Reklama

Teologia pomaga

2016-07-14 08:55

Kamil Krasowski
Edycja zielonogórsko-gorzowska 29/2016, str. 4-5

Archiwum Marty Chmiel
Na spływie kajakowym

W Instytucie Filozoficzno-Teologicznym im. Edyty Stein w Zielonej Górze trwa nabór na jednolite, magisterskie, pięcioletnie studia z teologii katolickiej dla świeckich oraz osób zakonnych, które są prowadzone w porozumieniu z Papieskim Wydziałem Teologicznym we Wrocławiu

Studia może rozpocząć każdy, kto ukończył szkołę średnią wraz z egzaminem dojrzałości, złoży właściwe dokumenty oraz pozytywnie przejdzie rozmowę kwalifikacyjną, która jest warunkiem naboru i ma miejsce w siedzibie instytutu przy ul. Bułgarskiej 30 w Zielonej Górze. Rekrutacja potrwa do 25 września bieżącego roku.

Teologia dla każdego

Dyrektor IFT ks. dr hab. Andrzej Draguła, prof. PWT, podkreśla, że studiowanie teologii jest rzeczą specyficzną. Zwraca uwagę, że teologia nie jest nauką jak wszystkie. – Teologia daje nie tylko wiedzę, ale kształtuje zarówno świadomość, jak i duchowość człowieka. Jest także po to, żeby studiujący rozwinął swoje życie wewnętrzne, pogłębił swoją wiarę – mówi dyrektor. – W związku z czym teologia rzeczywiście jest dla każdego. Nie tylko dla tych, którzy będą z niej żyć jako katecheci, ale dla każdego kto ma wystarczające kompetencje intelektualne potwierdzone przez egzamin maturalny – dodaje. Jak wygląda aktualna oferta studiów w instytucie? – Aktualnie mamy dwie propozycje. Pierwsza to jest propozycja stała, to znaczy jednolite pięcioletnie studia magisterskie, bo teologia w Polsce jest studiowana w sposób ciągły. Studia te prowadzimy tu, w Zielonej Górze. Mają one profil katechetyczny, w związku z tym oprócz teologii w ramach studiów jest także przygotowanie psychologiczno-pedagogiczne, konieczne do wykonywania zawodu nauczyciela oraz przygotowanie katechetyczne, niezbędne do tego, żeby uczyć religii w szkole. Absolwent teologii może uczyć religii we wszystkich typach szkół, oczywiście za zezwoleniem biskupa. Druga propozycja, którą chcemy w tym roku uruchomić, to są podyplomowe studia teologiczno-katechetyczne. Studia te są przeznaczone dla osób, które już mają dyplom szkoły wyższej i przygotowanie psychologiczno-pedagogiczne i obejmują teologię w mniejszym wymiarze niż studia podstawowe oraz katechetykę, co daje możliwość uczenia religii w szkołach podstawowych i gimnazjalnych oraz zawodowych. Trzeba też dodać, że są to studia samofinansujące, a więc płatne.

Reklama

Silne fundamenty

W Instytucie Filozoficzno-Teologicznym studiuje Marta Chmiel z Zielonej Góry, studentka IV roku teologii. – Studia są dla mnie przede wszystkim ogromną frajdą, przygodą, a jednocześnie pogłębieniem wiedzy religijnej. Zdecydowałam się na studia teologiczne, ponieważ po pierwsze teologia była i jest moją pasją, a po drugie z ciekawości, żeby się sprawdzić. To wspaniałe uczucie móc w ten sposób realizować swoje marzenia – opowiada. Marta podkreśla, że dzięki teologii ma możliwość rozwoju, zgłębia to, w co wierzy, i co praktykuje. – Dzięki studiowaniu teologii moja wiara zdobywa silne fundamenty, i na tych fundamentach dopiero mogę budować całą resztę. W tej chwili czuję się upoważniona do tego, by móc zabierać głos w różnego typu dyskusjach dotyczących wiary oraz bieżących spraw w Kościele. Nabywam tu cennych umiejętności wyjaśniania i uzasadniania pewnych stanowisk tak, by nie było to cytowanie nagłówków z gazet czy portali internetowych, ale sięganie w głąb – w historię chrześcijaństwa, historię dogmatów czy historię biblijną. Studiowanie teologii uczy także pokory, dialogu, kształtuje wrażliwość i szacunek dla poglądów innych ludzi – dodaje. Zdaniem Marty zaletą instytutu są także wspaniali wykładowcy. – Dyrekcja stara się, żebyśmy mieli kontakt z najlepszymi specjalistami w swoich dziedzinach. Jest to dla nas jako studentów bardzo inspirujące do dalszych poszukiwań i zgłębiania wiedzy na dany temat – mówi. Marta opowiada, że studenci poza nauką i wykładami starają się na co dzień podtrzymywać znajomości i kontakty towarzyskie. Wychodzą wspólnie na lody, do kina, w planach mają zorganizowanie grilla, a kiedy trzeba wspierają się w przygotowaniach do egzaminów. Podkreśla, że instytut jest małą uczelnią, gdzie wszyscy się znają i panują wręcz rodzinne relacje. Zachęca do studiowania teologii. – Teologia to bardzo wszechstronny kierunek studiów, który rozwija człowieka. Dzięki studiowaniu teologii zdajemy sobie sprawę, jakie jest nasze miejsce w tym świecie, kim jesteśmy i do czego jesteśmy powołani. Są to podstawowe pytania, a znalezienie na nie odpowiedzi pomaga żyć.

Nie dla tytułu, lecz dla siebie

W instytucie studiuje także Krzysztof Leszkiewicz z Gubina, student II roku teologii, który planuje zostać katechetą w swoim rodzinnym mieście. Dlaczego postanowił obrać akurat ten kierunek? – Wynika to z mojego uczestnictwa w olimpiadach teologii katolickiej kilka lat temu w liceum oraz służbie ministranckiej i lektorskiej w mojej rodzinnej parafii. Tematy filozoficzne i dogmatyczne religii chrześcijańskiej zawsze były mi bliskie i zachęcały do zgłębiania wiedzy. Właśnie dzięki OTK dowiedziałem się o instytucie, co dało mi okazję do studiowania zainteresowań w pobliżu mojego miasta – opowiada. Krzysztof ma za sobą pierwszy rok studiów, który – jak mówi – w większości upłynął na przedmiotach filozoficznych. Dodaje, że studiowanie teologii wpływa na jego codzienność. – Najbardziej podobały mi się wykłady z metafizyki oraz druga część wykładu monograficznego, poświęconego Bożemu Miłosierdziu w Ewangeliach. Wiedza zdobyta na metafizyce nakłoniła mnie do wielu przemyśleń wobec otaczającego nas świata. Z racji przedmiotów filozoficznych mój pogląd na świat stał się bardziej refleksyjny i bogatszy. Prawdy wiary zostały umocnione oraz ugruntowały się inne sprawy religijne. W pewnym sensie teologia zdominowała częściowo czas wolny. Poświęcam się lekturze książek filozoficzno-teologicznych czy też podejmuję się próby czytania Ewangelii według św. Marka po łacinie – opowiada. Zdaniem Krzysztofa wielkim plusem jest to, że oferta instytutu nie przewiduje granicy wieku i każdy – młody czy stary – może rozpocząć studia. – Owa różnica wieku jest olbrzymim walorem. Na moim roku znajdują się osoby młode, takie jak ja, oraz starsze, doświadczone przez życie. Mimo takiej bariery wiekowej traktujemy siebie nawzajem jak przyjaciół. Wszyscy pozostajemy na ty. Właśnie dzięki tej różnicy wieku rozmowy w naszym gronie są zawsze ciekawe. Każdy ma własne doświadczenie życiowe, którym nie wstydzi się podzielić. Wzajemna pomoc i zrozumienie są dla nas czymś powszechnym – dzieli się swoim doświadczeniem po pierwszym roku studiów Krzysztof. – Spędzamy ze sobą wiele czasu. W ramach przerw często pijemy herbatę czy kawę i rozmawiamy o aktualnych tematach lub problemach. Po zajęciach staramy się spotykać na lodach, a zwykle są to odwiedziny u kogoś. Szanujemy czas starszych członków grupy, którzy muszą wracać do swoich domów, jednak zawsze znajdą czas na wspólny wypad. Ostatnio byliśmy prawie całą grupą w Rokitnie na Mszy św. dziękczynnej za miniony rok oraz ognisku. Innym razem udaliśmy się na spływ kajakowy w Lubrzy i byliśmy nawet na kręglach – dodaje. Krzysztof podsumowuje, że teologia wbrew pozorom jest nauką bardzo uniwersalną i dotyczy wielu naszych codziennych spraw. – Ta rozmaitość powoduje, że każdy może znaleźć tu coś dla siebie. Warto studiować nie dla uzyskania tytułu, lecz dla siebie. Teologia pomaga uporządkować w lepszym stopniu życie duchowe i daje inne spojrzenie na świat – kończy student.

Szczegółowe informacje na temat warunków przyjęcia oraz wymaganych dokumentów zamieszczone są na stronie internetowej uczelni: www.ift.zgora.pl.
Istnieje również możliwości podjęcia studiów teologicznych w trybie wolnego słuchacza. Informacji udziela dziekanat, tel. (68) 458-25-70.

Tagi:
teologia studia

W Polsce Kościół jest żywy

2019-07-31 10:15


Edycja wrocławska 31/2019, str. 4

O tym, jak dobrze mieszkać i studiować w naszej ojczyźnie, z Felipe Antonio Carmona Riverosem z Kolumbii rozmawia Wanda Mokrzycka

Archiwum prywatne
Felipe Antonio Carmona Riveros

WANDA MOKRZYCKA: – Jak to się stało, że zamieszkałeś w Polsce?

FELIPE A.C. RIVEROS: – Miałem dziewiętnaście lat, gdy po raz pierwszy usłyszałem o Polsce. Ogłoszono, że odbędą się tu Światowe Dni Młodzieży. Mieszkałem wtedy w Bogocie, uczyłem się i pracowałem na swoje utrzymanie w kościele, jako animator śpiewu, i w kinie. Sporo ludzi z mojego duszpasterstwa zadeklarowało chęć wyjazdu do Polski na ŚDM, ale ja pochodzę z ubogiej rodziny, więc stwierdziłem, że jest to niemożliwe. Jednak nasza koordynatorka Światowych Dni Młodzieży zaproponowała mi, żebym spróbował zarobić pieniądze na wyjazd koncertując. Kiedy opowiedziałem o tym swoim rodzicom, odpowiedzieli, że mogą mnie wspomóc „jedynie” modlitwą. Uzbierałem pieniądze i wyruszyłem w daleką podróż do Polski... sam – okazało się, że reszta chętnych zrezygnowała. Dla mnie był to znak, że Pan Bóg układa plany, trzeba tylko zrobić pierwszy krok. We Wrocławiu trafiłem do parafii pw. św. Antoniego. Kiedy przygotowywaliśmy się do Mszy św. podszedł do mnie ksiądz z Kolumbii, którego wcześniej nie znałem, i zapytał czy jestem „tym śpiewakiem”. Odpowiedziałem, że śpiewakiem nie jestem, ale chętnie dołączę do scholi, w końcu przebyłem dwanaście tysięcy kilometrów dzięki temu, że wcześniej koncertowałem. Wszystko tu dla mnie było nowe i fantastyczne. Tramwaj i pociąg, którymi jechałem pierwszy raz w życiu (do Częstochowy) i bardzo długi dzień... W Kolumbii, blisko Równika, dzień i noc zawsze trwają po dwanaście godzin.

– Światowe Dni Młodzieży trwały trzy tygodnie, potem wróciłeś do Kolumbii.

– Utrzymywałem kontakty z przyjaciółmi z Polski. Doświadczyłem wtedy, jak trudno rozmawiać przez telefon, gdy nie widzi się drugiej osoby. Na dodatek nie rozumiałem dobrze angielskiego. Pragnienie relacji było dla mnie motywacją, żeby uczyć się języka. W tamtym czasie zostałem zaproszony na ślub polskich przyjaciół. Namawiali mnie, żebym przyjechał i studiował w Polsce. Zapewnili, że będę miał gdzie mieszkać. Bardzo tęskniłem za ludźmi i żywym Kościołem, którego tu, w Polsce doświadczyłem. Zdecydowałem się zaryzykować i wykorzystać tę niepowtarzalną okazję. Przyleciałem do Madrytu za pożyczone pieniądze. Jako emigrant powinienem dowieść, że mam pracę, zapewniony nocleg i bilet powrotny. Nie miałem niczego. Tymczasem kontroler zapytał tylko czy posiadam kartę kredytową. Odpowiedziałem, zgodnie z prawdą, że tak..., tyle że była zupełnie pusta. Znów czułem siłę modlitwy moich rodziców.

– Jak wygląda Twoje życie we Wrocławiu?

– Pierwszy rok poświęciłem na intensywny kurs języka polskiego na Politechnice Wrocławskiej – za dnia, i pracę w nocy, aby zarobić na studia. W tym roku, choć nie było łatwo, zaliczyłem dwa semestry ekonomii!
We Wrocławiu życie jest spokojniejsze niż w Kolumbii, mogę skupić się na studiach. Na uczelnię jeżdżę rowerem, angażuję się w organizację Mszy św. po hiszpańsku (w każdą pierwszą i trzecią niedzielę miesiąca o godz. 16.00 w kościele św. Wawrzyńca), którą odprawia o. Robert Pyrka CMF. Po Eucharystii jest okazja do spotkania, spowiedzi, rozmowy, np. o historii Polski. Jestem wdzięczny za świadectwo życia Polaków, którzy mnie otaczają. Widzę młodych ludzi, którzy przed posiłkiem robią znak krzyża, pielgrzymują do Częstochowy. Spotykam się ze wspaniałą dziewczyną, zostałem ojcem chrzestnym... Właśnie przyjechali do mnie rodzice. Okazuje się, że moja decyzja zmieniła też ich życie – po raz pierwszy podróżują! Są szczęśliwi, a ja wierzę, że to wola Boga i moc ich modlitwy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Siła modlitwy

2019-10-01 13:55

Beata Pieczykura
Niedziela Ogólnopolska 40/2019, str. 10-11

Ma moc większą od bomby atomowej. Jest najpotężniejszą bronią znaną ludziom wszystkich czasów, także w XXI wieku. To nie slogan – mówią ci, którzy doświadczyli siły modlitwy różańcowej. Dzięki niej niektórzy wciąż żyją

stock.adobe.com

Chwycili za różaniec, a sam Bóg uczynił cud we właściwym czasie. Zaufali, są pewni, że On wie, co robi. Wojownicy Maryi opowiadają o cudownej ingerencji Boga w swoim życiu.

Ocalony i nawrócony

Wielkiej siły modlitwy różańcowej, która ratuje od samobójstwa i kompletnie zmienia życie, doświadczył Marcin. Przez 15 lat pił i zrobił w życiu wiele złych rzeczy. Któregoś dnia, w 1. rocznicę śmierci swojej ukochanej babci, postanowił pójść trzeźwy na jej grób. Pamiętał, że babcia przez całe życie odmawiała Różaniec, głównie w jego intencji, więc zabrał ze sobą ten sznurek paciorków.

– W drodze na cmentarz próbowałem odmawiać Różaniec, choć właściwie nie wiedziałem jak, bo zapomniałem po I Komunii św. – opowiada Marcin. – Miałem omamy, jakbym widział diabła, który namawiał mnie, żebym się powiesił. W tym amoku zwątpiłem we wszystko i poszedłem na pole. Wiedziałem, że tam jest takie miejsce, gdzie są schowane sznury. Szukałem gorączkowo powroza, ale nie mogłem go znaleźć. To mi uświadomiło, że ta modlitwa ma wielką moc. Jestem pewny, że dzięki Różańcowi nie odebrałem sobie życia. Oszołomiony wróciłem na cmentarz i modliłem się, jak umiałem. Wtedy postanowiłem świadomie i dobrowolnie iść na terapię odwykową. Najpierw przez 3 miesiące byłem na oddziale detoksykacyjnym, a potem na oddziale odwykowym. Tam, po 15 latach, przystąpiłem do spowiedzi generalnej. Spowiednik powiedział mi, jak odmawiać Różaniec. Po powrocie do normalnego życia było mi ciężko, ale najważniejsze było to, aby „nie popłynąć”. Moją siłą i pomocą stał się Różaniec. Tak pozostało do dziś. Otrzymałem tyle łask – nie piję już 10 lat, a od 2 lat odmawiam Nowennę Pompejańską, jedną za drugą, zwłaszcza za kapłanów. Wierzę, że we współczesnym świecie najskuteczniejszą bronią jest Różaniec.

54 dni do szczęścia

Niełatwe życie odebrało jej radość i pokój serca, wszystko przestało mieć sens. Pracowała po 12 godzin dziennie, także w soboty i niedziele. Zaczęło jej szwankować zdrowie, pojawiły się konflikty w niedawno zawartym małżeństwie. Nie miała czasu dla przyjaciół, więc powoli ich traciła. Nie widziała wyjścia z tej sytuacji, a z całego serca pragnęła zmiany. – Wtedy przyjaciółka powiedziała mi, że Różaniec ma moc zmienić to wszystko – wspomina Magdalena. – Pomyślałam sobie: czemu nie, i postanowiłam spróbować. Byłam tak zdesperowana, że zdecydowałam się odmawiać Nowennę Pompejańską – każdego dnia przez 54 dni nie rozstawałam się z różańcem. Walczyłam ze sobą, z czasem, ze zniechęceniem. Wytrwałam. Dziś wiem jedno – niezależnie od tego, co by się działo, Bóg zawsze wyciągnie rękę, bo nie odmawia Matce Jezusa. Jestem szczęśliwa, wszystko powoli wraca do normy. Różaniec totalnie odmienił moje życie.

Potężniejszy od kul

Zenon różaniec otrzymał w dniu I Komunii św. i nie rozstaje się z nim do dziś. Od wielu lat modli się na nim codziennie. O trudnych dniach i modlitwie wbrew nadziei tak dziś mówi:

– Pamiętam, jak wiosną 1945 r. pijany radziecki żołnierz chciał rozstrzelać mojego ojca Jana. Mama klęczała na podwórku, na śniegu, przy ul. Paderewskiego w Grudziądzu, płakała i głośno odmawiała Różaniec, a my, dzieci, razem z nią. Baliśmy się. Po chwili przyszedł pułkownik, przełożony żołnierza, który trzymał ojca pod bronią, i zażądał dokumentów. Wtedy okazało się, że ojciec nie jest Niemcem. Pułkownik oddał ojcu dokumenty i powiedział mu, że jest niewinny. Potem znowu rosyjscy żołnierze zabrali ojca na przesłuchanie i uwięzili w piwnicach jednego z domów w Owczarkach k. Grudziądza. Długo nie wracał. Mama i ja poszliśmy tam. Cudownym trafem ojca właśnie zwolnili. Po wyzwoleniu Grudziądza całą rodziną wróciliśmy do domu – był zniszczony, ale stał. Jestem pewny, że codzienna modlitwa różańcowa naszej wieloosobowej rodziny ocaliła ojca od czerwonego zniewolenia i śmierci. Dlatego pytam młodych: Czy odmówiłeś Różaniec choć jeden raz? Może teraz weźmiesz go do ręki i będziesz się na nim modlić... To piękna przygoda spotkać Boga w tajemnicach rozważanych we wspólnocie Kościoła lub osobiście w domu, szpitalu, drodze, gdziekolwiek jesteście...

* * *

Powiedzieli o Różańcu

„Czepił się chłop Różańca jak tonący liny. Ale czegóż dzisiaj uchwycić się można, kiedy wszystko tak szybko się zmienia, przemija? Czegóż uchwycić się można w tym świecie, gdzie tempo przemian i zmian oszałamia, onieśmiela, ogłupia? Różańca babci, matki, swojego Różańca. Tego samego Różańca, co wczoraj, dziś i jutro. Najprostszego, jak prosta jest miłość. Uchwycić jego rytm, wejść w ten rytm, żyć tym rytmem – to uratować i ocalić siebie” – o. Jan Góra OP

„Nie ma w życiu problemu, którego by nie można rozwiązać z pomocą Różańca” – s. Łucja z Fatimy

„Różaniec jest modlitwą maluczkich i pokornych, ale też modlitwą najwznioślejszych duchów w Kościele; jest modlitwą teologów, doktorów, myślicieli i świętych” – kard. Stefan Wyszyński

„Jesteśmy szczęściarzami. Bo mamy Różaniec. Bo się możemy uczepić tajemnic, które dokonały największych rewolucji w dziejach świata. Bo się możemy dać wciągnąć w te tajemnice. Zresztą, czy nie są to też nasze tajemnice? Pełne radości i bólu, światła i chwały. Może dlatego modlitwa różańcem staje się wciąż, tak jak niegdyś, początkiem wielu rewolucji, w naszym życiu i życiu całej ludzkości” – ks. Rafał J. Sorkowicz SChr

„Różaniec to nie wypracowanie teologiczne. Odmawiany w chorobie, w trudnej podróży, w oczekiwaniu na wyniki badań, przed drzwiami egzaminatora – jest najmądrzejszą modlitwą” – anonim z internetu

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Światowy Dzień Ubogich

2019-10-23 14:19

Informacja prasowa

W niedzielę 17 listopada już po raz trzeci będziemy przeżywać Światowy Dzień Ubogich ustanowiony przez Papieża Franciszka. W związku z tym szczególnym dniem Caritas Poznań przygotowała szereg działań mających wesprzeć osoby ubogie oraz zaangażować innych do pomocy.

Indormacja prasowa

Podobnie jak w poprzednich latach przeżywanie Światowego Dnia Ubogich zacznie się już w tygodniu poprzedzającym. Wstępem będzie pielgrzymka dla osób bezdomnych do Rokitna i Świebodzina. W czwartek wolontariusze wyjdą na ulice oraz do miejsc, w których przebywają osoby bezdomne, aby rozdać im koce, śpiwory i termosy. Kolejnego dnia osoby ubogie oraz bezdomne będą mogły skorzystać z usług fryzjerów oraz wziąć udział w grach i konkursach w świetlicy przy ul. Krańcowej 10. W przygotowaniu do niedzielnej Mszy Świętej w sobotę, w poznańskich jadłodajniach będą spowiadać księża, odbędzie się również adoracja

i wielbienie.

W niedzielę 17 listopada zapraszamy wszystkich mieszkańców Poznania na Mszę Świętą w intencji osób ubogich oraz tych, którzy im pomagają do parafii Bożego Ciała na godzinę 12:00. Światowy Dzień Ubogich jest okazją, aby raz jeszcze dostrzec tych, którzy są przy nas i potrzebują naszego wsparcia. W tym okresie rozpocznie się również akcja Tytki Charytatywnej. Jest to swojego rodzaju przekaz, że warto dzielić się tym co mamy z potrzebującymi.

Zachęcamy do włączenia się w działania Caritas i wsparcie akcji. Zorganizowana została zbiórka nowych koców, śpiworów oraz termosów, które można dostarczyć na ul. Krańcową 10 lub do Caritas Poznań ul. Rynek Wildecki 4a. W tym okresie Akcję można również wesprzeć poprzez stronę https://caritaspoznan.pl/tydzienubogich lub aplikację Caritas.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem