Reklama

Lektury na Rok Wiary

Pytania niedowiarka i odpowiedzi biskupa

2012-10-22 14:03

Marian Florek
Niedziela Ogólnopolska 44/2012, str. 18

Książka „Wierzysz jeszcze w Boga? Zamyślenia na Rok Wiary 2012/2013” jest zbiorem refleksji na temat wiary bp. Józefa Zawitkowskiego - „liryka współczesnej ambony”, jak go nazywa prof. Jan Miodek.
„Wierzysz jeszcze w Boga?”. Kłujące pytanie z tytułowej strony sprawia wrażenie prowokacji zarówno dla tych, którzy uważają się za ludzi wierzących, jak i dla osób obojętnych lub wrogich czy też ignorujących duchowy wymiar ludzkiej egzystencji. Jedni obruszą się na to pytanie: „Jak to, czy jeszcze wierzę! Przecież w każdą niedzielę chodzę do kościoła”. Drudzy odczytają ten tytuł jako uszczypliwość wobec rozumu.
Dopiero podtytuł i osoba autora sprawią, że pierwsze wrażenie złagodnieje i sam tytuł okaże się w końcu wyrazem serdecznej duszpasterskiej troski biskupa-poety. Najpierw tą troską autor obejmuje siebie, kiedy zadaje sobie pytanie w 50. rocznicę swojego kapłaństwa: „Czy ja dochowałem wiary?”. Potem - gdy odpowiadając: „Tak”, wyraża serdeczne pragnienie, aby tej rozmowie z samym sobą przysłuchiwał się niedowiarek Tomasz. Wyznanie wiary autora skłania natychmiast przywołanego słuchacza - niedowiarka Tomka do wyrażania swoich wątpliwości. Nie trzeba chyba tłumaczyć, że ów adresat książki jest kwintesencją tych wszystkich, którzy zostali sprowokowani tytułem publikacji - niedowiarek, ale przecież też człowiek dobrej woli, skoro zadaje pytania i wysłuchuje odpowiedzi.
Pytania sceptyka i odpowiedzi biskupa dotyczą wyłaniającego się z kart Biblii Boga Stworzyciela i Jego Syna - Jezusa, współistotnego z Ojcem. Dotyczą Maryi - Matki Boga oraz Ducha Świętego, pochodzącego od Ojca i Syna, będącego Ożywicielem Kościoła. Wreszcie dotyczą konsekwencji wiary w życiu osobistym i publicznym każdego człowieka.
Po wysłuchaniu wyjaśnień trochę niecierpliwy niedowiarek Tomek dziękuje za katechezę i prosi o chrzest. Biskup nie udziela mu jednak od razu sakramentu chrztu św., tonując neoficki zapał obawą, iż sama wiedza o Bogu na niewiele się zda, a nawet ta, którą usłyszał, jest o wiele za mała do pojęcia Tajemnicy Boga. Aby uwierzyć w Boga, należy Go najpierw pokochać. Dopiero wówczas wiara staje się wybawieniem, a nie ciężarem. I to jest genialne!
Warto sięgnąć po tę publikację w Roku Wiary, aby tę prawdę o Zbawicielu być może odkryć, być może na nowo poznać i przeżyć.
Do książki dołączona jest płyta CD z pełnym zapisem dialogu, gdzie możemy usłyszeć ciepły głos samego bp. Józefa Zawitkowskiego.

Bp Józef Zawitkowski, „Wierzysz jeszcze w Boga? Zamyślenia na Rok Wiary 2012/2013”, Wydawnictwo Sióstr Loretanek, Warszawa 2012.

Tagi:
Rok Wiary książka Kościół muzyka

Reklama

Śpiewacy Pana Boga

2019-11-13 08:09

Marta Zeller
Niedziela Ogólnopolska 46/2019, str. 50-51

O potrzebie istnienia muzyki w liturgii nie trzeba nikogo przekonywać. W przededniu wspomnienia patronki muzyków kościelnych – św. Cecylii warto przypomnieć, że śpiew liturgiczny to nie tylko sztuka, ale przede wszystkim modlitwa. Bo jak mówił św. Augustyn: kto śpiewa, dwa razy się modli

Archiwum scholi Domine Jesu

Nie lubią, gdy mówi się o nich: występują. Oni posługują. Swoim śpiewem chcą pociągać innych do modlitwy i pokazywać piękno Pana Boga. Dotykać nie tylko zmysłów, ale też serc – i swoich własnych, i ludzi, którzy ich słuchają. Choć z pewnymi rotacjami w składzie, śpiewają razem od 8 lat. A wszystko się zaczęło od zachwytu pewną dominikańską scholą...

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek jedzie do Japonii

2019-11-14 18:04

Krzysztof Tomasik (KAI) / Warszawa

Pod hasłem "Chronić każde życie" odbędzie się podróż apostolska Franciszka do Japonii. W dniach 23-26 listopada odwiedzi on Tokio, Nagasaki i Hiroszimę. Będzie to jego 32. podróż zagraniczna papieża i czwarta do Azji, podczas której wcześniej, w dniach 19-23 bm. złoży on wizytę w Tajlandii. Będzie to też drugi pobyt następcy św. Piotra w Kraju Kwitnącej Wiśni. W lutym 1981 przebywał tam Jan Paweł II. Franciszek uda się do Japonii w 470. rocznicę przybycia tam św. Franciszka Ksawerego – Apostoła tego kraju.


Logo papieskiej pielgrzymki w Japonii

Cel wizyty

„Wyrażam podziw dla męczenników chrześcijańskich za ich wytrwałość i stałość w wierze, za obronę tego, w co wierzyli, za obronę przekonań oraz wolności chrześcijańskiej” – tymi słowami Ojciec Święty pozdrowił naród japoński w przesłaniu, jakie skierował przed wizytą. Wskazał w nim na dwa symboliczne miasta, które w historii były świadkami męczeństwa: Hiroszimę i Nagasaki. „Można mówić o innym męczeństwie, bardziej ogólnoludzkim, tym spowodowanym bombą atomową, która przyniosła cierpienie narodowi” – przypomniał autor przesłania. Wyraził podziw dla tego narodu za to, iż był zdolny do powstania po takiej piekielnej próbie. „Jesteście narodem zdolnym do powstania, narodem, który zawsze patrzy do przodu” – podkreślił papież, dodając, że szkody, jakie poczyniła bomba atomowa, były monstrualne. Wskazał, że stosowanie energii atomowej dla celów wojennych jest niemoralne.

Za swoim poprzednikiem – św. Janem Pawłem II Franciszek ogłosi pokojowe przesłanie przeciwko broni jądrowej w miastach-ofiarach atomowych ataków w sierpniu 1945: Nagasaki i Hiroszimie.

Papież przybywa do Japonii nie tylko jako zwierzchnik największej na świecie wspólnoty religijnej, ale także jako duchowy autorytet, który nieustannie przypomina społeczności międzynarodowej o fundamentalnych kwestiach, takich jak ubóstwo, pogłębiające się nierówności ekonomiczne, migracja i uchodźstwo, konflikty zbrojne, zdecydowana denuklearyzacja i kontrola międzynarodowa handlu bronią, co czyni go mentorem i sumieniem świata, a także misjonarzem pokoju.

Wizyta ta jest także spełnieniem jego marzenia. Jako młody jezuita ks. Jorge Mario Bergoglio chciał zostać misjonarzem właśnie w tym kraju, ale uniemożliwiła mu to choroba.

Program

Papież przyleci do stolicy Japonii w sobotę 23 listopada po południu czasu miejscowego. Po ceremonii powitania na lotnisku Tokio-Haneda uda się do nuncjatury apostolskiej, gdzie spotka się z miejscowymi biskupami.

Następnego dnia rano, w niedzielę Chrystusa Króla Wszechświata odleci samolotem do Nagasaki – najbardziej katolickiego miasta kraju, nazywanego "japońskim Rzymem". Tam w Parku Pokoju, w którym znajdowało się epicentrum wybuchu bomby atomowej zrzuconej na to miasto 9 sierpnia 1945 r. (w jego wyniku zginęło ok. 74 tys. osób), wygłosi orędzie na temat broni nuklearnej a następnie na Wzgórzu Nishizaka przy Pomniku Męczenników – miejscu zagłady tamtejszych katolików i misjonarzy – złoży hołd ofiarom trwających ponad dwa i pół wieku prześladowań katolików. Ten bolesny okres zakończył się dopiero pod koniec XIX wieku. Jednym z zamęczonych na wzgórzu Nishizaka w 1643 r. misjonarzy był polski jezuita o. Wojciech Męciński. Tam też Franciszek odmówi modlitwę „Anioł Pański”.

Po obiedzie w Domu Biskupim Ojciec Święty odprawi Mszę św. na miejscowym stadionie baseballowym, po czym uda się samolotem do Hiroszimy, która jako pierwsza na świecie padła ofiarą ataku jądrowego w czasie II wojny światowej i wygłosi tam, przy Pomniku Pokoju przesłanie na rzecz pokoju. Następnie odleci do Tokio. W tym jednym dniu papież przemierzy w sumie 2400 km.

Przed południem 25 listopada, Franciszek spotka się w „Bellesalle Hanzomon” z ofiarami trzęsienia ziemi, tsunami i promieniowania spowodowanego 8 lat temu awarią w elektrowni jądrowej w Fukushimie. Złoży prywatną wizytę cesarzowi Naruhito i jego małżonce Masako (absolwentce katolickiego liceum) w Pałacu Cesarskim, po czym spotka się z młodzieżą w katedrze Najświętszej Maryi Panny. Po obiedzie w nuncjaturze, na stadionie Tokyo Dome papież odprawi Mszę św., po której spotka się z premierem Shinzo Abe oraz z władzami i korpusem dyplomatycznym w siedzibie rządu i parlamentu - Kantei w tokijskiej dzielnicy Nagatachō.

Nazajutrz Ojciec Święty odprawi prywatną Mszę św. z udziałem członków Towarzystwa Jezusowego w kaplicy Centrum Kulturalnego Uniwersytetu Sophia, zje z nimi śniadanie w Collegium Maximum, odwiedzi starszych kapłanów i chorych w Domu Loyoli oraz złoży odwiedzi społeczność uniwersytecką. Tuż przed południem odbędzie się na lotnisku Tokio-Haneda ceremonia pożegnania, po której Franciszek odleci do Rzymu.

Oficjalnym hymnem wizyty papieża w tym kraju będzie – zgodnie z jej hasłem – piosenka „Protect all Life” (Chronić każde życie), inspirwana papieską encykliką „Laudato si’”. Zabrzmi ona we wszystkich miejscach, które odwiedzi Franciszek. Słowa hymnu napisał piosenkarz i aktor Jun Inoue.

Chrześcijanie w morzu szintoizmu i buddyzmu

Religiami przeważającymi w Japonii są szintoizm i buddyzm, traktowane synkretycznie. Szintoizm, czyli „droga bogów [lub bóstw]", jest tradycyjną religią Japończyków, opartą na tamtejszej mitologii i odznaczającą się wielobóstwem (politeizmem) oraz wielką różnorodnością przejawów i kultów. Ogólnie jest religią natury, stąd wielka wrażliwość jej wyznawców na przyrodę. Przeciętny Japończyk dobrze zna się na gatunkach kwiatów, drzew i zgodnie z szintoizmem oddaje im religijną cześć.

Z kolei buddyzm japoński, posiadający swoją centroprawicową Partię Nowe Komeito, która jest częścią obecnej koalicji rządzącej, jest podzielony na wiele różnych szkół i kierunków, z których najbardziej znany jest "buddyzm zen". Od lat obserwuje się, że 75 tys. buddyjskich świątyń w Japonii stopniowo pustoszeje. Jednocześnie spada zainteresowanie ceremoniami buddyjskimi, które stanowią źródło dochodów tych świątyń. Wiele z nich stoi wobec groźby zamknięcia.

Według oficjalnych statystyk ok. 90 proc. Japończyków wyznaje obie religie. Ważnym elementem miejscowego krajobrazu religijnego są też tak zwane nowe religie, które rozprzestrzeniają się od połowy XIX w. Obecnie wymienia się ok. 300 takich wyznań.

Od zakończenia II wojny światowej Japonia szczyci się dużą tolerancją religijną. Panuje rozdział religii od państwa a wspólnoty religijne są zwolnione z podatków. Japończycy nie są bynajmniej ateistami, ale religia jest dla większości z nich czymś w rodzaju ideowego państwowo-społecznego rytuału i spoiwa. Gdy ktoś umrze, to w większości wypadków idzie się na pogrzeb buddyjski, gdyż w innym obrządku pochówku nie ma.

Także stosunki międzyreligijne są bardzo dobre, czego przykładem są wspólne modlitwy, dwa razy w roku, katolików, wyznawców innych Kościołów chrześcijańskich i buddystów za zmarłych. Relacje chrześcijańsko-buddyjskie dobrze pokazuje dom modlitwy w stylu zen - Semeizan (Góra Życia). Znajduje się on niedaleko Kumamoto na wyspie Kiusiu. Jego założycielem jest włoski misjonarz-ksawerianin o. Franco Sottocornola. W ośrodku, cieszącym się dużą popularnością, praktykowana jest modlitwa łącząca tradycję buddyjską, prawosławną i katolicką.

Jednym z fenomenów życia codziennego Kraju Kwitnącej Wiśni jest to, że Japończycy, zauroczeni chrześcijańską ceremonią, marzą o ślubie w kościele i aż 60 proc. młodych par zgłasza się do katolików i protestantów po błogosławieństwo. Aby mieć ślub w kościele katolickim, trzeba przejść przez specjalny kurs. Watykan w 1975 r. zezwolił, w drodze wyjątku, Kościołowi w Japonii na błogosławienie związków osób, które nie są chrześcijanami. Nie jest to sakrament, lecz zwykłe błogosławieństwo.

Kościół męczenników

Historia katolicyzmu w Kraju Wschodzącego Słońca zaczęła się 15 sierpnia 1549 r., kiedy św. Franciszek Ksawery, współzałożyciel Towarzystwa Jezusowego, wylądował w Kagoszimie na wyspie Kiusiu. Spędził on tam tylko nieco ponad dwa lata, ale w tym okresie ok. 500 Japończyków nawróciło się na wiarę chrześcijańską. W krótkim czasie powstało kilka ośrodków chrystianizacji Japonii. Działalność misji jezuickiej skupiała się na zakładaniu ośrodków, które były odpowiedzialne za katechezę, spotkania modlitewne oraz opiekę nad biednymi i chorymi.

W wyniku podburzania japońskich panów feudalnych - daimio, szogunów (zwierzchników sił zbrojnych, rządzących krajem w imieniu cesarza) i klasztory buddyjskie, przez protestanckich kupców holenderskich, którzy przestrzegali, że wraz z misjonarzami hiszpańskimi i portugalskimi nastąpi kolonizacja Japonii, rozpoczął się czas okrutnych prześladowań katolików. Zapoczątkowało je w 1597 ukrzyżowanie 26 miejscowych i zagranicznych chrześcijan w Nagasaki. 10 lat wcześniej (w 1587) szogun Toyotomi Hideyoshi, de facto władca Japonii, wydał dekret nakazujący wszystkim misjonarzom opuszczenie kraju oraz zakazujący wyznawania chrześcijaństwa pod karą śmierci. W okrutny sposób mordowano zarówno Japończyków, jak i cudzoziemców. Jednym z nich był w 1743 polski jezuita o. Wojciech Męciński.

Aby wykorzenić nową religię, stosowano różne formy tortur i egzekucji. W 1614 całkowicie zakazano wyznawania chrześcijaństwa. Ludzi zmuszano do deptania wizerunków "fumi-e", przedstawiających Chrystusa lub Maryję. Ci, którzy się wahali, byli zabijani. Opowiada o tym m.in. powieść Shūsaku Endō „Milczenie” i oparty na niej film Martina Scorsese. Wielu chrześcijan uciekło na odległe wyspy. Inni pozostali w wioskach na głównych wyspach kraju, praktykując potajemnie swoją wiarę, chrzcili dzieci, uczyli katechizmu, w ukryciu zbierali się na wspólne modlitwy.

W latach 1639–1873 w rządzonej przez szogunów z rodu Tokugawa Japonii panował system zbliżony do totalitarnego, regulował on każdą dziedzinę życia, nawet małżeństw nie można było zawierać bez zgody władz. Ponadto opierał się on na szpiegostwie. Ludzie na wsi byli podzieleni na grupy pięcioosobowe i kontrolowali siebie nawzajem. Jeśli któryś z nich był podejrzany o chrześcijaństwo lub jakieś przestępstwo a drugi z tych pięciu nie doniósł o tym władzom, to wszyscy ponosili taką samą karę. Za donosy na chrześcijan dostawało się dużo pieniędzy; najwięcej za kapłana.

Jedną z postaci-symboli tego czasu jest beatyfikowany w 2017 r. Justo Ukon Takayama - „samuraj Chrystusa”, japoński pan feudalny, który w 1615 r. zmarł z wycieńczenia na banicji w Manili. Wraz z rodziną został wygnany z Japonii za to, że odmówił porzucenia wiary. Ze swoim ojcem prowadził dzieło ewangelizacji. Wspierał pracę misjonarzy w zachodniej Japonii. Wybudował kilkadziesiąt kościołów i kaplic. Przyczynił się do przyjęcia chrztu przez tysiące ludzi wywodzących się zarówno z klasy samurajów, jak i z nizin społecznych.

Dotychczas z pierwszego okresu prześladowań 26 męczenników w Nagasaki zostało kanonizowanych w 1862 r. W kilka lat później 205 męczenników z XVI wieku zostało beatyfikowanych. W 2008 r. błogosławionymi zostało kolejnych 188 męczenników, wśród których znaleźli się jezuita ks. Piotr Kibe, stracony w Tokio w 1639 roku i Julian Nakaura - członek delegacji japońskich katolików, wysłanej do Rzymu oraz rzesze japońskich chrześcijan, zamęczonych na początku japońskiej epoki Edo, w latach 1603-39.

W 1853 r. mocarstwa zachodnie zmusiły Japonię do otwarcia na wymianę handlową i na świat – rozpoczęła się wówczas tzw. epoka restauracji Meiji. Dzięki temu duchowni chrześcijańscy mogli przybywać do Japonii jako kapelani społeczności zagranicznej, ale samo chrześcijaństwo nadal było zakazane dla Japończyków. Prześladowania wyznawców Chrystusa nadal trwały. W latach 1867-70 ponad 3 tys. osób zesłano do innych części kraju, a przeszło 300 stracono. Zakaz wyznawania chrześcijaństwa zniesiono dopiero w lutym 1873 roku.

Chrześcijanie przekazywali sobie proroctwo, że prześladowania w Japonii będą trwały przez siedem pokoleń, po czym przyjedzie kapłan w białej szacie. Wiedzieli, że będzie on podporządkowany papieżowi, będzie żył w celibacie i czcił Maryję jako Matkę Bożą. Gdy więc przybył do nich ks. Bernard Petitjean ze Zgromadzenia Misji Zagranicznych w Paryżu (MEP), późniejszy pierwszy biskup, wikariusz apostolski Japonii z siedzibą w Nagasaki, zadali mu trzy pytania: czy przysłał cię papież, czy żyjesz w celibacie i czy jest tu figurka Matki Bożej? Na wszystko odpowiedział on twierdząco, po czym zaprowadził ich do figurki, a oni się przed nią przeżegnali. Byli to ludzie, którzy nigdy nie widzieli kościoła, figury Matki Bożej ani nawet krzyża. Było to pierwsze potwierdzenie, że japońscy chrześcijanie pozostali wierni Chrystusowi przez prawie 250 lat prześladowań. Bp Petitjean został beatyfikowany w czerwcu 2016 r.

W 1889 r. wprowadzono nową konstytucję , która zapewniała wolność wyznawania religii, co jednak nie znaczyło, że nowe prawo zaraz było wprowadzone w całym kraju. Kiedy Japonia powoli stawała się państwem silnym wojskowo, opanowała Koreę, potem Mandżurię i wreszcie pokonała carską Rosję w 1905 r., istniejące misje katolickie znów napotkały na olbrzymie trudności. Nie tylko nie było żadnej pomocy ze strony rządu japońskiego, ale dopatrywano się w misjonarzach i w chrześcijaństwie sił obcych i wrogich Japonii.

W czasie wojny na Pacyfiku, która wybuchła pod koniec 1941 roku, internowano wszystkich misjonarzy nie będących Niemcami, m.in. polskich franciszkanów przybyłych w latach 30. ze św. o. Maksymilianem Kolbem.

Po przegranej wojnie w 1945 r. do Japonii zaczęło napływać dużo misjonarzy z różnych krajów: z Hiszpanii, Francji, Włoch, Ameryki. Z Polski przybyli salezjanie, dominikanie, werbiści oraz siostry ze Zgromadzenia Opatrzności Bożej. Znacznie wzrosła liczba nawróceń. Początkowo nawracało się na katolicyzm ok. 5 tysięcy dorosłych na rok. Liczba ta stopniowo wzrastała, tak że w latach 1965-66 było ich nawet ok. 15 tysięcy rocznie. Potem wskaźnik ten zaczął powoli spadać. Zwrot w mentalności japońskiej, spowodowany nagłym wzrostem dobrobytu materialnego, doprowadził do szybkiej sekularyzacji kraju. Zaczęła się więc zmniejszać również liczba nawróceń.

Kluczowe problemy

Franciszek przyjedzie do kraju i Kościoła, którego jednym z największych problemów jest kryzys demograficzny i co za tym idzie – postępujące starzenie się społeczeństwa. Odsetek ludności Japonii poniżej 15. roku życia zmniejszył się w ub.r. do historycznego minimum 12,7 proc. ogółu mieszkańców kraju, czyli 16,17 mln. W 1950 osoby poniżej 15. roku życia stanowiły 35 proc. ludności i od tamtego czasu odsetek ten stale maleje. Ze szczególną ostrością zjawisko to jest widoczne w rejonach wiejskich. Spadek dzietności dotyka również społeczność katolicką, z wyjątkiem parafii w regionie tokijskim. Średni wiek chodzących na Msze św. jest dość wysoki i często można zobaczyć ministrantów w starszym wieku, gdyż nie ma już w danej wspólnocie młodych pokoleń. Sytuacja ta może dotknąć szereg parafii również pod względem finansowym, jako że mniejsza liczba wiernych oznacza też drastyczny spadek wpływów.

Papieska wizyta odbędzie się pod hasłem „Protect all life”, czyli „Chronić każde życie”. Japonia należy do krajów przodujących na świecie pod względem aborcji wśród nastolatek. Dzieci zabijane są w łonie matki do 12. tygodnia życia. W ciągu roku dokonywanych jest ponad 200 tys. aborcji. Jeszcze do niedawna miejscowe katoliczki nie widziały w tym niczego złego. Stąd zaangażowanie Kościoła polegające m.in. na organizowaniu przez ruchy Pro-Life różnych akcji uświadamiających, łącznie z corocznymi "Marszami dla życia", w których każdego roku bierze udział coraz więcej ludzi.

Innymi problemami Japonii są: wysoka liczba rozwodów, również wśród młodych, rosnąca przemoc w rodzinie, znaczna liczba samobójstw (rocznie ok. 30 tys.) i śmierci z przepracowania, strach przed kontaktem ze światem zewnętrznym, formalizm duchowy, relatywizm moralny, obojętność religijna, obsesja na punkcie pracy i zarobków. Światową karierę zrobił syndrom hikikomori, czyli syndrom wycofania społecznego, który określa chorobę społeczną, jaka od kilkudziesięciu lat nęka naszą cywilizację a wzięła się od zjawiska obecnego w Japonii od lat 70. XX w. pod nazwą tôkôkyochi (unikanie szkoły), gdzie młody człowiek spotyka się z wielkimi wymaganiami oraz konkurencją i tego nie wytrzymuje.

Wyzwania Kościoła

Mówiąc o wyzwaniach, stojącymi przed japońskim Kościołem, arcybiskup Tokio Tarcisio Isao Kikuchi wskazuje na zaawansowany wiek duchownych, dlatego czasami trudno jest zarządzać parafiami. Ponadto wzrasta obecność katolickich imigrantów i opieka duszpasterska nad nimi staje się pilnym zadaniem. Odnotowuje się spadek liczby powołań, zarówno do kapłaństwa, jak i życia zakonnego. Zjawisko to ma swoje korzenie socjologiczne i antropologiczne, będąc lustrzanym odbiciem tego, co dzieje się w japońskim społeczeństwie, gdzie praktyki religijne znajdują coraz mniej miejsca w codziennym życiu. Choć Kościół w Japonii jest od lat samodzielną, narodową wspólnotą, to napływają stale do niego duchowni, ale już nie z Europy i Ameryki, ale z Wietnamu, Korei Południowej, Filipin a nawet z Indii.

Dla Kościoła w Japonii kończy się dziś epoka znaczącego wzrostu, jaki istniał tam po II wojnie światowej i obecnie trwa ewangelizacyjna stagnacja. Ludzie są tam nadal zainteresowani zachodnią kulturą chrześcijańską, sztuką i muzyką, ale nie przekłada się to na wzrost nawróceń. Zadaniem Kościoła jest jednak nie przekaz kultury, lecz głoszenie Ewangelii, dlatego bardzo ważne są więzi przyjaźni, osobiste towarzyszenie pojedynczym osobom, czyli ewangelizacja indywidualna. Japończycy z natury kochają rytuały. Dlatego piękna i dobrze sprawowana liturgia jest dla nich ważnym punktem zaczepienia i może się stać głębokim doświadczeniem wiary.

Także sam Kościół potrzebuje mentalności ewangelizacyjnej, gdyż jeśli ogranicza się tylko do działalności rytualnej, zachowawczej, do organizacji spotkań, konferencji, to w rzeczywistości nie dotyka istoty wiary. Ponadto w Japonii inne religie mają charakter czysto formalny a obowiązująca antropologia stawia w centrum nie osobę, lecz wydajność w pracy, sukces, zgodnie z nienaruszalnym harmonogramem. W takim kontekście osoba ludzka jest jedynie na służbie gospodarki, organizacji, wydajności.

Kolejnym zjawiskiem jest adogmatyczność Japończyków a co za tym idzie problem inkulturacji. Są oni bardzo praktycznym narodem i prawie nie mają zdolności abstrakcyjnego myślenia. Trzeba wiele czasu, by Japończyk pojął istotę chrześcijaństwa. Przygotowanie do chrztu św. japońskiego neokatechumena trwa najczęściej ok. 3 lat a nawet wtedy nie ma się gwarancji, że nie zapomni on o sensie tego sakramentu.

Księża katoliccy cały czas mają problemy, jak dotrzeć do Japończyków z podstawowymi pojęciami chrześcijaństwa takimi jak choćby: wiara - shinkō, nadzieja - kibō i miłość - ai. W tekstach teologicznych wykorzystuje się słownictwo szintoistyczne takie jak pojecie boga - kami, tengoku - niebo, rengoku - czyściec, jigoku - piekło. Z kolei kluczowe słowo dla chrześcijaństwa jakim jest "miłość", po japońsku - "ai" w Polsce kojarzy się ono przede wszystkim z miłością matki do dziecka, rodzicielską, w ogóle z rodziną, a w Japonii relacje rodzinne rozumiane są jako zhierarchizowany łańcuch wzajemnych zobowiązań: opieki wobec rodziców, rodzeństwa, dziadków i dalszych krewnych.

Wszystkie pojęcie kluczowe trzeba tłumaczyć opisowo, obrazowo i przez porównania. Samo pojęcie "kościoła" - "kyōkai" to "dom nauki", gdyż w japońskim nie ma terminu odpowiadającego łacińskiemu terminowi "ecclesia" - zgromadzenia ludzi powołanych przez Jezusa. Z kolei zgodnie z potocznym rozumieniem japońskim, świątynia to miejsce, gdzie pobiera się nauki. Japończycy często pytają, ile czasu trzeba się uczyć, aby przyjąć chrzest. Księża tłumaczą wtedy, że nauka dotyczy umysłu, a wiara to przede wszystkim formacja serca i dlatego często mówi się katechumenom, że jeśli ich serce jest już przygotowane na przyjęcie Jezusa, to jesteś gotowy na Jego przyjęcie. Tłumaczą, że trzeba mieć pewną wiedzę z Ewangelii i katechizmu, aby przyjąć chrzest, ale sama wiedza na ten temat nie wystarcza.

W sumie specyfika religijności Japończyka-katolika polega na tym, że przeżywa on wiarę po cichu. Nie pociągają go wielkie manifestacje wiary. W kościele lubi ciszę, pewien rodzaj skromności, dystansu, skupienie i atmosferę podniosłości. Nie kryje wiary i na co dzień lubi publicznie mówić o niej.

Kościół dzisiaj

Kościół katolicki to "mała trzódka" liczącą ponad 440 tys. wiernych co stanowi 0,3 procent ludności liczącego ponad 127 mln kraju. Oficjalna statystyka uwzględnia tylko tych, którzy są zarejestrowani w parafiach. Gdy doda się wszystkich katolików, przede wszystkim obcokrajowców z Filipin, Korei Południowej czy Brazylii, to liczba ta może się co najmniej podwoić. Wielu z nich przebywa w Japonii nielegalnie i niechętnie się rejestruje, aby nie pozostawić „śladu” organom imigracyjnym lub policji. Kilka z 16 diecezji ma więcej katolików, którzy nie są Japończykami.

Katolicy są najliczniejsi na obszarze metropolitalnym Tokio, który jest także centrum ludności kraju, przy czym miasto to jest największą metropolią świata z około 37 milionami mieszkańców. Na tym obszarze istnieją trzy diecezje: Tokio, Jokohama i Saitama i liczą w sumie ponad 174 tys. wiernych, wśród których ponad 97 tys. mieszka w archidiecezji tokijskiej.

Następne największe skupisko katolików znajduje się na wyspie Kiusiu, "katolickim centrum Japonii", którego większość wiernych wywodzi się od „ukrytych chrześcijan” z okresu, gdy chrześcijaństwo było zakazane. Katolików w czterech diecezjach na wyspie jest ponad 106 tys., z czego ponad 60 tys. żyje w archidiecezji Nagasaki.

W sumie Kościół w Japonii liczy 29 biskupów, 1047 kapłanów i 29 diakonów. Spośród nich 529 to nie-Japończycy. Pod koniec 2018 r. do kapłaństwa przygotowywało się 74 seminarzystów, w tym 31 diecezjalnych.

Jednym z najważniejszych obszarów zaangażowania Kościoła w Japonii jest edukacja. - Podczas gdy parafie kurczą się, a coraz większym problemem staje się brak duchowieństwa, przetrwał prestiż katolickiego liceum i uniwersytetu katolickiego, a nawet się umocnił - twierdzi metropolita Tokio. Jezuicki Uniwersytet Sophia ma opinię jednej z najlepszych uczelni prywatnych w Kraju Kwitnącej Wiśni. Jest ona jedną z niewielu instytucji, które rywalizują z najlepszymi uniwersytetami japońskimi. Co ciekawe, we wszystkich kościelnych instytucjach edukacyjnych większość stanowią niechrześcijanie.

W sumie Kościół katolicki prowadzi 776 przedszkoli, szkół podstawowych, gimnazjów i liceów, z czego 508 to przedszkola. Liczba szkół wyższych i innych instytucji edukacyjnych wynosi łącznie 44, w tym 19 uniwersytetów.

Oczekiwania

Abp Ivan Jurkovič, stały obserwator Stolicy Apostolskiej przy ONZ w Genewie, zaznaczył, że historia ludzkości dzieli się na to, co było przed Hiroszimą (1945) i po zrzuceniu bomby atomowej. "Z tego, co wiem, papież będzie się starał skupić uwagę świata na konieczności podjęcia większych starań na rzecz budowania pokoju i zaangażowania wszystkich na drodze całkowitego rozbrojenia nuklearnego. Wprawdzie istnieje już odpowiednia konwencja, którą poparła też Stolica Apostolska, jednak wielcy gracze, którzy posiadają arsenał jądrowy, nie są nią zainteresowani. Trzeba rozbudzić większą świadomość w tym względzie. Myślę, że papieska podróż do Japonii ogromnie przyczyni się do uświadomienia wszystkim zagrożeń świata, w którym żyjemy i konieczności budowania dialogu oraz odważnego kroczenia drogą ku pełnemu rozbrojeniu” – powiedział watykański dyplomata.

Zdaniem arcybiskupa Tokio T. Isao Kikuchiego sam przyjazd Franciszka, choć na krótko, będzie dla katolików wspaniałą okazją do ożywienia wiary, nadziei i miłości w Jezusie Chrystusie. „«Ewangelia życia» jest bardzo ważna dla naszego społeczeństwa, które nie szanuje życia, które wartość człowieka mierzy jego wkładem w funkcjonowanie społeczeństwa, które marginalizuje ludzi niepełnosprawnych i zdarza się, że nie szanuje praw osób niepełnosprawnych do życia. Ludzi zabija wyobcowanie, ubóstwo, brak poszanowania dla ludzkiego życia i brak nadziei. Ojciec Święty przynosi nam przesłanie nadziei i miłości, abyśmy zdali sobie sprawę, że jesteśmy kochani przez Boga Stworzyciela” – powiedział metropolita stolicy kraju.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Jędraszewski o seksualności: jest to niezwykły dar

2019-11-15 10:47

Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej / Kraków (KAI)

- Seksualność jest ogromnym darem i niezwykłym wyniesieniem człowieka spośród wszystkich innych istot tej ziemi, a z drugiej strony należy mieć poczucie kruchości, że tak wiele zostało nam dane, tak łatwo to zniszczyć, skrzywdzić drugą osobę, a także siebie - mówił metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski podczas listopadowych „Dialogów” w Kolegiacie Świętej Anny. Tym razem arcybiskup odpowiadał na pytania wiernych, związane z tematem „Piękno seksualności. Porozmawiajmy o wielkim darze”.

Adam Bujak

W ankiecie ulicznej respondenci zgodnie twierdzili, że seksualność ludzka może być piękna, jest darem od Boga, dlatego należy właściwie ją rozwijać i dobrze z niej korzystać.

Podczas katechezy wprowadzającej metropolita przypomniał, że Bóg stworzył mężczyznę i kobietę. Są oni od siebie różni, ale posiadają taką samą godność. Odbiciem Bożego podobieństwa jest płodność, ponieważ ludzie mogą współdziałać ze Stwórcą w dziele przekazywania życia. – To jest coś niezwykle wielkiego, co wskazuje na godność człowieka i jego wyjątkowość pośród wszystkich innych istot zamieszkujących tę ziemię – powiedział arcybiskup. Zauważył, że Jezus kładł nacisk na to, by wspólnota małżeńska była trwała. Każdy człowiek jest świątynią Bożą, o którą upomni się sam Pan, należy zatem żyć w czystości serca i otwierać się na łaski Ducha Świętego.

Metropolita przypomniał, że te sprawy wyjątkowo leżały na sercu Karolowi Wojtyle, autorowi dzieł „Miłość i odpowiedzialność” oraz „Przed sklepem jubilera”, mówiących z różnych perspektyw o miłości. W „Miłości i odpowiedzialności” wspominał, że kapłan poznaje głęboko tę sferę życia ludzi dzięki sakramentowi spowiedzi i ma obowiązek dzielić się swymi doświadczeniami dla dobra innych. Arcybiskup zauważył, że słowa przysięgi małżeńskiej wybiegają w przyszłość, która wykracza poza ziemską wędrówkę. Problematyka życia intymnego oraz wspólnotowego w małżeństwie wraca w jednym z największych dzieł Karola Wojtyły „Osoba i czyn”, w którym ukazał transcendencję osoby ludzkiej. Człowiek stanowi sam o sobie i potrafi nad sobą panować, jest istotą cielesną i duchową, a dynamizmy, które tkwią w jego cielesności muszą być podporządkowane sferze ducha. Popędy: samozachowawczy, seksualny i rozrodczy powinny służyć rozwojowi jednostki, by mogła stać się darem dla drugiej osoby. Panowanie nad sobą prowadzi do czystości serca i sprawia, że człowiek kształtuje siebie w męstwie. – Wszystko po to, by stawać się darem dla drugiej osoby w życiu małżeńskim i darem dla dzieci, które z tego małżeństwa się rodzą. To jest właściwa perspektywa patrzenia na seksualność człowieka, która jest ogromnym darem i niezwykłym wyniesieniem człowieka pośród wszystkich innych istot tej ziemi, a z drugiej strony należy mieć poczucie kruchości, że tak wiele zostało nam dane, tak łatwo to zniszczyć, skrzywdzić drugą osobę, (…) a także siebie samego – powiedział.

W odpowiedzi na pierwsze pytanie arcybiskup stwierdził, że Bóg stworzył człowieka jako kobietę i mężczyznę, dlatego Kościół pochwala seksualność piękną i szlachetną, która zachowuje czystość serca. Człowiek nie może podążać tylko za tym do czego pchają go popędy, ponieważ staje się wtedy ofiarą sił, nad którymi nie potrafi zapanować. Prowadzi to do przekreślenia jego godności i popadania w niewolę. To czystość pozwala pięknie kochać i otwierać się na drugiego.

Drugie pytanie związane było z tym, w jaki sposób katolik powinien odnosić się do osób odmiennej orientacji seksualnej. Metropolita wskazał, że należy kochać i szanować każdego człowieka, ale nie można zgadzać się na niewłaściwe postępowanie drugiej osoby. – To jest zasadnicza prawda głoszona nieustannie przez Kościół: oddzielać osobę od jej czynu. Jeśli czyn jest z punktu widzenia moralnego niedobry, nie możemy tego pochwalać, natomiast to nie znaczy, że potępiamy tę osobę – wskazał. Przyznał, że spotkał się ze świadectwem homoseksualisty, który chce żyć w czystości serca i ceni Kościół za wymagania, które formułuje. Metropolita wskazał miejsce osób odmiennej orientacji w Kościele: każdy ochrzczony jest jego częścią, a to jakie miejsce w nim zajmuje jest zależne od tego, czy podąża Chrystusową drogą. Powiedział, że Bóg nie karze ludzi odmienną orientacją seksualną, powtórzył, że człowiek może i powinien dzięki swej duchowości zapanować nad swoimi popędami.

Odpowiadając na kolejne pytanie zauważył, że już Paweł VI stwierdził, że antykoncepcja z punktu widzenia moralnego jest czymś złym, ponieważ wyklucza jeden z dwóch celów jaki przyświeca aktowi małżeńskiemu: jest on nie tylko wyrazem jedności i miłości, ale także otwartością na potomstwo. Oznajmił, że ruch deprawacji ducha zaczął się od 1968 r. i odrzucenia encykliki Pawła VI.

Na pytanie dotyczące działań Kościoła, wspierających osoby o odmiennej orientacji seksualnej arcybiskup powiedział, że duszpasterze czekają w sakramencie spowiedzi świętej, prowadzone są także poradnie, które okazują pomoc i wsparcie. – Oczywiście jest otwartym pytanie jak te możliwości duszpasterskie bardziej rozwinąć, aby (…) pomoc była dobra i odczuwalna – powiedział. Przyznał, że dostał listy od osób homoseksualnych, które żyją w Kościele i swój problem chcą rozwiązywać z Bożą pomocą.

Kolejna osoba pytała, czy homoseksualista żyjący w czystości może być zbawiony. Metropolita podkreślił, że Chrystus jednoznacznie wskazywał: „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą”. Zauważył, że każdy człowiek jest wezwany do tego, by zachować swe czyste serce.

W odpowiedzi na pytanie związane z karą za aborcję arcybiskup przywołał przykład głównej bohaterki filmu „Nieplanowane”, która stała się działaczką pro-life. Zauważył, że należy kształtować świadomość społeczną wobec form nacisku, które zmieniają spojrzenie na to, czym jest ludzie życie. Na rozprzestrzeniającą się cywilizację śmierci należy odpowiadać cywilizacją miłości, która odnosi się również do małżeństwa i rodziny. – Najpiękniejszym i najbardziej głębokim przejawem naszego podobieństwa do Boga jest miłość. Zastanówmy się, co zrobić, by pokazywać ludziom piękno miłości, przejawiającej się także w małżeństwie, w rodzinie. Trzeba jak najwięcej piękna pokazywać młodym i starać się ich tym zafascynować – powiedział, dodając że to jest odpowiedź na rozprzestrzeniającą się cywilizację śmierci.

Jedna z osób stwierdziła, że na jednej z uczelni ma powstać nowy wydział, związany z studiami o gender. Arcybiskup zauważył, że naukowe spojrzenie na to zagadnienie wiele pomoże, ale promocja tej ideologii jest szkodliwa. Odpowiadając na kolejne pytanie metropolita przypomniał, że do niedawna homoseksualizm uważano za chorobę lecz jest to bardzo dyskusyjna teza. Powiedział, że wskazuje się na twierdzenie, że homoseksualizm jest uwarunkowany kulturowo, a nie genetycznie. Odwołał się do teorii jednego z ojców rewolucji 1968 r. mówiącej, że stopień seksualizacji społeczeństwa stanowi o jego rozwoju. Zwrócił uwagę na to, że Stwórca jednoznacznie wskazał co jest dobre i złe, a wszelkie wątpliwości, które rodzą się z nauki powinno się rozwiewać, wsłuchując się w naukę Boga.

Na zakończenie metropolita wskazał, że wobec wszelkich wątpliwości należy wracać do źródeł – do wiary, a na drugiego człowieka trzeba patrzeć przede wszystkim czystymi oczami.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem