Reklama

Holenderski scenariusz

Niedziela Ogólnopolska 26/2009, str. 32

Czesław Ryszka
Pisarz i polityk, publicysta „Niedzieli”, poseł AWS w latach 1997-2001, od 2005 - senator RP; www.ryszka.com

Czesław Ryszka<br>Pisarz i polityk, publicysta „Niedzieli”, poseł AWS w latach 1997-2001, od 2005 - senator RP; www.ryszka.com

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Senat debatował nad tzw. ustawą medialną, która rzekomo miała być kosmetyczna, a w rzeczywistości całkowicie zmienia rynek mediów publicznych, oddając je w ręce rządzących. Mimo sprzeciwu PiS, ustawa wraca do Sejmu, gdzie głosami PO-PSL oraz SLD zostanie z pewnością przegłosowana. Oznacza to koniec znaczenia oraz niezależności mediów publicznych. Likwidacja abonamentu oraz brak możliwości innego finansowania mediów publicznych w 2010 r. doprowadzi je do upadku.
Przypomina się w tym momencie scenariusz holenderski, o którym chciałbym wspomnieć. Mianowicie w 2000 r. zlikwidowano w tym kraju abonament radiowo-telewizyjny i zastąpiono go niskim podatkiem płaconym wraz z PIT. Na skutek tej regulacji nastąpił spadek finansowania mediów o 40 proc., co groziło likwidacją holenderskiej telewizji publicznej. Jej słabość na rynku błyskawicznie wykorzystały niemieckie koncerny ProSiebenSat Media AG i RTL. Aby uniknąć całkowitego upadku publicznej telewizji, w 2007 r. w wyniku zgody politycznej doprowadzono do podpisania specjalnego porozumienia koalicyjnego nazwanego Balkenende 4 (od nazwiska urzędującego premiera), które zagwarantowało nadawcy publicznemu dodatkowe środki budżetowe w wysokości 50 mln euro rocznie. Trochę to pomogło, ale media publiczne nie są już w stanie odzyskać straconych widzów, udziałów w rynku reklam czy odpowiedniego poziomu produkcji telewizyjnej.
Co jednak ważne, obecnie Komisja Europejska kazała zwrócić holenderskiej telewizji publicznej nawet te niewielkie środki, które parlament przyznał im, by je ratować po likwidacji abonamentu. Po prostu wspomnianą pomoc publiczną przyznano bez odpowiedniej notyfikacji (zgody) Komisji Europejskiej.
W podobny sposób jak Holendrzy telewizję publiczną osłabili Węgrzy i Czesi. Teraz z trudem naprawiają szkody, a zaczęli od radykalnego uszczelnienia systemu ściągania abonamentu, by poprawić sytuację finansową telewizji publicznej. W tym celu np. Czesi ściągają abonament wraz z zapłatą za energię i obecnie ściągalność wynosi 90 proc.
Realizowany w naszym kraju holenderski scenariusz ma jeszcze dodatkowe niebezpieczne elementy. Oto od nowego roku media publiczne mają być finansowane - jak to wynika z ustawy - z Funduszu Zadań Publicznych, którego środki będą pochodziły z budżetu państwa, czyli z pieniędzy podatników. Różnica między abonamentem a funduszem jest taka, że o przeznaczeniu pieniędzy z funduszu zadecydują bezpośrednio politycy: najpierw w parlamencie zostanie przegłosowana w ustawie budżetowej odpowiednia kwota, a potem politycznie wybrana Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji będzie przyznawała tzw. licencje programowe, czyli będzie rozdzielała pieniądze podatników według uznania.
Jak wspomniałem wyżej, uchwalony Fundusz Zadań Publicznych jest rodzajem pomocy publicznej. Aby dotować media publiczne z budżetu państwa, potrzebna jest uprzednia notyfikacja Komisji Europejskiej. Podobnie jak w Holandii, nie wystarano się o nią także u nas. Czyli w 2010 r. media publiczne bezprawnie otrzymają pomoc publiczną, którą potem trzeba będzie oddać, natomiast abonament, nawet jeśli na przyszły rok pozostanie, będzie dogorywał. Krótko mówiąc - publiczną telewizję i radio w Polsce spotka los polskich stoczni.
Kolejnym gwoździem do trumny mediów publicznych jest powołanie, w miejsce regionalnych ośrodków telewizji czy radia, odpowiednich samodzielnych spółek handlowych. Zostanie im przyznana część majątku wydzielonego z warszawskiej centrali. Jakież tu będą możliwości pojawienia się korupcji! Ale i tak nowe spółki radiowe i telewizyjne - mimo posiadania dużego majątku w postaci nieruchomości oraz urządzeń nadawczych - nie będą w stanie samodzielnie się utrzymać. Zostaną zmuszone do ograniczenia swoich możliwości programowych i poszukiwania „sponsorów” we władzach samorządowych, a to oznacza koniec ich niezależności programowej i dziennikarskiej. Prosty wniosek: pomysł dekoncentracji mediów publicznych ma je osłabić, rzucić na żer konkurencji. To już nie tylko skok na przejęcie władzy w mediach publicznych, ale także na ich znaczenie oraz majątek. A jest on spory, wielomiliardowy. Także znaczenie mediów publicznych na rynku jest niebagatelne, bo sięga 40 proc. wpływów z reklam. Czyli na ok. 7 mld zł z reklam media publiczne inkasują 3,2 mld zł. To niebywała gratka dla mediów komercyjnych, zwłaszcza dla TVN-u, najbardziej ekspansywnej stacji na naszym terenie. Musi dziwić, że taki magnat medialny, jak Rupert Murdoch, który zapowiadał zmiażdżenie polskiej telewizji, wycofał się z naszego rynku, uznając, że nie należy podważać globalnych decyzji. Jakich? Mówi się, że na polski rynek medialny, a także kilku innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej wejdzie niemiecki koncern RTL.
I wracając do ustawy, senatorowie wprowadzili zapis odrzucony przez Sejm, że misja publiczna radiofonii i telewizji powinna m.in. „(…) respektować chrześcijański system wartości, za podstawę przyjmując uniwersalne zasady etyki, służyć umacnianiu rodziny, służyć kształtowaniu postaw prozdrowotnych, zwalczaniu patologii społecznych”. Pozostał, niestety, zapis o „przeciwdziałaniu dyskryminacji ze względu na rasę, narodowość, wyznanie, płeć, orientację seksualną”, co jest przejawem ulegania naciskom Unii Europejskiej.
Na pewno sytuacja w mediach publicznych wymaga zmian. Obecna ekipa sukcesywnie niszczy media publiczne, wyrzucając z pracy znakomitych dziennikarzy i dyrektorów, przywracając ludzi „zasłużonych” w dawnych latach. Jednak ta ustawa dobije telewizję publiczną, jest to także majstersztyk politycznej hipokryzji. Zamiast odpolitycznienia, uzdrowienia czy naprawienia mediów publicznych - jak zapowiadała Platforma Obywatelska - mamy potwierdzenie, że chodzi wyłącznie o rzucenie ich na żer mediów prywatnych, dzięki którym wygrało się kolejne wybory.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2009-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

20 lat od śmierci św. Carla Acutisa. Asyż przygotowuje obchody

2026-10-04 09:40

[ TEMATY ]

św. Carlo Acutis

Agata Kowalska

Carlo Acutis

Carlo Acutis

Dwadzieścia lat po śmierci jego grób w Asyżu przyciąga tłumy z całego świata. Tylko od lipca ubiegłego roku Sanktuarium Ogołocenia odwiedziło ponad 1,7 mln pielgrzymów. W 20. rocznicę śmierci świętego millenialsa Asyż przygotowuje cztery dni modlitwy i spotkań, a jednej z głównych Mszy św. będzie przewodniczył kard. Luis Antonio Tagle.

Carlo Acutis zmarł 12 października 2006 r. Miał zaledwie 15 lat. Szczególnym rysem jego duchowości była miłość do Eucharystii, a nowe technologie wykorzystywał do dzielenia się wiarą. Dziś jego grób w Sanktuarium Ogołocenia w Asyżu stał się celem pielgrzymek wiernych z wielu krajów.
CZYTAJ DALEJ

Malował obrazy szatana. Po śmierci klinicznej nawrócił się i... zbudował pierwszą w Polsce kaplicę pod wezwaniem św. Faustyny

2026-10-04 20:39

[ TEMATY ]

świadectwo

śmierć kliniczna

św. Faustyna

Archiwum ks. Wiktora Szponara/"Życie po śmierci 2" wyd. FRONDA

Jan Ben Radecki przekazuje Ojcu Świętemu Janowi Pawłowi II kronikę dokumentującą budowę kaplicy pod wezwaniem św. Faustyny.

Jan Ben Radecki przekazuje Ojcu Świętemu Janowi Pawłowi II kronikę dokumentującą budowę kaplicy pod wezwaniem św. Faustyny.

Przemiana, którą przeżył Jan Ben Radecki, jest jedną z najbardziej niezwykłych. Z malarza obrazów satanistycznych do ekstrawaganckiej kawiarni na rynku we Wrocławiu o wiele mówiącej nazwie Mefisto, Radecki stał się fundatorem i budowniczym pierwszej w Polsce kaplicy pod wezwaniem św. siostry Faustyny.

Wywiad pochodzi z książki Życie po śmierci 2 autorstwa ks. Wiktora Szponara, wyd. FRONDA. Książka w całości do kupienia w nasszej księgarni: ksiegarnia.niedziela.pl.
CZYTAJ DALEJ

Muzyczna inauguracja Dni Jadwiżańskich

2026-10-04 22:42

ks. Łukasz Romańczuk

W Międzynarodowym Sanktuarium św. Jadwigi Śląskiej w Trzebnicy odbył się koncert muzyki sakralnej zatytułowany „Głębia matczynego bólu”. Wydarzenie zainaugurowało Dni Jadwiżańskie.

Od 2019 roku odbywają się tam międzynarodowe koncerty muzyki sakralnej z udziałem Dominiki Zamara, światowej sławy sopranistki pochodzącej z Wrocławia. Oprócz Dominiki Zamary (sopran) wystąpiła także Włoszka Marcella Parziale (mezzosopran) oraz orkiestra Accademia di Santa Sofia z Benewentu (Włochy).
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję