Reklama

Niedziela Lubelska

Rekoronacja obrazu Matki Bożej Latyczowskiej

Złote korony dla Maryi

W święto Matki Bożej Różańcowej abp Stanisław Budzik rekoronował łaskami słynący obraz Matki Bożej Latyczowskiej Patronki Nowej Ewangelizacji. Kopia obrazu Salus Populi Romani znajduje się w kościele przy ul. Bursztynowej w Lublinie.

[ TEMATY ]

Matka Boża

Lublin

Latyczów

koronacja obrazu

Urszula Buglewicz/Niedziela

Rekoroancji dokonał abp Stanisław Budzik

Zwyczaj przedstawiania Matki Bożej w szatach królewskich i z królewską koroną na głowie istnieje w Kościele od dawna; od XVI w. upowszechniła się tradycja nakładania koron na szczególnie ważne, słynące łaskami wizerunki Matki Najświętszej. Pierwszy taki obraz w Polsce ukoronowano na Jasnej Górze w 1717 r. Później zaczęto przyozdabiać koronami kolejne obrazy, w tym obraz Matki Bożej Latyczowskiej.

Historia cudownego obrazu Matki Bożej rozpoczęła się w 1596 r. w Rzymie, kiedy papież Klemens VIII przekazał go oo. Dominikanom. Wysłał ich na misje na Kresy ówczesnej Polski, do Latyczowa. Zaraz po przybyciu dominikanie spotkali się z trudnościami. Gospodarz Latyczowa odmówił gościom zamieszkania w mieście, dlatego znaleźli miejsce w domu poza murami. Po niedługim czasie Maryja dała znak, że przybywa do wiernych z Dobrą Nowiną; według przekazów ukazał się blask nad mieszkaniem, w którym uczyniono tymczasową kaplicę. Ludność szybko zaczęła garnąć się do Matki, o której wiedziano, że zawsze wysłucha, pocieszy, uzdrowi. Spowodowało to zmianę nastawienia gospodarza miasta. Jan Potocki nawrócił się, przeprosił za swoje zachowanie i zaprosił Jezusa i Maryję do Latyczowa. Zbudował tam klasztor i kaplicę dla cudownego obrazu. Niestety, tamte tereny wciąż niepokojone były przez hordy Kozaków i Tatarów, a później bolszewików. Podczas powstania Chmielnickiego obraz został przewieziony do Lwowa, gdzie Maryja odbierała cześć od swoich dzieci. Po powrocie do Latyczowa obraz został ukoronowany papieskimi koronami w 1778 r. Po okresie względnego spokoju i ożywienia kultu, znów nastały trudne czasy. W czasie wojny z bolszewikami obraz trzeba było znów wywieźć z miasta. Gdy Latyczów zajęli bezbożni Rosjanie, z obawy przed barbarzyństwem cudowny wizerunek Maryi z Dzieciątkiem został przeniesiony aż do Warszawy. Tam powstała nawet idea zbudowania kaplicy kresowej, jednak po pożarze katedry w Łucku bp Szelążek zwrócił się do Prymasa Polski z prośbą o przekazania im wizerunku Latyczowskiej Pani. Nim odbudowano katedrę, przez 5 lat obraz czczono w kościele ufundowanym przez Władysława Jagiełłę w Lubomlu. W Łucku Matka Boża została przyjęta z wielką radością, i otoczona przez wiernych szczerą miłością. Niestety, po II wojnie światowej granice Polski zmieniły się i Łuck został włączony do Związku Radzieckiego. Wroga Kościołowi polityka władz radzieckich sprawiła, że obraz został potajemnie przewieziony przez siostry ze zgromadzenia Służek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanej do Lublina. Władze kościelne zadecydowały, by pozostał pod ich opieką. W 2014 r., decyzją abp. Stanisława Budzika, obraz został uroczyście intronizowany w kościele przy ul. Bursztynowej. Rok temu kościół pw. Matki Bożej Różańcowej otrzymał tytuł sanktuarium Matki Bożej Latyczowskiej Patronki Nowej Ewangelizacji.

Reklama

Eucharystię pod przewodnictwem abp. Stanisława Budzika sprawowali: abp St. Wielgus oraz biskupi: J. Śrutwa, R. Karpiński, M. Cisło, J. Wróbel i A. Miziński oraz ks. T. Trafny z Watykanu, kustosz J. Dziduch i kilkudziesięciu kapłanów. Wśród licznie zgromadzonych pielgrzymów znaleźli się m.in. przedstawiciele władz parlamentarnych, wojewódzkich i samorządowych oraz osoby życia konsekrowanego i alumni Metropolitalnego Seminarium Duchownego. Wśród pielgrzymów obecny był kustosz z sanktuarium w Latyczowie (Ukraina), gdzie znajduje się kopia obrazu Królowej Podola oraz twórca koron Mariusz Drapikowski. Złote korony dla Maryi i Jezusa powstały w pracowni Drapikowski Studio z daru serc parafian i pielgrzymów przybywających do sanktuarium. Pobłogosławił je papież Franciszek.

Jak podkreślał abp Stanisław Budzik, ponowne nałożenie złotych koron na łaskami słynący obraz Maryi jest symbolem tego, co najpiękniejsze: dajemy Jej serca pełne miłości i wdzięczności. - Zakończyła się ponad czterowiekowa wędrówka wizerunku Matki Bożej. Z Rzymu od papieża, przez kraje Europy Środkowej aż do Polski, do Lublina. Wierzymy, że w tej świątyni Maryja w końcu znalazła swój dom (…). Maryja potrzebuje złota naszej wiary; pragnie srebra nadziei, która nie pozwala się załamać w przeciwnościach; oczekuje brylantu miłości, która nikogo nie odrzuca; pragnie klejnotów dobrych czynów służby Bogu w potrzebującym człowieku - mówił Ksiądz Arcybiskup. - W Różańcu rozważajmy z Nią tajemnice zbawienia ufając, że Bóg będzie interweniował w nasze dzieje. Otwierajmy się na działanie Ducha Świętego, by nie zmarnować życia i zostawić w świecie trwały ślad dobra i miłości - apelował.

2018-10-08 08:16

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Ołtarz i muzyka

Niedziela lubelska 6/2020, str. V

[ TEMATY ]

ołtarz

chór

Latyczów

Ewa Kamińska

Koncert połączonych chórów z Rzeszowa i Lublina miał miejsce w sanktuarium Matki Bożej Latyczowskiej

Śpiewanie w chórze katolickim to coś więcej niż śpiewanie w chórze świeckim. To gromadzenie się wokół ołtarza na wzór Apostołów, którzy szli za Chrystusem – powiedział ks. Attila Honti.

Archidiecezjalny Chór Chłopięco-Męski Pueri Cantores Lublinenses pod dyrekcją ks. Attili Hontiego istnieje w Lublinie od 2015 r. W Rzeszowie od 1985 r. działa Katedralny Chór Chłopięco-Męski Pueri Cantores Resovienses, którym dyryguje Marcin Florczak. 24 stycznia oba zespoły wystąpiły z nadzwyczajnym koncertem w kościele pw. Matki Bożej Różańcowej w Lublinie (siedzibie chóru lubelskiego).

Śpiew i modlitwa

Koncert poprzedziła Msza św., podczas której zaśpiewały oba chóry. Proboszcz ks. Marek Warchoł podkreślił, że ich śpiew jest „przeżyciem wielkiego mistycyzmu, który daje Bóg, obecny w słowie, w Eucharystii, ale także w talentach ludzkich”. W homilii ks. Honti zwrócił uwagę, że „śpiewanie w chórze katolickim to coś więcej niż śpiewanie w chórze świeckim. To gromadzenie się wokół ołtarza, na wzór Apostołów, którzy, choć czasem słabi, szli za Chrystusem”. Przywołując słowa Benedykta XVI podkreślił, że aktywne uczestnictwo w Liturgii to także słuchanie pięknego śpiewu chórów. – Jeśli potrafisz słuchać, to usłyszysz Chrystusa w swoim życiu, w prostocie serca – powiedział.

100 chórzystów wykonało utwór Da pacem, Domine.

Wspaniały koncert

Podczas koncertu chóry wykonały utwory z różnych epok muzycznych. Chórom towarzyszyli: Małgorzata Skwarzyńska – organy, Dariusz Lewandowski – trąbka oraz Adam Augustowski – kotły. Pierwszy wystąpił chór lubelski, prezentując utwór sześciogłosowy renesansowego kompozytora niderlandzkiego Jana Pieterszoona Sweelincka Dzisiaj, dzisiaj Chrystus nam narodził się oraz Tu es Petrus Franciszka Liszta, kompozytora epoki romantyzmu. Ogromnymi brawami nagrodzono wykonanie utworu Hallelujah z oratorium Mesjasz Georga Friedricha Händla. Z równie wielkim aplauzem przyjęto występ chóru rzeszowskiego, który z towarzyszeniem fortepianu wykonał szereg kolęd i pieśni bożonarodzeniowych m.in. W dzień Bożego Narodzenia i Cicha noc. Brawurowo zaśpiewano pastorałkę Przystąpmy do szopy. W bardzo popularnej pieśni Angels We Have Heard On High (z charakterystycznym szesnastonutowym „o” w Gloria) partię solową wzruszająco zaśpiewał jeden z młodych chórzystów. Kulminacją wieczoru było wykonanie przez połączone chóry utworu rzeszowskiego kompozytora Dominika Lasoty Da pacem, Domine. Kompozycja to hymn IX Krajowego Kongresu Polskiej Federacji Pueri Cantores w Rzeszowie w 2017 r. Słuchacze nagrodzili wykonawców owacją na stojąco.

Muzyka łączy

Ksiądz Honti podkreślił, że niezwykłymi przeżyciami są wspólne, braterskie śpiewanie i modlitwa. – Łączy nas Chrystus i ołtarz. Muzyka, która tu wybrzmiała, jest tego dowodem – powiedział. Lubelski dyrygent podziękował za przyjazd chóru z katedry rzeszowskiej oraz chórzystom i ich rodzicom za długą, cierpliwą pracę. Stanisław Żyracki, prezes Katolickiego Towarzystwa Chóru Chłopięco-Męskiego w Rzeszowie, podziękował ks. Warchołowi oraz ks. Hontiemu za zaproszenie. Mówił, że to pierwszy występ zespołu w Lublinie, ale ma nadzieję, że nie ostatni. Wspomniał, że ich chór śpiewał już w Latyczowie przy kopii obrazu Matki Bożej. – Teraz mogliśmy śpiewać przed oryginałem, co jest dla nas wielkim przeżyciem – podkreślił.

CZYTAJ DALEJ

Siedem "grzechów" głównych kampanii Trzaskowskiego

2020-07-10 08:34

[ TEMATY ]

wybory

wybory 2020

twitter.com

Kandydat na prezydenta RP Rafał Trzaskowski bardzo często zmienia zdanie, ale także ma spore problemy z mówieniem prawdy. W ciągu ostatnich tygodni znalazłem siedem "grzechów" głównych, czyli największych manipulacji kandydata na prezydenta i jego sztabu.

Politykę Rafała Trzaskowskiego śledzę od dawna, bo przez kilka lat kierowałem warszawską redakcją Niedzieli w Warszawie. Teraz zajmuję się najwięcej polityką ogólnokrajową, do której Trzaskowski fortelem wkroczył po nieudanej próbie startu i osamotnionej kampanii Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Swoją drogą, to "obrońcy praw kobiet" powinni się obrazić na to, w jaki sposób kobieta została potraktowana.

1. Komunistyczna agentka uczy demokracji. Pierwsza manipulacja to sprawa pieniędzy dla stowarzyszania Jolanty Lange, która była jednym z najważniejszych płatnych agentów komunistycznego reżimu do zwalczania opozycji, Polonii, Kościoła, a zwłaszcza dzieł Sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego. Rafał Trzaskowski nie mógł nie wiedzieć, że Lange to zmienione nazwisko Jolanty Gontarczyk, bo w sierpniu 2019 o sprawie prezes stowarzyszenia Pro Humanum pisały największe gazety, portale internetowe i telewizje. Mimo tego kilka miesięcy później przekazał m. in. tej fundacji prawie 2 mln złotych, by była agentka komunistyczna, która zwalczała wolność i demokrację, uczyła nas teraz tolerancji, wolności i demokracji. Gdy został o tą sprawę zapytany przez dziennikarzy, powiedział, że bardzo dobrze, iż stowarzyszenie dostało dotacje, bo PiS takim środowiskom zabiera.

2. Czyli 2,1 biliona złotych na Zielony Ład. Trzaskowski wpisał w swoim programie bezkrytyczne przyjęcie europejskiego Zielonego Ładu i mówi o tym, jakby była to jakaś wielka szansa dla Polski. Problem w tym, że popłynie maleńki strumyczek w gigantycznym morzu potrzeb. Według obliczeń Centrum Analiz Klimatycznych neutralność klimatyczna, czyli implementacja w Polsce "Zielonego Ładu" wyniesie 500 mld euro, czyli 2,1 biliona złotych. To tyle ile kosztuje wybudowanie 21 Centralnych Portów Komunikacyjnych. A przecież Trzaskowski twierdzi, że na jeden CPK nas nie stać. Dotacje z UE na transformację energetyczną też można miedzy bajki włożyć, bo według najnowszych szacunków Polska może liczyć na 60 mld euro, czyli 270 mld złotych, a więc brakuje 1,83 biliona złotych, jakieś 18 razy więcej niż koszt CPK.

3. Zielone ogrzewanie i kłopoty dla rolnictwa. Nikt nie neguje "ekologii", ale trzeba ją wdrażać z głową. Przykładem braku wiedzy i wyobraźni może być wpisanie przez Trzaskowskiego do programu rezygnacji z węgla w ogrzewaniu budynków. Jak on chce w 10 lat przebudować system ciepłowniczy choćby w Warszawie, skoro Platforma Obywatelska nawet Stołeczne Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej sprzedała.

Jednak największy problem z Zielonym Ładem będzie miała polska gospodarka, która w skutek gigantycznych obciążeń (wliczonych w cenę za energię) straci na konkurencyjności, a także polskie rolnictwo. W UE już dawno się dyskutuje o podatku od emisji przy produkcji mięsa i nabiału. Najwięcej CO2 ponoć produkuje bydło i krowy, a na drugiej pozycji jest tradycyjny polski schabowy. Według ostatnich propozycji, które na szczęście nie przeszły polski schab mógł podrożeć o 100%. Kolejnym zagrożeniem jest przesunięcie unijnych dopłat do rolnictwa na programy ekologiczne, bo za taką opcją bardzo mocno lobbuje zielona lewica europejska.

4. Czajka i ścieki płynące do Wisły. O karkołomnym systemie oczyszczania ścieków w Warszawie, dla których wybudowano tunel metra pod Wisłą było już głośno rok temu, jak się posuł jeden kolektor, a praktycznie w tym samym czasie wykryto awarię kolektora awaryjnego. Problem jest w tym, że Platforma Obywatelska zamiast wybudować dwie mniejsze oczyszczalnie na północy Warszawy zrobiła jedną, która zawsze będzie wadliwa. Do tego jeszcze jest kanalizacja ogólnospławna, gdzie szambo z domów jest mieszane ze zwykłą deszczówką i jak mocniej pada "metro" dla ścieków się zapycha i wszystko ląduje bez oczyszczenia w Wiśle. To problem, który Trzaskowski odziedziczył po swojej poprzedniczce, ale w tej kampanii ani razu się do tego faktu nie przyznał. Gdy lokalny dziennikarz w Płocku, gdzie te ścieki przypływają z Warszawy, zapytał o to Trzaskowskiego, to prezydent stolicy go bezczelnie wyśmiał. Pytanie został wybuczane przez zwolenników Platformy Obywatelskiej.

5. LGBT i adopcja dzieci. Rafał Trzaskowski wpisał do swojego programu związki jednopłciowe, ale w kampanii unikał tego tematu jak ognia. Wielokrotnie mówił, że jest przeciwnikiem adopcji dzieci przez pary homoseksualne, ale "wszystko może się zmienić". Niestety tu raczej także trudno posądzić kandydata na prezydenta RP o mówienie prawdy. Jest pierwszym w historii włodarzem stolicy, który oficjalnie objął patronat nad paradą równości, podczas której doszło do wielu profanacji symboli chrześcijańskich. Podczas jednej z parad mówił, że należy do liberalno-lewicowego skrzydła PO i nie podziela "konserwatywnych" poglądów swoich kolegów. Pewnie dlatego podpisał warszawską Kratę LGBT, która miała kulturowo, edukacyjnie i finansowo wspierać środowiska homoseksualne. Nie jest tez prawdą, że nie wspiera homoadopcji, bo przecież dokument Karty LGBT podpisał z tym stowarzyszeniem, które ten postulat od wielu lat ma sztandarach. Adopcja przez pary jednopłciowe tzw. "równość małżeńska" jest też na oficjalnej stronie internetowej Karty LGBT.

6. Gwarancja 500+. Wszyscy pamiętają historyczne wypowiedzi na temat tego prorodzinnego programu polityków PO i samego Trzaskowskiego. Ja tylko przypomnę historię skromnego jednorazowego 1 tysiąca złotych wprowadzonego przez rząd PiS 2005-2007 na becikowe. Kila lat później Platforma Obywatelska wprowadziła limit dochodu 1900 zł. Podobnie było z wygaszaniem programu Rodzina na Swoim, by wprowadzić m. in. mieszkanie dla singli. Trzaskowski jako prezydent sam programu 500plus nie skasuje, ale może tak eskalować konflikt z rządem, że pogrążymy się w większym kryzysie gospodarczym od tego, który jest przewidziany w prognozach. Nie trzeba nikogo przekonywać, że dla zaplecza politycznego Trzaskowskiego wsparcie dla polityki z Brukseli jak np. Zielony Ład jest ważniejsze od dobrostanu polskich rodzin.

7. Stypendia dla Młodych. Zapowiedź wprowadzenia stypendiów prezydenckich dla zdolnej młodzieży z ubogich rodzin to już szczyt hipokryzji. Trzaskowski zapowiada takie stypendia w kampanii na prezydenta RP, a jednocześnie identyczne stypendia obcina o ponad połowę jako prezydent Warszawy. Zrobił coś, na co nigdy nie zdecydowała się jego poprzedniczka Hanna Gronkiewicz-Waltz, która kontynuowała program stypendialny wprowadzony po śmierci św. Jana Pawła II w 2005 roku przez ówczesnego prezydenta stolicy Lecha Kaczyńskiego. Do tej pory skorzystało z niego ponad 3200 osób. Wśród byłych stypendystów jest wielu doskonałych specjalistów i wybitnych naukowców. Jeszcze nie dawno Warszawa chwaliła się stypendystą profesorem medycyny, który opracował unikalną technikę leczenia raka. Obecnie szanse, że stypendium Rafała Trzaskowskiego wyedukuje takiego naukowca są o połowę mniejsze.

CZYTAJ DALEJ

Pomoc dla niepełnosprawnych

2020-07-10 21:02

Pomoc dla niepełnosprawnych

Dzięki wparciu Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych i innych instytucji udało się utrzymać wiele miejsc pracy. Podjęto ograniczenie ryzyka zakażenia m.in. w Domach Pomocy Społecznej.

Środowiskowe Domy Samopomocy, Warsztaty Terapii Zajęciowej, Centra Integracji Społecznej i inne placówki wsparcia dziennego, do których uczęszczają osoby z niepełnosprawnościami zostały zamknięte 11 marca, jednak mimo że nie prowadziły swojej standardowej działalności, otrzymywały stuprocentowe dofinansowanie do swoich działań. Jak informuje Ewa Kopolovets, dyrektor Wydziału Polityki Społecznej i Zdrowia Świętokrzyskiego Urzędu Wojewódzkiego w Kielcach, przed ponownym otwarciem placówek wojewoda dostarczył do nich środki ochrony osobistej, tj. maseczki, płyny do dezynfekcji, przyłbice i fartuchy.

– Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej rozstrzygnęło też konkurs na programy z Funduszu Solidarnościowego. W przyszłym tygodniu wojewoda podpisze umowy na dotacje z jednostkami, które otrzymają wsparcie w ramach programu "Opieka Wytchnieniowa" oraz na usługi opiekuńcze dla osób niepełnosprawnych. Łącznie przekazane zostanie wsparcie w wysokości prawie sześć milionów złotych – informuje Ewa Kopolovets.

Andrzej Michalski, dyrektor oddziału świętokrzyskiego Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, podkreślił, że PFRON przez cały czas wspiera pracodawców, którzy zatrudniają osoby z niepełnosprawnościami. – Od 1 kwietnia zwiększyliśmy dofinansowanie do wynagrodzeń osób z niepełnosprawnościami, jak również dodatki za schorzenia specjalne. Wspieramy także zakłady aktywności zawodowej, które miały problemy w tym okresie. Mogą one uzyskiwać rekompensaty do wynagrodzeń dla osób niepełnosprawnych – wylicza dyrektor Michalski.

Do tej pory w całym kraju przyznano 49 takich rekompensat na kwotę 600 tysięcy złotych. Dzięki pomocy PFRON-u od początku pandemii udało się utrzymać 280 tysięcy miejsc pracy osób niepełnosprawnych.

– Żadne nie zostało zlikwidowane. Nie stracili pracy także pracownicy zatrudnieni w placówkach świadczących pomoc dla osób niepełnosprawnych, nawet gdy ich działanie zostało czasowo wyłączone lub ograniczone – uzupełnia senator Krzysztof Słoń.

Alina Rogula, dyrektor Domu Pomocy Społecznej im. św. Brata Alberta przy ul. Żeromskiego w Kielcach, podkreśla, że dzięki wsparciu finansowemu uczestnicy warsztatów terapii zajęciowej i ich rodziny mogli łatwiej przetrwać kryzys, który nadal trwa.

– Ta sytuacja najbardziej dotknęła Domy Pomocy Społecznej. W nich nie da pracować się zdalnie i ciężko jest zachować dystans, bo z człowiekiem trzeba być blisko. Nasze mieszkanki nie mogą korzystać z wyjść, a odwiedziny są tylko przez szybę i to jest dla nich dużym problemem – stwierdza.

Od początku pandemii, w województwie świętokrzyskim, przypadki zakażenia koronawirusem odnotowano w trzech Domach Pomocy Społecznej.

Oprac. A.D.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję