasku wśród rówieśników. Prokuratura mówi o całych grupach internetowych, które specjalizują się w takich działaniach. Przestępczość tego typu istnieje w Polsce od lat 90. i nikt jeszcze jej nie pokonał. Ale największym problemem jest początkowa bierność służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo państwa. Na twarzach polityków z koalicji rządzącej pojawiał się nawet uśmiech, że ktoś atakuje nielubianą przez nich TV Republika. Jeszcze większa radość była w środowisku prorządowej „sekty” tzw. #SilniRazem, której idolem jest Roman Giertych. A to było wystarczająco mocną sugestią, że jest nieoficjalne przyzwolenie na tego typu przestępczość. Służby nie musiały zlecać takich działań wymierzonych w opozycję, bo czasem wystarczy, że będą bierne i zaprzestaną skutecznego zwalczania takiej przestępczości. Doskonale wiedzą, że efekt będzie identyczny.
